fbpx
[PODCAST] Jak zdobyć prestiżowych klientów

[PODCAST] Jak zdobyć prestiżowych klientów

Wielu osobom się wydaje, że aby zostać korektorem i zdobyć prestiżowych klientów, trzeba ukończyć studia polonistyczne i mieć co najmniej kilka lat doświadczenia. A jeszcze lepiej listę referencji i wyrobioną markę eksperta. Czy tak jest w rzeczywistości? Dzisiaj zdobycie klienta faktycznie nie jest łatwe. Ale są tacy ludzie, którym ta sztuka się udaje

O to, jak zdobywać prestiżowych klientów, zapytałam Marysię Bernaciak, redaktorkę i korektorkę, absolwentkę kursu Zostań korektorką

Mam nadzieję, że jej historia będzie dla Ciebie inspirująca i udowodni, że zdobycie prestiżowych klientów jest możliwe, nawet gdy dopiero zaczynasz i nie masz żadnych referencji.

Posłuchaj, jak Marysia opowiada o swojej pracy i o kursie korekty:

Zasubskrybuj, aby nie przegapić żadnego odcinka:

O czym jest ten odcinek podcastu? 

Wywiad z Marysią Bernaciak, absolwentką kursu korekty Zostań korektorką.

 

  1. Skąd pomysł, by zmienić zawód? Dlaczego się zdecydowałaś, by zostać korektorką?
  2. Co Cię przekonało, by wziąć udział w kursie?
  3. Ile czasu po kursie minęło, zanim postawiłaś pierwsze kroki jako korektorka?
  4. Jak zdobyłaś pierwszego klienta?
  5. Jak promujesz swoje usługi?
  6. Dlaczego książki o rozwoju osobistym są tak popularne?
  7. Czy jest jakieś zlecenie, z którego jesteś wyjątkowo dumna?
  8. Co Ci się najbardziej podobało? Co z niego wyniosłaś?
  9. Czy masz jakąś wskazówkę, którą chciałabyś się podzielić z początkującymi korektorami?

transkrypcja podcastu

Wkrótce pojawi się transkrypcja podcastu i zredagowany wpis na moim blogu.

Prezent dla słuchaczy

jak zdobyć klienta

Jak zdobyć klientów? Dołącz do newslettera ZNS i pobierz ściągę z siedmioma sposobami, które Ci to ułatwią.

Podaj dalej

Wyraź swoją opinię Dodaj komentarz.

 

Podaj dalej Jeśli spodobał ci się ten odcinek, udostępnij go swoim znajomym.

 

Czy korektor potrzebuje umowy

Czy korektor potrzebuje umowy

Czy korektor potrzebuje umowy?

10 maja 2019 roku to był sądny dzień – i dosłownie, i w przenośni.

Nie chodzi o to, że specjalizuję się w korekcie tekstów prawnych i wtedy poprawłamiam bardzo ciekawą publikację dla pewnej znanej kancelarii adwokackiej (chętnie bym się pochwaliła, ale niestety umowa poufności…).

Ani o to, że tego dnia wyjeżdżałam na kilka dni w daleką podróż i musiałam pozamykać wszystkie zlecenia, załatwić kilka pilnych formalności związanych z wyjazdem, spakować się itp.

O co więc chodzi?

10 maja 2019 roku w warszawskim sądzie zapadł wyrok w sprawie przeciwko nieuczciwemu wydawcy.

Wygrałam w sądzie z nieuczciwym wydawcą

Jestem ogromnie dumna i przyjmuję gratulacje!

Dzielę się moim sukcesem, bo tak naprawdę jest to sukces wszystkich korektorów.

W 2016 roku jedno z warszawskich wydawnictw zleciło mi korektę książki. Tak, to miała być korekta, bo książka była już zredagowana, złożona i przygotowana do druku.
Pracownik wydawnictwa przesłał fragment do wyceny. Ustaliliśmy zakres prac, termin i koszty. Nie podpisałam wtedy umowy, bo nie było na to czasu, a wszystkie ustalenia były w e-mailach.

 Gdy siadłam nad poradnikiem, okazało się, że pracy będzie więcej, niż początkowo sądziłam. Kilku rozdziałów chyba nie widział żaden redaktor. Fatalny styl autorki, błędy redakcyjne, niedopracowany skład, literówki. Merytorycznie też tekst nie był dopracowany.

