fbpx

Czy zdarzyło Ci się czytać tekst, w którym nie było ani jednego błędu?

Mnie zdarzyło się to zaledwie parę razy w ciągu kilkunastu lat pracy, ale były to plakaty reklamowe, na których pojawiało się tylko jedno zdanie

Co więcej – nie zdarzyło mi się też napisać od razu tekstu bezbłędnego, a materiały szkoleniowe i e-booki, które sprzedaję, zawsze są wysłane do korekty.

Nawet najlepsi autorzy muszą po napisaniu zadbać o to, by w ich publikacji nie było błędów.

I tu pojawia się pytanie: Czy lepiej poprawić tekst samodzielnie, czy zlecić korektę specjalistom? A może jedno wcale nie wyklucza drugiego?

Zasubskrybuj, aby nie przegapić żadnego odcinka:

Linki do osób, firm, programów wymienionych w tym odcinku podcastu

Kurs autokorekty – jak samodzielnie poprawiać własny tekst (lista zainteresowanych)

transkrypcja podcastu

Czy zdarzyło Ci się czytać tekst, w którym nie było ani jednego błędu?

Mnie zdarzyło się to zaledwie parę razy w ciągu kilkunastu lat pracy, ale były to plakaty reklamowe, na których pojawiało się tylko jedno zdanie.

Co więcej – nie zdarzyło mi się też napisać od razu tekstu bezbłędnego, a materiały szkoleniowe i e-booki, które sprzedaję, były wysłane do korekty. Nawet najlepsi autorzy muszą po napisaniu zadbać o to, by w ich publikacji nie było błędów. Czy lepiej poprawić tekst samodzielnie, czy zlecić korektę specjalistom? A może jedno wcale nie wyklucza drugiego?

Dzień dobry!

Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Zapanuj nad słowami.

Dziś opowiem Ci o tym, czy warto samodzielnie poprawiać błędy i jakie narzędzia mogą Ci w tym pomóc. Podzielę się technikami stosowanymi przez profesjonalnych korektorów.

Mam nadzieję, że temat Cię zainteresuje.

Zapraszam Cię bardzo serdecznie do wysłuchania tego odcinka i do subskrybowania podcastu Zapanuj nad słowami.

Notatki, linki i dodatkowe informacje związane z tym odcinkiem znajdziesz na stronie bookowska.pl/podcast/zns006

Sprawdzanie tekstu i poprawianie w nim błędów to zadanie przede wszystkim dla redaktora i korektora.

Nie będę w tym miejscu wyjaśniać, czym się różnią te dwa zawody, to temat na osobny odcinek. W uproszczeniu można powiedzieć, że pierwsze czytanie po autorze to redakcja. Natomiast korekta jest ostatnim czytaniem tekstu przed publikacją. To teoria, a w praktyce wygląda to różnie. Ale ta terminologia nie ma większego znaczenia, bo tak naprawdę chodzi o zakres obowiązków osoby, która będzie te poprawki po autorze jako pierwsza wprowadzać.

 

Czy korekta jest niezbędnym etapem pracy nad tekstem?

Każda dłuższa publikacja, która będzie udostępniana większej liczbie czytelników, powinna zostać poprawiona. A już na pewno każda książka, która ukazuje się drukiem.

Oczywiście jeżeli autor dysponuje większym  budżetem, to powinien zlecić korektę nawet krótkich form: e-booków, wpisów blogowych, tekstów na strony internetowe.

Dlaczego? Ponieważ błędy drażnią, rozczarowują. Czytelnik zamiast się skupiać na treści, rozprasza się literówkami.

Ale korekta to nie tylko literówki, jest wiele innych błędów. Tylko że z literówkami jest taki problem, że są one trudne do wykrycia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przestawienie liter powoduje utworzenie innego słowa. W zeszłym tygodniu sama napisałam owce zamiast owoce.

Najzabawniejsza literówka, jaką pamiętam, to badanie odchodów kredytobiorcy zamiast badanie dochodów kredytobiorcy. Drobny błąd, a wprowadza tyle zamieszania.

Jak sobie poradzić z ewentualnymi błędami?

Możliwości są dwie. Albo zlecasz korektę profesjonaliście, albo poprawiasz tekst samodzielnie.

I tu pojawia się pytanie. Czy autor może sprawdzić swój tekst samodzielnie?

Odpowiedź jest prosta. Może.

Na pewno dzięki temu będzie w nim mniej błędów.

Jednak przynajmniej te teksty, które są ważne, które są wydawane drukiem, które trafiają do szerszego grona odbiorców, powinny być poprawione przez kogoś innego, a najlepiej przez kogoś, kto zajmuje się tym zawodowo.

