fbpx
Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

CZEKOLADA – GORZKI PRZEDMIOT POŻĄDANIA

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

W damskiej szatni na hali, gdzie trenuję squasha, wisi motywująca tabliczka:

Czekolada to kakaowiec. Kakaowiec to drzewo. Drzewo to roślina. A więc czekolada to sałatka!

Uwielbiam czekoladę. Nie wiedziałam jednak, skąd pochodzi ani kto ją wymyślił.
Jej historię poznałam dopiero wtedy, gdy na zlecenie klienta pisałam teksty o festiwalu czekolady.

Też chcesz ją poznać?

SKĄD POCHODZI NAZWA CZEKOLADA?

Przez wiele lat początków czekolady doszukiwano się w plemieniu Azteków. Według legendy czekoladę przyrządził z ziaren kakaowca Quetzalcoatl, Pierzasty Wąż – bóg słońca, wiatru i oddechu życia. Stworzył on orzeźwiający napój z ziaren pewnego drzewa rosnącego w lasach Ameryki Środkowej, by wzmocnić się przed stworzeniem świata. Być może właśnie od imienia tego najłaskawszego dla ludzi azteckiego bóstwa pochodzi nazwa czekolady. Cudowny napar zwany początkowo cacahualt, nazwano później chocolatl (co w języku Azteków znaczy gorąca ciecz). Do dziś nazwa ta jest zbliżona w większości języków świata.

W języku mieszkańców amazońskiej dżungli napój ten nazywał się podobnie – xococalt, ale oznaczało to gorzką wodę.

Jednak całkiem niedawno językoznawcy odnaleźli korzenie słowa cacao w języku Olmeków – plemienia, które założyło pierwszą cywilizację na terenach współczesnej Zatoki Meksykańskiej. Okazało się, że Omlekowie uprawiali kakaowce. Łącząc rozdrobnione ziarna z wodą, kukurydzą, miodem, chili i ziołami, stworzyli pierwszą wersję dzisiejszej czekolady.

W 1737 roku szwedzki przyrodnik Carl von Linne (Karol Linneusz) nadał drzewu kakaowemu łacińską nazwę Theobroma (z greckiego: napój bogów) cacao.

 

 

CZEKOLADA – NAPÓJ MAJÓW

Tradycję produkcji czekolady od Azteków przejęli Majowie. Mieszali zmielone kakao z wodą i mączką kukurydzianą, dodawali miód i sproszkowane chili i w ten sposób uzyskiwali napój. Jednak nawet po wszystkich tych zabiegach czekolada miała raczej nieciekawy smak i mało porywającą konsystencję. Jednak to właśnie ten napój odgrywał ważną rolę podczas religijnych rytuałów – Majowie uważali czekoladę za napój bogów. 

Zwyczaj spożywania czekolady przejęli od Majów Aztekowie, wprowadzając przy okazji istotne zmiany receptury. Aztekowie dorzucali do wywaru różne dodatki: od wanilii przez pieprz aż po suszone płatki rozmaitych kwiatów. Napój był coraz lepszy, same zaś ziarna stały się tak bardzo pożądane, że zaczęto używać ich jako walutę. To istotnie zmieniło postrzeganie ówczesnej czekolady, bo picie roztworu z pieniędzy zmieniło dawny religijny rytuał w szczyt luksusu graniczącego z rozrzutnością. Napój nadal był cierpki i tłusty, ale z biegiem czasu coraz bardziej aromatyczny.

SKĄD SIĘ WZIĘŁA CZEKOLADA W EUROPIE?

Nikt nie wie dokładnie, kiedy czekolada trafiła do Europy. Legenda głosi, że hiszpański konkwistador Hernan Cortés przywiózł czekoladę do swojej ojczyzny w 1528 roku.

Jednak pierwszym Europejczykiem, który docenił wartość kakaowego ziarna – choć sporządzony z niego napój wcale mu nie smakował – był Krzysztof Kolumb. Gdy w 1502 r. dotarł do wyspy Guanaja u wybrzeży dzisiejszego Hondurasu, natknął się na aztecką łódź przewożącą nasiona kakaowca.

Dostrzegając wielki potencjał ukryty w kakaowych ziarnach, Hiszpanie zaczęli eksperymentować. Hiszpańscy mnisi wpadli na pomysł dosypania do ziaren mielonych na pył odrobiny cukru, cynamonu i anyżu. Pić czekoladę można było tylko na hiszpańskim dworze, a sekret jej przyrządzania był tajemnicą państwową. W 1615 r. hiszpańska księżniczka Anna Austriaczka poślubiła Ludwika XIII i właśnie dzięki temu małżeństwu sekret wytwarzania czekolady dotarł do Francji. A skoro poznała go Francja, to właściwie niemal od razu dowiedziała się o nim cała Europa.

Trzeba było kolejnych dwóch wieków, aby holenderski chemik Konrad Jan van Houten opracował wydajną, hydrauliczną prasę, która skutecznie oddzielała tłuszcz od reszty kakaowej substancji. Patent na to urządzenie otrzymał w 1828 r.  Właśnie ten rok wyznaczył początek współczesnej ery czekolady.

Ostatnim krokiem na drodze do produkcji znanej nam wszystkim tabliczki było stworzenie czekolady mlecznej. Zadanie wbrew pozorom niełatwe. Zwyczajne dolewanie mleka czy śmietany nie wchodziło w grę, bo z tak powstałej masy nie dało się zrobić tabliczki. Dopiero gdy Henry Nestlé stworzył mleko w proszku, można było opracować odpowiednią recepturę.

 

Lubisz czekoladę? W jakiej postaci? Z bakaliami? Mleczną? Gorzką? Na gorąco?

 

Czy nadszedł czas, aby porozmawiać o palmie wielkanocnej?

Czy nadszedł czas, aby porozmawiać o palmie wielkanocnej?

TAJEMNICE NIEDZIELI PALMOWEJ

Nadeszła wiosna, więc i święta tuż, tuż. Oba te wydarzenia są bardzo ze sobą powiązane. Czy chcesz poznać tajemnice Niedzieli Palmowej? Zapraszam Cię w etnograficzną podróż po Polsce.

CO MÓWI SŁOWNIK O NIEDZIELI PALMOWEJ?

Niedziela Palmowa jest to Niedziela Męki Pańskiej. Pisownię Niedzieli Palmowej (oba człony dużą literą) dyktuje zasada [70], sformułowana w Wielkim słowniku ortograficznym PWN, która każe pisać wielką literą nazwy świąt i dni świątecznych, w odróżnieniu od ich nazw opisowych.

Niedziela Palmowa wypada najczęściej w okresie zmagania się zimy z wiosną. W kościołach dawnej Polski, często nieogrzewanych, panoszył się jeszcze przenikliwy chłód. Ale tej niedzieli w kościele nie czuło się zimy, tylko wiosnę. Każdy trzymał w ręku kolorową palmę, która pachniała budzącą się do życia przyrodą.

 

 

Masz ochotę sprawdzić swoją wiedzę na temat pisowni, interpunkcji?  Chcesz rozwinąć swój warsztat korektorski?

Zapraszam Cię na bezpłatne warsztaty. W każdy poniedziałek otrzymasz bezpośrednio na swój e-mail jedno ćwiczenie, a w piątek – klucz i wyjaśnienia.

 

JAK KIEDYŚ NAZYWANO NIEDZIELĘ PALMOWĄ?

Niedziela Palmowa w Polsce nosiła kiedyś nazwę Niedzieli Kwietnej, bo najczęściej przypada w kwietniu, kiedy pokazują się pierwsze kwiaty. 

Pojawiała się też często nazwa Niedziela Wierzbna lub Wierzbowa – w Polsce palmy zastąpione zostały gałązkami wierzbowymi z baziami. Kwietna Niedziela zamieniała kościół w kolorowy ogród kwiatów.

JAK ROBIONO PALMY?

Robienie palm, innych niż te z Jerozolimy czy Rzymu, stało się prawdziwą sztuką. Każdy region Polski miał sobie właściwe palmy. Słynne są palmy kurpiowskie, sięgające nieraz kilkunastu metrów wysokości. Najsławniejsze są palmy w Lipnicy Murowanej

Jednym z najważniejszych elementów palmy były wierzbowe witki ze srebrnymi baziami. Wierzba uważana jest bowiem za symbol budzącego się życia, zmartwychwstania.

Gałązki wierzbowe przyozdabiano bukszpanem, barwinkiem, cisem lub widłakiem. Te rośliny także były symbolem życia, bo przez cały rok zachowywały zieleń. Do palmy dodawano jeszcze barwione trawy i wszystko związywano sznurkiem lub kolorową wstążką.

W Środę Popielcową wstawiano czasem do naczynia z wodą wierzbowe gałązki, aby zakwitły baziami na Kwietną Niedzielę. Rzadko jednak to praktykowano, bo zazwyczaj Niedziela Palmowa przypadała na tyle późno, że można było naciąć gałązek wierzbowych z lekko już rozwiniętymi baziami. Natomiast gdy święta były późno, to bazie były mocno rozwinięte. Szukanie wierzby, którą nazywano po porostu palmą, było szukaniem wiosny i życia. Bazie, zwane inaczej kotkami, były zwiastunami wiosny.

 

ZWYCZAJE ZWIĄZANE Z NIEDZIELĄ PALMOWĄ

Niegdyś, po poświęceniu w kościele, zatykano je za krzyże lub obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały Boże błogosławieństwo. Ze spalonych gałązek palmowych otrzymuje się popiół, którym kapłan posypuje głowy wiernych w Środę Popielcową. Palmy wtykano także w ziemię na polach, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą lub nadmiernym deszczem.

Mikołaj Rej o Niedzieli Palmowej pisał:
W Kwietną kto bagniątka (czyli bazi) nie połknął, a będowego Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał.

Uderzano się także gałązkami wierzbowymi, by rozkwitająca i pulsująca wiosną witka udzieliła siły, mocy i nowej młodości. Odprowadzenie „będowego Chrystusa do miasta” jest wyraźną aluzją do zwyczaju prowadzenia w procesji Chrystusa na drewnianym osiołku.

Mądrość ludowa głosi: Gdy w Palmową Niedzielę słońce świeci, będą pełne stodoły, beczki i sieci. 

 

Kobieta niejedno ma imię

Kobieta niejedno ma imię

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssCzy wiesz, że jeszcze w XVII w. określenie kobieta było obraźliwe? Stosowało się je jako wyzwisko, głównie w środowisku mieszczańskim. Obecnie jest najpopularniejszym i nienacechowanym określeniem...

czytaj dalej
Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrss Pauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik… Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Czy Ty też od dawna wypatrujesz wiosny? Marzysz, by schować głęboko do szafy zimowe buty, ciepłe swetry, puchowe kurtki?

Przyznam Ci się, że nie znosiłam zimy, dopóki nie zakochałam się w nartach biegowych. Ale od momentu gdy sezon się skończył, z niecierpliwością oczekuję pierwszych śladów wiosny. Tylko gdzie jej szukać? Skąd do nas przybyła?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Wiosna jest nasza, słowiańska. Nie pożyczyliśmy jej ani od Francuzów, ani od Niemców, ani od Anglików. Jest wyrazem rodzimym. Co to oznacza? Występuje w podobnej postaci na obszarze całej Słowiańszczyzny i był używany już w pierwszych wiekach naszej ery, a być może nawet wcześniej! Początkowa prasłowiańska postać wyrazu wiosna wyglądała najprawdopodobniej w taki oto sposób: *vesna // *vesъna. W IX wieku zaczął się zmieniać sposób wymawiania niektórych głosek i vesna stała się wiosnąStarsza postać tego słowa została w niektórych gwarach (por. wiesna). (A. Brückner „Słownik etymologiczny języka polskiego”).

Wiosna jest wesoła i przynosi światło

Pochodzenie wyrazu wiosna można tłumaczyć jego związkami z was-, czyli ‘świecić’ albo z wes- – cząstką charakterystyczną dla przymiotnika wesoły.

Dawniej oznaczał nie tylko porę roku pomiędzy zimą a latem (tak jak teraz), ale także rok życia osoby. Do tej pory mówimy przecież, że komuś minęło już 20 wiosen, a na grobach dzieci nieraz widzieliśmy napis: „Zmarł w pierwszej wiośnie życia”

Wiosna na języku

Wiosna jest bardzo ważną porą roku, dlatego powstało wiele związków frazeologicznych i przysłów nawiązujących do tego okresu:

związki frazeologiczne

aby (byle) do wiosny • jedna jaskółka wiosny nie czyni • poet. podmuchy wiosny • wesoły jak szczypiorek na wiosnę • podn. wiosna życia.

przysłowia i powiedzenia

  • I wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było.
  • Jaskółka i pszczółka lata, znakiem to wiosny dla świata.
  • A jak wiosna liście splata, puszczaj zimę, czekaj lata.
  • Gdy przyjdzie wiosna hoża, pójdzie zima do morza.
  • Wiosna piękna kwiatkami, a jesień snopkami.
  • Skowronka pieśń, to o wiośnie wieść.
  • Nieraz też zima i na końcu wiosny.

Oczywiście są to tylko wybrane przykłady. Jest też wiele przysłów związanych z poszczególnymi wiosennymi miesiącami. Warto ich używać, bo ubarwiają, wzbogacają i urozmaicają nasz tekst.

Znasz jakieś ciekawe przysłowia lub frazeologizmy związane z wiosną? Dopiszesz do mojej listy?

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha? Jeśli chcesz pisać dobre teksty, musisz nauczyć się malować słowami. Obrazowe opisy miejsc, postaci przyciągają uwagę czytelnika. Dlatego przedstawiaj swój świat jako obraz pełny kolorów. Jak to zrobić? Jeśli chcesz...

czytaj dalej

Co ma koza do kawy?

Co ma koza do kawy?

Co ma koza do kawy?

Co ma koza do kawy?

Powinniśmy podziękować kozom za wynalezienie kawy!
Niewiele napojów smakuje lepiej niż dobrze zaparzona filiżanka kawy. Wystarczy jeden łyk, a wszystko staje się prostsze. Kawę lubią wszyscy. No prawie wszyscy.

Co więc wspólnego mają kozy z kawą?

Skąd się wzięło słowo kawa i dlaczego nazywano ją winem islamu?

Etymologia słowa kawa jest niezwykła. Jedna z wersji głosi, że nazwa napoju pochodzi od prowincji Kaffa w południowej Etiopii. Jest to rzekomo miejsce, z którego pochodzi kawowiec. Są też inne wersje, ale ta została uznana za najbardziej prawdopodobną.

A od jakiego wyrazu pochodzi polskie słowo kawa?

Źródłem (zarówno w Polsce, jak i w innych europejskich językach) jest arabskie słowo „kahwa” („qahwah”), co oznacza „rzecz, która poprawia nastrój i podnieca”.

Wcześniej słowo to było jedną z nazw wina. Dlatego przyjęło się określanie kawy mianem „wina islamu”.

Długo szukano związków między winem a kawą. Oba rzekomo oddalają głód i zmęczenie. Ponieważ Koran zakazywał picia wina, niektórzy więc przenosili ten zakaz na kawę. Dlatego picie tego napoju było nielegalne w Oriencie w pierwszych wiekach od jej wprowadzenia.

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Tańczące kozy, czyli jak wynaleziono kawę

Wiemy, że napój pochodzi z Etiopii, lecz spopularyzowany został w Jemenie. Prawdopodobnie sprowadził ją tam w połowie XV wieku mufti Muhammad ibn Said az-Zabhani albo trochę wcześniej Ali ibn Umar al-Szazili. Według legendy jako pierwsze kawą zainteresowały się kozy.

Jesteś ciekawa tej historii? To czytaj dalej.

Istnieją dwie legendy wyjaśniające powstanie kawy.

Według podania Naironusa pewnego dnia arabski pasterz poskarżył się imamowi pobliskiego jemeńskiego meczetu, że jego kozy dziwnie się zachowują – całą noc skaczą i tańczą mimo całodziennej aktywności.

Imam zainteresował się tą sprawą. Kiedy udał się, by zbadać dziwne zachowanie kóz, odkrył, że jedzą one dziwne purpurowe jagody z krzewu rosnącego w pobliżu pastwiska. Zaciekawiony imam zebrał parę tajemniczych owoców, ugotował je i wypił powstały napój. Chwilę po wypiciu serce waliło mu jak dzwon, umysł miał niezwykle jasny, a przez całą noc nie zmorzył go sen. Długo jednak nie zdradzał nikomu tajemnicy, a wierni dziwili się, że podczas całonocnych modłów nigdy nie był senny. Napój okazał się świetnym lekarstwem i poprawiał ogólną kondycję.

Współcześnie sądzi się jednak, że motyw z kozami pojawił się stąd, że ziarna kawy przypominają odchody tych zwierząt – w średniowiecznym Oriencie chętnie doszukiwano się związków między rzeczami wyglądającymi podobnie.

Jest też legenda, w której pojawia się postać Mahometa.

Wedle niej prorok był pewnego razu bardzo zmęczony. Wszechmogący zesłał mu archanioła Gabriela z nieznanym napojem, który nazywał się kahwa albo kahve. Napój orzeźwił Mahometa i – jak podaje kronikarz – „prorok poczuł się na tyle silny, by zwalić z konia czterdziestu mężów i posiąść czterdzieści kobiet”.

Sir Thomas Herbert zanotował tę historię w 1627 roku, ale sam Koran milczy na temat kawy.

Pewnie w tych opowieściach jest ziarno prawdy, gdyż wszystko wskazuje na to, że obyczaj picia kawy narodził się w Jemenie w XV wieku, ale nie wiadomo, jak kawa dotarła do Półwyspu Arabskiego. Możliwe, że Afrykanie, którzy migrowali na północ z Etiopii, przynieśli ze sobą ziarna rośliny, do której byli przyzwyczajeni.

DARMOWE KONSULTACJE

Zabookowałam ten czas dla Ciebie. Skorzystasz?

Historia pierwszej kawiarni w Europie

Pisząc o kawie, nie można zapomnieć o Jerzym Franciszku Kulczyckim herbu Sas. Był tłumaczem z języka tureckiego, dragonem Kompanii Handlu Wschodniego i żołnierzem Jana Sobieskiego.

W czasie oblężenia Wiednia w 1683 roku na ochotnika w towarzystwie Jerzego Michałowicza (prawdopodobnie polskiego jeńca, być może kolegi, którego wyciągnął z tureckiej niewoli) użył podstępu i w przebraniu żołnierza osmańskiego, podśpiewując pod nosem tureckie piosenki, 13 sierpnia przeszedł przez obóz wroga, wykradł się z miasta i skontaktował z księciem lotaryńskim Karolem V Leopoldem, którego odpowiedź zapowiadającą odsiecz zaniósł z powrotem obleganym. Wieści te odwiodły radę miasta od poddania się wielkiemu wezyrowi tureckiemu Karemu Mustafie.
Po zwycięstwie Jana III Sobieskiego Kulczycki został uznany za bohatera przez mieszkańców miasta. Rada miejska nagrodziła go znaczną sumą pieniędzy (100 dukatów), otrzymał także dom. Król Jan Sobieski pozwolił mu wybrać jako nagrodę dowolną rzecz z obozu pokonanego nieprzyjaciela. Zadziwiając wszystkich, Kulczycki zdecydował się na 300 worków zawierających „dziwne ziarno”, które zwycięzcy zamierzali wyrzucić, uznawszy je za karmę dla wielbłądów. W workach tych znajdowały się zapasy kawy.

10 stycznia 1684 r. cesarz Leopold obdarzył go tytułem cesarskiego tłumacza języka tureckiego. Otrzymał także zwolnienie z podatków na 20 lat.

Powszechnie przypisuje mu się otwarcie pierwszej w Wiedniu – i jednej z pierwszych w Europie – kawiarni znanej jako Dom Pod Błękitną Butelką (Hof zur Blauen Flasche) na ulicy Schlossergassl obok katedry. W swym lokalu na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami miał podawać gościom ciasteczka w kształcie półksiężyców, sam występując w tureckim stroju. Przypisuje mu się pomysł dosładzania kawy miodem, a przede wszystkim epokowy wynalazek doprawiania kawy mlekiem.

 

 Ile kaw wypijasz w ciągu dnia?
Statystyki mówią, że współczesny świat uzależniony jest od kofeiny. Istnieje wiele opinii, na temat tego, po jakiej ilości spożytej kofeiny jesteśmy już nałogowcami. Większość sądzi, że po wypiciu 4 filiżanek dziennie.

Ile kaw dziennie wypijacie? Ja jedną, i to sporadycznie.

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Jeśli kochasz książki, to na pewno nieraz przemknęło Ci przez głowę pytanie o Światowy Dzień Książki.
Kto i kiedy zainicjował to święto? Skąd pochodzi zwyczaj obdarowywania się w tym dniu książkami i… różami? Dlaczego obchodzi się je akurat 23 kwietnia?
Nadszedł czas, aby rozwiać te wątpliwości.

czytaj dalej

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista, rowerzysta i kolarz. Niby używa się ich jako synonimów, a jednak… Z każdym z tych słów wiąże się inna historia. 

Rowerzysta to termin uniwersalny, neutralny znaczeniowo i stylistycznie oznacza osobę jadącą na rowerze. Cyklista i kolarz są już nacechowane i obarczone konotacjami.

Skąd się wziął rower?

Rzeczownik rower jest definiowany jako jednośladowy pojazd drogowy o dwóch kołach jednakowej średnicy napędzany siłą mięśni ludzkich za pomocą pedałów i przekładni łańcuchowej obracającej tylne koło. Jest to eponim, czyli wyraz pochodzący od nazwy własnej – brytyjskiej fabryki pojazdów mechanicznych Rover, założonej w 1877 roku, która pod koniec XIX wieku rozpoczęła taśmową produkcję rowerów. Angielski wyraz rover oznacza wędrowca, włóczęgę.

Drewniane bicykle pojawiły się na ziemiach polskich w latach 60. XIX w. Nazywano jewelocypedami (od fr. vélocipède, etymologicznie szybkie stopy), kołopedami (polsko-francuska hybryda), a nawet samochodami lub z rosyjska – samojazdami.

Przed końcem stulecia upowszechniły się jeszcze inne nazwy udoskonalonego technicznie pojazdu: cykl i jego polski odpowiednik koło, ponadto kołowiec (punktem wyjścia były dwukołowiec i trójkołowiec, polskie odpowiedniki bicykla i trycykla), a także rower.

Jazdę na rowerze uprawiano wtedy dla celów rekreacyjnych lub sportowych i określano jako sport cyklowy, sport kołowy, cyklizm, cyklistykę lub kolarstwo. Jej amatorów nazywano cyklistami, bicyklistami, kołowcami, kołownikami lub kolarzami. Słowo rowerzysta jest późniejsze, chyba dopiero międzywojenne.

Ze względu na wysoką cenę rowerów – porównywalną z miesięczną pensją księgowego – jazda na kole była zajęciem elitarnym. Świadectwem tego jest skład osobowy towarzystw kolarskich, które powstały w latach 80. XIX wieku w Warszawie, Lwowie, Krakowie i Łodzi: wśród ich założycieli i członków byli arystokraci, właściciele ziemscy, przemysłowcy, kupcy, lekarze, literaci. Honorowymi członkami Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów byli m.in. Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz.

Entuzjaści nowego sportu podnosili jego walory zdrowotne, wychowawcze i towarzyskie (pisano, że rower demokratyzuje stosunki społeczne), nie brak było też przeciwników jazdy na rowerze, którzy widzieli w niej zagrożenie dla zdrowia i porządku publicznego oraz skarżyli się na utrudnienia, jakie rower stwarzał dla pojazdów zaprzęgowych. Niechęć do rowerzystów przeradzała się niekiedy w agresję, np. uczestnicy wycieczki rowerowej do Płocka, zorganizowanej przez WTC w 1886 r., narzekali na dzikość mieszkańców tego miasteczka, którzy w cyklistach upatrywali antychrystów. Zdarzało się, że na wsi poszczuto rowerzystę psem lub obrzucono kamieniami.

W miarę upływu czasu rowery potaniały, upowszechniły się jako wygodne narzędzie komunikacji, a jazda na nich przestała być zajęciem elitarnym.

Kim jest cyklista?

Etymologia słowa cyklista

Cyklista to osoba uprawiająca sport kolarski, jeżdżąca na rowerze. Termin ten pojawił się najwcześniej i dziś jest już przestarzały. Jeszcze Doroszewski w swoim słowniku pisał o słowie cyklista, że jest coraz bardziej wypierane przez wyraz kolarz, który właśnie zaczyna się upowszechniać.

Termin cyklista

Według Uniwersalnego słownika języka polskiego cyklista to słowo przestarzałe, kwerendy w Korpusie języka polskiego i w Internecie pokazują jednak, że jest wciąż żywe, odnoszone do realiów współczesnych, używane zwłaszcza w publicystyce – jako synonim rowerzysty – dla ożywienia narracji. Godne uwagi jest, że nie tylko dawne, ale i nowe kluby rowerowe mają w nazwie słowo cyklista, zwykle w towarzystwie przymiotnika od nazwy miasta lub regionu.

Wyraz cyklista pochodzi z fr. cycliste, co od rzeczownika cycle, dawnej nazwy roweru, powstałej przez skrócenie słowa bicycle – bicykl lub tricycle trycykl, a ostatecznie od łac. cyclus i gr. kuklos krąg, okrąg.

Słowo używane od drugiej połowy XIX wieku, w słownikach z początków XX wieku przytaczane z definicją: jeździec na cyklu.
Zanotowane tam z wyrazami cyklistkacyklistowskicyklizm (ze znamiennym przykładem: Ma i cyklizm swoich przeciwników), cyklodrom oraz cykl rower.

Definicje synonimiczne  –  kolarski (…) cyklistowski, kolarstwo (…) sport cyklistowski  – sugerują, że cyklista na początku XX w. był wyrazem bardziej rozpowszechnionym od kolarza.

Stan ten utrzymał się chyba do połowy XX wieku, skoro w słowniku Doroszewskiego w 1958 roku w haśle cyklista napisano: kolarz (ten wyraz coraz bardziej się upowszechnia, wypierając wyraz hasłowy).

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Zawodowy rowerzysta

W obecnych słownikach często definiuje się kolarza jako zawodowego rowerzystę.

Termin kolarz

Słownik języka polskiego PWN definiuje kolarza jako tego, który uprawia jazdę na rowerze jako sport wyczynowy,  dawniej: ten, który jeździ na welocypedzie, rowerze, cyklista. Słowo stylistycznie nacechowane, używane najczęściej w tekstach prasowych.

Etymologia słowa kolarz

Słowo pochodzi od słowa koło, dawnej nazwy roweru, będącej przekładem fr. cycle lub nm. Rad, skrót od Fahrrad. Odpowiednik fr. cycliste i nm. Radfahrer.

Słowo obecne w polszczyźnie od drugiej połowy XIX wieku, z początku rzadsze od cyklisty, o czym świadczą synonimiczne definicje z początków XX wieku: „kolarski (…) cyklistowski”, „kolarstwo (…) sport cyklistowski”. Gdy w połowie XX w. cyklista staje się słowem przestarzałym, jego zakres dzielą między siebie kolarzrowerzysta: pierwsze słowo odnosi się do sportowców, drugie do uczestników ruchu drogowego (występuje w Prawie o ruchu drogowym) i innych osób jadących na rowerze.

 

A konotacje? Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce, a rowerzysta? On po prostu ma rower.

Przy okazji polecam wszystkim rower – do szkoły, do pracy, na zakupy, na spotkanie, na wycieczkę. Zdrowo i tanio. Lubicie jeździć na rowerze?

 

Bibliografia

Kurek A., Początki kolarstwa w działalności Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie w latach 1886–1914 (w:) Z tradycji kolarstwa na ziemiach polskich w Galicji i na Podkarpaciu (1867–2007). W 140. rocznicę kolarstwa w Polsce, red. K. Obodyński, S. Zaborniak. Rzeszów: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, 2007, s. 106–135.

Markiewicz H. Romanowski A., Skrzydlate słowa. Wielki słownik cytatów polskich i obcych. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2005.

NKJP: Narodowy Korpus Języka polskiego, http://www.nkjp.pl.

hasło Rower, w: W. Kopaliński Słownik eponimów, czyli wyrazów odimiennych, PWN 2006.

SJPDor: Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski, t. 1–11. Warszawa: PWN, 1958–1969.

SWar: Słownik języka polskiego, red. J. Karłowicz, A. Kryński, W. Niedźwiedzki, t. 1–8. Warszawa, 1900–1927.

Tuszyński B., 100 lat Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. 100 lat kolarstwa polskiego. Warszawa: WTC, 1986.

USJP: Uniwersalny słownik języka polskiego, red. S. Dubisz, t. 1–6. Warszawa: PWN, 2003.

 

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Może Cię zainteresować

Skąd pochodzi karnawał

Skąd pochodzi karnawał

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssPrzed nami ostatni dzień karnawału. W jaki sposób zamierzacie go spędzać? Czy będzie to dla Was wyjątkowy czas, czy raczej zwykła codzienność wypełniona pracą i okazjonalną rozrywką? A może o karnawale całkiem...

czytaj dalej
Literacka Nagroda Nobla

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Dzień Matki

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssJęzyki, którymi się posługujemy, bardzo się od siebie różnią. Istnieją jednak dwa słowa, które we wszystkich językach świata brzmią bardzo podobnie. Jednym z nich jest mama. Dzień Matki to dobry pretekst do...

czytaj dalej

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Afektonimy, czyli czułe słówka

Czy używasz czułych słówek?

W 2010 roku w Polsce został wydany pierwszy słownik afektonimów, czyli intymnych zdrobnień i przezwisk funkcjonujących pomiędzy kochankami, małżonkami i osobami pozostającymi w bliskich relacjach. Na prośbę Wydawnictwa Naukowego PWN portale Onet.pl i Sympatia.pl przeprowadziły w maju 2009 roku wśród internautów ankietę, pytając, jak Polacy zwracają się do siebie, gdy chcą sobie okazać czułość. W ankiecie wzięło udział około 2000 osób, które w sumie nadesłały ponad 3000 czułych słów. Najpopularniejsze okazało się dość bezosobowe: kochanie.

Co to jest afektonim?

Wyraz afektonim pochodzi od łacińskiego słowa affectus, które oznacza uczucie (por. polskie afektacja, afektowany, oba o niekorzystnym zabarwieniu). Mając na uwadze to, że afektonim to słowo mało znane, obce, a więc potencjalnie groźne, w dodatku zaś z rodziny wyrazów o niekorzystnych skojarzeniach, PWN w tytule słownika afektonimów umieściło „Czułe słówka”, a afektonimy „zdegradowało” do podtytułu. Czułe słówka brzmią czule, a poza tym wydają się znane i bliskie (w dużej mierze dlatego, że przywodzą na myśl znany u nas film o tym tytule).

Afektonim to termin specjalistyczny, a takie – jeśli są obce – potrafią brzmieć groźnie (czy wiecie, co to są np. chrematonimy, oronimy, rotacyzm, spiranty, perseweracja?). Wiele z nich ma odpowiedniki rodzime, brzmiące mniej groźnie.

Bąbelku, dziabągu, misiaczku, ptysiu

Publikację otwiera wstęp znanej psycholog, autorki wielu artykułów w pismach kobiecych – Katarzyny Miller:

Cieszę się, że jest w nas tyle czułych słówek i że się nimi w tej potrzebnej książeczce zajmiemy i, mam nadzieję, nacieszymy. Nieczułym zaś słówkom mówimy NIE. Może byłoby lepiej na świecie, gdybyśmy wszyscy byli misiaczkami? Ale, ale! Misiaczku do szefa lub policjanta?!

Jak wyrażamy czułość?

Czułość można wyrażać różnie, ale są słowa specjalnie do tego przeznaczone: kochanie, misiu, żabko,
kotku, skarbie, aniołku, słoneczko... A także mniej znane: bąbelku, bobasku, borsuczku, cukiereczku, brzydalu, bestio moja

Słownik „Czułe słówka” zawiera ponad 500 afektonimów zilustrowanych autentycznymi przykładami użycia wziętymi z blogów, forów internetowych i z literatury. Oprócz części hasłowej w książce zamieszczono aneksy zawierające informacje o ich funkcjonowaniu w polszczyźnie, strukturze i charakterystyce tematycznej.

Niewielu nabywców tego słownika będzie szukało w nim wskazówek, jak zwracać się do swoich sympatii. Katarzyna Miller ma świadomość, iż lektura „Czułych słówek” nie jest w stanie wpłynąć na indywidualną wrażliwość w zakresie wyrażania uczuć.

Intymnych zwrotów trudno nauczyć się z książki, powinny one płynąć raczej — jak zwykło się mówić — z potrzeby serca. Są zresztą osoby, które afektonimów nie używają, gdyż czułość wyrażają inaczej. Więcej nawet — są całe języki, np. w południowo-wschodniej Azji, w których afektonimów nie ma, gdyż byłoby to niezgodne z daną kulturą (a język pozostaje z kulturą używającej go społeczności w ścisłej więzi).

Do czego może przydać się słownik?

Na pewno do zabawy, do wspólnego czytania, do pisania miłosnych SMS-ów i kartek walentynkowych, kto wie — może nawet do psychodramy. Także do refleksji nad tym, dlaczego do swoich żon i mężów, chłopaków i dziewczyn zwracamy się akurat w taki, a nie inny sposób. „Czułe słówka” to oryginalny prezent nie tylko na walentynki, a ich lektura to świetna zabawa!

Jak tworzymy afektonimy?

Możliwości, jakie daje nam język polski, by okazywać emocje za pomocą czułych słówek, są ogromne. Najczęściej wykorzystywanym przez nas sposobem jest używanie imion w formie spieszczonej. Uzyskujemy to dzięki ich skracaniu, zamienianiu spółgłosek twardych na miękkie (Justyna – Justysia), a także dodawaniu przyrostków: –ek, –ka, –uś, –sia, –usia, –ula i innych. Kiedy chcemy wyrazić nasze uczucia, często posługujemy się kilkoma przyrostkami naraz, np. wyraz Janeczek zawiera podwójne –ek (pierwsze z nich przeszło w –ecz). Inaczej mówiąc, Janeczek = Jan+ –ek + –ek.

W funkcji afektonimów mogą występować również nazwy zwierząt i rzeczy.

Używamy też czasami bardzo zaskakujących określeń, np.: bestio moja, brzydalu, gnomie, potworze, kluseczko, ropuszko, prosiaczku, wstręciuszku. W niektórych sytuacjach służą one jednak obrażeniu lub poniżeniu rozmówcy. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy człowieka nazywamy kołkiem, młotkiem, małpą, osłem lub żmiją. Czasami jednakże komunikują one pozytywne uczucia, zwłaszcza wtedy, gdy używamy ich w formie zdrobniałej, np. żabciu, misiaczku, kotuś, bąbelku, bobasku. O tym, jakie uczucia przypisane są afektonimowi – pozytywne czy negatywne – decydują nie tylko intencje nadawcy, ale również relacje łączące go z rozmówcą oraz cała sytuacja porozumiewania się.

Uczucia okazujemy sobie nie tylko słowami, ale również gestami, takimi jak przytulenie, podanie ręki, pogłaskanie. Obdarowując się konkretnymi przedmiotami, także możemy wyrażać życzliwość, sympatię, a nawet miłość. Taką funkcję pełnią kwiaty oraz inne upominki, np. biżuteria, pluszowe misie. Rozpoznawalnym przez miliony ludzi na całym świecie symbolem miłości są usta, Amor i serce, a kolorem, który łączymy z tym uczuciem, jest czerwień. Głębokie uczucia komunikujemy też, pisząc listy i wiersze. Niektóre z nich mogą przyjmować formę kaligramów, to znaczy, że wersy ułożone są tak, by przypominać kształt przedmiotu, który ma związek z treścią utworu.

Wszystkim pysiom, bąbelkom, aniołkom dedykuję dziś piosenkę. Miłego świętowania!

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na pewno nieraz słyszałaś, że...

czytaj dalej
zostan korektorka

Zapisz się na listę zainteresowanych

Będę Cię informować o bonusach i szczegółach sprzedaży.

Udało Ci się zapisać!

klub korektorów

Zapisz się na listę zainteresowanych

Dołącz do elitarnej społeczności korektorów i dowiedz się jako pierwsza o starcie klubu.


Klub Korektorów to cykl szkoleń, dzięki którym opanujesz zasady poprawności językowej i rozwiniesz swój biznes, a klienci z przyjemnością będą powierzać Ci swoje teksty i polecać Cię innym.

Udało Ci się zapisać!

Warsztaty dla korektorów

Zapisujesz się na bezpłatne jesienne warsztaty online dla (przyszłych) korektorów

 

Tylko dla osób odważnych, które nie boją się brać życia w swoje ręce, chcą ruszyć w nieznane i spełniać swoje marzenia.

Jeśli praca w zawodzie korektora jest tym, o czym marzysz, to nie szukaj wymówek.
Czy kilka mitów może Cię powstrzymać przed spełnieniem marzeń?

Zgoda

Zapisałaś się poprawnie!

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA

Chcesz poznać tajemnice języka?
Interesuje Cię zawód korektora?
Wpisz swój ulubiony adres i odpowiedz czasem na moje e-maile!

Udało Ci się zapisać!