Skoro po redakcji jest tak źle, to jak musiał wyglądać oryginał? A może redaktor nie znał się na swoim fachu? Nie wnikałam.
Zrobiłam, co mogłam. Odsyłając książkę, zastrzegłam, że dobrze by było po naniesieniu zmian jeszcze raz przeczytać całość. Niestety nie było na to czasu. Skąd ja to znam…
Moje poprawki zostały zaakceptowane przez wydawcę i naniesione na tekst przez składacza. Klient podziękował za miłą współpracę i poprosił o moje dane do stopki redakcyjnej. 

Czy korektor może pracować bez umowy?

Minął termin płatności faktury. Pracownik, z którym się kontaktowałam, przepraszał za zwłokę, tłumacząc, że księgowa jest na chorobowym. Potem pojawiły się kolejne wymówki i deklaracje nowych terminów wpłaty.
Aż nadszedł październik 2017 roku – Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Przechodząc między stoiskami, w pewnym momencie zobaczyłam tę książkę. A w stopce redakcyjnej inne nazwisko.
Zadzwoniłam do wydawcy.
I wtedy dowiedziałam się, że przepuściłam „kardynalne błędy redakcyjne (!)”, że przeze mnie książka nie ukazała się w terminie, że nie zamierzają mi zapłacić, bo usługa nie została w ogóle wykonana, a poza tym nie ma żadnej umowy.
Szanuję swoją pracę, cenię swój czas, staram się każde zlecenie wykonać jak najdokładniej. Nie znoszę, gdy mnie ktoś oszukuje. Skontaktowałam się więc z moim adwokatem.

Przeczytaj też: Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki

Napisałaś książkę. I co dalej? Co dzieje się z tekstem, gdy znajdzie się na biurku redaktora? Jakie są etapy pracy nad książką? Jeśli w Twojej głowie kłębią się te pytania, polecam Ci artykuł: Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki.

Rozprawa z nieuczciwym wydawcą

W styczniu 2018 roku odbyła się pierwsza rozprawa.
Mąż pojechał do Warszawy zeznawać jako świadek (czasem dobrze mieć męża wspólnika).
Sędzia wysłuchała jego wyjaśnień, dowiedziała się, jak wygląda proces wydawniczy. Niestety świadkowie drugiej strony nie stawili się na rozprawie. Adwokat pozwanego wykazał się całkowitą ignorancją. Spytał, czy wiemy, ile dokładnie błędów pozostało po moim czytaniu (śmiech na sali). 

Żałowałam wtedy, że nie podpisaliśmy umowy, bo sąd miałby o wiele mniej pracy. 

Kolejna rozprawa została zaplanowana na maj. Tym razem przyszli też świadkowie pozwanego. Jednak ich zeznania okazały się dla nas bardzo korzystne. 

I zapadł wyrok.

Wydawca odwołał się od wyroku, jednak sąd drugiej instancji oddalił apelację, ponieważ była ona bezzasadna.

Wyrok jest już prawomocny. 

Kwota na nieopłaconej fakturze nie była warta trzech lat sporów, ale nienawidzę nieuczciwości w biznesie. Uważam, że za moją sumienną i dobrze wykonaną pracę należy mi się zapłata. Nie zgadzam się, by ktoś zarzucał mi niekompetencje. Owszem, błędy każdemu mogą umknąć, ale całkowicie bezbłędne książki nie istnieją i każdy wydawca powinien o tym wiedzieć. 

Warto zabezpieczyć się i zadbać o swoje interesy, nim przyjdzie nam walczyć z nieuczciwym klientem. 

Ważne

Jeśli potrzebujesz spersonalizowanej umowy dla korektora, sięgnij po wzór, który przygotowałam razem z prawnikiem Katarzyną Krzywicką.

W umowie znajdziesz zapisy skonstruowane z myślą o interesie korektorów:

  •  paragrafy dotyczące wykonywania poprawek odesłanych przez klienta
  • dokładny opis tego, na czym polega usługa,
  • zapis umożliwiający wykorzystanie współpracy z danym klientem w portfolio korektora.

Do umowy otrzymasz dwa nagrania wideo. Pierwsze z nich zawiera instrukcję, w jaki sposób uzupełnić przygotowany wzór. Natomiast w drugim znajdziesz odpowiedź na pytanie, dlaczego nie warto zawierać umowy o dzieło, jaki dokument księgowy wystawić za wykonaną pracę oraz co to znaczy, że umowa ma być zawarta „na piśmie”.

Kasia, tworząc swoje wzory, korzystała między innymi z umów, które ja podpisywałam z moimi klientami (również z wielkimi korporacjami finansowymi). Wyciągnęła z nich to, co najlepsze.
Podzieliłam się z nią moim know-how. Te wzory to godziny naszych rozmów, dziesiątki e-maili.

Umowy są przygotowane w dwóch wersjach:

  • dla osób prowadzących działalność gospodarczą;
  • dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej.

➜ Z kodem PATRYCJA otrzymasz 150 złotych rabatu.

Czy korektor potrzebuje umowy

Czy korektor potrzebuje umowy?

Warto walczyć z nieuczciwymi klientami, którzy wykorzystują naszą ciężką (choć fascynującą) pracę i nie chcą za nią zapłacić.  

Jak to robić? Jak sobie radzić z nieuczciwymi wydawcami i jak się zabezpieczać przed takimi sytuacjami? Czy korektor potrzebuje umowy? 

Przede wszystkim warto działać prewencyjnie. Dobrze jest zacząć od podpisania umowy, która będzie bronić Twoich interesów.  Nie podpisuj umowy, w której zleceniodawca zawiera kary umowne za każdy przeoczony błąd, ani takiej, w której zgadzasz się na wielokrotne poprawianie publikacji w tej samej cenie.   

Dzięki dobrze skonstruowanej umowie możesz być 

Czy było warto iść do sądu? Uważam, że tak. Oczywiście jeśli kwota adwokata i procesu nie jest wyższa niż wartość wynagrodzenia. 

Zdarzyło Wam się obsługiwać nieuczciwego klienta? Jak się zakończyła sprawa? Jak zapobiegacie takim sytuacjom? 

Jeśli przytrafi się Wam nieuczciwy klient, nie bójcie się walczyć o swoje prawa w sądzie – szlaki już przetarte 

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem?

Czy często zauważasz literówki lub inne błędy w tekstach, które czytasz? Czy kiepski językowo artykuł budzi Twój niesmak? A może korci Cię, by zrobić porządek w niektórych książkach lub na blogach?

Jeśli tak, to przeczytaj ten artykuł.
Odpowiadam w nim na najczęściej zadawane pytania dotyczące zawodu korektora.

Przepis na korektora

Nie będę owijać w bawełnę: nie podam Ci teraz najlepszej recepty na to, jak zostać korektorem. Każdy zaczynał inaczej. Jedni skończyli polonistykę i nie znaleźli pracy jako nauczyciele, inni studiowali edytorstwo, marząc o zawodzie korektora. Są też tacy, którzy kończyli inne studia (niekoniecznie humanistyczne), ale od zawsze poprawiali teksty. Wszyscy jednak, którzy chcą pracować jako korektorzy, muszą spełnić kilka warunków.

Najważniejsza cecha dobrego korektora

W tym zawodzie przede wszystkim potrzebna jest pokora. Pewnie Cię zaskoczyłam! Gdy zaczynałam, miałam ochotę wszystkich poprawiać. Drażniły mnie błędy na billboardach, w książkach, na ulotkach. Gdy widziałam, jak ludzie niewłaściwie operują słowami, miałam gęsią skórkę. Nie tylko ja tak reagowałam. Pokorne podejście przyszło z czasem.
Teresa Kruszona, fantastyczna i doświadczona korektorka, tak napisała kiedyś w jednym z wywiadów:

Gdy prawie 40 lat temu zaczynałam pracę, wydawało mi się,
że wiem, ile trzeba, tylko znaków muszę się nauczyć. Ale to zadowolenie trwało do pierwszego błędu. Drugiego, trzeciego.
To było strasznie przykre zaskoczenie. Zaczęły się przede mną otwierać takie oceany niewiedzy. Moje pokorne pogłębianie wiedzy trwa do dziś. Ciągle szukam, grzebię w słownikach.

W tym zawodzie jest tak, że im dłużej się pracuje, tym więcej ma się pokory i coraz więcej przeświadczenia, że coraz mniej się wie albo wręcz, że wielu rzeczy jeszcze się nie wie.

I to prawda. Na szczęście szybko przestałam poprawiać wszystkich wokół. Oczywiście nadal widzę błędy, ale to nie znaczy, że od razu mam je wytykać. Wolę skupić się na własnym rozwoju i na uczeniu innych osób zasad pisowni, interpunkcji, dobrego stylu.

Musisz też mieć świadomość własnej niedoskonałości. Żaden tekst nie będzie perfekcyjny. Zawsze będzie coś, co można poprawić, zmienić, ulepszyć. Bezbłędne teksty to mit. Zadaniem korektora jest minimalizowanie liczby usterek językowych.

Ja też znajduję czasem literówki w tekstach, które poprawiałam. Nie cieszę się z tego powodu, ale też nie rozpaczam. Stało się, trudno. Dostatecznie długo pracuję w tym zawodzie, żeby nie mówić, że po moim czytaniu nie ma błędów.

Praca musi wynikać z pasji

Bycie korektorem może być naprawdę pasjonującą przygodą. Siedzę sobie, piję kawę, czytam fantastyczną książkę, raz na jakiś czas poprawię przecinek. I jeszcze mi za to płacą. Sielanka.
 Nie zawsze jednak tak jest.
Praca w tym zawodzie musi wynikać z pasji. Bez tego ani rusz. Jeśli wnikliwe czytanie tekstów (nie zawsze ciekawych) i poprawianie błędów nie będzie Twoją pasją, to szybko się zniechęcisz.
Wielu korektorów twierdzi, że korekta to żmudna i słabo płatna praca. Wcale jednak nie musi tak być. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak zacząć zarabiać na czytaniu, dołącz do kursu Zostań korektorką. Pokazuję w nim, jak znaleźć swoją niszę, opracować strategię, zdobywać klientów i zacząć zarabiać na czytaniu.

Czy muszę mieć doświadczenie, by znaleźć klientów?

Doświadczenie nie jest konieczne. Każdy zaczynał od zera. Najważniejsze jest dobre oko. Korektor musi być człowiekiem  spostrzegawczym, a doświadczenie przyjdzie z czasem.

Jak to osiągnąć? Przede wszystkim trzeba dużo czytać (oczywiście dobrą literaturę, bo tylko dzięki niej wykształcisz w sobie wrażliwość językową) i ciągle poszerzać swoją wiedzę (uczestniczyć w kursach, studiować literaturę branżową, słowniki). Oczywiście na początku będziesz sprawdzać w słowniku każdy przecinek, czytać tekst kilka razy. Gdy nabędziesz doświadczenia, wtedy wszystko pójdzie Ci sprawniej.

Wykorzystaj wiedzę, którą już masz. Wyspecjalizuj się. Jeśli masz dyplom studiów przyrodniczych lub duże doświadczenia w tej dziedzinie, możesz się skupić na korekcie tekstów z tej branży.

Oczywiście będziesz też przyjmować inne zlecenia, ale musisz pamiętać, że aby dobrze zarabiać w przyszłości jako korektor, musisz się wyspecjalizować. Wykwalifikowani korektorzy cieszą się dużą popularnością i naprawdę sporo zarabiają.

Czy bez ukończonych studiów polonistycznych mogę pracować jako korektor?

Korektorzy to nie tylko absolwenci polonistyki. Ukończenie filologii polskiej, edytorstwa, dziennikarstwa czy innych studiów humanistycznych może Ci jednak bardzo pomóc, zwłaszcza gdy dopiero zaczynasz. Ja na przykład skończyłam dziennikarstwo, ale wcześniej studiowałam chemię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Gdy będziesz sumiennie wykonywać swoją pracę, ciągle się dokształcać i zdobywać doświadczenie, którym się możesz wykazać, a także referencje od zadowolonych klientów, to żaden dyplom nie będzie Ci potrzebny. Zresztą pomyśl, czy ukończone studia przygotowały Cię do pracy w zawodzie? Ile trzeba się było dodatkowo nauczyć, by wykonywać swoje obowiązki?

Nie znam wszystkich zasad gramatyki, czy  mogę zostać profesjonalnym korektorem?

Tak, zdecydowanie możesz! Nie da się opanować wszystkich zasad języka polskiego. Musisz się jednak nauczyć tych podstawowych i  wyczulić oko na pewne rzeczy.

Niezmiernie istotne są też czujność i nieufność wobec tego, co jest napisane. Znam ludzi, którzy zajmują się korektą od ponad 20 lat i wciąż sprawdzają w słownikach. Ja też często do nich zaglądam, by się upewnić. Ciągłe zdobywanie wiedzy to część pracy korektora.

Jeśli chcesz się sprawdzić, to zapraszam Cię na bezpłatne warsztaty korektorskie. Dzięki ćwiczeniom sprawdzisz swoją wiedzę i rozwiniesz swój warsztat.

Dla jakich klientów mogę pracować?

To zależy od Ciebie. Korektorzy czytają różnego rodzaju teksty. Wielu moich kursantów uczestniczących w kursie korekty tekstu decyduje się na niszę. Jedni wolą beletrystykę i współpracują z wydawnictwami książkowymi, inni natomiast specjalizują się w korekcie tekstów technicznych.

Ty możesz wybrać branżę, którą lubisz najbardziej, i tam szukać klientów. Możliwości jest wiele: prace naukowe z dziedziny, na której się znasz najlepiej, wydawnictwa (beletrystyczne lub specjalistyczne), biura tłumaczeń, firmy z wybranego sektora, czasopisma, blogi.

Ja na przykład od początku prowadzenia firmy specjalizuję się w korekcie tekstów prawnych, finansowych oraz marketingowych. Niewielu korektorów lubi tę branżę, dlatego było mi łatwo znaleźć klientów. Oprócz tego nie było na rynku żadnej firmy korektorskiej. Moim pierwszym klientem zostało Towarzystwo Ubezpieczeń Allianz. Dwa miesiące po założeniu firmy dostałam zaproszenie do uczestnictwa w konkursie ofert. I wygrałam. Mimo że nie studiowałam polonistyki i nie miałam referencji jako korektorka. Nie miałam też żadnych znajomości ani doświadczenia w prowadzeniu biznesu.

Obecnie coraz częściej współpracuję z przedsiębiorczymi kobietami, które wydają książki, e-booki, prowadzą blogi czy piszą teksty na swoje strony internetowe.

Czy rzeczywiście mogę zarabiać na życie jako korektor?

Na pewno możesz! Ja ze słowami pracuję od 18 lat, a firmę korektorską prowadzę od 2006 roku. Jest to moje jedyne źródło utrzymania. Mój mąż zrezygnował z pracy na etacie w spółce informatycznej, bo bardziej opłacało mu się prowadzić ze mną biznes. Oczywiście aby zarabiać na korekcie, musisz się zaangażować, wykazać się determinacją i kreatywnością.

Ile zarabia korektor?

Jest to pytanie osobiste, ale wiem, że moja odpowiedź byłaby dla Ciebie bardzo pomocna.

Na samej korekcie zarabiamy tyle, aby pokryć wszystkie wydatki domowe i koszty utrzymania. Jesteśmy również w stanie zapłacić za zajęcia pozalekcyjne naszych dzieci, urlopy i obozy.

Dzięki tej działalności otrzymaliśmy kredyt na mieszkanie, kupiliśmy dobry samochód i przeprowadziliśmy się do Hiszpanii. Zatrudniamy na stałe sześć korektorek, czasem dodatkowo zlecamy korektę, gdy zespół jest zajęty.

Mamy też kilku znajomych korektorów, którzy z tej pracy utrzymują siebie i swoje rodziny.

Nie podam Ci mojego miesięcznego wynagrodzenia, bo na zysk spółki składa się praca moja i mojego męża, a w ramach naszej firmy realizujemy też inne projekty (na przykład szkolenia).

Podzielę się jednak z Tobą wynikami ankiety dotyczącej zarobków korektorów. Przeprowadziłam ją jakiś czas temu, a wyniki pojawią się wkrótce na blogu. Jednak już teraz mogę zrobić krótkie podsumowanie.

Osoby, dla których korekta jest jedynym źródłem utrzymania, zarabiają nawet 7 000 zł miesięcznie. Ale na pracę i poszukiwanie klientów poświęcają cały dzień roboczy. Średnie miesięczne wynagrodzenie korektora to 4200 zł brutto.

Natomiast ci, którzy traktują korektę jako dodatkowe źródło dochodu, zarabiają 1900 zł brutto.

Jeśli korekta to Twoje dodatkowe źródło dochodu, to wynagrodzenie też będzie „dodatkowe”.

Pamiętaj też, że niektórzy klienci oczekują dyspozycyjności i szybkiej realizacji zleceń, więc pracując po godzinach, jesteś mniej atrakcyjnym zleceniobiorcą.

Według portalu Wynagrodzenia.pl mediana zarobków korektora wynosi 4000 zł brutto, a średni zakres to 3230–4830 zł brutto. Są to wyniki zbieżne z wynikami mojej ankiety.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak zacząć zarabiać na czytaniu porządne pieniądze, to dołącz do darmowego wyzwania. Możesz się zapisać, klikając tutaj.

Czy warto być korektorem?

Jedną z największych zalet bycia korektorem jest to, że można realizować swoją pasję czytania.  Gdy zakładałam firmę, moja córka miała dwanaście miesięcy. Dlatego dla mnie ważne było również to, że mogłam pracować z domu (albo z dowolnego miejsca z dostępem do sieci).

W dobie dostępu do internetu ludzie coraz więcej publikują. Piszą i wydają książki, prowadzą blogi. Pogłoski o małym zainteresowaniu poprawną polszczyzną są mocno przesadzone. Piszącym zależy na dobrych, pełnych blasku tekstach. Zapotrzebowanie na korektorów jest coraz większe.

Mniej więcej po trzech latach prowadzenia działalności zaobserwowałam, że jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się konkurencyjne firmy. Ludzie potrzebują tego typu usług, aby jasno oraz skutecznie się komunikować. Większość firm jest gotowa dobrze zapłacić za teksty, które będą lepsze niż teksty konkurencji. Bo dobre treści budują profesjonalny wizerunek.

Jeśli masz talent do panowania nad słowami, lubisz czytać i chcesz pracować online, zawód korektora będzie dla Ciebie idealnym rozwiązaniem. Możesz być swoim szefem i prowadzić międzynarodowy biznes na swoich zasadach. Polacy mieszkają w każdym zakątku świata, międzynarodowe korporacje wchodzą na polski rynek, polskie firmy chcą dbać o profesjonalny wizerunek.

Jak więc zostać korektorem?

  1. Naucz się pokory (nigdy tekst nie będzie perfekcyjny – zawsze znajdzie się coś, co będzie można poprawić).
  2. Opanuj przynajmniej podstawowe zasady poprawności językowej (wszystkich reguł i tak się nie nauczysz – korektor zdobywa wiedzę całe życie).
  3. Zdobądź doświadczenie (nie zniechęcaj się początkowymi trudnościami, każdy zaczynał od zera – wykaż się kreatywnością i determinacją).
  4. Zadbaj o marketing (klienci sami Cię nie znajdą – musisz się postarać, by do nich trafić i przekonać do swojej oferty).

Pracujesz już jako korektor? A może dopiero zaczynasz i masz wiele pytań? Koniecznie podziel się w komentarzu swoimi wątpliwościami!

A jeśli chcesz, to umów się na bezpłatną 15-minutową konsultację. Z przyjemnością z Tobą porozmawiam.

Jeśli zastanawiasz się nad tym, jak zostać korektorem, nie przegap kolejnych artykułów na temat pracy w tym zawodzie. Dołącz do newslettera i odbierz prezent.

Dlaczego nie wszystkie teksty można redagować

Dlaczego nie wszystkie teksty można redagować

Dlaczego nie wszystkie teksty można redagować?

Konkurencja informuje na swojej stronie, że oferowanie osobno samej korekty, a osobno redakcji to naciąganie klienta na dodatkowe koszty, bo w efekcie klient płaci podwójnie za sprawdzenie jednego tekstu. A przecież obie usługi można wykonać w ramach jednego czytania.

Tak, można. Ale czy warto? Czy tekst na tym zyska?

Czego tak naprawdę oczekuje klient?

Redakcji? Korekty? A może jednego i drugiego.

O różnicach między redakcją a korektą możesz przeczytać we wpisie Czym się różni redakcja od korekty.

Jeśli chcesz wiedzieć, czym się zajmuje redaktor, zapoznaj się z artykułem Na czym polega zawód redaktora.

Może zainteresuje Cię też tekst, w którym opisałam rodzaje błędów, na które musi zwrócić uwagę korektor.

Jak poprawiać teksty prawne?

Otrzymuję jednak teksty, których nie mogę redagować. O jakie teksty chodzi? Większość moich klientów wie, co mam na myśli.

Sprawozdania finansowe, warunki ubezpieczeń, regulaminy, uchwały (a także teksty reklamowe, o których napiszę innym razem). Teksty prawne czy finansowe zostały napisane według określonych zasad. Nie ma tu miejsca na większą ingerencję. Dokładna treść nagłówków np. w sprawozdaniach finansowych jest ustalana w ustawie o rachunkowości.

Klienci przysyłają dokumenty zatwierdzone przez zarząd, podpisane przez prezesa. Poza ewidentnymi błędami ortograficznymi czy interpunkcyjnymi nic nie można zmieniać, bo wiązałoby się to ze zwoływaniem kolejnego posiedzenia zarządu i nowymi analizami prawników, czy przecinek wstawiony zgodnie z zasadami interpunkcji może tam pozostać. Tak to już niestety jest z korektą tekstów prawnych. Prawnicy są bardzo oporni, jeśli chodzi o zmiany.

Redakcja tekstów prawnych jest oczywiście możliwa, ale odbywa się ona wewnątrz firmy, w dziale prawnym. Zajmują się tym specjalnie do tego powołane zespoły redakcyjne. Redaktorem tekstu prawnego może być tylko osoba mająca kompetencje do tworzenia tekstu prawnego i decydująca o jego opracowaniu pod względem merytorycznym i stylistycznym. Może być to legislator, ale niekoniecznie. Redagując tekst prawny, należy spełniać określone standardy.

Do poprawnego zredagowania tekstu prawnego niezbędna jest więc bardzo dobra znajomość zarówno zasad dotyczących poprawnego formułowania wyrażeń w języku ogólnym i zasad języka polskiego, jak i logiczno-językowych i prawniczych reguł przedstawiania normy postępowania w języku tekstów prawnych (styl normatywny języka ogólnego).

 Celem redaktora tekstu prawnego, w odróżnieniu od redaktorów zajmujących się innymi tekstami, jest przekazanie ścisłej informacji o normach. Stworzony przez redaktora tekst może zostać wysłany do korekty, ale wtedy pozostaje już tylko poprawienie literówek, ewidentnych błędów interpunkcyjnych, ewentualnie błędów składu.

Zakładając, że celem redakcji jest poprawa stylu tekstu w taki sposób, aby był lepiej przyswajalny i bardziej atrakcyjny dla odbiorcy, zobaczymy, że tekstów prawnych nie da się zredagować zgodnie z ogólnymi zasadami.

Nie można nic robić bez wiedzy i zgodny prawnika. Często istnieje ryzyko, że skracając długie, wielokrotnie złożone zdanie, zgubimy jego istotną treść.

Absolutnie zabronione jest dodawanie jakichkolwiek śródtytułów, niedozwolony jest podział na akapity. Tekst prawny ma budowę określoną w rozporządzeniu Prezesa Rady ministrów „Zasady techniki prawodawczej” i  nie można nic tu dodawać, zmieniać, przestawiać. Nawet błędna numeracja może zostać tylko zaznaczona w komentarzu, bo w tekstach prawnych są odwołania do konkretnych paragrafów. Jeśli się coś zmieni, to czytelnik nie odnajdzie tekstu. Nie ma mowy o stosowaniu synonimów, choć początkujących korektorów bardzo razi powtarzanie się tych samych wyrazów.

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Chcieć to móc

Od kilku lat coraz częściej zwraca się uwagę na to, by język urzędowy był przyjazny obywatelom. Wszyscy mamy problemy z tekstami prawnymi czy finansowymi.  W urzędzie, w banku czy w sądzie spotykamy się z dokumentami, których nie potrafimy do końca zrozumieć. Kłopoty z komunikowaniem się występują po obu stronach biurka, umowy, ekranu. Mają je nadawcy i odbiorcy, urzędnicy i interesanci.
To jedna z ważnych barier rozwoju zarówno społeczeństwa obywatelskiego, jak i państwa.

Kiedyś w ramach szkoleń z zasad redagowania tekstów prawnych dla klienta próbowaliśmy wspólnymi  siłami przeredagować dokumenty firmy. Spieraliśmy się o wiele rzeczy, rutyna i szablonowość tworzenia takich tekstów utrudniały pracę. Ale efekty były znakomite. 

Czy masz problemy ze zrozumieniem języka urzędowego? Czy uważasz, że prawnicy i urzędnicy powinni dostosować styl do możliwości przeciętnego odbiorcy?

Daj mi znać w komentarzu.