fbpx
Kobieta niejedno ma imię

Kobieta niejedno ma imię

Czy wiesz, że jeszcze w XVII w. określenie kobieta było obraźliwe? Stosowało się je jako wyzwisko, głównie w środowisku mieszczańskim. Obecnie jest najpopularniejszym i nienacechowanym określeniem przedstawicielki płci pięknej. Jak jeszcze nazywano kobietę?

Zacznijmy od Adama i Ewy

Wśród etymologów nie wypracowano dotąd jednego stanowiska dotyczącego pochodzenia słowa kobieta, stąd też możemy spotkać różne próby interpretacji. Ustalenie pochodzenia tego wyrazu jest niezwykle skomplikowane (podobnie jak sama kobieta jest stworzeniem skomplikowanym).

W Biblii kobieta jest żoną pozostająca z mężczyzną w związku małżeńskim. Hebrajski wyraz iszszáh (dosł. żeński człowiek) odnosi się zarówno do kobiety, jak i do żony, którą nazywano też własnością męża.

Greckie słowo γυνή (gyné – pochodzenie) i łacińskie gyn (ród) także mogą oznaczać żonę oraz ogólnie kobietę. Z tym znaczeniem związane są polskie słowa: rodzić, rodzice, rodzina, rodzicielka. Słowo żona, występujące początkowo w formie żena, to chyba najstarsze ogólnosłowiańskie określenie kobiety. W XIV wieku znaczenie tego słowa zostało zawężone do kobieta zamężna (czyli matka rodziny).

W Biblii tłumaczonej przez ks. Jakuba Wujka (1559 r.) Adam nazwał Ewę mężyną, bo z męża została wzięta. W tym przekładzie Pisma Świętego nie znajdzie czytelnik słowa kobieta. Panna zwana jest tam niewiastą, mężatka – żoną. W tym czasie Polacy używali trzech nazw: niewiasta, białogłowa i pani.

Niewiasta

Językoznawcy nie są zgodni co do etymologii słowa niewiasta. Wiemy na pewno, że pierwotnie był to wyraz ogólnosłowiański oznaczający synową (albo rzadziej bratową lub mężatkę) i w podobnej postaci i tym właśnie znaczeniu zachował się w języku rosyjskim, białoruskim, ukraińskim. Pochodzi ono prawdopodobnie od czasownika nie wiedzieć, za czym przemawiałaby dawna pisownia niewiesta. Problem zaczyna się przy ustaleniu, czy chodzi o tę, która nic nie wie, czy może o tę, o której się nie wie.

Najbardziej prawdopodobna jest wersja związana z czasownikiem wiedzieć — niewiasta to kobieta nieznana, taka, o której się nie wie, a taką osobą jest właśnie wprowadzana do rodu synowa — osobą z zewnątrz. Inne wersje wywodzą to słowo od wyrazu wieźć (niewiasta byłaby więc osobą nowo wprowadzoną do rodu) lub pradawnego słowa oznaczającego ród (kobieta byłaby więc kimś nie z rodu, czyli spoza rodu). Te dwie ostatnie wersje związane są z sytuacją synowej, lecz wydają się mniej przekonujące.

Słowo niewiasta nie jest obecnie używane poza przekładami Biblii, tekstami modlitewnymi itp., gdzie zachowało się jako anachronizm. Silne kojarzenie go z religią doprowadziło zapewne do tego, iż dość szybko wyszło z użycia w innych sferach jako zbyt nacechowane i zostało zastąpione nowymi odpowiednikami.

Białogłowa

Nazwa białogłowa wywodziła się od białego czepka, który mężatki zakładały na głowę.

Słowo to notowane jest już w średniowieczu i ma raczej pozytywny wydźwięk. Etymologia wyrazu jest oczywista — pochodzi od wyrażenia biała głowa. Chodzi tu o kolor podwijki (zwanej też podwiką, podwitką, podwiczką) — białego nakrycia głowy noszonego od XIV do XVII w. przez zamężne kobiety. Z tego też względu słowo to odnosiło się raczej do mężatek. Podobne pod względem semantycznym twory istniały też w językach zachodnich, np. wspomniany w poprzednim rozdziale niemiecki wyraz Kopf-weiss — niewykluczone, że mógł on dać początek zarówno wyrazowi kobieta, jak i białogłowa (w pierwszym wypadku byłoby to typowe zapożyczenie ze zmianą brzmienia wyrazu, w drugim — kalka słowotwórcza).

Pani

Wraz z rozwojem kultury dworskiej w polszczyźnie pojawiło się słowo pani. Panią tytułowano żonę władcy, potem także żony wyższych dostojników, kobiety należące do wyższych warstw społecznych, z czasem utrwaliło się jako forma grzecznościowa. Nietrudno zauważyć związek tego wyrazu ze słowem pan, aczkolwiek nie ma ostatecznej pewności, które pojawiło się jako pierwsze. Częstsze jest przekonanie, iż pierwotna była jednak forma męska, np. najjaśniejszy pan (król), wielmożny pan. Panem też, jako najwyższego władcę, nazywano i nazywa się nadal Boga, a Panią — Maryję.

Kobieta

 

Po raz pierwszy słowo kobieta w literaturze zostało użyte w połowie XVI wieku. Na papier przenosi je w 1586 roku Marcin Bielski w swoim dziele „Sejm niewieści”:

Mogąć męże przezywać żony kobietami, aleć też nie do końca mają rozum sami?

Męże nas zowią białogłowy, prządki, ku większemu zelżeniu kobietami zowią.

I tym sposobem słowo kobieta zagościło w literaturze sowizdrzalskiej i fraszkach jako określenie prześmiewcze i obelżywe.

Aleksander Brückner w Słowniku etymologicznym języka polskiego (Kraków 1927) dopatruje się wspólnego rdzenia w formach kobieta i kobyła. Pisał on:

kobieta; kobiecy, kobieciarz; powszechne, chociaż dopiero od 18. wieku dawną niewiastę rugować poczęło. Znamy je w literaturze dopiero od Marcina Bielskiego (1595 r.), wyraźnie zaznaczającego, że to nazwa obelżywa: »mogąć męże przezywać żony kobietami, ale też nie do końca mają rozum sami« –  skarżą się panie w Sejmie niewieścim.

