Trzy sposoby na darmową korektę tekstów

Czy korekta tekstu jest ważna? Oczywiście!

Nie lubimy sytuacji, gdy poprawiamy swój tekst w nieskończoność, a potem ktoś tylko rzuci okiem i znajdzie jakąś literówkę lub źle postawiony przecinek. Czujemy się z tym źle, ale nie zawsze decydujemy się na współpracę z korektorem. Czasem się wstydzimy naszych błędów, a czasem uważamy, że nie stać nas na usługi korektora.

Co możemy zrobić, by czytelnicy nie wytykali nam błędów? Możemy samodzielnie zadbać o swój tekst i pokazać (piękny) język konkurencji. Dziś pokażę Wam, jak to zrobić.

Literówki mogą być zabawne. Ale czy tylko rozśmieszą potencjalnego klienta?

Każdemu zdarza się zrobić literówkę, czyli pominąć literę w słowie lub zamienić litery miejscami. Literówka jest trudna do wykrycia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przestawienie liter powoduje utworzenie zupełnie innego słowa. W zeszłym tygodniu sama napisałam „owce” zamiast „owoce”, a podczas korekty warunków ubezpieczeń znalazłam w tekście „śmieci”, choć powinno być „śmierci”.

Najzabawniejsza literówka, jaką pamiętam, to „badanie odchodów kredytobiorcy” zamiast „badanie dochodów kredytobiorcy”. Drobny błąd, a wprowadza tyle zamieszania. Czasem nawet może skompromitować autora w oczach czytelników. Błędy sprawiają, że firma traci profesjonalny wizerunek.

Dziś chcę Ci pokazać techniki, których używam w swojej pracy. Poprawiając teksty od 12 lat, wypracowałam kilka metod, dzięki którym łatwiej znaleźć błędy w tekstach.

Czy Ty też spacerujesz po linie?

Spotkałam dwie przeciwstawne postawy, jakie ludzie przyjmują w stosunku do literówek.

Niektórzy uważają tego typu błędy za niedopuszczalne i jest to dla nich powód, aby przestać czytać daną np. gazetę. Innym z kolei błędy nie przeszkadzają w ogóle i nie rozumieją, dlaczego ktoś miałby starać się, aby im zapobiegać lub je poprawiać, gdy się pojawią w tekście.

Nie będziesz chyba zaskoczona, że – mimo iż jestem korektorką – moje zdanie jest pośrodku pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Spaceruję niejako po linie.

Uważam, że nie możemy przekreślać kogoś, kto popełnił błąd. Ta zasada odnosi się nie tylko do pisania. Przesadą jest oskarżanie ludzi o całkowity brak kompetencji tylko dlatego, że znaleźliśmy w ich tekstach literówkę. Błędy popełniają wszyscy. Nawet prof. Miodek. Jeśli jednak ktoś w swoich tekstach permanentnie gwałci podstawowe zasady pisowni czy interpunkcji, nie będzie uznany za profesjonalistę.

Blogerzy, którzy mają już „ustaloną pozycję na rynku”, mogą sobie pozwolić na okazjonalne literówki. Czytelnicy będą raczej wyrozumiali. Nie chodzi o to, że skoro jesteś znana, nie musisz już się starać. Czytelnicy znają już Twoje teksty, Twój warsztat. Wiedzą, że piszesz dobrze, więc drobny błąd jest tylko wypadkiem przy pracy.

Jeśli jednak nie dałaś się jeszcze poznać szerszej publiczności jako profesjonalna blogerka czy pisarka i chcesz wywrzeć na swoich czytelnikach jak najlepsze wrażenie, musisz pokazać, że zależy Ci na poprawności. Musisz wyrobić sobie opinię profesjonalistki.

Jak sobie poradzić z ewentualnymi błędami?

Możliwości są dwie. Albo zlecasz korektę profesjonaliście, albo poprawiasz tekst samodzielnie.

Pokażę Ci teraz trzy metody, dzięki którym sama możesz doszlifować tekst przed publikacją.

Zabawa w chowanego

Do tej metody potrzebny Ci będzie nieprzezroczysty przedmiot, który nie będzie Ci przeszkadzał, gdy będziesz go trzymać podczas korekty. Może to być mała karteczka, telefon. Cokolwiek, co jest poręczne, płaskie i leży w pobliżu.

Pracę zaczynamy od pierwszego wyrazu. Zakryj np. kartką drugie słowo, żeby Cię nie rozpraszało. Gdy się już upewnisz, że wszystko jest zapisane poprawnie, wokół wyrazu zastosowana jest prawidłowa interpunkcja, wtedy zakryj trzecie z kolei słowo i sprawdź, czy w drugim nie ma błędów. Wszystko w porządku? Zakryj więc czwarte słowo i przyjrzyj się trzeciemu. I tak dalej. Czynność powtarzaj aż do końca tekstu.