Dlaczego?

  1. Sami, jako autorzy, nie jesteśmy w stanie dostrzec wszystkich błędów we własnym tekście. Możemy niejeden błąd przeoczyć i tak się najprawdopodobniej stanie.
  2. Laik bardzo często nie wie, że błąd jest błędem: język polski jest naprawdę bardzo trudny.

Od 15 lat współpracuję z autorami i wspieram ich w procesie wydawniczym. Dla wielu z nich korekta to  długi i żmudny proces.
Są przerażeni samą myślą o tym, że muszą poprawiać błędy w swoim tekście. Zniechęcają się na samą myśl o sprawdzeniu, czy nie ma literówek, czy wszystkie przecinki są na swoich miejscach. Dlatego współpraca z korektorem jest naprawdę najlepszym rozwiązaniem. Samodzielnie trudno jest poprawić własne błędy, nie mówię tu o jakichś przeoczeniach, ale o skrótach myślowych i innych błędach, o których nie mamy pojęcia, że je popełniamy.

Wiem jednak, że są osoby, które z różnych powodów nie decydują się na podjęcie się takiej współpracy.

 

  • Nie mają czasu, by zlecić korektę specjaliście. To jest chyba najczęściej spotykany argument. Aby zlecić poprawienie swojej książki, e-booka czy artykułu, czasem trzeba umówić się z wyprzedzeniem, bo redaktorzy pracujący nad dłuższymi tekstami mają wolne terminy dopiero za miesiąc.
  • Kolejna wymówka to ceny. Niektórzy autorzy chcą samodzielnie poprawiać swoje książki czy artykuły, bo uważają, że nie stać ich na współpracę z korektorem.
  • Bywa też tak, że autorzy wstydzą się oddać swoje teksty korektorowi, bo uważają, że popełniają za dużo błędów. Niedawno zgłosił się do mnie klient z prośbą o redakcję swojej książki. Zarezerwował termin, ale powiedział, że prześle próbkę do wyceny za jakiś czas, bo tekst jest zmasakrowany, bez ładu i składu i wstydzi się go komukolwiek pokazywać.
  • I ostatnia grupa autorów to osoby, które znają wystarczająco dobrze język polski i twierdzą, że nie potrzebują inwestować w profesjonalną korektę lub mają znajomego polonistę, który poprawi im tekst za darmo, po znajomości.

Jeżeli jesteś autorem i z jakichś powodów zdecydujesz się samodzielnie poprawić swój tekst, to podzielę się teraz z Tobą trikami stosowanymi przez profesjonalnych korektorów. Dzięki nim będzie Ci łatwiej znaleźć błędy.

Jeśli natomiast jesteś korektorem, to te wskazówki pomogą Ci lepiej zadbać o teksty Twoich klientów.

Zanim jednak poznasz techniki czytania, podpowiem Ci, na jakie błędy warto szczególnie zwrócić uwagę. Bo jest tak dużo różnego rodzaju usterek językowych, że ciężko pamiętać o wszystkich jednocześnie.
Gdy skupiasz się na błędach stylistycznych, mogą umknąć Ci przecinki. A gdy będziesz sprawdzać literówki, nie zauważysz błędów gramatycznych.

Poprawiając swój tekst, zwracaj uwagę na:

  • błędy w tytułach i nagłówkach;
  • przestawienie liter („czeski błąd”);
  • pominięcie liter w słowach;
  • pominięcie wyrazów w zdaniach;
  • powtarzające się litery w słowach;
  • powtarzające się te same słowa w sąsiednich linijkach, szczególnie na końcach wersów;
  • słowa błędnie podzielone przy przenoszeniu;
  • błędy w nazwach własnych;
  • niepoprawne lub niekonsekwentne użycie wielkich liter;
  • niespójność w stosowaniu znaków interpunkcyjnych, szczególnie w wypunktowaniach.

Gdy już wiesz, jakich błędów szukać, możemy przejść do technik.

Odłóż tekst

Przede wszystkim po napisaniu tekstu odłóż go na jakiś czas. Potrzebny Ci dystans, odpoczynek. Stephen King zaleca, by było to nawet 6 tygodni. Ale większość z nas nie ma aż tyle czasu. Nawet kilka godzin powinno pomóc. Zapewniam Cię, że dostrzeżesz więcej niż w dniu stworzenia danej treści.

Czytaj od końca

Jednym z ciekawszych trików jest czytanie od końca.

To najlepsza metoda, żeby wyłapać drobne niedopatrzenia, literówki. Czytając od końca, nie skupiamy się na treści, tylko przyglądamy się słowom, więc zwracamy uwagę na to, czy żadne z nich nie wygląda dziwnie, podejrzanie.