 

Istotnie pojawia się kobieta w czasie od 1550 do 1700 r. niemal wyłącznie w literaturze sowizdrzalskiej, we kpinach wszelakich, i dwa nasuwają się dla słowa wywody, albo od koby, kobyły, albo od kobu, chlewu, bo chów świń należał do obowiązków gospodyni.

 

Na wybór niezwykłego przyrostka (-ieta) wpłynęły nazwy Biety, Elżbiety, Brety, Markiety. Od nas przeszedł późny ten wyraz na Małą i Białą Ruś, do Słowaków i Czechów. Są w literaturze owej z końca 16. i początku 17. wieku i postaci z kup-, kupita, Kubitkowski (obelżywe), a żacy lwowscy od cubare, accubitus (łac. leżeć) je wywodzili, ale to żart. Jeszcze u W. Potockiego wyraz to rzadki, i w nim przeważa znaczenie ujemne; nie sposób więc łączyć go z jakąś obczyzną, zatem wywód od kobu najprawdopodobniejszy.

W definicji Brücknera słowo kob, oznacza chlew (opieka nad chlewem była obowiązkiem kobiet, być może też chodziło tu o metaforyczną nieczystość rozpustnych kobiet), — słowo koba natomiast oznaczało kobyłę (z podobnych przyczyn). O pejoratywnym zabarwieniu słowa kobieta w XVI i XVII w. świadczy też fakt, że występowało ono zawsze z takimi epitetami, jak wszeteczna, plugawa, nikczemna, szpetna, grzeszna,  wszeteczna,  upadła itp., i to raczej w tekstach przynależących do tzw. kultury niskiej. Nie notują go nawet dawne słowniki. 

Zmiana następuje pod koniec XVIII wieku, kiedy to w Myszeidzie Ignacy Krasicki używa słowa kobieta w sposób, który można odczytać negatywnie, neutralnie lub nawet pozytywnie:

Czegoż płeć piękna kiedy nie dokaże?

Mimo tak wielkiej płci naszej zalety,

My rządzim światem, a nami kobiety.

Bańkowski wEtymologicznym słowniku języka polskiego (2000) dodaje m.in.:

KOBIETA, (…) propagowane namiętnie przez wszystkich naszych arcyromantyków (Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego), a na użytek literacki wprowadzone przez naszych literatów-biskupów: Naruszewicza i Krasickiego (w znaczeniu «poczciwym» = fr. femme, nm. Weib), gdy już całkiem wyszło z potocznego użycia w jego pierwotnym znaczeniu obelżywym, więc przez biskupów wskrzeszone (…). Przed Naruszewiczem ważyli się użyć tego komedyjnego nowosłówka nieliczni pisarze pomniejsi, i to z rzadka, nieraz je opatrując brzydkimi epitetami (nikczemna, plugawa, szpetna, wszeteczna).

Swój obelżywy charakter słowo to straciło niepełna 150 lat temu, dopiero bowiem od połowy XVIII wieku wyraz kobieta zaczął być stosowany w znaczeniu neutralnym, o czym zaświadczają konteksty jego użycia przez np. Kitowicza, Zabłockiego, Niemcewicza czy Jana Potockiego.

Badacze niepogodzeni z takim wyjaśnieniem pochodzenia wyrazu kobieta poszukują uzasadnienia dla innych możliwości. Niektórzy etymolodzy wywodzą wyraz z języka germańskiego: od staroniemieckiego kebse, lub gabette. Słowem gambetta określano małżonkę, towarzyszkę łoża, natomiast wyrazem kebse — nałożnicę, konkubinę. Są i tacy, którzy uważają, że wyraz kobieta pochodzi od Kopfweiss (Kebs-weiss), czyli białogłowa, bądź od kave, czyli z fińskiego matka, czy prasłowiańskiego kob- veta, estońskiego kabe — w znaczeniu wieszczka, wróżka.

Dama

W XVII wieku arystokratki określano zapożyczonym z francuskiego wyrazem dama.

Wyraz dama wywodzi się z łacińskiego wyrazu domina, czyli pani, który w zmienionej formie wszedł do polszczyzny za pośrednictwem języków europejskich. Odnosił się do kobiet wysoko urodzonych i pełniących ważną funkcję, otaczanych szacunkiem. Z biegiem czasu znaczenie to rozszerzyło się również na kobiety z orszaku damy, np. księżnej lub królowej. Potem uległo spospoliceniu i przyjęło negatywne konotacje (Patrzcie, jaka dama się z niej zrobiła), o czym zaświadczają też takie wyraźnie już pogardliwe formy pochodne jak damulkadamusia itp. — oba odnoszone do kobiet nielubianych albo ze względu na swą rzeczywistą lub pozowaną elegancję i wytworność. Świadectwem degradacji tego wyrazu są wyrażenia dama lekkich obyczajów lub dama kameliowa.

Istnieją jeszcze inne określenia używane w stosunku do kobiet. Są one jednak wyraźnie nacechowane.

Dziewka, dziewica, dziewczyna

Wyrazy te etymologicznie związane są ze słowem dziecko.

Pierwotnie wyraz dziewka oznaczał młodą osobę płci żeńskiej, czyli — jakbyśmy dziś powiedzieli — dziewczynę (zresztą jest to wyraz pokrewny omawianemu), kobietę niezamężną. Z biegiem czasu słowo to jednak zdegradowało się, zaczęło odnosić się do młodych kobiet niższego stanu, najczęściej wieśniaczek (dziewki dworskie lub dziewki folwarczne to młode wieśniaczki pełniące służbę na dworze lub folwarku), a także kobiet rozwiązłych. To ostatnie znaczenie doprowadziło do wykształcenia się słowa dziwka.

Słowo dziewica znajduje się na przeciwnym końcu skali — zawsze miało wydźwięk pozytywny, w przeciwieństwie do dziewki, chociaż znaczenie było podobne: młoda, niezamężna kobieta. Od słowa dziewka pochodzi również wyraz dziewoja, będący żartobliwym określeniem młodej, dorodnej dziewczyny.