Zasłaniając kolejny wyraz w swoim tekście, zmuszasz się do powolnego czytania i możesz popatrzeć krytycznym okiem na to, co napisałaś.

Oczywiście stosując tę metodę, nie znajdziesz wszystkich możliwych błędów.

W ten sposób łatwiej Ci będzie sprawdzić nazwy firm, produktów i osób. Będziesz także w stanie szybko zweryfikować, czy przypadkowo nie pominęłaś jakiegoś słowa, czy nie ma powtórzeń lub źle dobranych słów.

POBIERZ DARMOWĄ LISTĘ I DOWIEDZ SIĘ, GDZIE NAJCZĘŚCIEJ UKRYWAJĄ SIĘ BŁĘDY

Nie pozwól, by czytelnicy wytykali Ci literówki lub błędnie postawione przecinki.

Dziobanie

Stosując tę metodę, używam długopisu z gumowym rysikiem do ekranów dotykowych.

Jeśli nie masz takiego, możesz użyć np. gumki na końcu ołówka, patyczka kosmetycznego lub innego nieostrego przedmiotu, którym nie porysujesz ekranu.

Rozpoczynamy od początku tekstu i fizycznie dziobiemy każde słowo miękką końcówką. Taki zabieg ułatwia skupienie uwagi na poszczególnych słowach i literach.

Nie trzeba poświęcać każdemu słowu więcej niż kilka sekund – wystarczy po prostu tylko spojrzeć na nie przez chwilę i skupić w tym momencie całą swoją uwagę.

Ta technika jest dość absorbująca, ale dzięki niej będziesz mogła łatwo rozróżnić podobne graficznie wyrazy. Metoda pomaga również skupić się na poszczególnych literach wyrazu, jeśli zrobimy błąd np. w odmianie.

Od końca

Po pierwszym czytaniu nadal mogą pozostać się drobne błędy w tekście. Jak sobie z tym poradzić? Poprawiając tekst, czasem czuję się znużona i zaczynam skanować treść. Wtedy przechodzę na koniec artykułu i czytam w odwrotnej kolejności – od ostatniego zdania do pierwszego.

Czytanie w ten sposób pomaga znaleźć wcześniej przeoczone błędy. Podczas takiej korekty możesz zauważyć, które słowa są nadużywane. Zobaczysz też zdania zaczynające się od tego samego wyrazu. Ta metoda jest naprawdę skuteczna.

Czy dzięki cyfryzacji nasze teksty są lepsze?

Jeżeli chcesz, by Twoje teksty przyciągały uwagę czytelnika, nie możesz rozpraszać go błędami. Musisz się skupić na pisaniu – nie tylko na ciekawej treści, ale też na poprawności językowej – a przed publikacją zadbać o korektę.

Zanim coś opublikujesz, sprawdź poprawność swoich tekstów.

Obecnie większość tekstów, z którymi się stykamy, jest w postaci cyfrowej. Dzięki temu w każdej chwili można poprawić drobne usterki. Dlatego wiele osób publikuje teksty, nie przywiązując zbytniej wagi do ewentualnych błędów. Myślą sobie: „Nawet jeśli pojawi się błąd, mogę szybko edytować i naprawić usterkę”.

Możemy edytować tekst przed jego publikacją. Możemy go ulepszać, usuwać drobne błędy i nanosić kosmetyczne poprawki. Dopiero gdy uznamy, że wszystko jest na swoim miejscu, klikamy „Opublikuj”

Na koniec jeszcze jedna rada. Ja więcej błędów widzę, gdy wydrukuję sobie tekst. Oko więcej dostrzega na papierze niż na ekranie komputera. Dlatego jeśli mam czas, drukuję teksty moich klientów i poprawki nanoszę na wydruku, a dopiero potem przenoszę je na wersję elektroniczną.

Jakie są Twoje metody na poprawność tekstów?

Znasz już moje sposoby na korektę.
Czy poprawiasz swoje teksty samodzielnie? Czy używasz którejś z tych metod? A może masz inną?
Podziel się w komentarzu. I napisz koniecznie, jaki jest Twój stosunek do błędów w tekstach.

A jeśli chcesz zostać profesjonalną korektorką, zapisz się na jedyny w Polsce kurs korekty online.

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem? Nie będę owijać w bawełnę: nie podam Ci teraz najlepszej recepty na to, jak zostać korektorem. Każdy zaczynał inaczej.

czytaj dalej

Zapanuj nad słowami – 11 urodziny

To dla mnie bardzo ważny dzień. Mam za sobą 11 lat doświadczeń – kilka trudnych chwil, ale przede wszystkim wiele sukcesów. Tą radością chcę się z Wami podzielić. Od 11 lat poprawiam teksty, wspieram self-publisherów w spełnianiu ich marzeń o własnej książce, uczę,...

czytaj dalej