Poprawiając tekst, czasem czuję się znużona i zaczynam skanować treść. Wtedy przechodzę na koniec artykułu i czytam w odwrotnej kolejności – od ostatniego zdania do pierwszego.

Podczas takiej korekty możesz zauważyć, które słowa są nadużywane. Zobaczysz też zdania zaczynające się od tego samego wyrazu. Ta metoda jest naprawdę skuteczna.

Jeżeli masz czas i cierpliwość, polecam spróbować

Czytaj na głos

Spróbuj odczytać wolno tekst na głos. Słowo po słowie. Litera po literze. Możesz też powierzyć to zadanie dowolnemu programowi posiadającemu funkcję czytania.

W Wordzie jest wbudowana funkcja Czytaj na głos. Siadasz i słuchasz. I poprawiasz literówki, na których lektorowi plącze się język.

Daj komuś tekst do przeczytania

Żonie, mężowi, rodzicom, rodzeństwu, znajomym z pracy. Komukolwiek. Nie muszą być z wykształcenia polonistami czy korektorami. Liczy się każda para oczu. Czasem daję moje artykuły blogowe czy do przeczytania innym korektorem i wyłapują rzeczy, które mnie umknęły. Na pewno jest to dobry sposób na przeoczone literówki.

Sprawdzanie pisowni przez inną osobę ma dodatkową zaletę: możesz zapytać o wrażenia po lekturze, poprosić o recenzję, o wskazanie, co się w tekście podoba, a co nie. Spojrzenie z zewnątrz to nieoceniona pomoc. Najlepiej zrobi to redaktor lub korektor, ale każdy, kto sprawnie mówi i pisze w języku polskim, też może Ci pomóc.

Zmień wygląd i układ

Warto zmienić rozmiar i krój fontu (czyli mówiąc popularnie czcionkę), ułożyć tekst w podwójnych kolumnach, aby zmniejszyć szerokość linii. Może to pomóc Ci lepiej zobaczyć błędy.

Zmiany rozmiaru, odstępów, koloru tła lub stylu tekstu powodują, że trochę oszukujemy nasz mózg. Wydaje mu się, że widzi nieznany dokumenty jest wtedy bardziej czujny.

Wykorzystuj dostępne narzędzia

Technologia jest naszym przyjacielem, jeśli chodzi o korektę.

Jest mnóstwo programów, dzięki którym możesz sprawdzić tekst w formie cyfrowej.

Pierwszym z nich jest edytor tekstu. Word ma wbudowaną funkcję sprawdzania pisowni. Nie jest to może idealne narzędzie, ale przynajmniej najpoważniejsze literówki wyłapie.

Pomocny jest też klawisz F7 – dzięki niemu możesz zweryfikować różne niespójności.

Możesz też korzystać z różnych aplikacji online, które szybko sprawdzą tekst pod kątem ortografii, interpunkcji i literówek, a nawet błędów leksykalnych. Zaletą takich narzędzi jest precyzja: algorytm nie przeoczy błędów, ale tylko tych, które są wbudowane w słownik danego narzędzia. Jeśli chodzi o literówki, to taki komputerowy korektor wyłapie tylko te, które powodują deformację słów, a więc powstanie czegoś, czego w języku polskim nie ma.

Jednak w sytuacji, gdy przestawienie liter powoduje utworzenie zupełnie innego słowa, te narzędzia są zazwyczaj bezradne.

Musisz oczywiście przy każdej sugestii zachować czujność, bo są to tylko programy –algorytm plus baza danych. Nic nie zastąpi wprawnego oka, bo – jak to chyba Lem powiedział – komputer wszystko wie, ale niczego nie rozumie.

W każdym wypadku trzeba sprawdzić tekst samodzielnie i nie ograniczać się do automatów.

Wydrukuj tekst

Programy i aplikacje dają nam wiele możliwości, ale nasz wzrok nie czyta dłuższego tekstu, tylko go skanuje. Trudno się skupić na detalach. Na wydruku czytasz inaczej. Wydrukowany tekst różni się nieznacznie wyglądem od tego na monitorze, co sprzyja zauważeniu niektórych pomyłek. Wykryte błędy zaznaczaj, a następnie nanieś poprawki w pliku.

Możesz też podczas czytania umieścić linijkę lub kartkę pod każdym wierszem. Dzięki temu Twoje oczy będą się skupiały tylko na danym wierszu. Właśnie dlatego dzieci uczą się czytać z linijką, by nie plątały im się wiersze.