Baba, babka, babsztyl

Słowem baba określano niegdyś kobietę zamężną, i to raczej niemłodą. Babą lub babką nazywano również matkę któregoś z rodziców (zdrobnieniem tego słowa jest wyraz babcia). Jest to więc w wypadku wyrazu babka znaczenie tożsame z dzisiejszym. Babą, babką lub babiarką nazywano również akuszerkę. Słowo to z biegiem czasu zgromadziło również wiele (przynajmniej kilkanaście) dodatkowych znaczeń, np. rodzaj ciasta, snop, rodzaj figury.

Obecnie słowo to zachowało wymienione na wstępie znaczenia (oprócz akuszerki, jako że profesja ta zanikła, a raczej przekształciła się w funkcję położnej), lecz raczej ma negatywny charakter (np. w zestawieniach typu wredna baba, stara baba, przykra baba, tłusta baba). Zdecydowanie jeszcze bardziej negatywnie nacechowane są pochodne wyrazy babsko i babsztyl. Zdarza się jednak, że słowo baba w konkretnym użyciu miewa nawet pozytywny wydźwięk.

Jest też słowo babina (lub babinka), używane na określenie kobiety starszej i nacechowane pewnym współczuciem, politowaniem.

Inaczej jest z wyrazem babka, który coraz rzadziej jest używany jako synonim wyrazu babcia, a częściej jako określenie młodej atrakcyjnej kobiety lub kobiety sympatycznej niezależnie od jej wieku, np. fajna babka, miła babka, niezła babka. Słowo babka bywa też żartobliwym określeniem nauczycielki, np. babka od polskiego.

Słowo baba może się również odnosić do… mężczyzny, ale płaczliwego, np. straszna baba z niego. Oczywiście nastąpiło tu zawężenie znaczenia wyrazu do jednej cechy, czyli kojarzącej się z kobiecością płaczliwości.

Panna, pannica, panienka

Słowo panna obecne jest w polszczyźnie od dawna. Pochodzi od wyrazu pan i pierwotnie oznaczało córkę pana, czyli młodą dobrze urodzoną kobietę. Z biegiem czasu zaczęło oznaczać młodą, niezamężną kobietę. Od niego wywodzi się forma pannica, już nacechowana emocjonalnie (żartobliwe określenie młodej, ale już z wyglądu dojrzałej kobiety).

Z kolei słowo panienka jest formą zdrobniałą, dawniej nacechowaną pozytywnie, pełniącą nawet funkcję grzecznościową (tym słowem służba zwykła zwracać się do córki swych gospodarzy, utarło się też w dotyczącym Maryi wyrażeniu Przenajświętsza Panienka, funkcjonującym obok wyrażeń Przenajświętsza Pani i Przenajświętsza Panna). Obecnie wyraz panienka nabiera nacechowania żartobliwego, zdradza protekcjonalny stosunek do adresatki, a nawet niekiedy odnoszony jest do kobiet parających się nieprzynoszącą im chluby profesją.

Facetka, gościówa

Są to formy żartobliwe, używane w języku potocznym, urobione od również potocznych określeń mężczyzny: facet i gość. Słowo facetka funkcjonuje również w gwarze uczniowskiej na określenie nauczycielki (np. facetka od matmy).

 

 

Bibliografia

  1. W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005
  2. K. Długosz-Kurczabowa, Wielki słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008
  3. Krystyna Leśniak-Moczuk, Kobieto, kim jesteś we współczesnym świecie?, „Nierówności Społeczne a Wzrost Gospodarczy”, nr 43 (3/2015)

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Whiskey whisky nierówna

Whiskey whisky nierówna

Czytałam jakiś czas temu bardzo ciekawy raport o konsumpcji alkoholi premium w Polsce.  Czasem autorzy pisali whisky, a czasem whiskey. Początkowo myślałam, że to błąd i zaczęłam poprawiać. Później jednak, kierowana intuicją i wrodzoną nieufnością, postanowiłam...

czytaj dalej
Kobieta niejedno ma imię

Kobieta niejedno ma imię

Czy wiesz, że jeszcze w XVII w. określenie kobieta było obraźliwe? Stosowało się je jako wyzwisko, głównie w środowisku mieszczańskim. Obecnie jest najpopularniejszym i nienacechowanym określeniem przedstawicielki płci pięknej. Jak jeszcze nazywano kobietę? Zacznijmy...

czytaj dalej

Dzień Matki

Mama, matka, mateczka, czyli etymologia z okazji Dnia Matki Zastanawialiście się kiedyś, jakie jest pochodzenie słowa matka w języku polskim. Język polski należy do grupy języków słowiańskich wywodzących się ze wspólnego wszystkim Słowianom języka prasłowiańskiego,...

czytaj dalej

Długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Newsletter

Kategorie

Bombardowani całymi dniami Sprawami Najwyższej Wagi, przystańmy na chwilę. Dziś wspomnijmy pewną wyjątkową postać. Mieszka w Stumilowym Lesie. Choć trochę niezdarny i – jak sam mówi – jest misiem o małym rozumku, kochają go miliony dzieci na całym świecie. 18 stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kubusia Puchatka.

Data ta nie jest przypadkowa. Tego dnia w 1882 roku urodził się pisarz Alan Aleksander Milne – twórca „misia o bardzo małym rozumku”.

Kubuś ma 92 lata

Pierwsza książka o Kubusiu ukazała się 14 października 1926 roku. Tego dnia w 1926 roku wydano książkę opisującą losy sympatycznego, choć niezbyt mądrego misia i jego przyjaciół: Prosiaczka, Królika, Sowy Przemądrzałej, Kłapouchego, Mamy Kangurzycy i Maleństwa oraz Krzysia. Od tamtego czasu dzieła pisarza przetłumaczono na kilkanaście języków i sprzedano w nakładzie ponad 7 milionów egzemplarzy.

Wszystko zaczęło się jednak w 1921 roku, kiedy to Alan Alexander Milne Milne kupił w domu handlowym Harrods  misia-maskotkę firmy „Alfa Farnell” i podarował swojemu synowi Christopherowi z okazji pierwszych urodzin. To właśnie dzięki tej zabawce brytyjski autor napisał dla swojego syna przygody małego misia i jego przyjaciół. Pluszowy miś Winnie stał się pierwowzorem dla Kubusia.

Pluszowa zabawka Christophera została nazwana tak od imienia niedźwiedzicy Winnipeg będącej żywą maskotką kanadyjskiego wojska z Korpusu Weterynaryjnego Kanady. Została kupiona za 27 dolarów przez porucznika Iana Gary’ego w miasteczku White River w Ontario, gdzie dziś znajduje się pomnik misia. W październiku 1914 r. została przewieziona do Wielkiej Brytanii. Postanowiono pozostawić ją w londyńskim ogrodzie zoologicznym. W 1924 roku Alan Milne pierwszy raz przyszedł do ZOO z czteroletnim synem Christopherem. Chłopiec bardzo polubił Winnie i tak nazwał swojego pluszaka. Niedźwiedzica zdechła 12 maja 1934.

We wrześniu 1981 61-letni Christopher Robin Milne uczestniczył w odsłonięciu pomnika niedźwiedzicy Winnie (naturalnych rozmiarów, dzieło Lorne Makkina) w londyńskim ZOO.

Polska wersja jest the best

Jesteśmy szczęśliwie uprzywilejowani, bo dzięki genialnemu przekładowi Ireny Tuwim, siostry Juliana Tuwima, tylko my znamy Kubusia Puchatka, podczas gdy wszyscy pozostali – Winnie the Pooh.

Druga książka o misiu-łasuchu ukazała się w 1928 roku i również została przetłumaczona przez Irenę Tuwim.

I to z tego tłumaczenia do mowy potocznej trafiły cytaty. Stąd o powiązaniach partyjnych mówimy: krewni i znajomi królika. Kto z nas nie powie w letni dzień: Pszczoły bzykały podejrzliwie, jak to one mają w zwyczaju.

Kto z nas nie powiedział do Najlepszego Przyjaciela:  – Puchatku? – Tak. Prosiaczku? – Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś, a do Ukochanej Osoby: Wiesz Prosiaczku… miłość jest wtedy… kiedyś kogoś lubimy… za bardzo. O tak banalnych skojarzeniach jak małe co nieco i to, co tygrysy lubią najbardziej nie wspomnę.

Wszyscy na pewno pamiętamy też zabawę w misie-patysie. 

Ukochany miś dzieci

Kubuś Puchatek jest chyba najbardziej kochanym przez dzieci misiem na świecie. Mój syn, Kuba, potrafi na okrągło oglądać przygody Kubusia i jednym tchem wymienić perypetie małego misia: „a to jak utknęła mu głowa w dzbanie z miodem, a to jak z drzewa przepędziły go pszczoły, gdy próbował podkraść im miodek”.

W 2009 roku ukazała się nowa część przygód Puchatka pt. „Powrót do stumilowego lasu” autorstwa Davida Benedictusa.

A ten cytat – to motto dla mnie, dla Was, dla wszystkich:

 – Jaki dziś dzień – zapytał Puchatek,

 – Dziś – odpowiedział Prosiaczek

Na to Puchatek – to mój ulubiony dzień.

W 2016 roku „Polityka” opublikowała 16 cytatów na 90. urodziny Kubusia:

http://www.polityka.pl/galerie/1679534,1,16-cytatow-na-90-urodziny-kubusia-puchatka.read

A jakie są Wasze ulubione cytaty z Kubusia Puchatka?

KONKURS | Wygraj kurs ZOSTAŃ KOREKTORKĄ | Lista zwycięzców

KONKURS | Wygraj kurs ZOSTAŃ KOREKTORKĄ | Lista zwycięzców

Newsletter

Kategorie

Nawet najmniejsze sukcesy trzeba odnotowywać i celebrować. A co zrobić, gdy sukces jest wielki? Wtedy potrzebne jest prawdziwe święto! Nadszedł wreszcie ten dzień, na który czekałam od wielu dni i do którego się przygotowywałam – 3 listopada.

WYGRANE W KONKURSIE #11urodziny ZNS

Ostatnie dwa tygodnie mijały pod znakiem świętowania 11 rocznicy założenia mojej firmy.

Ciężko pracowałam przez te lata, wiele osiągnęłam, więc i świętowanie było na całego.

Chcę dzielić się zdobytą wiedzą i doświadczeniem, dlatego w dniu urodzin ogłosiłam rozpoczęcie prac nad kursem ZOSTAŃ KOREKTORKĄ.

W ramach świętowania urodzin ogłosiłam konkurs, w którym można było wygrać m.in. ten kurs. Pytanie konkursowe brzmiało: „Dlaczego chcesz zostać korektorką?”. Jeśli brałaś udział w konkursie, przeczytaj cały wpis, bo gdzieś w środku czeka na Ciebie niespodzianka.

Byłam ogromnie ciekawa Waszych motywacji, wizji, pragnień. Zgodnie z obietnicą dziś ogłaszam wyniki.

Miałam przyznać trzy nagrody główne i dwie nagrody pocieszenia. Do wieczora otrzymałam tak dużo zgłoszeń, że nie mogłam się zdecydować. Gdy o 23.00 już podjęłam decyzję, spłynęła kolejna praca konkursowa i musiałam analizować od nowa. Potem jeszcze jedna i jeszcze kolejna. Ostatnia praca dotarła minutę przed północą. Porównywałam, myślałam. Miałam oczywiście kilka typów, ale ostateczny wybór nie był łatwy.

To co, jesteście ciekawe, kto wygrał…?

Nagrodziłam ostatecznie sześć osób.

Zwycięzcy

Nagrody pocieszenia otrzymują:

Sylwia Oszczyk

Sylwia opublikowała na Facebooku Co mnie urzekło w tej pracy? Sylwia świetnie pokazała, na czym polega praca w tym zawodzie. Korektorka lubi zabawę słowami, zna bogactwo i możliwości języka. Musi wciąż się doskonalić, zdobywać wiedzę. Jej zadaniem jest sprawienie, by tekst zachwycał. Krótko, pięknie i na temat.

Tak wygląda praca Sylwii:

#11urodzinyZNS

#11urodzinyZNS

Sylwia otrzymuje zestaw słowniczków20% rabatu na kurs.

Agnieszka Papaj-Żołyńska

Agnieszka opublikowała na swoim blogu Na miotle przez świat niesamowicie dowcipny i kreatywny artykuł na temat swojej wizji, swoich marzeń w starciu z rzeczywistością.

Nagroda dla Agnieszki to zestaw słowniczków20% rabatu na kurs.

Katarzyna

Opowiedziała bardzo wciągającą historię. Czy przypadek może zadecydować o naszym życiu? U mnie tak się stało.

Sfrunęłam po schodach, żeby wypaść jak burza na zabłocony chodnik przed blokiem. Za chwilę byłam już prawie na pasach. Do diaska, jeszcze czerwone. Stepowałam jak Fred Astaire na skraju krawężnika gotowa do biegu, a palce u nóg tańczyły mi kankana. A i tak drzwi autobusu zatrzasnęły się z hukiem przed moją twarzą. Zanim wydostałam smarfona z czeluści torby, kilka zbindowanych kartek spektakularnie wylądowało w kałuży. A niech to dunder świśnie! Jeszcze ciepły wydruk mojego wiekopomnego dzieła, który miał przynieść mi poważny tytuł naukowy, wyglądał jak mokra ściera do podłogi. Skandalicznie spóźniona wsiadłam w kolejny autobus do centrum. Po upływie pół godziny znalazłam się na umówionym miejscu. Wyjęłam zbrukany produkt mojej naukowej twórczości, zamówiłam kawę i poszłam do łazienki. Telefon zaświergotał kiedy znalazłam się z powrotem przy stoliku. Załamałam ręce po odczytaniu wiadomości. Artykuły i książka mogą poczekać, ale nikt nie podejmie się korekty mojej pracy tydzień przed terminem jej złożenia, jeśli osoba, która miała to zrobić wystawia mnie w ostatniej chwili. Nie wiedzieć czemu pomyślałam wtedy, że przed chwilą umyłam ręce żelem, który nie wysusza skóry jak mydło (to w takim razie jak?), a moja pasta do zębów nie dba o moje uzębienie, tylko o oznaki jego zdrowia. Pochyliłam się nad zamówionym napojem i stwierdziłam w nagłym przebłysku geniuszu, że zrobię to sama. Ba! Będę to robić sama regularnie! Zgodnie z rytmem produkcji moich tekstów.

Tylko najpierw się trochę doszkolę.

Nagroda dla Katarzyny to zestaw słowniczków20% rabatu na kurs.

Nagrodę w postaci Wielkiego słownika ortograficznego otrzymują:

Michalina Kunecka

Urzekła mnie wierszem. Spodobało mi się, że Michalina zwróciła uwagę na bardzo ważną kwestię – przekonania o sobie potrafią wyrządzić wiele krzywdy. Czasem sami siebie krzywdzimy, czasem krzywdzą nas inni. Trzeba uwierzyć w siebie, w swoje zdolności, predyspozycje, wziąć życie w swoje ręce.

Przekonania o sobie robią w życiu wiele złego, jedno z nich to to, że nie nadaję się do niczego. Od małego słyszałam, że pisać wcale nie potrafię, że jestem leniem i słomiany zapał ciągle łapię.

Michalina w nagrodę otrzymuje Wielki słownik ortograficzny20% rabatu na kurs.

Magdalena Dzieszkowska

Nagroda za odwagę marzeń. Magda przedstawiła idealistyczną wizję pracy korektora. Każdy powinien mieć marzenia i odwagę, by je realizować. Praca na Teneryfie? Czemu nie? Takie są również moje marzenia.

Nagroda dla Magdy to Wielki słownik ortograficzny20% rabatu na kurs.

II miejsce

Katarzyna Wiśniewska

Katarzyna bezbłędnie opisała zawód korektora.

Dobry korektor musi być wszystkim po trochu. Muzykiem, architektem, malarzem. rzeźbiarzem. Poprawiony tekst ma stać się arcydziełem.

Pewnego razu był sobie tekst.
Taki sobie.
Miał jednak szczęście. W zasięgu pióra (a może klawiatury) pojawił się korektor.
Użył swojego słuchu muzycznego i nadał tekstowi wspaniały rytm. Potem wykorzystał zdolności architekta, by stworzyć sporo, naprawdę solidnych konstrukcji słownych. Dusza malarza – artysty pozwoliła mu oddać w swojej pracy niezwykłą perspektywę. Po drodze wyrzeźbił też cudowne akapity. Zdołał również wykorzystać swoje umiejętności żonglerskie, by użyć w odpowiednim miejscu właściwych słów. Poczucie estetyki kazało wszystkim kropkom, przecinkom i ogonkom wrócić na swoje miejsce.
Powstało arcydzieło.
Dlatego chcę być korektorem. Bo mam duszę artysty.

Nagroda dla Katarzyny: Kurs online ZOSTAŃ KOREKTORKĄ (bez konsultacji)

I miejsce

Felicja Jarnicka

Felicja absolutnie urzekła mnie swoją otwartością i szczerością. Po prostu się wzruszyłam. Nie ze względu na miłe słowa na mój temat. Zobaczyłam pasję, niesamowite zaparcie, by robić to, co kocha najbardziej. Podziwiam ją za odwagę. Jako jedyna nagrała swoje wystąpienie. Nie bała się opublikować filmu mimo świadomości, że nie jest idealny. Ale wie, że trzeba iść naprzód, a perfekcjonizm jest wrogiem efektywności.
Felicjo, chcę zobaczyć Twój taniec radości!

Nagroda dla Felicji: Kurs online ZOSTAŃ KOREKTORKĄ (+4 GODZINY KONSULTACJI)

W tym tygodniu skontaktuję się ze wszystkimi zwyciężczyniami.

Na koniec mam niespodziankę dla wszystkich kobiet, które brały udział w konkursie!

Chciałabym nagrodzić Was wszystkie, dlatego oferuję Wam zniżkę w wysokości 20% na udział w kursie ZOSTAŃ KOREKTORKĄ w wersji standard. Co musisz zrobić, żeby otrzymać zniżkę? Napisz do mnie adres: patrycja@bookowska.pl.

Warsztaty w Krakowie

Warsztaty dla korektorów w Krakowie. Podczas szkolenia pokażę Ci krok po kroku: przykłady strategii prowadzenia biznesu, jak projektować ścieżkę klienta, jak znaleźć swoją niszę.

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem? W artykule znajdziesz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące zawodu korektora. Marzysz o pracy w tym zawodzie? Koniecznie przeczytaj.

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

CZEKOLADA – GORZKI PRZEDMIOT POŻĄDANIA

W damskiej szatni na hali, gdzie trenuję squasha, wisi motywująca tabliczka:

Czekolada to kakaowiec. Kakaowiec to drzewo. Drzewo to roślina. A więc czekolada to sałatka!

Uwielbiam czekoladę. Nie wiedziałam jednak, skąd pochodzi ani kto ją wymyślił.
Jej historię poznałam dopiero wtedy, gdy na zlecenie klienta pisałam teksty o festiwalu czekolady.

Też chcesz ją poznać?

SKĄD POCHODZI NAZWA CZEKOLADA?

Przez wiele lat początków czekolady doszukiwano się w plemieniu Azteków. Według legendy czekoladę przyrządził z ziaren kakaowca Quetzalcoatl, Pierzasty Wąż – bóg słońca, wiatru i oddechu życia. Stworzył on orzeźwiający napój z ziaren pewnego drzewa rosnącego w lasach Ameryki Środkowej, by wzmocnić się przed stworzeniem świata. Być może właśnie od imienia tego najłaskawszego dla ludzi azteckiego bóstwa pochodzi nazwa czekolady. Cudowny napar zwany początkowo cacahualt, nazwano później chocolatl (co w języku Azteków znaczy gorąca ciecz). Do dziś nazwa ta jest zbliżona w większości języków świata.

W języku mieszkańców amazońskiej dżungli napój ten nazywał się podobnie – xococalt, ale oznaczało to gorzką wodę.

Jednak całkiem niedawno językoznawcy odnaleźli korzenie słowa cacao w języku Olmeków – plemienia, które założyło pierwszą cywilizację na terenach współczesnej Zatoki Meksykańskiej. Okazało się, że Omlekowie uprawiali kakaowce. Łącząc rozdrobnione ziarna z wodą, kukurydzą, miodem, chili i ziołami, stworzyli pierwszą wersję dzisiejszej czekolady.

W 1737 roku szwedzki przyrodnik Carl von Linne (Karol Linneusz) nadał drzewu kakaowemu łacińską nazwę Theobroma (z greckiego: napój bogów) cacao.

 

 

CZEKOLADA – NAPÓJ MAJÓW

Tradycję produkcji czekolady od Azteków przejęli Majowie. Mieszali zmielone kakao z wodą i mączką kukurydzianą, dodawali miód i sproszkowane chili i w ten sposób uzyskiwali napój. Jednak nawet po wszystkich tych zabiegach czekolada miała raczej nieciekawy smak i mało porywającą konsystencję. Jednak to właśnie ten napój odgrywał ważną rolę podczas religijnych rytuałów – Majowie uważali czekoladę za napój bogów. 

Zwyczaj spożywania czekolady przejęli od Majów Aztekowie, wprowadzając przy okazji istotne zmiany receptury. Aztekowie dorzucali do wywaru różne dodatki: od wanilii przez pieprz aż po suszone płatki rozmaitych kwiatów. Napój był coraz lepszy, same zaś ziarna stały się tak bardzo pożądane, że zaczęto używać ich jako walutę. To istotnie zmieniło postrzeganie ówczesnej czekolady, bo picie roztworu z pieniędzy zmieniło dawny religijny rytuał w szczyt luksusu graniczącego z rozrzutnością. Napój nadal był cierpki i tłusty, ale z biegiem czasu coraz bardziej aromatyczny.

SKĄD SIĘ WZIĘŁA CZEKOLADA W EUROPIE?

Nikt nie wie dokładnie, kiedy czekolada trafiła do Europy. Legenda głosi, że hiszpański konkwistador Hernan Cortés przywiózł czekoladę do swojej ojczyzny w 1528 roku.

Jednak pierwszym Europejczykiem, który docenił wartość kakaowego ziarna – choć sporządzony z niego napój wcale mu nie smakował – był Krzysztof Kolumb. Gdy w 1502 r. dotarł do wyspy Guanaja u wybrzeży dzisiejszego Hondurasu, natknął się na aztecką łódź przewożącą nasiona kakaowca.

Dostrzegając wielki potencjał ukryty w kakaowych ziarnach, Hiszpanie zaczęli eksperymentować. Hiszpańscy mnisi wpadli na pomysł dosypania do ziaren mielonych na pył odrobiny cukru, cynamonu i anyżu. Pić czekoladę można było tylko na hiszpańskim dworze, a sekret jej przyrządzania był tajemnicą państwową. W 1615 r. hiszpańska księżniczka Anna Austriaczka poślubiła Ludwika XIII i właśnie dzięki temu małżeństwu sekret wytwarzania czekolady dotarł do Francji. A skoro poznała go Francja, to właściwie niemal od razu dowiedziała się o nim cała Europa.

Trzeba było kolejnych dwóch wieków, aby holenderski chemik Konrad Jan van Houten opracował wydajną, hydrauliczną prasę, która skutecznie oddzielała tłuszcz od reszty kakaowej substancji. Patent na to urządzenie otrzymał w 1828 r.  Właśnie ten rok wyznaczył początek współczesnej ery czekolady.

Ostatnim krokiem na drodze do produkcji znanej nam wszystkim tabliczki było stworzenie czekolady mlecznej. Zadanie wbrew pozorom niełatwe. Zwyczajne dolewanie mleka czy śmietany nie wchodziło w grę, bo z tak powstałej masy nie dało się zrobić tabliczki. Dopiero gdy Henry Nestlé stworzył mleko w proszku, można było opracować odpowiednią recepturę.

 

Lubisz czekoladę? W jakiej postaci? Z bakaliami? Mleczną? Gorzką? Na gorąco?

 

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Czy Ty też od dawna wypatrujesz wiosny? Marzysz, by schować głęboko do szafy zimowe buty, ciepłe swetry, puchowe kurtki?

Przyznam Ci się, że nie znosiłam zimy, dopóki nie zakochałam się w nartach biegowych. Ale od momentu gdy sezon się skończył, z niecierpliwością oczekuję pierwszych śladów wiosny. Tylko gdzie jej szukać? Skąd do nas przybyła?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Wiosna jest nasza, słowiańska. Nie pożyczyliśmy jej ani od Francuzów, ani od Niemców, ani od Anglików. Jest wyrazem rodzimym. Co to oznacza? Występuje w podobnej postaci na obszarze całej Słowiańszczyzny i był używany już w pierwszych wiekach naszej ery, a być może nawet wcześniej! Początkowa prasłowiańska postać wyrazu wiosna wyglądała najprawdopodobniej w taki oto sposób: *vesna // *vesъna. W IX wieku zaczął się zmieniać sposób wymawiania niektórych głosek i vesna stała się wiosnąStarsza postać tego słowa została w niektórych gwarach (por. wiesna). (A. Brückner „Słownik etymologiczny języka polskiego”).

Wiosna jest wesoła i przynosi światło

Pochodzenie wyrazu wiosna można tłumaczyć jego związkami z was-, czyli ‘świecić’ albo z wes- – cząstką charakterystyczną dla przymiotnika wesoły.

Dawniej oznaczał nie tylko porę roku pomiędzy zimą a latem (tak jak teraz), ale także rok życia osoby. Do tej pory mówimy przecież, że komuś minęło już 20 wiosen, a na grobach dzieci nieraz widzieliśmy napis: „Zmarł w pierwszej wiośnie życia”

Wiosna na języku

Wiosna jest bardzo ważną porą roku, dlatego powstało wiele związków frazeologicznych i przysłów nawiązujących do tego okresu:

związki frazeologiczne

aby (byle) do wiosny • jedna jaskółka wiosny nie czyni • poet. podmuchy wiosny • wesoły jak szczypiorek na wiosnę • podn. wiosna życia.

przysłowia i powiedzenia

  • I wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było.
  • Jaskółka i pszczółka lata, znakiem to wiosny dla świata.
  • A jak wiosna liście splata, puszczaj zimę, czekaj lata.
  • Gdy przyjdzie wiosna hoża, pójdzie zima do morza.
  • Wiosna piękna kwiatkami, a jesień snopkami.
  • Skowronka pieśń, to o wiośnie wieść.
  • Nieraz też zima i na końcu wiosny.

Oczywiście są to tylko wybrane przykłady. Jest też wiele przysłów związanych z poszczególnymi wiosennymi miesiącami. Warto ich używać, bo ubarwiają, wzbogacają i urozmaicają nasz tekst.

Znasz jakieś ciekawe przysłowia lub frazeologizmy związane z wiosną? Dopiszesz do mojej listy?

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Słownik synonimów

Słownik synonimów

Chcesz pisać ciekawie i urozmaicić styl, wyeliminować powtórzenia, znaleźć najwłaściwsze słowo w każdej sytuacji? Korzystaj ze słownika synonimów.
czytaj dalej
Plan pisania tekstów na blogu

Plan pisania tekstów na blogu

Nie możesz znaleźć czasu na pisanie cotygodniowego posta na blogu? Czy blogowanie wydaje Ci się ogromnym przedsięwzięciem? Tajemnica regularnego publikowania na blogu jest prostsza niż mogłoby się wydawać: przerwij pisanie. Chcesz czuć się dobrze z cotygodniowym pisaniem? Przeczytaj, co możesz zrobić.
czytaj dalej
Jak tworzyć atrakcyjne treści

Jak tworzyć atrakcyjne treści

ZASADA TRÓJPODZIAŁU Jak tworzyć atrakcyjne treści By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i... potrafić liczyć do trzech. Co jest takiego magicznego w liczbie trzy? To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna...

czytaj dalej

Co ma koza do kawy?

Co ma koza do kawy?

CO MA KOZA DO KAWY ?

POZNAJ 3 TAJEMNICE WYJĄTKOWEGO NAPOJU

Newsletter

Kategorie

Powinniśmy podziękować kozom za wynalezienie kawy!

Niewiele napojów smakuje lepiej niż dobrze zaparzona filiżanka kawy. Wystarczy jeden łyk, a wszystko staje się prostsze. Kawę lubią wszyscy. No prawie wszyscy.

Co więc wspólnego mają kozy z kawą?

Skąd się wzięło słowo kawa  i dlaczego nazywano ją winem islamu?
Jedna z wersji głosi, że nazwa napoju pochodzi od prowincji Kaffa w południowej Etiopii. Jest to rzekomo miejsce, z którego pochodzi kawowiec. Są też inne wersje, ale ta została uznana za najbardziej prawdopodobną.

A od jakiego wyrazu pochodzi polskie słowo kawa?

Źródłem (zarówno w Polsce, jak i w innych europejskich językach) jest arabskie słowo „kahwa” („qahwah”), co oznacza „rzecz, która poprawia nastrój i podnieca”.

Wcześniej słowo to było jedną z nazw wina. Dlatego przyjęło się określanie kawy mianem „wina islamu”.

Długo szukano związków między winem a kawą. Oba rzekomo oddalają głód i zmęczenie. Ponieważ Koran zakazywał picia wina, niektórzy więc przenosili ten zakaz na kawę. Dlatego picie tego napoju było nielegalne w Oriencie w pierwszych wiekach od jej wprowadzenia.

Tańczące kozy, czyli jak wynaleziono kawę
Wiemy, że napój pochodzi z Etiopii, lecz spopularyzowany został w Jemenie. Prawdopodobnie sprowadził ją tam w połowie XV wieku mufti Muhammad ibn Said az-Zabhani albo trochę wcześniej Ali ibn Umar al-Szazili. Według legendy jako pierwsze kawą zainteresowały się kozy.

Jesteś ciekawa tej historii? To czytaj dalej.

Istnieją dwie legendy wyjaśniające powstanie kawy.

Według podania Naironusa pewnego dnia arabski pasterz poskarżył się imamowi pobliskiego jemeńskiego meczetu, że jego kozy dziwnie się zachowują – całą noc skaczą i tańczą mimo całodziennej aktywności.

Imam zainteresował się tą sprawą. Kiedy udał się, by zbadać dziwne zachowanie kóz, odkrył, że jedzą one dziwne purpurowe jagody z krzewu rosnącego w pobliżu pastwiska. Zaciekawiony imam zebrał parę tajemniczych owoców, ugotował je i wypił powstały napój. Chwilę po wypiciu serce waliło mu jak dzwon, umysł miał niezwykle jasny, a przez całą noc nie zmorzył go sen. Długo jednak nie zdradzał nikomu tajemnicy, a wierni dziwili się, że podczas całonocnych modłów nigdy nie był senny. Napój okazał się świetnym lekarstwem i poprawiał ogólną kondycję.

Współcześnie sądzi się jednak, że motyw z kozami pojawił się stąd, że ziarna kawy przypominają odchody tych zwierząt – w średniowiecznym Oriencie chętnie doszukiwano się związków między rzeczami wyglądającymi podobnie.

Jest też legenda, w której pojawia się postać Mahometa.

Wedle niej prorok był pewnego razu bardzo zmęczony. Wszechmogący zesłał mu archanioła Gabriela z nieznanym napojem, który nazywał się kahwa albo kahve. Napój orzeźwił Mahometa i – jak podaje kronikarz – „prorok poczuł się na tyle silny, by zwalić z konia czterdziestu mężów i posiąść czterdzieści kobiet”.

Sir Thomas Herbert zanotował tę historię w 1627 roku, ale sam Koran milczy na temat kawy.

Pewnie w tych opowieściach jest ziarno prawdy, gdyż wszystko wskazuje na to, że obyczaj picia kawy narodził się w Jemenie w XV wieku, ale nie wiadomo, jak kawa dotarła do Półwyspu Arabskiego. Możliwe, że Afrykanie, którzy migrowali na północ z Etiopii, przynieśli ze sobą ziarna rośliny, do której byli przyzwyczajeni.

Historia pierwszej kawiarni w Europie
Pisząc o kawie, nie można zapomnieć o Jerzym Franciszku Kulczyckim herbu Sas. Był tłumaczem z języka tureckiego, dragonem Kompanii Handlu Wschodniego i żołnierzem Jana Sobieskiego.

W czasie oblężenia Wiednia w 1683 roku na ochotnika w towarzystwie Jerzego Michałowicza (prawdopodobnie polskiego jeńca, być może kolegi, którego wyciągnął z tureckiej niewoli) użył podstępu i w przebraniu żołnierza osmańskiego, podśpiewując pod nosem tureckie piosenki, 13 sierpnia przeszedł przez obóz wroga, wykradł się z miasta i skontaktował z księciem lotaryńskim Karolem V Leopoldem, którego odpowiedź zapowiadającą odsiecz zaniósł z powrotem obleganym. Wieści te odwiodły radę miasta od poddania się wielkiemu wezyrowi tureckiemu Karemu Mustafie.  

Po zwycięstwie Jana III Sobieskiego Kulczycki został uznany za bohatera przez mieszkańców miasta. Rada miejska nagrodziła go znaczną sumą pieniędzy (100 dukatów), otrzymał także dom. Król Jan Sobieski pozwolił mu wybrać jako nagrodę dowolną rzecz z obozu pokonanego nieprzyjaciela. Zadziwiając wszystkich, Kulczycki zdecydował się na 300 worków zawierających „dziwne ziarno”, które zwycięzcy zamierzali wyrzucić, uznawszy je za karmę dla wielbłądów. W workach tych znajdowały się zapasy kawy.

10 stycznia 1684 r. cesarz Leopold obdarzył go tytułem cesarskiego tłumacza języka tureckiego. Otrzymał także zwolnienie z podatków na 20 lat.

Powszechnie przypisuje mu się otwarcie pierwszej w Wiedniu – i jednej z pierwszych w Europie – kawiarni znanej jako Dom Pod Błękitną Butelką (Hof zur Blauen Flasche) na ulicy Schlossergassl obok katedry. W swym lokalu na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami miał podawać gościom ciasteczka w kształcie półksiężyców, sam występując w tureckim stroju. Przypisuje mu się pomysł dosładzania kawy miodem, a przede wszystkim epokowy wynalazek doprawiania kawy mlekiem.

Ile kaw wypijasz w ciągu dnia?
Statystyki mówią, że współczesny świat uzależniony jest od kofeiny. Istnieje wiele opinii, na temat tego, po jakiej ilości spożytej kofeiny jesteśmy już nałogowcami. Większość sądzi, że po wypiciu 4 filiżanek dziennie.

Ile kaw dziennie wypijacie? Ja jedną, i to sporadycznie.

 

Plan pisania tekstów na blogu

Plan pisania tekstów na blogu

Nie możesz znaleźć czasu na pisanie cotygodniowego posta na blogu? Czy blogowanie wydaje Ci się ogromnym przedsięwzięciem? Tajemnica regularnego publikowania na blogu jest prostsza niż mogłoby się wydawać: przerwij pisanie. Chcesz czuć się dobrze z cotygodniowym pisaniem? Przeczytaj, co możesz zrobić.
czytaj dalej
Jak tworzyć atrakcyjne treści

Jak tworzyć atrakcyjne treści

ZASADA TRÓJPODZIAŁU Jak tworzyć atrakcyjne treści By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i... potrafić liczyć do trzech. Co jest takiego magicznego w liczbie trzy? To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna...

czytaj dalej

zostan korektorka

Zapisz się na listę zainteresowanych

Będę Cię informować o bonusach i szczegółach sprzedaży.

Zgoda na otrzymywanie wiadomości

Udało Ci się zapisać!

klub korektorów

Zapisz się na listę zainteresowanych

Dołącz do elitarnej społeczności korektorów i dowiedz się jako pierwsza o starcie klubu.


Klub Korektorów to cykl szkoleń, dzięki którym opanujesz zasady poprawności językowej i rozwiniesz swój biznes, a klienci z przyjemnością będą powierzać Ci swoje teksty i polecać Cię innym.

Udało Ci się zapisać!