Korzystaj z dostępnych słowników

W razie jakichkolwiek wątpliwości korzystaj ze słowników, które masz w swojej biblioteczce. Pamiętaj też o słownikach dostępnych online, za darmo: jest w Internecie Słownik języka polskiego PWN, Wielki słownik ortograficzny, są też słowniki synonimów, frazeologiczne, blogi korektorów, poradnie uniwersyteckie. I jest też poradnia PWN, w której znajdziesz wyczerpujące odpowiedzi na temat niemalże wszystkich zagadnień językowych i edytorskich.

Tych wskazówek jest naprawdę wiele.

Przez 15 lat pracy w zawodzie wypracowałam wiele skutecznych metod korekty. Na tekstach moich klientów odkrywałam, co działa, co się sprawdza. Przeanalizowałam miliony słów i wiem, co zrobić, by tekst się podobał.

Moim doświadczeniem dzielę się w kursie autokorekty, który już niedługo będzie dostępny. Link znajdziesz w notatkach.

A teraz czas na wnioski

Żadne internetowe narzędzie ani żadna technika nie zastąpią profesjonalnej redakcji i korekty tekstu. Niby nic odkrywczego, a jednak wielu autorów nie decyduje się na powierzenie swoich tekstów specjalistom, a niektóre wydawnictwa, aby oszczędzić na procesie wydawniczym, rezygnują z korekty.

Jeśli dużo piszesz i publikujesz, pomyśl, czy nie warto nawiązać stałej współpracy z korektorem. Język polski jest pełny wyjątków, niespójności. Wie o tym każdy, kto pracuje ze słowami.

Morał z tego odcinka jest następujący: w swoje treści trzeba inwestować. Albo swój czas, albo swoje pieniądze. Dzięki współpracy z korektorem oszczędzisz czas, a dodatkowo zapewnisz sobie profesjonalny wizerunek.

A o tym, jak współpracować z korektorem, opowiem Ci w kolejnym odcinku.

Notatki, linki i dodatkowe informacje związane z tym odcinkiem znajdziesz na stronie bookowska.pl/podcast/zns006

Zapraszam do subskrybowania podcastu Zapanuj nad Słowami w Twojej ulubionej aplikacji podcastowej.

Do usłyszenia za dwa tygodnie!

 

Prezent dla słuchaczy

praca korektora

Gdzie najczęściej ukrywają się błędy? Dołącz do newslettera ZNS i pobierz listę błędów, które umykają nawet profesjonalnym korektorom.

Podaj dalej

Wyraź swoją opinię
Dodaj komentarz pod tym wpisem.
Podaj dalej Jeśli spodobał Ci się ten odcinek, udostępnij go swoim znajomym.

Zadaj mi pytanie

Chcesz zostawić mi wiadomość głosową lub pytanie, na które odpowiem Ci w jednym z odcinków podcastu? Możesz to zrobić, pisząc na adres patrycja@bookowska.pl.

Zostaw mi recenzję

Jeśli chcesz, aby również inne osoby odkryły ten podcast, zostaw mi recenzję w iTunes. Dzięki temu podcast będzie wyżej w rankingach i dotrze do większej liczby osób.

Zasubskrybuj

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to zasubskrybuj go w swojej ulubionej aplikacji, aby nie przegapić żadnego odcinka.

 

 

 

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka.

Od 18 lat dodaję blasku tekstom. Uczę korektorów, jak zarabiać na czytaniu. Pomagam klientom zapanować nad słowami i spełniać ich marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku certyfikowanego kursu przygotowującego do zawodu korektora.

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta, PLL LOT, Giełda Papierów Wartościowych, Deutsche Bank.

Posłuchaj też

[PODCAST] Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

[PODCAST] Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Jeśli kochasz książki, to na pewno nieraz przemknęło Ci przez głowę pytanie o Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich.
Kto i kiedy zainicjował to święto?
Skąd pochodzi zwyczaj obdarowywania się w tym dniu książkami i… różami?
Dlaczego obchodzi się je akurat 23 kwietnia? Nadszedł czas, aby rozwiać te wątpliwości. Mam nadzieję, że ta historia będzie dla Ciebie inspirująca.
Posłuchaj mojej opowieści o Międzynarodowym Dniu Książki.

czytaj dalej
[PODCAST] Jak zdobyć prestiżowych klientów

[PODCAST] Jak zdobyć prestiżowych klientów

Wielu osobom się wydaje, że aby zostać korektorem i zdobyć prestiżowych klientów, trzeba ukończyć studia polonistyczne i mieć co najmniej kilka lat doświadczenia. A jeszcze lepiej listę referencji i wyrobioną markę eksperta. Czy tak jest w rzeczywistości?
Dzisiaj zdobycie klienta faktycznie nie jest łatwe. Ale są tacy ludzie, którym ta sztuka się udaje.

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *