fbpx
Skąd pochodzi karnawał

Skąd pochodzi karnawał

Skąd się wziął karnawał?

Historia i etymologia

Zapusty, zapusty, kończy się tydzień tłusty!

Przed nami ostatnie dni karnawału. W jaki sposób zamierzacie go spędzać? Czy będzie to dla Was wyjątkowy czas, czy raczej zwykła codzienność wypełniona pracą i okazjonalną rozrywką? A może o karnawale całkiem już zapomnieliście i dowiadujecie się o nim z mediów?

Historia karnawału

Karnawał jest to okres balów, maskarad, pochodów i zabaw trwający od święta Trzech Króli do środy popielcowej.

Jaka jest geneza karnawału?

Chrześcijaństwo

Wraz z nadejściem chrześcijaństwa jako religii państwowej rozpoczął się długi proces „chrzczenia” dawnych zwyczajów i świąt. Niezwykle popularne wśród ludu Saturnalia przekształciły się w dni łagodnych, a nawet pobożnych zabaw, którym w średniowieczu dano nazwę „karnawał” od zwyczajowej nazwy ostatniej obfitej uczty przed Wielkim Postem w tłusty wtorek. Po tej uczcie następowało carnem levare – usunięcie mięsa z diety na cały okres pokutny aż do Wielkanocy.

Karnawał, jaki znamy, wynika właśnie z tradycji chrześcijańskich i jest ściśle powiązany z okresem Wielkiego Postu, który później następował.

W średniowieczu z obchodów karnawałowych słynęła przede wszystkim Wenecja, a po jej upadku w XVIII w. – Rzym. Niemal równie huczne bywały w tamtych czasach karnawały w Hiszpanii, Portugalii i we Francji; bawiono się także w Niemczech, Czechach, na Rusi i na Bałkanach.
Karnawał w Polsce

Bardzo szybko przeszczepione na polski grunt europejskie zabawy karnawałowe nabrały swoistego charakteru i polskiego wyrazu, zgodnie z duchem i temperamentem narodowym, z tradycją polską i obyczajem. Z godnie z tym zwyczajem karnawał staropolski suty, hałaśliwy, wesoły i szumny był czasem różnych uciech: polowań, kuligów, poczęstunków, tańców i swawoli.

W „Kiermaszu wieśniackim”, zbiorku sowizdrzalskim z początku XVII wieku pisano:

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
I żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą panie kapusty,
Pięknie za stołem siądą
kuropatwy jeść będą.

A kuropatwy zjadłszy,
Do taneczka powstawszy,
Do tańca małmazują
i tak sobie popijają.

Starożytność

Genezy karnawału można doszukiwać się w starożytnych zabawach. Jedną z takich zabaw były greckie Dionizje obchodzone na cześć Dionizosa. Rzymskim odpowiednikiem Dionizji były Bachanalie lub Saturnalie.

Dionizje

W Grecji obchodzono Dionizje, czyli święta na cześć Dionizosa, greckiego boga wina. Początki Dionizji odnajduje się w ostatniej dekadzie szóstego wieku p.n.e., tuż po powstaniu demokracji ateńskiej.

Rozróżniano kilka rodzajów:

  • Dionizje Małe (wiejskie) – dla uczczenia pory otwierania naczyń z młodym winem;
  • Lenaje – w związku z tłoczeniem wina;
  • Antesterie – święto ogólnojońskie, kiedy próbowano nowe wino;
  • Dionizje Wielkie (miejskie) – z procesją posągu Dionizosa do gaju Akademosa.

Bachanalia

Inna teoria mówi, że początki karnawału sięgają starorzymskich Bachanaliów. Bachanalia, Bachanalie (łac. bacchanalia) – potocznie o hulaszczej zabawie.

Były to procesje na cześć Bachusa, czyli bóstwa winnej latorośli oraz płodności. Takie imprezy niejednokrotnie przybierały formę zabawy rozpustnej i swawolnej.

Tytus Liwiusz twierdził, że zostały zapoczątkowane w Wielkiej Grecji (jako Dionizje). Stamtąd przedostały się do Etrurii i dopiero potem do Rzymu. Wiązały się z nimi liczne potępiane nadużycia, przez co przerodziły się z czasem w rozpustne orgie.

Obrzędy te zostały zakazane przez senat rzymski w 186 p.n.e. (wiązało się to z prześladowaniami religijnymi i wymordowaniem według Liwiusza 7 tys. uczestników Bachanalii).

Saturnalia

Bliskim Bachanaliom świętem były Saturnalia – obchodzone w połowie grudnia ku czci Saturna, rzymskiego boga siewu i zbiorów.

Jednym z celów było chwilowe odtworzenie mitycznego czasu królowania tego boga – legendarnego złotego wieku – w którym nie było żadnych różnic między ludźmi, a wszystkie dobra materialne były wspólne. Tak więc w dniach święta porzucano wszelkie normy zakładające nierówność społeczną i z przymrużeniem oka patrzono na każdą transgresję – świat stawał na głowie!

Etymologia karnawału

Słowo „karnawał” pojawiło się w polszczyźnie w XVI wieku, najprawdopodobniej pod wpływem języka francuskiego (le carnaval). Francuszczyzna zapożyczyła natomiast wyraz z języka włoskiego (il carnevale), a ten z łaciny. Karnawał po staropolsku zwany jest też czasem „zapustami”.

Najbardziej rozpowszechniona etymologia tego słowa łączy jego pochodzenie ze zbliżającym się Wielkim Postem:
carne (mięso) + valere (obowiązywać)

lub
carne (mięso) + vale (żegnaj).
Zgodnie z etymologią karnawał (carnevale) jest zatem okresem, w którym można jeść mięso (w odróżnieniu od Wielkiego Postu), lub okresem, który służy pożegnaniu potraw mięsnych przed kilkutygodniowym postem.

Inna etymologia tej nazwy każe szukać jej źródeł w nazwie wozu, który uczestniczył w procesji świątecznej ku czci egipskiej bogini Izydy, a później greckiego Dionizosa (łac. carrus navalis – wóz w kształcie okrętu).

Karnawał wywodzi się, zgodnie z tą etymologią, z kultów płodności i z kultów agrarnych. Od głębokiej przeszłości utrzymywało się przekonanie, że im wyższe będą skoki, tym wyżej będzie rodziło zboże. Między innymi dlatego karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. W wielu krajach europejskich, zwłaszcza na wsiach, praktykowano także tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła.

Współczesność

Obecnie najbardziej widowiskowe karnawały odbywają się w Rio de Janeiro, w Wenecji oraz na Wyspach Kanaryjskich i w Niemczech.

Brazylijski karnawał rozpoczyna się w piątek w tygodniu poprzedzającym Środę Popielcową i trwa pięć dni i nocy. W tym czasie największą atrakcją karnawału są widowiskowe parady uczestników w skąpych strojach oraz pokazy samby brazylijskiej. Tancerze rywalizują ze sobą, a konkurs zostaje rozstrzygnięty nad ranem przed Popielcem.

W Wenecji natomiast tradycją karnawałową jest tak zwany Lot Anioła, czyli zjazd na linie z dzwonnicy na Placu Świętego Marka, wykonywany przez znaną osobę. Inauguruje on całą wenecką zabawę.

Największym po karnawale w Rio de Janeiro pod względem liczby odwiedzających go turystów jest Notting Hill Carnival w Londynie.

Gdzie Wam się marzy spędzić karnawał? Napiszcie!

Życzę udanej zabawy!

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej
Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie

Praktyka czyni mistrza

Warsztaty korektorskie

Nieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu.
Na pewno nieraz słyszałaś, że praktyka czyni mistrza, a na sukces trzeba zapracować.

Praktyka czyni mistrza

Praca ze słowami wymaga nieustannego poszerzania wiedzy. A tę najlepiej zdobywać w praktyce.
Oczywiście warto uczestniczyć w różnych kursach i szkoleniach, ćwiczyć pamięć, koncentrację, opanować różne metody poprawiania tekstów. Efekty na pewno nie biorą się z siedzenia i patrzenia w sufit, tylko z czytania dobrej literatury, zdobywania wiedzy, uważnego śledzenia tekstu i zaglądania do słowników.

Dlatego przygotowałam dla Ciebie różne ćwiczenia, dzięki którym rozwiniesz praktyczną umiejętność posługiwania się poprawną polszczyzną i opanujesz warsztat korektorski.

Czego się nauczysz?

Warsztaty korektorskie to:

  • 11 miesięcy praktyki i zdobywania wiedzy;
  • najważniejsze zasady pisowni, interpunkcji, gramatyki i dobrego stylu;
  • ćwiczenia, testy, quizy, dzięki którym rozwiniesz warsztat i zdobędziesz doświadczenie;
  • rabat przy zakupie dostępu do Akademii Korektora (co miesiąc nowe szkolenie + webinar w formie pytań i odpowiedzi + ćwiczenia do wykonania + dodatkowe materiały; projekt wystartuje na wiosnę).

Czy warto?

Jeśli myślisz o tym, by zostać korektorką, nie masz nic do stracenia. To nic nie kosztuje. Oczywiście oprócz Twojego czasu i zaangażowania. Dzięki bezpłatnym warsztatom zdobędziesz wiedzę, zaczniesz praktykować, będziesz mogła otrzymać odpowiedź na swoje wątpliwości.  

A jeśli jesteś pisarką, blogerką, tłumaczką, copywriterką, nauczysz się sprawnie i poprawnie wyrażać swoje myśli. Dzięki kreatywnym ćwiczeniom językowym zwiększysz zasób słownictwa, będziesz pisać ciekawie, urozmaicisz styl, wyeliminujesz zbędne powtórzenia, znajdziesz najwłaściwsze słowo w każdej sytuacji. Po prostu zapanujesz nad słowami. I oczywiście nad interpunkcją (to mój konik, więc nieraz usłyszysz o przecinkach i innych znaczkach). 

Jesteś gotowa, by podjąć wyzwanie?

No to do dzieła!

A jeśli znasz osoby, którym mogłyby się przydać takie warsztaty, udostępnij im ten artykuł na blogu (lub post na Facebooku). Na pewno będą Ci wdzięczne.

Do zobaczenia w świecie słów!

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Kiedy używać cudzysłowu?

Kiedy używać cudzysłowu

Cudzysłów to nikczemny znak.

Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Nie uwierzę, że nigdy, ani przez moment, nie zawahałaś się, która forma jest poprawna: w cudzysłowiu czy w cudzysłowie? Bez cudzysłowu czy bez cudzysłowia?

Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”. A gdy mamy cytat w cytacie, to co wtedy – podwójny cudzysłów? Jak powinno być? Cudzysłowie, daj żyć!

Po trzecie: są dwie frakcje. Do jednej należą Ci, którzy o cudzysłowie zapomnieli albo świadomie go wykluczyli. Do drugiej natomiast ci, którzy odkryli ten znak i stosują go namiętnie.
Do której grupy należysz? A może jesteś w centrum?

Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze.

Powiem Ci w cudzysłowie

Zacznijmy od pierwszej nikczemności: Odmiana

Mam dla Ciebie wskazówkę: Cudzysłów odmienia się jak rów. Gdy będziesz mieć wątpliwości, przypomnij sobie odmianę tego rzeczownika.

 A oniżej, żeby nie było wątpliwości, zamieszczam odmianę wyrazu cudzysłów.

 

Liczba pojedyncza

M. cudzysłów
D. cudzysłowu (nie: cudzysłowia)
C. cudzysłowowi
B. cudzysłów
N. cudzysłowem
Ms. w cudzysłowie (nie: w cudzysłowiu)
W. cudzysłowie!

Liczba mnoga

M. cudzysłowy
D. cudzysłowów
C. cudzysłowom
B. cudzysłowy
N. cudzysłowami
Ms. w cudzysłowach
W. cudzysłowy!

Jak wygląda cudzysłów

Wbrew pozorom sprawa nie jest taka prosta. Ten znak jest na tyle nikczemny, że składa się z dwóch części: otwierającej i zamykającej.

  • „apostrofowy” – najczęściej używany w języku polskim. Część otwierająca jest na dole, a część zamykająca – na górze.
  • »niemiecki« – cudzysłów ostrokątny; możesz go użyć do specjalnych wyróżnień w tekście i wtedy, gdy pojawi się konieczność wprowadzenia cudzysłowu w cudzysłowie (np. Jak zdradził nam sam autor: „Mój ulubiony film to »Titanic«”.)
  • «francuski» – tę wersję zapisu możesz zastosować do wyodrębniania znaczeń w tekstach naukowych, słownikach – jeśli więc nie przygotowujesz właśnie nowej wersji encyklopedii, to raczej Ci się nie przyda. No chyba że piszesz wiersz, bo używa się go także do wyodrębniania partii dialogowych i przytoczeń w poezji.
  • ‘definicyjny’ – cudzysłów definicyjny, używany w tekstach naukowych.
  • “amerykański” (czasem zapisywany także jako „cudzysłów” – są to symbole oznaczające jednostki geograficzne oznaczenia sekund i cali) i ta forma jest traktowana jako błąd.

 

W czym Ci pomoże cudzysłów

  1. Potrzebny Ci jest przede wszystkim wtedy, gdy chcesz zacytować czyjąś wypowiedź:

„Uprzejmie wyjaśniam, że moje konto na Facebooku zostało zhakowane, a Twittera w ogóle nie używam” – napisała w oświadczeniu Szonert-Binienda.

  1. W cudzysłów ujmujesz też tytuły czasopism, artykułów:

Sławny artykuł „Wasz prezydent — nasz premier” ukazał się w „Gazecie Wyborczej”.

Pamiętaj! Możesz pominąć cudzysłów, jeśli przytoczenie cudzych słów wyróżnione zostało w tekście w jakiś inny sposób, na przykład kursywą.

 

Poczęstuj się smakowitym kursem interpunkcji. Niech znaki przestankowe przestaną być zmorą!

  1. Często zapominamy, że cudzysłów możemy wykorzystywać również do wyodrębniania wyrazów, jeśli na przykład chcemy zaznaczyć:
  • definicje i pojęcia; wyrazy, które są przedmiotem rozważań:
    Wyraz „biznesmenka” — moim zdaniem — przyjmie się w języku polskim.
  • wyrazy obce stylistycznie, na przykład kolokwializmy. Jeśli chcesz napisać w swoim tekście jakiś wyraz potoczny, bo właśnie on najbardziej Ci pasuje, ale czujesz, że w poważnej pracy nie powinien się taki znaleźć – weź go w cudzysłów, to proste!
  • znaczenie przenośne i ironiczne. Cudzysłów krzyczy do czytelnika: „Uwaga! Nie bierz tego dosłownie!”.

Popatrz na przykłady:

Ojcowie miasta zabrali się wreszcie do zrobienia porządku z zabytkiem.

Ojcowie miasta zabrali się wreszcie do zrobienia porządku z „zabytkiem”.

Czujesz różnicę? Cudzysłów wiele potrafi.

Jak napisał kiedyś Stanisław Jerzy Lec: Jedenaste: Nie cudzysłów!”. Nie nadużywaj cudzysłowów.

 

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem

Jak zostać korektorem?
Część druga

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem

Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki.

Mam wrażenie, że nigdy dotąd aż tylu ludzi nie używało słowa pisanego do komunikowania się z innymi. Ale jednocześnie nigdy nie było tak niewielu, którzy by pisali poprawnie.

Korektorzy poprawiają wciąż te same błędy i nieustannie przypominają te same zasady osobom piszącym.

Zastanawiasz się, czy zostać korektorem?
Fantastycznie!
Świat Cię potrzebuje!

Czy to jest praca dla Ciebie?

Jakie cechy i umiejętności trzeba posiadać, by pracować w zawodzie korektora?

Najważniejsze cechy to pokora wobec własnych słabości, dociekliwość, spostrzegawczość, podejrzliwość.

Zbytnia pewność siebie to najgorszy z doradców w tym zawodzie. Często kryje się za nią nieświadomość własnej niewiedzy. Korektor musi wątpić. Wątpliwości motywują do działania, zachęcają do samodzielnych poszukiwań, dzięki którym dowiadujemy się wciąż czegoś nowego.  Język się zmienia, dlatego nigdy nie można sobie ufać, nieustannie trzeba aktualizować swoją wiedzę, korzystać ze słowników (najnowszych wydań!), uczestniczyć w kursach i szkoleniach.

Większość korektorów to perfekcjoniści. Muszą mieć jednak świadomość, że nigdy nie osiągną doskonałości. Obsesyjne dążenie do perfekcji prowadzi tylko do frustracji i zniechęcenia.

Szukałaś kiedyś grzybów w lesie? Najpierw oko ich nie widzi. Musi się przyzwyczaić do odróżniania grzyba od podobnie wyglądających opadłych liści. Po jakimś czasie poszukiwania idą znacznie łatwiej. Z korektą jest podobnie. Na początku nie dostrzegasz wielu błędów. Po jakimś czasie wyłapujesz ich coraz więcej. I tak jak nie znajdziesz wszystkich grzybów w lesie, tak nie znajdziesz wszystkich błędów w tekście. 

Jest kilka tematów, które musisz przemyśleć, nim zdecydujesz się na pracę w zawodzie korektora.

Czy uwielbiasz czytać?

Aby być korektorem, musisz zaprzyjaźnić się z czytaniem. Powinnaś poznawać różnego rodzaju teksty, rozmaite style pisania i zdobywać wiedzę z wielu dyscyplin. Czytaj uważnie książki, gazety, strony internetowe. Dzięki temu szybciej nauczysz się dostrzegać błędy.

Niestety często bywa tak, że nawet gdy czytasz coś dla przyjemności (na przykład poradnik związany z Twoim hobby) albo z konieczności (na przykład ulotkę dołączoną do lekarstwa, które musisz podać swojemu dziecku), Twoje oko zaczyna wyłapywać błędy. Widzisz je nawet wtedy, gdy tego nie chcesz. W pewnym momencie możesz poczuć się zmęczona takim czytaniem. Twój perfekcjonizm będzie domagał się, by poprawić te błędy, a Ty nic z tym nie będziesz mogła zrobić.

Trudno Ci będzie czytać po godzinach, bo będziesz zmęczona pracą, w której cały czas się czyta. Dlatego musisz naprawdę kochać czytanie, by się nie zniechęcić.

 

Czy jesteś w stanie opanować najważniejsze umiejętności?

Aby być korektorem, musisz opanować konkretne umiejętności. Najważniejsza jest duża sprawność językowa oraz znajomość zasad pisowni i interpunkcji. Oczywiście doświadczenie przyjdzie z czasem. Korektor uczy się całe życie. Każdego dnia, w każdym poprawionym tekście odkrywa coś nowego.

Musisz być wystarczająco spostrzegawcza, aby dostrzegać drobne usterki w tekście (na przykład podwójne spacje), niespójności (na przykład oboczne formy tego samego wyrazu).

Jak sobie pomóc w wyłapywaniu błędów? Wielu profesjonalistów sugeruje stosowanie różnych technik, takich jak czytanie tekstu od tyłu, czytanie tekstu na głos lub czytanie na wydruki.

Czy umiesz obsługiwać komputer i internet?

Aby być korektorem, będziesz potrzebować dobrej znajomości obsługi komputera i internetu. Żyjemy w takich czasach, że bez znajomości technologii ani rusz! Teraz redakcja tekstu jest wykonywana wyłącznie na ekranie komputera, korekta zazwyczaj też. Musisz znać narzędzia do korekty i redakcji oferowane przez edytory tekstów (na przykład funkcję śledzenia zmian i wstawiania komentarzy do programu Microsoft Word czy Adobe Acrobat). Czasami klienci mogą preferować korektę na wydruku. W takich przypadkach musisz znać znaki korektorskie i umieć obsługiwać skaner oraz drukarkę. Ewentualnie wysyłać wydruk pocztą.

Czy znasz najważniejsze reguły poprawnościowe i jesteś gotowa zdobywać tę wiedzę?

Aby być korektorem, powinnaś także zapoznać się z najważniejszymi zasadami poprawności językowej. Ogólne zasady pisowni i interpunkcji możesz znaleźć w Wielkim słowniku ortograficznym PWN (możesz przeczytać o nim tutaj).

Korzystaj też z innych publikacji (np. słownika synonimów, poradników interpunkcyjnych).

Pamiętaj, że w każdej branży funkcjonują dodatkowe zwyczaje językowe. Firmy często przyjmują ustalone zasady redakcyjne lub tworzą własne wytyczne. Powinnaś przynajmniej zaznajomić się z ogólnymi zasadami i z terminologią w branży, w której chcesz się specjalizować.

Czy masz wystarczającą wiedzę i umiejętności, by zacząć zarabiać na czytaniu?

Jeśli chcesz zostać korektorem, powinnaś rozważyć udział w szkoleniu. Dziennikarstwo, polonistyka, edytorstwo dadzą Ci podstawy językowe, ale nie nauczą Cię, jak stworzyć biznes korektorski.

Wiedzę merytoryczną można uzupełnić szkoleniami stacjonarnymi i kursami online. Można też uczestniczyć w różnych kursach biznesowych.

Zastanów się, czy mój kurs „Zostań korektorką” nie byłby dobrym krokiem na ścieżce Twojej kariery. Obejmuje on zarówno zagadnienia związane z poprawnością językową, jak i warsztatem korektora. Uczę też, jak prowadzić korektorski biznes online i zdobywać klientów. Więcej o kursie możesz przeczytać tutaj.

Gdy już zdecydujesz się na to, by zostać korektorem, zastanów się nad tym, co Cię interesuje. Poszukaj swojej niszy. Łatwiej Ci będzie znaleźć klienta, gdy się wyspecjalizujesz. Jeśli chcesz zostać korektorką w określonej dziedzinie, np. w finansach, prawie lub medycynie, możesz skoncentrować swoje wysiłki w jednym z tych obszarów. Będzie to prowadzić do większych korzyści finansowych i większej satysfakcji osobistej niż próba korekty wszystkiego, co pojawi się na drodze. Oczywiście musisz dywersyfikować swoje dochody. Ale tego nauczysz się z czasem.

Masz ochotę się sprawdzić?

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad zawodem korektora? Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi przemyślisz kilka rzeczy. Czy taka praca jest odpowiednia dla Ciebie?

Jeśli będziesz cierpliwa, uważna i otwarta na zdobywanie wiedzy, wkrótce możesz zacząć zarabiać na czytaniu.

Masz ochotę się sprawdzić?

Jeśli chcesz ćwiczyć się w korekcie, dołącz do zainteresowanych kursem korekty. W każdy poniedziałek otrzymasz ćwiczenie do wykonania, a kilka dni później odpowiedź z wyjaśnieniami i komentarzami.

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor?

Poznaj typy błędów językowych

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych

Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy poprawiamy literówki i błędy ortograficzne, zapominamy o błędach edytorskich. Poznaj typy błędów językowych i zobacz, z czym musi zmierzyć się korektor podczas poprawiania tekstu.

Błędy językowe – zobacz, co poprawia korektor

 Aby dobrze poprawić tekst, należy wiedzieć, jakie błędy mogą się w nim pojawić.  Musimy wiedzieć, czego się możemy spodziewać. Ile znasz rodzajów błędów językowych? Spróbuj je wymienić.

Co to w ogóle jest błąd językowy?

Błędy językowe to nieświadome odstępstwa od obowiązującej w danym momencie normy językowej. Tak mówi definicja. Nie będę jej tutaj szczegółowo analizować, bo nie to jest celem tego wpisu. Chcę, byś zapoznała się z konkretnymi rodzajami błędów. Stworzyłam więc listę zawierającą wszystkie rodzaje błędów wraz z przykładami (i poprawnymi formami). Mam nadzieję, że będzie przydatna. 

Zacznijmy od krótkiego podziału błędów: 

  • błędy wewnątrzjęzykowe
    • błędy systemowe
      • gramatyczne (fleksyjne, składniowe)
      • leksykalne (słownikowe, frazeologiczne, słowotwórcze)
    • błędy użycia
  • błędy zewnątrzjęzykowe – zapisu

Osobną kategorię stanowią błędy kompozycji oraz błędy typograficzne i edytorskie.

 

Błędy zapisu – ortograficzne

  • Używanie niewłaściwych liter i połączeń literowych w zapisie:
    *ogurek, *rzyczyć, *druch, *skoniczyć
    (poprawnie: ogórek, życzyć, druh, skończyć);
  • Niewłaściwa pisownia łączna lub rozdzielna; także niewłaściwe użycie łącznika:
    *świeżomalowany, *codzień, *po środku, *jasno żółty, *lekarz-dentysta
    (poprawnie: świeżo malowany, co dzień, pośrodku, jasnożółty, lekarz dentysta);
  • Niewłaściwe używanie wielkich i małych liter na początku wyrazów
    *maria nowak, *w ostatnią Sobotę, *Sok z Czarnych Porzeczek;
    (poprawnie: Maria Nowak, w ostatnią sobotę, sok z czarnych porzeczek).

Błędy zapisu – interpunkcyjne

  • Brak właściwego znaku interpunkcyjnego:
    *Bardzo mnie zmartwiło to co ujrzałam
    (poprawnie: Bardzo mnie zmartwiło to, co ujrzałam).
  • Zbędne użycie znaku interpunkcyjnego:
    *Zobaczył kolorowe, liście lecące z drzew
    (poprawnie: Zobaczył kolorowe liście lecące z drzew).
  • Użycie niewłaściwego znaku interpunkcyjnego:
    *Zapytał, ile to kosztuje?
    (poprawnie: Zapytał, ile to kosztuje).

Błędy systemowe – gramatyczne

Do błędów gramatycznych zaliczamy:

Błędy fleksyjne – polegają na:

  • wyborze niewłaściwej postaci wyrazu:
    *widnokręg (poprawnie: widnokrąg);
    *wziąść (poprawnie: wziąć).
  • wyborze niewłaściwego wzorca odmiany:
    *tego zgorzela (poprawnie: tej zgorzeli);
    *bardziej wysoki (poprawnie: wyższy).
  • wyborze niewłaściwej postaci tematu fleksyjnego:
    *przyjacielom (poprawnie: przyjaciołom);
    *kopła (poprawnie: kopnęła).
  • wyborze niewłaściwej końcówki fleksyjnej:
    *diabłowi (poprawnie: diabłu);
    *umią (poprawnie: umieją).
  • nieodmienianiu wyrazu, który ma swój wzorzec deklinacyjny:
    *z Aleksandrem Fredro (poprawnie: z Aleksandrem Fredrą);
    *Jadę do Manchester (poprawnie: Jadę do Manchesteru).
  • odmianie wyrazu, któremu nie można przypisać wzorca odmiany:
    *wypić kubek kakaa (poprawnie: wypić kubek kakao);
    *dwa różne loga (poprawnie: dwa różne logo).

Błędy składniowe – polegają na niewłaściwym łączeniu form wyrazowych w jednostki tekstu. Mogą to być:

  • błędy w zakresie związku zgody:
    *Do pokoju wszedł Adam i Grzegorz (poprawnie: Do pokoju weszli Adam i Grzegorz)
    *Przyszło czterdzieści trzy osoby (poprawnie: Przyszły czterdzieści trzy osoby).
  • błędy w zakresie związku rządu
    *rozróżniać prawdę od fałszu (poprawnie: rozróżniać prawdę i fałsz);
    *brać się za malowanie pokoju (poprawnie: brać się do malowania pokoju).
  • błędy w używaniu przyimków:
    *przed i po obiedzie (poprawnie: przed obiadem i po obiedzie);
    *warunki dla rozwoju eksportu (poprawnie: warunki do rozwoju eksportu lub warunki rozwoju eksportu).
  • błędy w zakresie używania wyrażeń przyimkowych:
    *brak postępu w temacie kopalń (poprawnie: brak postępu w sprawie kopalń);
    *pytania odnośnie reformy służby zdrowia (poprawnie: pytania dotyczące reformy służby zdrowia lub odnośnie do reformy służby zdrowia).
  • niepoprawne skróty składniowe:
    *Organizuje i kieruje ruchem oporu na tych terenach (poprawnie: Organizuje ruch oporu na tych terenach i kieruje nim).
  • niepoprawne konstrukcje z imiesłowowym równoważnikiem zdania:
    *Zdając egzamin, został przyjęty na studia (poprawnie: Zdawszy egzamin, został przyjęty na studia).
  • konstrukcje niepoprawne pod względem szyku:
    *To w minionych latach nie zdarzało się (poprawnie: To w minionych latach się nie zdarzało).
  • zbędne zapożyczenia składniowe:
    *Założenia te wydają się być sensowne (poprawnie: Założenia te wydają się sensowne);
    * Wydarzyło się to nie wczoraj, a przed tygodniem
    (poprawnie: Wydarzyło się to nie wczoraj, ale przed tygodniem).

Błędy systemowe – leksykalne

Do błędów leksykalnych zaliczamy:

Błędy słownikowe (wyrazowe):

  • Używanie wyrazów w niewłaściwym znaczeniu:
    *wnioskować „zgłaszać wniosek” (właściwe znaczenie: „wysnuwać wniosek”, „wyciągać wniosek”);
  • Mylenie znaczeń wyrazów podobnych brzmieniowo lub morfologicznie i ich niepoprawne wymienne używanie:
    formować i formułować;
    efektowny i efektywny.
  • Posługiwanie się pleonazmami:
    *okres czasu, *cofnąć się do tyłu.
  • Naruszanie łączliwości wyrazu:
    * odnieść porażkę (poprawnie: ponieść porażkę);
    *wyrządzać straty (poprawnie: powodować straty).
  • Nadużywanie wyrazów modnych:
    asortyment, opcja, pakiet, kreować, posiadać, adekwatny, edycja.

Błędy frazeologiczne:

  • Zmiana formy frazeologizmów wskutek wymiany, redukcji lub uzupełnienia składu związku:
    * ciężki orzech do zgryzienia (poprawnie: twardy orzech do zgryzienia);
    *dolać oliwy (poprawnie: dolać oliwy do ognia).
  • Zmiana formy frazeologizmu wskutek zmiany postaci gramatycznej jednego ze składników:
    *szukać przy świecy (poprawnie: szukać ze świecą);
    *plują sobie w brody (poprawnie: plują sobie w brodę).
  • Zmiana znaczenia frazeologizmu:
    łowić ryby w mętnej wodzie „tłumaczyć się niejasno, nieprzekonująco” (poprawnie: czerpać zyski z nieuczciwych, podejrzanych interesów).
  • Użycie frazeologizmu w niewłaściwym kontekście, powodującym odżycie znaczenia dosłownego:
    Miałem dziś twardy orzech do zgryzienia, musiałem użyć dziadka do orzechów.ędy słowotwórcz
  • Budowanie formacji niezgodnie z polskimi modelami słowotwórczymi:
    *specgrupa (poprawnie: grupa specjalna);
    *biznes plan (poprawnie: biznesplan).
  • Zastosowanie niewłaściwego formantu:
    *głupość (poprawnie: głupota);
    *babciowy (poprawnie: babciny).
  • Wybór niewłaściwej podstawy słowotwórczej:
    *eurosejm (poprawnie: europarlament; sejm jest nazwą w zasadzie tylko parlamentu polskiego).

Błędy stylistyczne

Niewłaściwy dobór środków językowych w określonej wypowiedzi, niedostosowanie ich do charakteru i funkcji tej wypowiedzi.

  • Używanie elementów oficjalnych w wypowiedziach potocznych:
    Dokonałem zakupu maszynki do golenia; Skonsumowałeś na obiad całą kartoflankę.
  • Używanie elementów potocznych w wypowiedzi o charakterze publicznym:
    Następnie zaobserwowałem, że człowiek ten wykopyrtnął się po wzięciu zakrętu; W wyniku obserwacji ustalono, że facet przemieszkiwał w wymienionym obiekcie.
  • Mieszanie elementów z kilku różnych stylów w jednej wypowiedzi:
    Maszyna jechała zygzakiem, co wzbudziło poważne podejrzenia. Domniemywano, że albo ma uszkodzone zawieszenie, albo woźnica jest nawalony. Był. Dał w rurę i próbował uciekać, przy okazji najeżdżając na funkcjonariuszy. Zdołali uskoczyć. Tak się wkurzyli, że ruszyli do pościgu, wydobywając pistolety.
  • Stylizacja językowa niemająca uzasadnienia w treści i charakterze stylowym wypowiedzi:
    Onegdaj nasi zawodnicy odbyli tylko jeden trening.
  • Naruszanie zasad jasności, prostoty i zwięzłości stylu.
  • Zbyt częste powtarzanie tych samych wyrazów, zamiast stosowania synonimów.

Błędy kompozycji

  • Brak struktury kompozycyjnej odpowiedniej do danego typu tekstu (praca naukowa, artykuły, magazyny, biuletyny itp.).
  • Brak logicznej spójności treści:
    • strukturalnej (dotyczy warstwy gramatycznej i leksykalnej);
    • semantycznej (dotyczy jedności tematycznej wypowiedzi);
    • pragmatycznej (dotyczy jedności sytuacji komunikacyjnej).
  • Błędy logiczne: odwrócenie hierarchii ważności, partykuła o sprzecznych znaczeniach (zdaje się, że na pewno).
  • Brak podziału logicznego kompozycji na jednostki treściowo-formalne (tomy, części, rozdziały, tytuły, śródtytuły, akapity itp.).
  • Brak zróżnicowania hierarchicznego oznaczanego numerami i tytułami.

Błędy edytorskie i typograficzne

  • Błędny zapis parametrów pisma i tekstu:
    • użycie niewłaściwego i niespójnego kroju (rodzaje czcionek), rodzaju (pismo tekstowe, wersaliki, kapitaliki) i stopnia pisma (wielkość czcionki);
    • niewłaściwy układ typograficzny akapitu (niewłaściwe lub niespójne wcięcia akapitowe, niespójne wyrównanie do lewego lub prawego boku, wyśrodkowany lub wyjustowany obustronnie, niewłaściwe odstępy między literami, wyrazami, wierszami);
    • błędne dzielenie i przenoszenie wyrazów lub pozostawianie wyrazów na końcu wiersza;
    • niewłaściwy i niespójny sposób stosowania wyróżnień w tekście – ze względu na grubość (pismo półgrube – pismo cienkie), szerokość (pismo rozstrzelone – pismo zagęszczone), pochylenie (pismo pochyłe – pismo proste) i wielkość (pismo mniejsze);
    • błędne zastosowanie lub brak frakcji dolnych/górnych;
    • błędne zastosowanie lub brak znaków specjalnych (myślnika, łącznika, apostrofu, ukośnika, spacji, asterysku, tyldy, wypunktowań), ideogramów (paragrafu, procentu, promila, stopnia), innych znaków stosowanych w tekstach specjalistycznych (matematyce, fizyce, chemii, ekonomii, finansach, genealogii);
  • Błędny sposób zapisu elementów tekstu:
    • imion i nazwisk, skrótów;
    • dialogu, cytatów, wyliczeń;
    • niewłaściwe konwencje zapisu liczb, wyrażeń liczbowych, wzorów matematycznych, chemicznych, dat, czasu dnia, jednostek miar i skal;
  • Niewłaściwe opracowanie części składowych publikacji:
    • błędna kompozycja części składowych i podziału tekstu publikacji: tytulatura, spis treści, przedmowa, wykaz skrótów, tytuły partii tekstu, paginy, numeracja ilustracji i podpisy, streszczenia, tabele, wykresy i schematy, przypisy, bibliografia, indeksy.

O klasyfikacji błędów językowych możesz poczytać tutaj:

  • Słownik poprawnej polszczyzny, red. prof. A. Markowski,  PWN, Warszawa 2011.
  • Rażące błędy językowe, prof. A. Markowski, dr hab. I. Burkacka, dr B. Pędzich, Centralna Komisja Egzaminacyjna, [online] cke.edu.pl.

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej
Podsumowanie 2018

Podsumowanie 2018

Podsumowanie 2018 roku

Jaki był ten rok? Co darował, co wziął?

Podsumowanie 2018 roku

Ostatnie dni roku zawsze poświęcam na podsumowania. Warto je robić. Możemy dzięki temu zobaczyć, co nam się udało. Często w natłoku codziennych obowiązków nie zauważamy naszych małych sukcesów.

Wyjątkowy rok

Dla mnie rok 2018 był wyjątkowy  – zarówno pod względem osobistym, jak i zawodowym. Dlatego postanowiłam podzielić się z Tobą krótkim podsumowaniem.

Zapanuj nad Słowami

Gdy w 2016 roku stworzyłam nową markę dla kobiet Zapanuj nad Słowami, nie przypuszczałam, że rozwinie się ona w tak błyskawicznym tempie. Od dziecka wiedziałam, że nie będę robić w życiu dwóch rzeczy: zajmować się księgowością i uczyć.

To pierwsze deleguję, a drugie… polubiłam. Pod nową marką zaczęłam organizować kursy online – światło dzienne ujrzały trzy kursy (Zapanuj nad słowami w 21 dni, Smakowity kurs interpunkcji  i Zostań korektorką). Wszystkie kursy prowadzę w ramach Akademii Pisania. Prowadzenie kursów online sprawia mi niesamowitą przyjemność, szczególnie gdy widzę efekty moich kursantek.

W przyszłym roku pojawi się też kurs autokorekty, o który prosiło mnie wiele osób, a także kurs dobrego stylu (Pisz z klasą i z bajecznym urokiem). Dotychczas w moich kursach online wzięło udział prawie 500 osób.
Jeśli chcesz dowiedzieć się jako pierwsza o szczegółach, zapisz się do mojego newslettera (aby dołączyć, wybierz prezent dla siebie i zostaw swój ulubiony adres e-mail).

 Powoli wycofuję się z organizowania szkoleń stacjonarnych. Obecnie przyjmuję zlecenia tylko na szkolenia zamknięte dla firm (najchętniej w formie webinarów), nie prowadzę już stacjonarnych szkoleń otwartych.

 

Blog

Blog założyłam w lipcu 2013 roku, ale dopiero w 2017 roku pisanie wciągnęło mnie na dobre. Dotychczas nie pisałam regularnie, bo nie miałam na to czasu. Dużo zleceń, jeszcze więcej nowych pomysłów, które chciałam realizować. Blog zawsze był dodatkiem. W 2018 roku udało mi się to zmienić. Opracowałam metodę, dzięki której publikuję regularnie (co tydzień). Dzięki temu  pojawia się jeszcze więcej treści poradnikowych oraz materiałów edukacyjnych.

Na blogu znajdziesz cykl artykułów poświęconych interpunkcji, wywiady z osobami pracującymi w branży wydawniczej (Projekt Książka), kilka ciekawych artykułów na temat pisania i pracy redaktorów/korektorów.

Jak stworzyć cotygodniowy plan pisania na blogu?

5 kroków, dzięki którym co tydzień będziesz publikować nowy artykuł (nawet jeśli nie masz czasu)

Konsultacje

 Przez 13 lat prowadzenia biznesu online konsultacji udzielałam wyłącznie moim kluczowym klientom korporacyjnym. W tamtym roku włączyłam konsultacje jako element kursu Zostań korektorką. Konsultacje cieszyły się ogromnym powodzeniem, więc postanowiłam udostępnić taką możliwość również innym. Masz ochotę na herbatkę z korektorką?

 

Live, webinary

Jeśli znacie mnie choć trochę, to wiecie, że nadal nie przekonałam się do prowadzenia transmisji na żywo.
Niechęć do tego formatu objawiła się już na studiach. Jedynymi zajęciami, z których uciekałam na studiach dziennikarskich, były warsztaty z kamerą. Tak, dziennikarka bała się wystąpień na żywo. Nawet udało mi się uniknąć praktyk w telewizji Kraków. Za to bardzo lubiłam radio.

 W 2018 roku ponownie stwierdziłam, że live nie jest formą dla mnie. Pojawiły się natomiast webinary (dla uczestniczek kursu Zostań korektorką i dla firm). Wróciłam do tej formy szkoleń po kilku latach (prowadziłam je często w 2015 roku).

 Planuję w 2019 roku kilka takich szkoleń.

Wydane książki

W 2018 roku pomogłam kilku moim klientom spełnić marzenia o własnej książce. To niesamowite uczucie, gdy można wziąć do ręki pierwszy egzemplarz własnej książki.

W tym roku po raz pierwszy objęłam patronatem jedną z redagowanych przeze mnie publikacji. Jest to poradnik „Jak wydać i skutecznie wypromować książkę”. Zaangażowałam się w ten projekt całym sercem. Czuję, jakby to była również moja książka.

W planach na przyszły rok jest też moja książka. Czy uda mi się ją napisać? Czas pokaże.

Podkast

Ta forma dzielenia się wiedzą pojawiła się na liście w 2017 roku. Niestety tamten rok nie był dla niego łaskawy. Natomiast w 2018 roku pojawiły się dwa odcinki – pierwszy z nich jest odcinkiem pilotażowym, natomiast w drugim opowiadam o Międzynarodowym Dniu Książki i Praw Autorskich.

Zależy mi na tym, by publikować regularnie, bo to bardzo ciekawa forma dzielenia się wiedzą. Mam nadzieję, że w 2019 roku pojawią się kolejne odcinki.

Podsumowanie

Rok 2018 był dla mnie czasem wielu nowości. Były chwile zwątpienia, ale też momenty, gdy odważnie podejmowałam nowe wyzwania i realizowałam własne pomysły. Każda nowa sytuacja rozwija nas. Właśnie dlatego warto zaryzykować.

Jaki był dla Ciebie rok 2018?

Z jakim bagażem sukcesów wskoczysz w nowy rok?

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej
Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika?

Myślnik i łącznik – czym się różnią

Kiedy używać myślnika

Pauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik… Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować.

Myślnik oznacza, że myślisz

Tak naprawdę wystarczy, że będziesz rozróżniać dwie: długą „–” (czyli myślnik, zazwyczaj w formie półpauzy) oraz krótką „-” (czyli łącznik).

Uf! Pewnie odetchnęłaś z ulgą.

Ale dlaczego tylko dwie?

Kiedyś myślnik przybierał formę pauzy (bardzo długiej kreski „—”) lub półpauzy (trochę krótszej „–”). Obecnie większość wydawnictw ogranicza się do półpauzy. To chyba dobrze. Prawda?

A czym jest łącznik? Jego drugie imię to dywiz, a trzecie – ćwierćpauza. Jest znakiem ortograficznym. Zdziwiona?

Gdy niewłaściwie użyjesz myślnika, popełniasz błąd interpunkcyjny. Gdy nieprawidłowo zastosujesz łącznik – wtedy mogę Ci wytknąć błąd ortograficzny.

Bardzo Cię proszę –  nie myl dywizu z myślnikiem.

 

Nie bądź niewolnikiem klawiatury

Nie wymagam od Ciebie oczywiście, byś na Facebooku pisała z użyciem myślników. Choć można to w miarę prosto zrobić z komputera (laptopa) w systemie Windows, używając klawiatury numerycznej:

Pauzę wstawisz, wciskając kombinację klwiszy: lewy Alt+0151 (na klawiaturze numerycznej).

Natomiast półpauzę uzyskasz, używając kombinacjji lewy Alt+0150 (na klawiaturze numerycznej).

W Wordzie jest jeszcze łatwiej:

Pauza: ctrl + alt + [num -]

 Półpauza: ctrl + [num -]

Natomiast w systemie Mac OS:

Pauza: Alt+ Shift [+]

 Półpauza: Alt+[-]

Nie zamierzam prowadzić krucjaty „nie odpowiadam na e-maile, w których zamiast myślników są łączniki”. Ale jeśli Ci zależy na tym, byś była postrzegana jako profesjonalistka, to tam, gdzie jest to możliwe, wstawiaj myślnik zamiast łącznika. Na przykład na blogach, w grafikach, które przygotowujesz, w e-mailach, które wysyłasz.

Nie bądź niewolnikiem klawiatury!

 

Daj sobie chwilę na przemyślenie

No dobrze. A gdy już zdecydujesz, że będziesz jednak wstawiać te myślniki, to kiedy ich używać? I w ogóle do czego służą?

Kiedy mówisz, nadajesz odpowiednie znaczenie swoim słowom także za pomocą intonacji. Może lubisz na przykład zawieszać na chwilę głos (robić przerwę w mówieniu) – aby zwiększyć napięcie, przykuć uwagę słuchaczy, pokazać swoje emocje. 

Jak to zrobić w tekście?

Użyj myślnika. Jest naprawdę bardzo pomocny! Przyciąga wzrok czytelnika.

Czyżby – spisek? Czyżby – zdrada?

(W. Gombrowicz, Bankiet)

 Myślnik sygnalizuje także opuszczenie takich fragmentów, które są dla czytelnika oczywiste. Te opuszczenia to elipsy.

Stosuj myślnik, a Twoja wypowiedź będzie bardziej zwięzła. Nie będziesz musiała zapisywać tak wielu słów, a czytelnik nie będzie musiał dwa razy czytać tego samego. Twój komunikat stanie się bardziej ekonomiczny. Przykład? Proszę bardzo, tylko koniecznie przeczytaj to zdanie głośno:

Ania dostała dzisiaj piątkę, a Marta – czwórkę.

W miejscu, w którym znajduje się myślnik, zawiesiłaś na chwilę głos.

Jeśli zależy Ci na zaznaczeniu elipsy lub chcesz, aby czytelnik zatrzymał się na chwilę, postaw myślnik.

 

Poczęstuj się smakowitym kursem interpunkcji. Niech znaki przestankowe przestaną być zmorą!

W czym Ci pomoże myślnik?

  1. Kiedy chcesz wydzielić jakiś fragment tekstu, wstaw myślnik zarówno przed nim, jak i po nim.  Pamiętaj, aby każde wtrącenie rozpoczynać i kończyć tym samym znakiem:

 NiepoprawnieGdybym wyjechała do Stanów Zjednoczonych – choć na pewno nie wyjadę, zwiedziłabym Nowy Jork.

 PoprawnieGdybym wyjechała do Stanów Zjednoczonych – choć na pewno nie wyjadę – zwiedziłabym Nowy Jork.

 

Zapamiętaj! Słabszym od myślników znakiem wyodrębniającym są przecinki, a mocniejszym – nawiasy.

 

  1. Podobnie jeśli cytujesz czyjąś wypowiedź i chcesz dodać swój komentarz, również zasygnalizuj to myślnikami. 

 Wtedy Twoje wtrącenie wyróżni się graficznie. Tekst stanie się bardziej czytelny, na przykład: Człowiek – pisze Rodziewiczówna – nie powinien używać dwóch wyrazów: «zawsze» i «nigdy». 

 

  1. Myślnik możemy wykorzystać, gdy chcemy coś podsumować. Wcześniej może znajdować się wyliczenie, nawiązanie do wcześniej napisanego tekstu – cokolwiek.

 Żako, rozella królewska, rozella białolica, stadniczka spiżowa – to ptaki z rodziny papugowatych.

 Myślnik spełnia jeszcze bardzo dużo funkcji:

  •  stosowany jest w wyliczeniach:

Następujące znaki ortograficzne służą do oddzielania składników wypowiedzi:
– kropka
– średnik
– przecinek;

  •  zastępuje określenie od — do, np.
    Pieniądze należy wpłacać na konto w terminie 23 — 28 IV br.
    W latach 1756 — 1763 toczyła się wojna siedmioletnia.
    UWAGA: W druku liczby arabskie oznaczające przedział od — do rozdziela się półpauzą, czyli kreseczką średniej wielkości, niemającą po bokach odstępów, np. 1914–1918. Półpauza używana w funkcji myślnika ma po bokach spacje.
  • dobrze sprawdza się przy dopowiedzeniach na końcu zdania;
  • zastępuje słowa: czyli, to, formy czasownika być (w definicjach);
  • jest niezbędny między wyrazami przeciwstawnymi (dobry – zły);
  • stosuje się go na początku każdej kwestii w dialogach literackich, np.:

 — Basenu niszczyć nie możemy — rzekł raptem Krzywosąd — gdyż na wiosnę w nim się utrzymuje nadmiar wody. Gdy przyjdą roztopy, wtedy pan doktór zobaczy, co to jest. Jeśli podnieść dno rzeki, to woda z brzegów wystąpi i zaleje park…
— Łąkę, nie park — rzekł Judym.

Mam do Ciebie prośbę.

Używaj myślnika wtedy, kiedy nie da się go zastąpić innym znakiem. Jednak w pierwszej kolejności korzystaj z przecinka, dwukropka i nawiasu!

 

A łącznik?

Łącznik (inaczej: dywiz) to najkrótsza kreska. Używa się go przede wszystkim do łączenia wyrazów, np. biało-czerwony, Bielsko-Biała, baba-jaga, czary-mary.

 Pamiętaj, że łącznik jest znakiem ortograficznym.

Myślnik ma spacje po bokach. Łącznik łączy, więc spacji nie wstawiaj!

Baw się dobrze!

Myślisz, że dbałość o poprawność interpunkcyjną jest dla „grammar nazi”? Bo przecież ani pisarze, ani blogerzy nie mają aż tyle czasu, by dbać o poprawne wstawianie przecinków i innych znaków. To jest zbyt czasochłonne. Tym mogą zająć się korektorzy, redaktorzy.

Przestań myśleć, że interpunkcja jest dla purystów językowych.

Interpunkcja ma znaczenie.

Zacznij bawić się przecinkami, myślnikami i znakami zapytania. Czytaj tekst na głos i obserwuj, jak zmienia się Twój głos.

Baw się dobrze!

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej

Literacka Nagroda Nobla

Literacka Nagroda Nobla

Literacka Nagroda Nobla

kiedyś i dziś

Literacka Nagroda Nobla

Dziś obchodzimy kilka rocznic przyznania Polakom Literackiej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Zdobywcami byli: H Sienkiewicz (1905), W. Reymont (1924), Cz. Miłosz (1980), W. Szymborska (1996).

Gdy tworzyłam ten wpis kilka lat temu, obowiązywały inne zasady pisowni. Dziś musiałam aktualizować informacje. Chcecie wiedzieć, co się zmieniło? 

Nagroda Nobla

Literacka Nagroda Nobla jest uważana za najbardziej prestiżową międzynarodową nagrodę literacką na świecie. Ustanowiona została razem z czterema innymi nagrodami przez Alfreda Nobla w testamencie z 1895 roku, jest przyznawana od 1901 roku.
Co roku 10 grudnia (czyli w rocznicę śmierci Nobla) w Sztokholmie odbywa się uroczysta ceremonia wręczenia Nagrody Nobla.

Literacka Nagroda Nobla – jak pisało się kiedyś?

Właściwa nazwa to Nagroda Nobla, o czym Wielki słownik ortograficzny informuje w regule [87]. Przymiotniki, które ją określają, nie stanowią stałego składnika nazwy, dlatego należy je pisać małymi literami, np. literacka Nagroda Nobla.

Taka interpretacja reguł językowych obowiązywała jeszcze kilka lat temu. Ale język się zmienia. Językoznawcy modyfikują zasady. Tak też stało się w przypadku Nagrody Nobla.

Literacka Nagroda Nobla – jak się pisze obecnie?

Nowe wydanie Wielkiego słownika ortograficznego PWN (wydanie z 2016 roku pod red. E Polańskiego) sankcjonuje pisownię Literacka Nagroda Nobla (hasło literacki: nagroda literacka, ale: Literacka Nagroda Nobla, s. 628).  W regułach pisowni można odnaleźć wyjaśnienie:

„Wielką literą piszemy nazwy nagród, których drugi człon (…) ma bliższe określenie przymiotnikowe, np. Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus, (…) Pokojowa Nagroda Nobla”.

A zatem obowiązuje nas już inna pisownia niż w dniu, kiedy powstawał ten wpis (czyli w 2012 roku). Ciekawe, ile jeszcze odkryć mnie czeka w najbliższej przyszłości 🙂

A jak to jest z innymi nagrodami?

Zasady pisowni dopuszczają pewną swobodę. Otóż pisownia słowa „nagroda” wielką lub małą literą zależy od tego, czy stanowi ono właściwą część nazwy czy nie.

Wielką literą piszemy jednowyrazowe nazwy nagród:
Felix, Nike, Nobel, Oscar, Pulitzer.
Jeśli nazwa nagrody jest wielowyrazowa, zapis wielką lub małą literą zależy od dalszych członów tej nazwy. W praktyce o pisowni decyduje zwyczaj, gdyż nie ma ogólnych reguł pozwalających rozstrzygnąć w każdej sytuacji, co jest właściwą częścią nazwy.

Wielką literą piszemy nazwy nagród, gdy drugi człon występuje w dopełniaczu, np. Nagroda Nobla, Nagroda Pulitzera, Nagroda Tempeltona, lub ma bliższe określenie przymiotnikowe, np. Nagroda Literacka Gdynia, Śląska Nagroda Jakości.

Jeśli stojący przed nazwą wyraz nagroda jest wyrazem pospolitym, a jej nazwa występuje w mianowniku, wtedy piszemy go małą literą, np. nagroda Gazele Biznesu, nagroda Polskie Noble, nagroda World Press Photo, nagroda Złota Palma.

 

Literacka Nagroda Nobla w 2018 roku

W 2018 roku niestety nie poznamy laureata Literackiej Nagrody Nobla. Decyzja została podjęta z uwagi na zmniejszony skład Akademii i podważenie zaufania publicznego do Akademii. 

 

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej

Na czym polega zawód redaktora

Na czym polega zawód redaktora

Na czym polega zawód redaktora?

Dowiedz się, jakie zadania czekają na redaktorów

Na czym polega zawód redaktora?

Zakres kompetencji redaktora w poszczególnych firmach bywa tak różny, że nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czym zajmuje się taka osoba. Często obowiązki redaktora ograniczają się tylko do redakcji tekstu, ale może się zdarzyć, że musi on wykonywać zadania, które zazwyczaj należą do kompetencji innych osób.
Zapoznaj się z listą najczęściej spotykanych obowiązków redaktora.

Redakcja tekstów

Podstawowym obowiązkiem redaktora jest oczywiście zredagowanie tekstu.

Na czym polega redakcja?

Jest pierwszym etapem pracy nad stworzoną publikacją. Jako redaktor, przede wszystkim musisz zadbać o poprawność kompozycji i logiczność wywodu. Po pierwsze, porządkujesz narrację oraz ujednolicasz tekst stylistycznie. Po drugie, patrzysz, czego brakuje, co chciałabyś wyjaśnić, tniesz. Ponadto, prostujesz koślawe zdania, składasz nieskładne myśli.

Kluczową odpowiedzialnością wszystkich redaktorów jest upewnienie się, że redagowany tekst ma sens. Jako redaktor musisz usunąć wszelkie sformułowania lub zwroty, które mogłyby zostać błędnie zinterpretowane. Często musisz skonsultować się z autorem, aby wyjaśnić wątpliwości.

Jeśli chcesz dowiedziesz się, jaką drogę przebywa tekst od momentu postawienia przez autora ostatniej kropki do chwili, gdy gotowa publikacja trafi do rąk czytelnika, przeczytaj artykuł: Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki.

 

Korekta tekstów

Wydaje się, że poprawianie błędów ortograficznych, gramatycznych i interpunkcyjnych jest podstawowym zadaniem korektora. W związku z tym możesz  pomyśleć, że nie jest to częścią obowiązków redaktora.

Zazwyczaj po redakcji tekst trafia jeszcze do korektora, ale bardzo prawdopodobne jest, że tak sie nie stanie i jako redaktor będziesz jedyną osobą, która sprawdzi tekst przed publikacją. Wtedy będzie spoczywać na Tobie obowiązek pierwszej korekty. Dlatego zawsze dopytaj, czy tekst trafi jeszcze do korektora. Jeśli nie, wtedy musisz być wyjątkowo czujna na wszelkie literówki, przecinki i inne drobiazgi.

Często zauważasz literówki lub inne błędy w tekstach, które czytasz? Czy kiepski językowo artykuł budzi Twój niesmak? A może korci Cię, by zrobić porządek w niektórych książkach lub na blogach? Jeśli tak, to przeczytaj artykuł, w którym odpowiadam na najczęściej zadawane pytania dotyczące zawodu korektora

 

Sprawdzanie faktów

Redagowanie tekstów wiąże się również z weryfikowaniem poprawności merytorycznej. Jako redaktor musisz sprawdzić, czy to, co jest napisane, jest zgodne z rzeczywistością.

Musisz sprawdzać daty, nazwy, miejsca, nazwiska. Ponadto, weryfikuj fakty, informacje, a w razie wątpliwości sprawdzaj w wiarygodnych źródłach w internecie lub konsultuj z autorem.

Czasem wydawnictwo będzie wymagać od autora dostarczenia źródeł informacji. Wtedy będziesz musiała również upewnić się, że żaden z tekstów nie jest plagiatem i że wszystkie cytaty zostały prawidłowo przypisane.

 

Edycja zdjęć

 Wielu wydawców zatrudnia grafików, którzy zajmują się składem i obróbką zdjęć, dlatego często zdarza się tak, że redaktorzy nie widzą żadnych ilustracji w tekście, dopóki nie zostaną opublikowane.

Jednak są firmy, które oprócz pracy z tekstem, zlecają redaktorom również  sprawdzanie praw autorskich do powiązanego zdjęcia i przygotowanie podpisu do fotografii. 

Łącznik z autorem

Zazwyczaj obowiązki redaktorów różnią się znacznie pod względem wymagań dotyczących kontaktu z autorem. Podczas pracy nad artykułami do czasopism lub na strony internetowe zwykle redaktor będzie mógł bezpośrednio konsultować swoje wątpliwości. Jednak często zdarza się tak, że redaktor nie ma kontaktu z autorem (lub autorami) publikacji. Tak jest na przykład w przypadku współpracy z korporacjami – redaktor dostaje tekst od pracownika działu marketingu i swoje wątpliwości może opisać w komentarzach do tekstu lub w e-mailu z prośbą o przekazanie odpowiednim osobom.

Czy pracujesz już jako redaktor? Z jakimi dodatkowymi obowiązkami się zetknęłaś? A może sama musiałaś zrobić coś dodatkowo? Jestem tego bardzo ciekawa!

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Słownik synonimów

Słownik synonimów

Słownik synonimów

Co zawiera i kiedy z niego korzystać?

Słownik synonimów

Ileż to razy mieliśmy na końcu języka słowo, którego nie mogliśmy sobie przypomnieć! I wtedy z pomocą przychodziły synonimy. Jaka jest ich rola? Pomagają w doborze właściwych wyrazów, sprawiają, że stworzony tekst jest lepszy stylistycznie.

Dlatego słownik synonimów jest niezbędny w biblioteczce korektora.

Czego się dowiesz ze słownika synonimów?

Chciwy i kusy są synonimami słowa skąpy, ale tylko drugi z nich stosuje się do ubrania, co słownik ilustruje za pomocą przykładów:

Skąpy ojciec żałował na zabawki dla dzieci.

Miała na sobie skąpą spódniczkę.

Zamiast użyć wszędobylskiego słowa fajny,  możemy powiedzieć, że ktoś jest dobry, ładny, zachwycający, olśniewający, oszałamiający, interesujący, atrakcyjny, rewelacyjny, porywający, doskonały, wspaniały, znakomity, świetny, pierwszorzędny, fenomenalny.

Występ może być nie tylko fajny, ale też: popisowy, koncertowy, nieziemski, wyśmienity, niesłychany, wyborny, przedni (choć to ostatnie określenie jest odnotowywane rzadko).

Ciasto może być: pyszne, wyśmienite, znakomite, doskonałe, wyborne.

Spasiony i puszysty są synonimami słowa gruby, ale pierwszy z nich ma charakter ekspresywny, a drugi, przeciwnie, łagodzący, o czym słownik też informuje.

Zwierzać się i wywnętrzać się mogą być używane zamiennie, ale pierwszy z tych czasowników występuje z celownikiem (komu?), a drugi z narzędnikiem po przyimku (przed kim?).

Czasem nazywamy siebie pisarzami, literatami, autorami, twórcami literackimi, prozaikami, poetami, dramaturgami, powieściopisarzami, nowelistami, a pogardliwie – skrybami; często planujemy, zamierzamy, projektujemy, kreślimy plany czegoś, snujemy plany.

Wybór słowa zależy od sytuacji, w jakiej się znajdujemy.

 

Słownik synonimów

Słownik synonimów

Zofia Kubiszyn-Mędrala, Zofia Kurzowa, Mirosław Skarżyński, Wydawnictwo Naukowe PWN

  • 24 000 wyrazów z objaśnieniami i przykładami;
  • kwalifikatory wskazujące na przynależność wyrazu do określonego stylu lub odmiany języka;
  • hasła główne i odsyłacze dla wygody zebrane na wspólnej liście;
  • liczne wskazówki w hasłach ułatwiające wybór  właściwego synonimu.

Słownik ten różni się od innych tego rodzaju. Jego autorzy rozpisali znaczenie danego wyrazu na poszczególne hasła i do nich dobrali synonimy. Uniknęli kłopotliwego w użyciu indeksu, umieszczając wszystkie hasła na jednej liście alfabetycznej i stosując odsyłacze. Zadbali o podanie charakterystyki gramatycznej oraz typowych przykładów użycia synonimów. Zaletą tej książki jest także czytelny system oznaczeń graficznych.

Komu może służyć słownik synonimów?

Jeśli chcesz pisać ciekawie i urozmaicić styl, wyeliminować powtórzenia, znaleźć najwłaściwsze słowo w każdej sytuacji, wydobyć źródła ekspresji zawartych w języku, to ten słownik będzie nieocenioną pomocą.

Ja sięgam po niego wtedy, gdy czuję znaczenie, ale nie pamiętam właściwego wyrazu, lub gdy blisko siebie pojawiają się takie same słowa i szukam odpowiednika, by uniknąć monotonii stylistycznej.  W codziennej pracy korektora oprócz słownika interpunkcji właśnie słownik synonimów jest używany najczęściej – szczególnie jeśli przyjdzie nam pracować nad tekstami reklamowymi czy beletrystyką.

Język jest tworzywem naszych myśli, wszystkim zaś powinna przyświecać dewiza poety: odpowiednie dać rzeczy słowo.

 

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Darmowe konsultacje

Darmowe konsultacje

Czy są Ci potrzebne?

Darmowe konsultacje

Niedawno minęło 12 lat od momentu, gdy założyłam własną działalność i zaczęłam zarabiać jako korektorka. Był 2006 rok. Facebook w Polsce jeszcze nie istniał. Zupełnie nie wiedziałam, jak prowadzić biznes korektorski online.
Pytań miałam wiele, ale niestety nikt nie mógł mi pomóc.

Czy można się utrzymać z korekty tekstów?

Czy ktokolwiek będzie zainteresowany korektą tekstów i czy uda mi się z tego utrzymać? W Polsce nie było żadnej firmy korektorskiej, więc nie miałam kogo obserwować. Nie było blogów tworzonych przez korektorów ani kursów online, z których mogłabym się czegoś dowiedzieć.
Ty jesteś w lepszej sytuacji.

Jest wiele firm korektorskich, które możesz podglądać, są blogi prowadzone przez korektorów (między innymi Zapanuj nad słowami).

W styczniu 2018 roku zorganizowałam pierwszy w Polsce kurs kompleksowo przygotowujący do zawodu korektora (na listę oczekujących możesz zapisać się tutaj, wtedy będę Cię informować o szczegółach).

 

Czy chcesz umówić się na darmowe konsultacje?

A teraz chcę Ci zaoferować coś wyjątkowego — darmowe konsultacje.

Dlaczego warto z nich skorzystać? Chyba nie muszę Cię przekonywać do tego, że się opłaca. Do tej pory udzielałam ich tylko moim kluczowym klientom korporacyjnym.

Przed rozpoczęciem pierwszej edycji kursu Zostań korektorką zaproponowałam konsultacje czytelniczkom mojego newslettera. Ale ponieważ pojawiło się dużo pytań o kurs, więc postanowiłam zorganizować darmowe konsultacje dla wszystkich.

 

 

Jak będą wyglądać konsultacje?

Aby z nich skorzystać, musisz zarezerwować sobie termin. Możesz to zrobić tutaj.

Konsultacje będą o wiele bardziej skuteczne, jeśli wcześniej napiszesz, o czym chciałabyś porozmawiać. Dzięki temu będę mogła dokładniej się przygotować.

Podczas 15-minutowej rozmowy możesz zapytać mnie o dowolną rzecz dotyczącą pracy korektora i biznesu online. Możesz dowiedzieć się, jak wyceniać zlecenia, jak zdobywać klientów, czy opłaca się założyć działalność. Chętnie podzielę się moim doświadczeniem. Ze słowami pracuję od 17 lat, a biznes online prowadzę od 2006 roku – mam nadzieję, że uda mi się odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania.

Proponuję rozmowę za pośrednictwem darmowych aplikacji Skype lub Zoom. W ciągu 15 minut porozmawiamy o tym, co Cię interesuje. Będą to konsultacje prywatne. Możesz być spokojna, że temat rozmów pozostanie między nami.

 

Dla kogo są konsultacje?

Dla Ciebie!

Interesuje Cię zawód korektora?
Chcesz poznać szczegóły kursu?
Wciąż się wahasz, czy kurs korekty to rozwiązanie dla Ciebie?
Zamiast pisać e-maile, zastanawiać się godzinami wolisz porozmawiać i sama się przekonać w kwadrans?

Jeśli chcesz się poradzić, przedyskutować swoje wątpliwości, to zachęcam do rezerwacji terminu już teraz.

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Plan pisania tekstów na blogu

Plan pisania tekstów na blogu

Jak stworzyć cotygodniowy plan pisania na blogu?

5 kroków, dzięki którym co tydzień będziesz publikować
nowy artykuł
(nawet jeśli nie masz czasu)

Jak stworzyć cotygodniowy plan pisania na blogu?

Nie możesz znaleźć czasu na pisanie cotygodniowego artykułu na blogu? Czy blogowanie wydaje Ci się ogromnym przedsięwzięciem?
Tajemnica regularnego publikowania jest prostsza, niż mogłoby się wydawać: przerwij pisanie.
Chcesz zbudować nawyk cotygodniowego publikowania?

Przeczytaj, jak możesz to zrobić.

Jak zaplanować proces pisania?

Czy kiedykolwiek spoglądałaś wstecz na swój tydzień i zastanawiałaś się, co się stało? Zaczęłaś tydzień ambitnie. W myślach stworzyłaś już fantastyczny artykuł na blogu. Ale potem usiadłaś przy biurku. Pusta biała kartka wpatrywała się w Ciebie. Słowa nie nadchodziły.

Wtedy odezwała się Twoja przyjaciółka prokrastynacja. Zaczęła Cię rozpraszać drobnymi zadaniami, które wydawały się bardziej atrakcyjne niż pisanie tego artykułu na blogu.  Znasz to uczucie? Dziś chcę Ci pokazać, jak ja sobie z tym radzę.

Wyobraź sobie gotowanie świątecznego posiłku dla przyjaciół i rodziny…

Kurczak saté. Krewetki w żółtym curry. Wołowina duszona z warzywami. Kiszony ogórek z ananasem i pomidorem. Krewetki. Ryż. Sorbet z mango.

Kręci Ci się w głowie, prawda?

Przygotowując posiłek, myślisz o różnych procesach, takich jak siekanie, duszenie czy gotowanie. Zastanawiasz się również, które potrawy możesz przygotować wcześniej. Krewetki mogą być przygotowane dzień wcześniej, a warzywa muszą być zrobione tuż przed posiłkiem.

Z pisaniem artykułów blogowych jest tak samo. Nie musisz wszystkiego robić naraz. Podziel ten proces na kilka etapów: generowanie pomysłów, tworzenie zarysów, pisanie roboczego szkicu, redakcja i formatowanie. Uwzględnij też różne elementy treści: tytuł, wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

Oto jak możesz podzielić proces, pokonać prokrastynację i pisać co tydzień smakowite wpisy na blogu.

Dzień pierwszy: Zacznij pisać swój artykuł

Czy masz notes lub folder, w którym zapisujesz pomysły na artykuły blogowe?

Jeśli nie, musisz zaplanować 30 minut na burzę mózgów. Pomyśl o swoim idealnym czytelniku i zastanów się, jakie problemy możesz rozwiązać. Jak możesz pomóc mu być bardziej produktywnym, stać się szczęśliwszym, zdrowszym lub bogatszym?

Zapisz co najmniej 30 pomysłów w 30 minut. Zachowaj wszystkie swoje pomysły na liście i dodaj nowe, gdy ludzie zadają pytania lub piszą ciekawe komentarze. Jeśli masz otwarte oczy i uszy, prawdopodobnie burzę mózgów będziesz robić tylko raz w roku. Pomysły na artykuły będą przychodzić same.

Czas zacząć następny wpis na blogu:

  •     Przejrzyj swój notatnik i wybierz pomysł.
  •     Napisz chwytliwy tytuł (najlepiej w formie „Jak zrobić…”). Upewnij się, że tytuł roboczy wyjaśnia, w jaki sposób czytelnik skorzysta z Twojego artykułu. Jaki problem rozwiążesz? Czego nauczysz?
  •     Stwórz szkic swojego wpisu, zapisując wstępne podtytuły; pomyśl o przykładach, które możesz wykorzystać, lub o historiach, które możesz opowiedzieć.
  •     Jeśli chcesz dodać cytaty lub statystyki lub potrzebujesz innych badań, zrób to również w dniu pierwszym. Kiedy piszesz wersję roboczą, nie chcesz, aby badania Cię rozpraszały, więc możesz pisać tak szybko, jak to możliwe.

Wykonaj pierwsze zadanie. Niech ono będzie niewielkie, by prokrastynacja nie miała szansy na sabotaż.

Dzień drugi: użyj stopera, by pokonać odkładanie na później
Niektórzy twierdzą, że z czasem pisanie staje się łatwiejsze.

Ale z mojego doświadczenia wynika, że ​​pisanie jest jak jazda pod górę. Kiedy poprawia się Twoja kondycja, szybciej dostajesz się na szczyt, ale nogi wciąż bardzo bolą.

Nienawidzę pisać pierwszych szkiców. Muszę pokonać tak duży opór przed tym, by usiąść i stworzyć plan, że piszę go przed śniadaniem. W tym czasie mój umysł nie ma wystarczająco dużo energii, aby się zbuntować.

Oto jak pisać pierwszą wersję roboczą:

  • Wstęp może być trudny do napisania, więc na razie pomiń.
  • Ustaw stoper na 25 minut i napisz swój pierwszy szkic tak szybko, jak to możliwe.
  • Po 25 minutach zrób sobie 5-minutową przerwę.
  • Przygotuj sobie filiżankę herbaty lub kawy, a następnie rzuć sobie wyzwanie, aby zakończyć swój pierwszy szkic w ciągu kolejnych 25 minut. W zależności od tego, jak szybko piszesz i jak długie są Twoje artykuły, możesz potrzebować trochę mniej lub  więcej czasu.
  • Nie martw się o ostatni akapit. Lepiej go napisać, gdy poczujesz się świeżo, bo to sprawia, że masz bardziej entuzjastyczne nastawienie.

Zamknij drzwi, wyłącz telefon i  przeglądarki. I przestań się zatrzymywać na konkretnych słowach. Napisz tak szybko, jak potrafisz.

Dzień trzeci: napisz trzy najważniejsze części
Skup się na najważniejszych częściach swojego tekstu. Pomyśl o swoim idealnym czytelniku i o tym, jak Twój wpis może mu pomóc:

  • Twój nagłówek musi przyciągać uwagę; dzięki niemu Twój wpis może stać się bardziej atrakcyjny. Stwórz co najmniej kilkanaście wersji nagłówka – pierwsza wersja rzadko jest najlepsza.
  • Nikt nie przeczyta wpisu, gdy wstęp jest mało interesujący. Musisz więc skusić odwiedzających do czytania. Najlepszym pomysłem na dobry początek jest wczuć się w problem czytelnika i obiecać mu, że rozwiążesz go w swoim artykule.
  • Końcowy akapit musi zainspirować czytelnika do działania. Nie pozwól, aby Twój post tak po prostu się skończył. Usuń przeszkody, które uniemożliwiają Twojemu czytelnikowi zastosowanie Twoich wskazówek. Zadaj pytanie i pozwól mu się wypowiedzieć.

Aby zwiększyć swój autorytet, musisz zachęcić ludzi do czytania, dzielenia się i działania zgodnie z Twoją radą. Właśnie dlatego nagłówek, wstęp i zakończenie są tak istotne.

Dzień czwarty: zredaguj swój tekst

Redagowanie artykułu jest jak szlifowanie diamentu.

Uwielbiam metafory. Tę z diamentem wymyśliłam trzy lata temu. Doskonale oddaje, jak wygląda praca z tekstem.
Diamenty najpierw się tnie. Nie jest to łatwe, bo są one niesamowicie twarde. Można usunąć wadliwe kawałki diamentu lub podzielić duży kamień na mniejsze. Operacja ta wymaga dużej staranności. Jeśli cięcie jest złe, to diament straci połysk, przez co nie olśni nas swym blaskiem.
Na końcu diament jest szlifowany, najczęściej szlifem brylantowym, który jest uznawany za szczyt osiągnięć mistrzów tego zawodu.

Podobnie jest z tekstem. Czasem musisz jako redaktor usunąć wadliwe fragmenty, czasem podzielić zbyt długie zdania na krótsze.
Potem zamieniasz się w szlifierza – korektora. Dodajesz blasku tekstom – usuwasz błędy i drobne usterki. Poprawiasz wszelkie niedociągnięcia. I wreszcie tekst staje się brylantem – świeci pełnym blaskiem i olśniewa czytelnika.

Nie jest łatwo samodzielnie poprawiać własne teksty, bo jesteśmy do nich przywiązani. Dlatego warto zlecić poprawienie tekstu profesjonaliście.

 Ale jeśli z jakichś powodów nie chcesz lub nie możesz tego zrobić, musisz zrobić korektę tekstu samodzielnie.

 Oto Twoje główne zadania:

  • Wybierz najlepszy nagłówek spośród tych, które stworzyłaś trzeciego dnia.
  • Doszlifuj brzmienie podtytułów, aby czytelnik nie tylko skanował nagłówki, ale też zatrzymał się na treści.
  • Usuń niepotrzebne przysłówki i oklepane frazy, aby Twoje teksty były przekonujące.
  • Dodaj pytania, aby Twoja treść była bardziej konwersacyjna.
  • Zadbaj o płynność tekstu, aby czytelnicy mogli bez trudu przesuwać wzrokiem po tekście.
  • Sprawdź błędy interpunkcyjne, gramatyczne i ortograficzne.
  • Czytaj na głos, aby znaleźć właściwy rytm.

Chcesz, aby czytelnicy mogli cieszyć się Twoimi wpisami? Poprawianie tekstu to czas, w którym dzieje się magia.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak samodzielnie poprawić swój tekst, zapoznaj się z artykułem 3 sposoby na darmową korektę.

Dzień piąty i szósty: odpocznij
Napisany i zredagowany tekst musi trochę poleżakować. Jeśli chcesz publikować artykuły na blogu raz w tygodniu, możesz sobie pozwolić tylko na dwa dni odpoczynku. Taka przerwa jest niezmiernie ważna, by później móc świeżym okiem spojrzeć na tekst.
Dzień siódmy: formatuj, publikuj i promuj swój artykuł

 Już prawie skończyłaś.
W ostatnim dniu publikujesz swój artykuł. Ale zanim to zrobisz, jeszcze raz sprawdź dokładnie swój tekst.  Możesz go sobie nawet wydrukować – na papierze lepiej się czyta.

Znajdź zdjęcie w banku zdjęć, dobierz odpowiednią grafikę lub wykonaj ją samodzielnie.
Sformatuj swój wpis w WordPressie.
Dodaj linki z kilku poprzednich postów na blogu do nowego artykułu (i z nowego wpisu do kilku starych postów).
Napisz do swoich subskrybentów, aby poinformować ich o nowym artykule.
Promuj wpis w mediach społecznościowych.

Nie zapomnij nagrodzić się za zrealizowane zadanie.

Prace, które nie są planowane, nie są wykonywane


Każdy wpis na blogu, który tworzysz, jest okazją do zaangażowania fanów. Aby uzyskać więcej udostępnień. Aby zdobyć większy ruch na stronie. Aby zbudować swój autorytet. Aby znaleźć nowych czytelników. Aby rozwinąć swój biznes.

Ale jeśli nie zarezerwujesz czasu w kalendarzu, prawdopodobnie nie uda Ci się wykonać tego zadania.

Nie pozwól, aby blogowanie spadło na koniec listy zadań. Trzymaj się harmonogramu, który działa.

Buduj swoją społeczność. Rozwijaj swój biznes. I bądź dumna ze swoich tekstów.

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej

Jak tworzyć atrakcyjne treści

Jak tworzyć atrakcyjne treści

ZASADA TRÓJPODZIAŁU

Jak tworzyć atrakcyjne treści

Jak tworzyć atrakcyjne treści?

By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i… potrafić liczyć do trzech.

Co jest takiego magicznego w liczbie trzy?

To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna w najsłynniejszych opowiadaniach, baśniach i mitach.

To również nie przypadek, że niektóre z najbardziej znanych dzieł w historii są podzielone na trzy części. Nie dziwi też, że zasada trójpodziału działa również cuda w świecie komedii. Sprawdza się w fotografii, literaturze, malarstwie, choćby wymienić tryptyki. Mamy poranek, południe i wieczór. Śniadanie, obiad i kolację. Trójcę Świętą.

To wszystko sprowadza się do sposobu, w jaki my, ludzie, przetwarzamy informacje. Odkryliśmy zasadę proporcji, a do stworzenia równania wynikającego z proporcji potrzebne są właśnie trzy elementy. Wzory te znane są jako reguła trzech lub zasada trójpodziału. Znacie takie określenia, jak złoty podział, złota proporcja lub boska proporcja?

To połączenie proporcji ze zwięzłością sprawia, że można tworzyć wyjątkowe dzieła. Dlatego zasada trójpodziału uczyni Cię bardziej zaangażowanym pisarzem.

Dziś chcę Ci pokazać, gdzie możesz zastosować tę zasadę. Oczywiście w trzech punktach.

 

1. Storytelling

Poprawiałam ostatnio dla jednego z wydawnictw serię bajek dla dzieci. W większości z nich pojawiała się liczba trzy. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się:

  • co mają wspólnego ze sobą trzy małe świnki, Złotowłosa i trzy misie, trzej muszkieterowie?
  • dlaczego struktura trzech aktów jest dominującym podejściem do scenariuszy w Hollywood?
  • dlaczego trzy punkty w wyliczeniach są bardziej skuteczne marketingowo niż dwa lub cztery?

Zasada trójpodziału jest skuteczna w opowiadaniach, bo występują w nich proporcje, o których wspomniałam powyżej. Jest bardzo powszechnie wykorzystywana w baśniach i opowiadaniach czytanych nam przez rodziców w dzieciństwie. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy nauczeni, aby pozytywnie reagować na elementy pogrupowane w trójki.

Pamiętaj o zasadzie trójpodziału, gdy tworzysz teksty, a prawdopodobnie osiągniesz lepszy efekt. Jeśli za pierwszym razem się nie uda, pamiętaj: do trzech razy sztuka.

 

2. Wciągające pomysły

Zasada trójpodziału jest cały czas stosowana w najróżniejszych dziedzinach życia.

Dlaczego?

Ponieważ informacje prezentowane w grupach trzyelementowych lepiej układają się w naszych głowach niż inne grupy przedmiotów. Na przykład:

  • „Życie, wolność i dążenie do szczęścia”
  • „Przyjaciele, Rzymianie, Rodacy”
  • „krew, pot i łzy”
  • „Ojciec, Syn i Duch Święty”
  • „Wiara, nadzieja i miłość”
  • „Umysł, ciało, duch”
  • „Zatrzymaj się, popatrz i czytaj”
  • „Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”

Jeśli chcesz, żeby coś utkwiło czytelnikom w głowie, zastosuj trójpodział.

3. Z humorem

Jednym z najlepszych przykładów sukcesu zasady trójpodziału jest komedia.

Jak pisałam wcześniej, trzy to najmniejsza liczba elementów, które tworzą wzór. Komicy wykorzystują sposób, w jaki nasze umysły postrzegają oczekiwane wzorce. Zbijają Cię z tropu i sprawiają, że się śmiejesz z trzeciego elementu.

Podział na trzy części pozwala także budować napięcie, które następnie burzy się dzięki zaskoczeniu i absurdom zawartym w trzecim elemencie. Oto przykład tekstu, który wykorzystuje humorystyczny, ale szokujący trzeci element w zasadzie trójpodziału. Na przykład Laura Kightlinger napisała.

Nie ma nic gorszego po całonocnym pijaństwie niż obudzić się obok kogoś i nie być pamiętać jego imienia, sposobu, w jaki się spotkaliśmy, i dlaczego ten ktoś nie żyje.

Korzystanie z humoru w formie pisemnej może być ryzykowne, ponieważ niektórzy ludzie po prostu nie potrafią go zrozumieć. Dlatego użycie reguły trójpodziału jest bezpieczniejszym sposobem, aby tekst stał się zabawny. Komicy zawsze stosują tę zasadę po prostu dlatego, że to działa.

 

BONUS: Inne zastosowania dla zasady trójpodziału

 

Naprawdę wierzę, że zestawienie trzech punktów jest najbardziej efektywnym wykorzystaniem formatowania treści.

Można również stwierdzić, że lista w postach blogowych składająca się z trzech elementów przyciąga ludzi dlatego, że przekazuje najważniejsze rzeczy bez lania wody. I to jest powód, dla którego lubimy wybierać pomiędzy trzema rzeczami, a nie między dwoma lub pięcioma.

Dla ludzkiego mózgu trzy to po prostu magiczna liczba. Tak przynajmniej nauczyły nas baśnie z czasów dziecięcych.

Ja często korzystam z zasady trójpodziału. Pierwszy raz zetknęłam się z nią, gdy zafascynowałam się fotografią. A Ty? słyszałaś o tej zasadzie? Stosujesz ją?

 

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuje od 17 lat. W 2006 roku założyła pierwszą w Polsce firmę korektorską online, a 10 lat później stworzyła nową markę skierowaną do kobiet.

Dodaje blasku tekstom. Uczy, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomaga swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.
Jest autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora.

Nigdy nie pracowała na etacie i nie wyobraża sobie, by mogła mieć nad sobą szefa. Głowę zawsze ma pełną pomysłów. Nie na wszystkie wystarcza jej czasu.

 

 

Plan pisania tekstów na blogu

Nie możesz znaleźć czasu na pisanie cotygodniowego posta na blogu? Czy blogowanie wydaje Ci się ogromnym przedsięwzięciem?
Tajemnica regularnego publikowania na blogu jest prostsza niż mogłoby się wydawać: przerwij pisanie.
Chcesz czuć się dobrze z cotygodniowym pisaniem?
Przeczytaj, co możesz zrobić.

czytaj dalej

Jak tworzyć atrakcyjne treści

ZASADA TRÓJPODZIAŁU Jak tworzyć atrakcyjne treści By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i... potrafić liczyć do trzech. Co jest takiego magicznego w liczbie trzy? To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna...

czytaj dalej

Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki?

Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki?

Redakcja i korekta tekstu,
czyli co dalej po napisaniu książki

Redakcja i korekta tekstu, czyli co dalej po napisaniu książki

Napisałaś książkę. I co dalej? Jaką drogę przebywa tekst od momentu postawienia przez autora ostatniej kropki do chwili, gdy trafia do rąk czytelnika? Co dzieje się z tekstem, gdy znajdzie się na biurku redaktora? Jakie są etapy pracy nad tekstem? W praktyce bywa różnie. Czasem niektóre etapy są pomijane lub są wykonywane w innej kolejności.

Gdy autor postawi ostatnią kropkę – redakcja tekstu

Pierwszym etapem pracy nad stworzoną publikacją jest redakcja.

Redaktor, pracując nad tekstem, musi zwrócić uwagę na wszystko. Dba o poprawność kompozycji, struktury i logiczności wywodu. Porządkuje narrację, ujednolica tekst stylistycznie, ale szanuje styl autora. Nie zmienia dobrego na dobre. Patrzy, czego brakuje, co chciałby wyjaśnić, tnie, sprawdza fakty. Prostuje koślawe zdania, składa nieskładne myśli. Poprawia też błędy ortograficzne, interpunkcyjne i gramatyczne. Podczas redakcji można usunąć około 98–99% błędów językowych.

Lista rzeczy, na które musi zwrócić uwagę redaktor, jest naprawdę bardzo długa. Nie może ufać autorowi. Powinien wszystko sprawdzać i być niesamowicie czujny.

Czy autor ma ostatnie zdanie?

Gdy redaktor zakończy prace nad tekstem, odsyła woje uwagi i propozycje autorowi.  Wtedy ma miejsce redakcja autorska.

Autor musi się ustosunkować do poprawek i uwag redaktora. Może je zaakceptować lub odrzucić. Książka to wynik pracy zespołowej. Dlatego warto wspólnie pochylić się nad tym etapem. Podczas procesu redagowania ważny jest dialog z autorem. Czasem redaktor musi przepracować z autorem książkę od początku do końca, to znaczy zmienić konstrukcję, wyrzucić nudne fragmenty i zastąpić je ciekawszymi. Albo zasugerować dodanie jakichś wątków. Ostateczna decyzja należy jednak do autora, bo to on się podpisuje swoim nazwiskiem.

Korekta tekstu – jak doszlifować tekst

Kiedy redaktor skończy pracę z autorem i wykona adiustację, odsyła tekst w wersji elektronicznej do korektora. Wtedy zaczyna się kolejny etap pracy nad książką. Korekta tekstu polega na poprawianiu błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych, frazeologicznych, gramatycznych. Dobry korektor stara się sprawdzać nazwiska, daty, miejsca. Pilnuje spójności zapisu.

Na tym etapie nie ma mowy o gruntownym porządkowaniu książki. Korekta to już kosmetyka. Tu przecinek, tam jakaś literówka. Oczywiście zdarza się, że dopiero korektor wyłapał pewne nieścisłości, brak spójności, ale takie sytuacje są sporadyczne. Zdarza się, że pierwsza korekta przed składem jest pomijana i korektor dostaje złożony już tekst w postaci edytowalnego pliku PDF.

I co dalej?

Po korekcie autor akceptuje poprawki bądź ustala z korektorem ostateczną wersję tekstu. To są oczywiście tylko drobiazgi, bo tekst był już redagowany i poprawiany przez korektora. Po ostatecznej akceptacji przez autora tekst jest wysyłany do składu, a następnie do drugiej korekty na wydruku lub w edytowalnym pliku PDF. Wtedy korektor porównuje, czy po wprowadzeniu poprawek nie powstało jakieś zamieszanie. Czasem trzeba poprawić drobne błędy, które umknęły w trakcie redakcji i pierwszej korekty, ale też błędy powstałe podczas składu (wycięte fragmenty, błędny podział wyrazów, niespójność formatowania i wyróżnień graficznych). Jeżeli usterek było więcej, korektor ponownie pochyla się nad tekstem. I wreszcie tekst idzie do druku. Nic więcej nie da się zrobić. Najwyżej można czekać na drugie wydanie i poprawić błędy, które zauważą czytelnicy.
Od czasów Gutenberga wiele się zmieniło, ale pogłoski o śmierci druku są znacznie przesadzone. Dlatego stworzyłam projekt KSIĄŻKA. Moi goście pokazują, jak wygląda ich praca od kuchni, dzielą się swoimi doświadczeniami, poruszają ważne tematy związane ze swoją branżą.

Redakcja i korekta są jak szlifowanie diamentów

Uwielbiam metafory. Tę z diamentem wymyśliłam prawie trzy lata temu. Doskonale oddaje, jak wygląda praca z tekstem.
Diamenty najpierw się tnie. Nie jest to łatwe, bo są one niesamowicie twarde. Można usunąć wadliwe kawałki diamentu lub podzielić duży kamień na mniejsze. Operacja ta wymaga dużej staranności. Jeśli cięcie jest złe lub słabe, to diament straci światło, przez co nie olśni nas swym blaskiem.
Na końcu kamień jest szlifowany, najczęściej szlifem brylantowym, który jest uznawany za szczyt osiągnięć mistrzów tego zawodu.

Podobnie jest z tekstem. Czasem redaktor usuwa wadliwe fragmenty, czasem dzieli zbyt długie zdania na krótsze. Nie jest też łatwo redagować teksty, usuwać lub zmieniać zdania, do których autor jest niezmiernie przywiązany.
Potem do akcji wkracza szlifierz – korektor. Dodaje blasku tekstom – usuwa błędy i drobne usterki. Poprawia wszelkie niedociągnięcia. I wreszcie tekst staje się brylantem – świeci pełnym blaskiem i olśniewa czytelnika.

PROJEKT KSIĄŻKA | Wstęp

Jak wydać książkę? Od czasów Gutenberga wiele się zmieniło, ale pogłoski o śmierci druku są znacznie przesadzone. Dlatego powstał projekt KSIĄŻKA. Moi goście opowiadają o poszczególnych etapach procesu wydawniczego, dzielą się swoim doświadczeniem.

czytaj dalej

Dzień Matki

Mama, matka, mateczka, czyli etymologia z okazji Dnia Matki

Dziś wszystkim mamom składamy serdeczne życzenia z okazji ich święta!

Skąd się wzięła mama?

Zastanawialiście się kiedyś, jakie jest pochodzenie słowa matka w języku polskim. Język polski należy do grupy języków słowiańskich wywodzących się ze wspólnego wszystkim Słowianom języka prasłowiańskiego, który z kolei należy do grupy języków indoeuropejskich, mających odległego przodka – wspólny język praindoeuropejski.
 
Wiele nazw, którymi określamy członków rodziny, pochodzi od form dźwiękonaśladowczych, których używają dzieci, niemowlęta. Cechą takiego języka jest charakterystyczne podwajanie sylab, np. mama, tata, papa, baba, dziadzia.
 
Wyraz „mama” powstał w wielu językach właśnie jako dźwiękonaśladowcze wołanie niemowlęcia. Najwcześniej dziecko uczy się wymawiać sylabę ma-.
 
Natomiast najstarszym i najbardziej powszechnym sposobem tworzenia nazw pokrewieństwa było dodawanie do takich właśnie podstawowych, pierwotnych sylab przyrostka -ter.
 
Widać to zarówno łacińskiej mater, niemieckiej Mutter, angielskiej mother, jak również w określeniach innych członków rodziny – łacińskie frater (brat), pater (ojciec).
 
W języku prasłowiańskim rozwinęła się forma M. *mati, D. *matere, natomiast w  języku staropolskim miała ona postać mać i formy odmiany D. macierze, CMs. macierzy, B. macierz, N. z macierzą.
 
Występowała też w mianowniku lp. forma maciora, która jeszcze w XV wieku pojawiała się np. w pieśniach religijnych.
 
Rzeczownik maciora zdecydowanie zmienił znaczenie: obecnie ma raczej negatywny wydźwięk. Odnosi się wyłącznie do samic niektórych zwierząt, szczególnie świń (choć do XVII wieku maciorą nazywano także królową pszczół).
Współcześnie ani wyraz mać, ani forma macierz w swojej pierwotnej funkcji znaczeniowej nie występują: mać stanowi jedynie składnik znanego wulgaryzmu, a słowo macierz znane jest np. jako termin specjalistyczny w matematyce i informatyce; przez pewien czas funkcjonowało też jako określenie ojczyzny.
 
Wyraz matka zaczął się upowszechniać w XIV–XV wieku. Początkowo był zdrobnieniem, utworzonym od rdzenia mat’- za pomocą przyrostka -ka, który tworzył niegdyś i do dzisiejszego dnia tworzy nazwy zdrobniałe, np. córa → córka, gęś → gąska, mysz → myszka, ława → ławka.
Jako że zdrobnienia i spieszczenia często ulegają neutralizacji, tzn. zanika ich pieszczotliwy, ekspresywny charakter (np. baba → babka → babcia), dlatego też z czasem wyraz matka zaczął być używany w znaczeniu neutralnym, a pojawiły się inne, nowe zdrobnienia typu mateczka, matuchna, matula, mateńka.
 
 
Opracowano na podstawie: Mirosława Siuciak i Katarzyna Wyrwas, Jakie jest pochodzenie słowa matka w języku polskim?
 

Czy walczysz z wiatrakami?

Czy walczysz z wiatrakami?

Często walczę z wiatrakami. Zmagam się z powszechnymi błędami językowymi, które tak się zakorzeniły w polszczyźnie, że chyba nie da się ich pokonać.

Czy walczysz z wiatrakami?

Obiecałam sobie, że w tym roku przeczytam „Don Kichota z Manchy”.
Wstępnie planowałam w oryginale, ale po kilku stronach poddałam się. Niestety moja znajomość hiszpańskiego nie jest już tak dobra jak kiedyś, by porywać się na takie dzieło. Ale po polsku mi się udało. Trochę czytałam, trochę słuchałam audiobooka.

Czytając, zaczęłam się zastanawiać, jak literatura wpływa na język.

Dzieło Miguela Cervantesa jest pierwszą powieścią nowożytną. Dzięki jej bohaterowi mamy w polszczyźnie książkowe wyrazy DONKISZOTERIA oraz DONKISZOTYZM, które odnoszą się do postępowania osoby walczącej o wzniosłe cele, ale pozbawionej poczucia rzeczywistości. Przez swoje zachowanie naraża się ona na śmieszność.

To jednak nie wszystko

We współczesnym języku polskim funkcjonuje też frazeologizm KTOŚ WALCZY Z WIATRAKAMI. Używany jest w dwóch znaczeniach.
Jeżeli mówimy, że KTOŚ WALCZY Z WIATRAKAMI, uważamy że walczy z kimś lub czymś, czego nie da się pokonać lub że walczy z niemającym rzeczywistego znaczenia, urojonym przeciwnikiem.
Źródłem frazeologizmu jest postępowanie literackiego Don Kichota, który walczył z wiatrakami, uważając je za olbrzymie i niebezpieczne potwory.

Co ciekawe, słownik języka polskiego odnotowuje dwie formy nazwiska bohatera: Don Kichot i Donkiszot (z hiszp. Don Quijote).
Pojawia się też wyraz DONKISZOT (pisany małą literą) w znaczeniu «człowiek kierujący się wzniosłymi ideami, pragnieniem walki o szlachetne cele, ale niemający poczucia rzeczywistości, realności swych zamierzeń, sprawiający wrażenie komiczne; błędny rycerz, marzyciel, fantasta, utopista»
Drugie znaczenie tego słowa odnosi się do «człowieka rażąco wysokiego i chudego».

Walczycie czasem z wiatrakami?

Jestem ciekawa, co próbujecie pokonać. Ja na przykład zmagam się często z powszechnymi błędami językowymi, które tak się zakorzeniły w polszczyźnie, że chyba nie da się ich pokonać.

Tłusty czwartek – pączki, chrust, faworki czy kreple?

Tłusty czwartek – pączki, chrust, faworki czy kreple?

CO JADAMY W TŁUSTY CZWARTEK –

PĄCZKI, KREPLE, FAWORKI

CZY CHRUST?

Przed nami tłusty czwartek i ostatnie dni karnawału. Skoro tłusty czwartek, to pączki. A może niekoniecznie?

Karnawałowy zwyczaj ucztowania

No właśnie… tłusty czwartek – wbrew pozorom małą literą, bo to nie nazwa święta, ale zwyczaju.

Przyjęło się, że jeśli ktoś w tłusty czwartek w ogóle nie zje pączka, nie będzie mu się wiodło. Może dlatego w ten dzień statystyczny Polak zjada 2,5 pączka, a wszyscy Polacy razem w tym czasie pochłaniają ich prawie 100 milionów.

Zwyczaj jedzenia w tłusty czwartek pączków zadomowił się w Polsce już w XVII wieku, ale raczej w miastach i na dworach. Na wsi pojawiły się pod koniec XIX i na początku XX wieku. Jednak, co ciekawe, „starożytnych” pączków nie jadano tak jak dziś – na słodko – lecz ze skwarkami. Słodkie nadzienie zyskały najprawdopodobniej dzięki wpływom kuchni arabskiej.

Jeżeli chodzi o sam tłusty czwartek, to jest on elementem znacznie szerszego zjawiska – schyłku karnawału, dni zabaw i tańców, charakterystycznych nie tylko dla kultury polskiej, ale całej przechodzącej do postu kultury chrześcijańskiej – od Wenecji po Rio de Janeiro.

Dlaczego lubiono wtedy zjadać pączki? Kiedyś 40-dniowy post był przestrzegany o wiele bardziej restrykcyjnie. Dlatego uważano, że trzeba się przed nim najeść do syta.

Pączki, kreple, faworki czy chrust?

Na Śląsku pączek jest znany pod nazwą krepel. Nazwa ta ma dawne pochodzenie. Według wydanej w 1714 r. we Frankfurcie i Lipsku Kroniki śląskiej (Der Schlesischen Kern-Chronicke) w odrębnym śląskim języku używanym w mowie i sztuce (poezji) istniało od dawna słowo Kraeppel. Krepel, podobnie jak żymła (bułka), to słowa używane przez Mikołaja Reja (Żywot człowieka poczciwego). Są staropolskie, choć krepel ma niemiecki rodowód. W języku niemieckim nie ma jednego określenia na taki wyrób cukierniczy, a słowo Pfannkuchen może oznaczać zarówno pączek, jak i naleśnik.

Historia faworków

Tłusty czwartek to nie tylko pączki. Jadamy także faworki.

Są to polskie i litewskie oraz niemieckie tradycyjne, chrupkie ciastka o słodkim smaku, w kształcie złożonej kokardki, smażone w tłuszczu i posypywane cukrem pudrem. Najczęściej spożywane w czasie karnawału i tłustego czwartku lub na ostatki. Wyraz polski został zapożyczony z jęz. francuskiego faveur i oznacza m.in. wąską wstążeczkę, tasiemkę jedwabną. Określenie to jest używane dopiero od lat 30. ubiegłego stulecia. Wcześniejsza nazwa to po prostu – chrust lub chruścik.

Czy wierzyć legendzie?

Jak głosi legenda, faworki były dziełem przypadku.

Niedoświadczony pomocnik cukiernika przez nieuwagę upuścił fragment ciasta przygotowanego z myślą o pączkach wprost do rozgrzanego tłuszczu. Bojąc się reakcji mistrza, czym prędzej posypał usmażony warkocz cukrem pudrem i w ten sposób nie tylko uratował swoją posadę, ale i stworzył pierwszego faworka.

Co jada polonia w tłusty czwartek?

W innych krajach pączki różnią się nieco od polskich. Różnica ta wynika z używania specjalnej mąki i trochę innego sposobu smażenia w tłuszczu.

W ten sposób są smażone Berliner Pfannkuchen, mniej tłuste pączki niemieckie, znane też w Portugalii jako Bolas de Berlim, we Francji – Boule de Berlin, a w Finlandii – Berliininmunkki.

W Rosji ich nazwa пончики – poncziki – jest najbardziej zbliżona do stosowanej w Polsce.

W Izraelu są sufgania (hebrajski: סופגנייה), które są podobne do niemieckiego wariantu, a także ponczkes (פּאָנטשקעס), które wprowadzili polscy Żydzi i są podobne do polskich pączków.

Węgierskie farsangi fánk są bez nadzienia, bo podaje się je osobno, na sąsiednim na talerzu.

W kulturze amerykańskiej pączki są znane jako doughnuts (donut) i mają postać pierścienia z dziurką w środku (tj. torusa). Ostatnio jednak furorę robią właśnie nasze „paczki”.

Jak pączek w maśle

Znane jest powiedzenie: czuć się jak pączek w maśle. Co to właściwie znaczy? Po raz pierwszy takiego określenia użył Mikołaj Rej w Żywocie człowieka poczciwego.

Jeżeli mówimy, że ktoś czuje się, wygląda lub żyje jak pączek w maśle, to znaczy, że jego kondycja psychiczna, fizyczna i materialna są doskonałe.  

Czujcie się więc – przynajmniej dzisiaj – jak pączek w maśle.

Co Wy jecie w tłusty czwartek? 

Pączkifaworki, chrustchruściki czy kreple

Zdrobnienia – nowa moda czy infantylność?

Ratka lekka jak piórko.

Nowa moda czy przejaw infantylności?

W restauracji podchodzi kelner do stolika:
— Rachuneczek?
Mężczyzna potwierdził.
— Płaci pan gotóweczką?
— Nie, karteczką — odpowiedział klient. – I poproszę fakturkę.

Przykładzików można by mnożyć

W ustach kobiety zdrobnienia jeszcze nie brzmią tak strasznie, ale gdy wypowiadają je mężczyźni, mam mieszane uczucia. Czy to przejaw zdziecinnienia czy jakaś moda? Nie mam pojęcia, ale wiem jedno: zdrobnienia we współczesnej polszczyźnie są zdecydowanie nadużywane.

Zdrabniamy często nieświadomie. Robimy tak, mówiąc do dzieci i zwierząt oraz okazując uczucia. Czy infantylizowanie języka jest dobre?

Na szczęście nigdy policjant nie straszył mnie mandacikiem, a o dowodzik prosi sporadycznie. Jednak często musiałam pokazywać w tramwaju czy autobusie bileciki do kontroli.

Klienci proszą o fakturkę lub piszą, że prześlą pieniążki. Markety kuszą nas ratką lekką jak piórko.

Panie spotkają się na kawusi, zjedzą razem obiadek w mieście i pójdą na spacerek.

Przykładzików można by mnożyć.

Nie jestem przeciwna zdrobnieniom samym w sobie. Zresztą sama prowadzę cykl #herbatkazkorektorką. Są to krótkie i szybkie porady językowe udzielane uczestnikom mojej grupy. Zdrobnienie jest więc użyte celowo i świadomie.

Nie ma tak naprawdę zbędnych środków językowych. Dzięki zdrobnieniom jest nam łatwiej wyrazić swoje emocje. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy ich nadużywać.

Do czego służą zdrobnienia?

Zdrobnienia pełnią cztery funkcje.

  • Pierwszą jest wskazanie niewielkich wymiarów czegoś (np. kubeczek, łóżeczko).
  • Druga funkcja polega na łagodzeniu przekazu. Tak jest chociażby z wplataniem w wypowiedzi określeń typu „mam pytanko”. Podobne zwroty służą odwróceniu uwagi od rzeczywistego „problemiku”.
  • Trzecią funkcją jest wyrażenie swojego emocjonalnego stosunku do przedmiotów. W tej kategorii prym wiodą „pieniążki”. Zwłaszcza w Krakowie to słowo jest niezwykle popularne. Mogą też służyć wyrażeniu pozytywnego, czułego stosunku do kogoś (synek, mamusia). Kochankowie używają zdrobnień, by podkreślić wartość części ciała („nosek”, „usteczka”) drugiej osoby. To również infantylizacja, ale pozytywna, przyjmująca postać adoracji.
  • Czwarta funkcja to infantylizacja odbiorcy. Gdy chcemy umniejszyć rolę rozmówcy, potraktować go pobłażliwie, wtedy jego przywary czy cechy często opisujemy zdrobnieniami. W ten sposób okazujemy brak szacunku, kpimy z drugiej osoby, mówiąc o jej „dziwnym kapelusiku” czy „przekrwionych oczkach”. Czasami mogą też służyć do wyrażenia stosunku pogardliwego (doktorek, prezesik).

Dlaczego nadużywamy zdrobnień?

Przyczyn może być kilka. Najczęściej zdrobnień używamy, gdy chcemy:

  • odświeżyć sztywny język biurokracji;
  • skrócić dystans, wzbudzić sympatię;
  • rozładować napięcie lub zmniejszyć nieprzyjazne nastawienie rozmówcy;
  • wykreować się na osobę uprzejmą;
  • być postrzegani jako specjaliści, rutyniarze;
  • zmniejszyć dyskomfort związany z koniecznością poniesienia kosztów lub wypełnienia jakiegoś obowiązku;
  • spowodować przychylne nastawienie do czegoś.

Mirosław Bańko tak wypowiada się na ten temat:

Żeby zdrabniać, trzeba mieć odpowiednie mechanizmy słowotwórcze (np. przyrostki), a tych polszczyzna dostarcza nam pod dostatkiem. Żeby zdrabniać, trzeba też chcieć. W literaturze dla dzieci – oraz oczywiście w codziennych rozmowach z małymi dziećmi – powody do zdrobnień są oczywiste. Mniej oczywiste, zwłaszcza dla cudzoziemca, dlaczego dorosły Polak zamawia w restauracji śledzika z ogóreczkiem, zapija to setuchną, a na deser (jeśli po takim zestawie potrzebny deser!) wypija kawkę ze śmietanką. Pisano już o tym, że zdrobnienia są oznaką przychylnego nastawienia do rozmówcy. W środowiskach, w których ich częste używanie w tej funkcji stało się normą, słowo niezdrobniałe może budzić nieufność: „Zawsze prosił mnie o gazetkę, a dziś o gazetę. Obraził się czy co?”.

Tak więc stosujmy zdrobnienia, ale tylko wtedy, gdy naprawdę ma to sens. W pozostałych sytuacjach zachowujmy się jak dorośli ludzie, by nas ktoś nie uznał za infantylnych.

Długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Bombardowani całymi dniami Sprawami Najwyższej Wagi, przystańmy na chwilę. Dziś wspomnijmy pewną wyjątkową postać. Mieszka w Stumilowym Lesie. Choć trochę niezdarny i – jak sam mówi – jest misiem o małym rozumku, kochają go miliony dzieci na całym świecie. 18 stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kubusia Puchatka.

Data ta nie jest przypadkowa. Tego dnia w 1882 roku urodził się pisarz Alan Aleksander Milne – twórca „misia o bardzo małym rozumku”.

Kubuś ma 92 lata

Pierwsza książka o Kubusiu ukazała się 14 października 1926 roku. Tego dnia w 1926 roku wydano książkę opisującą losy sympatycznego, choć niezbyt mądrego misia i jego przyjaciół: Prosiaczka, Królika, Sowy Przemądrzałej, Kłapouchego, Mamy Kangurzycy i Maleństwa oraz Krzysia. Od tamtego czasu dzieła pisarza przetłumaczono na kilkanaście języków i sprzedano w nakładzie ponad 7 milionów egzemplarzy.

Wszystko zaczęło się jednak w 1921 roku, kiedy to Alan Alexander Milne Milne kupił w domu handlowym Harrods  misia-maskotkę firmy „Alfa Farnell” i podarował swojemu synowi Christopherowi z okazji pierwszych urodzin. To właśnie dzięki tej zabawce brytyjski autor napisał dla swojego syna przygody małego misia i jego przyjaciół. Pluszowy miś Winnie stał się pierwowzorem dla Kubusia.

Pluszowa zabawka Christophera została nazwana tak od imienia niedźwiedzicy Winnipeg będącej żywą maskotką kanadyjskiego wojska z Korpusu Weterynaryjnego Kanady. Została kupiona za 27 dolarów przez porucznika Iana Gary’ego w miasteczku White River w Ontario, gdzie dziś znajduje się pomnik misia. W październiku 1914 r. została przewieziona do Wielkiej Brytanii. Postanowiono pozostawić ją w londyńskim ogrodzie zoologicznym. W 1924 roku Alan Milne pierwszy raz przyszedł do ZOO z czteroletnim synem Christopherem. Chłopiec bardzo polubił Winnie i tak nazwał swojego pluszaka. Niedźwiedzica zdechła 12 maja 1934.

We wrześniu 1981 61-letni Christopher Robin Milne uczestniczył w odsłonięciu pomnika niedźwiedzicy Winnie (naturalnych rozmiarów, dzieło Lorne Makkina) w londyńskim ZOO.

Polska wersja jest the best

Jesteśmy szczęśliwie uprzywilejowani, bo dzięki genialnemu przekładowi Ireny Tuwim, siostry Juliana Tuwima, tylko my znamy Kubusia Puchatka, podczas gdy wszyscy pozostali – Winnie the Pooh.

Druga książka o misiu-łasuchu ukazała się w 1928 roku i również została przetłumaczona przez Irenę Tuwim.

I to z tego tłumaczenia do mowy potocznej trafiły cytaty. Stąd o powiązaniach partyjnych mówimy: krewni i znajomi królika. Kto z nas nie powie w letni dzień: Pszczoły bzykały podejrzliwie, jak to one mają w zwyczaju.

Kto z nas nie powiedział do Najlepszego Przyjaciela:  – Puchatku? – Tak. Prosiaczku? – Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś, a do Ukochanej Osoby: Wiesz Prosiaczku… miłość jest wtedy… kiedyś kogoś lubimy… za bardzo. O tak banalnych skojarzeniach jak małe co nieco i to, co tygrysy lubią najbardziej nie wspomnę.

Wszyscy na pewno pamiętamy też zabawę w misie-patysie. 

Ukochany miś dzieci

Kubuś Puchatek jest chyba najbardziej kochanym przez dzieci misiem na świecie. Mój syn, Kuba, potrafi na okrągło oglądać przygody Kubusia i jednym tchem wymienić perypetie małego misia: „a to jak utknęła mu głowa w dzbanie z miodem, a to jak z drzewa przepędziły go pszczoły, gdy próbował podkraść im miodek”.

W 2009 roku ukazała się nowa część przygód Puchatka pt. „Powrót do stumilowego lasu” autorstwa Davida Benedictusa.

A ten cytat – to motto dla mnie, dla Was, dla wszystkich:

 – Jaki dziś dzień – zapytał Puchatek,

 – Dziś – odpowiedział Prosiaczek

Na to Puchatek – to mój ulubiony dzień.

W 2016 roku „Polityka” opublikowała 16 cytatów na 90. urodziny Kubusia:

http://www.polityka.pl/galerie/1679534,1,16-cytatow-na-90-urodziny-kubusia-puchatka.read

A jakie są Wasze ulubione cytaty z Kubusia Puchatka?

3 sposoby na darmową korektę

3 sposoby na darmową korektę

Trzy sposoby na darmową korektę tekstów

Chcesz poznać sposoby na darmową korektę? Skoro czytasz ten artykuł, to podejrzewam, że tak.

Nie lubimy sytuacji, gdy poprawiamy swój tekst w nieskończoność, a potem ktoś tylko rzuci okiem i znajdzie jakąś literówkę lub źle postawiony przecinek. Czujemy się z tym źle, ale nie zawsze decydujemy się na współpracę z korektorem. Czasem się wstydzimy naszych błędów, a czasem uważamy, że nie stać nas na usługi korektora.

Co możemy zrobić, by czytelnicy nie wytykali nam błędów? Możemy samodzielnie zadbać o swój tekst i pokazać (piękny) język konkurencji. Poznaj trzy sposoby na darmową korektę.

Literówki mogą być zabawne. Ale czy tylko rozśmieszą potencjalnego klienta?

Każdemu zdarza się zrobić literówkę, czyli pominąć literę w słowie lub zamienić litery miejscami. Literówka jest trudna do wykrycia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przestawienie liter powoduje utworzenie zupełnie innego słowa. W zeszłym tygodniu sama napisałam „owce” zamiast „owoce”, a podczas korekty warunków ubezpieczeń znalazłam w tekście „śmieci”, choć powinno być „śmierci”.

Najzabawniejsza literówka, jaką pamiętam, to „badanie odchodów kredytobiorcy” zamiast „badanie dochodów kredytobiorcy”. Drobny błąd, a wprowadza tyle zamieszania. Czasem nawet może skompromitować autora w oczach czytelników. Błędy sprawiają, że firma traci profesjonalny wizerunek.

Dziś chcę Ci pokazać techniki, których używam w swojej pracy. Poprawiając teksty od 13 lat, wypracowałam kilka metod, dzięki którym łatwiej znaleźć błędy w tekstach.

Czy Ty też spacerujesz po linie?

Spotkałam dwie przeciwstawne postawy, jakie ludzie przyjmują w stosunku do literówek.

Niektórzy uważają tego typu błędy za niedopuszczalne i jest to dla nich powód, aby przestać czytać daną np. gazetę. Innym z kolei błędy nie przeszkadzają w ogóle i nie rozumieją, dlaczego ktoś miałby starać się, aby im zapobiegać lub je poprawiać, gdy się pojawią w tekście.

Nie będziesz chyba zaskoczona, że – mimo iż jestem korektorką – moje zdanie jest pośrodku pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Spaceruję niejako po linie.

Uważam, że nie możemy przekreślać kogoś, kto popełnił błąd. Ta zasada odnosi się nie tylko do pisania. Przesadą jest oskarżanie ludzi o całkowity brak kompetencji tylko dlatego, że znaleźliśmy w ich tekstach literówkę. Błędy popełniają wszyscy. Nawet prof. Miodek. Jeśli jednak ktoś w swoich tekstach permanentnie łamie podstawowe zasady pisowni czy interpunkcji, nie będzie uznany za profesjonalistę.

Blogerzy, którzy mają „pozycję na rynku”, mogą sobie pozwolić na okazjonalne literówki. Czytelnicy będą raczej wyrozumiali. Nie chodzi o to, że skoro jesteś znana, nie musisz już się starać. Czytelnicy znają już Twoje teksty, Twój warsztat. Wiedzą, że piszesz dobrze, więc drobny błąd jest tylko wypadkiem przy pracy.

Jeśli jednak nie dałaś się jeszcze poznać szerszej publiczności jako profesjonalna blogerka czy pisarka i chcesz wywrzeć na swoich czytelnikach jak najlepsze wrażenie, musisz pokazać, że zależy Ci na poprawności. Musisz wyrobić sobie opinię profesjonalistki.

Jak sobie poradzić z ewentualnymi błędami?

Możliwości są dwie. Albo zlecasz korektę profesjonaliście, albo poprawiasz tekst samodzielnie.

Pokażę Ci teraz trzy metody, dzięki którym sama możesz doszlifować tekst przed publikacją.

Pobierz darmową listę i dowiedz się, gdzie najczęściej ukrywają się błędy. Nie pozwól, by czytelnicy wytykali Ci literówki lub błędnie postawione przecinki.

Pierwszy sposób na darmową korektę – zabawa w chowanego

Do tej metody potrzebny Ci będzie nieprzezroczysty przedmiot, który nie będzie Ci przeszkadzał, gdy będziesz go trzymać podczas korekty. Może to być mała karteczka, telefon. Cokolwiek, co jest poręczne, płaskie i leży w pobliżu.

Pracę zacznij od pierwszego wyrazu. Zakryj np. kartką drugie słowo, żeby Cię nie rozpraszało. Gdy się już upewnisz, że wszystko jest zapisane poprawnie, wokół wyrazu zastosowana jest prawidłowa interpunkcja, wtedy zakryj trzecie z kolei słowo i sprawdź, czy w drugim nie ma błędów. Wszystko w porządku? Zakryj więc czwarte słowo i przyjrzyj się trzeciemu.

I tak dalej. Czynność powtarzaj aż do końca tekstu.

Zasłaniając kolejny wyraz w swoim tekście, zmuszasz się do powolnego czytania i możesz popatrzeć krytycznym okiem na to, co napisałaś.

Oczywiście stosując tę metodę, nie znajdziesz wszystkich możliwych błędów.

W ten sposób łatwiej Ci będzie sprawdzić nazwy firm, produktów i osób. Będziesz także w stanie szybko zweryfikować, czy przypadkowo nie pominęłaś jakiegoś słowa, czy nie ma powtórzeń lub źle dobranych słów.

Drugi sposób na darmową korektę – dziobanie

Stosując tę metodę, używam długopisu z gumowym rysikiem do ekranów dotykowych.

Jeśli nie masz takiego, możesz użyć np. gumki na końcu ołówka, patyczka kosmetycznego lub innego nieostrego przedmiotu, którym nie porysujesz ekranu.

Rozpoczynamy od początku tekstu i fizycznie dziobiemy każde słowo miękką końcówką. Taki zabieg ułatwia skupienie uwagi na poszczególnych słowach i literach.

Nie trzeba poświęcać każdemu słowu więcej niż kilka sekund – wystarczy po prostu tylko spojrzeć na nie przez chwilę i skupić w tym momencie całą swoją uwagę.

Ta technika jest dość absorbująca, ale dzięki niej będziesz mogła łatwo rozróżnić podobne graficznie wyrazy. Metoda pomaga również skupić się na poszczególnych literach wyrazu, jeśli zrobimy błąd np. w odmianie.

Trzeci sposób na darmową korektę – czytanie od końca

Po pierwszym czytaniu nadal mogą pozostać drobne błędy w tekście. Jak sobie z tym poradzić? Poprawiając tekst, czasem czuję się znużona i zaczynam skanować treść. Wtedy przechodzę na koniec artykułu i czytam w odwrotnej kolejności – od ostatniego zdania do pierwszego.

Czytanie w ten sposób pomaga znaleźć wcześniej przeoczone błędy. Podczas takiej korekty możesz zauważyć, które słowa są nadużywane. Zobaczysz też zdania zaczynające się od tego samego wyrazu. Ta metoda jest naprawdę skuteczna.

Czy dzięki cyfryzacji nasze teksty są lepsze?

Jeżeli chcesz, by Twoje teksty przyciągały uwagę czytelnika, nie możesz rozpraszać go błędami. Musisz się skupić na pisaniu – nie tylko na ciekawej treści, ale też na poprawności językowej – a przed publikacją zadbać o korektę.

Zanim coś opublikujesz, sprawdź poprawność swoich tekstów.

Obecnie większość tekstów, z którymi się stykamy, jest w postaci cyfrowej. Dzięki temu w każdej chwili można poprawić drobne usterki. Dlatego wiele osób publikuje teksty, nie przywiązując zbytniej wagi do ewentualnych błędów. Myślą sobie: „Nawet jeśli pojawi się błąd, mogę szybko edytować i naprawić usterkę”.

Możemy edytować tekst przed jego publikacją. Możemy go ulepszać, usuwać drobne błędy i nanosić kosmetyczne poprawki. Dopiero gdy uznamy, że wszystko jest na swoim miejscu, klikamy „Opublikuj”

Na koniec jeszcze jedna rada. Ja więcej błędów widzę, gdy wydrukuję sobie tekst. Oko więcej dostrzega na papierze niż na ekranie komputera. Dlatego jeśli mam czas, drukuję teksty moich klientów i poprawki nanoszę na wydruku, a dopiero potem przenoszę je na wersję elektroniczną.

Jakie są Twoje metody na darmową korektę?

Znasz już moje sposoby na korektę.
Czy poprawiasz swoje teksty samodzielnie? Czy używasz którejś z tych metod? A może masz inną?
Podziel się w komentarzu. I napisz koniecznie, jaki jest Twój stosunek do błędów w tekstach.

A jeśli chcesz zostać profesjonalną korektorką, zapisz się na jedyny w Polsce kurs korekty online.

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania
od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od van Gogha? Pomysł wydaje się szalony. Przecież van Gogh był malarzem! A jednak. Zobacz, jak malować słowami. W tym artykule zebrałam najważniejsze wskazówki, dzięki którym wymalujesz wspaniały obraz.

Maluj słowami

Jeśli chcesz pisać dobre teksty, musisz nauczyć się malować słowami. Obrazowe opisy miejsc, postaci przyciągają uwagę czytelnika. Dlatego przedstawiaj swój świat jako obraz pełny kolorów.

Jak to zrobić?

Stwórz paletę barw

Jeśli chcesz stworzyć własną paletę barw, musisz sobie zadawać pytania: Jak złote są gwiazdy? Jak czarne jest nocne niebo?
Gdy malujesz słowami, staraj się precyzować, o jaki odcień Ci chodzi, porównując je na przykład do jakiejś znanej rzeczy. Błękit nieba i błękit oceanu to przecież inne kolory, prawda? Wiedzą o tym producenci farb, którzy nadają swoim produktom metaforyczne nazwy: karmazynowy przypływ czy brzoskwiniowy jogurt. Dzięki temu nasza wyobraźnia jest pobudzona i lepiej pracuje: jej oczami widzimy zachód słońca nad morzem czy lśniącą w słońcu skórkę soczystej brzoskwini, zanurzającej się w bieli jogurtu…
Rozważnie więc dobieraj kolory wnętrz, o których piszesz, czy ubrań, by nie zasugerować czytelnikowi czegoś innego, niż miałaś na myśli.

Zastanów się, z czym kojarzą Ci się kolory. Kolor może przywołać różne skojarzenia – z dźwiękiem, smakiem, zapachem. Podstawą dobrego opisu jest przedstawienie doświadczenia   jako efektu oddziaływania wielu zmysłów.

Pamiętaj jednak, że aż 80% przyswajanej informacji człowiek przyjmuje za pomocą zmysłu wzroku – wykorzystaj to! Poznajemy świat za pomocą obrazów, myślimy za pomocą obrazów i marzymy za ich pomocą. Są nam dużo bliższe.

Zainspiruj się

Tworząc ciekawą paletę barw, możesz zainspirować się dziełami znanych malarzy. Jednym z najlepszych mistrzów w ekspresywnym dobieraniu kolorów był Vincent van Gogh. Kilka dni temu na ekrany kin wszedł film poświęcony temu artyście. Kobiela i Welchman ożywili niemal sto obrazów. Pracowali nad tym ponad 10 lat. Efekt jest niesamowity. Obejrzyj ten film, jeśli masz możliwość.

Co robił van Gogh, że jego obrazy są tak pełne ekspresji?

Malarz nie jest wierny rzeczywistości, lecz temu, co odczuwa. Na jednym ze swoich obrazów przedstawia nocne niebo pełne gwiazd. Bawi się różnymi odcieniami granatu i żółci. Ty jako pisarz musisz tak samo malować słowami. Skup się na tym, jak widzisz kolory i jak postrzegasz otaczający Cię świat.

Maluj słowami, opowiadaj czytelnikowi o świecie, który opisujesz, tak aby mógł go sobie wyobrazić.

Vincent van Gogh, Gwiaździsta noc, 1889, olej na płótnie, Museum of Modern Art, Nowy Jork
Pisanie obrazowym językiem jest ciągłą podróżą. Jest ćwiczeniem spostrzegawczości.

Chodzi o to, by obserwować świat.

To nie jest tylko kwestia stylu pisania.

Chodzi o doświadczenie.

I dzielenie się nim.

Spróbuj namalować jakiś obraz słowami. I pobaw się w nazywanie kolorów.

Jeśli chcesz otrzymywać teksty o tym, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem, dołącz do newslettera i odbierz prezent – darmową listę, dzięki której dowiesz się, gdzie najczęściej ukrywają się błędy.

Podsumowanie 2018

Jaki był ten rok? Co darował, co wziął? Podsumowanie roku 2018 i plany na rok 2019 w Zapanuj nad Słowami

Długie słowa sprawiają mi wielką trudność

Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność Data ta nie jest przypadkowa. Tego dnia w 1882 roku urodził się pisarz Alan Aleksander Milne – twórca „misia o bardzo małym rozumku”. Pierwsza książka o Kubusiu ukazała się 14...

Podsumowanie 2017 roku

PODSUMOWANIE 2017 ROKU Dla mnie rok 2017 był wyjątkowy – zarówno pod względem osobistym, jak i zawodowym. Dlatego postanowiłam podzielić się z Tobą krótkim podsumowaniem. Przede wszystkim stworzyłam nową markę dla kobiet. Na razie funkcjonuje pod roboczym logo...

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 1 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 1 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie?
Część 1

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Po kilkunastu latach pracy jako korektorka zrozumiałam, że nie doceniłam interpunkcji. Te niepozorne znaki w naszych tekstach są ważniejsze, niż dotychczas myślałam.

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Często nie zwracasz na nie uwagi. Są chwile, gdy chętnie byś się ich pozbyła, bo sprawiają Ci same problemy. A jednak… Dzięki nim możesz coś ukryć lub wręcz przeciwnie – wykrzyczeć. Pomagają Ci okazywać emocje. Pokazują, kiedy wstrzymać oddech. Są mistrzami drugiego planu. Dzięki znakom interpunkcyjnym możemy brzmieć bardziej pobudliwie. Lub autorytatywnie. Lub empatycznie. Możemy zbudować napięcie. Zatrzymać czytelników lub zachęcić ich, by pędzili naprzód – do następnego akapitu…

Chcesz wiedzieć, jak to zrobić? No to zaczynajmy! Zapraszam Cię w podróż po tajemniczym świecie znaków interpunkcyjnych.

Czy interpunkcja jest tylko dla purystów?

Już samo pisanie jest wystarczająco trudne, ponieważ musisz myśleć o budowaniu odpowiednich zdań, o dobieraniu właściwych słów. Oprócz tego musisz też unikać literówek i innych błędów ortograficznych, bo te od razu zostaną wyłapane nawet przez mniej uważnego czytelnika.

Ale kto ma czas, aby martwić o przecinki i kropki? Troska o interpunkcję jest dobra dla „gramatycznych nazistów” i pedantycznych nauczycieli. Pisarzom dbanie o poprawność interpunkcyjną zajęłoby zbyt wiele czasu. Od tego zresztą mają redaktorów i korektorów.

 

Czy warto słuchać zaleceń korektora?

Zazwyczaj autorzy słuchają wskazówek profesjonalistów i poprawiają swoje teksty zgodnie z poleceniami redaktorów.
Czasem jednak autor postępuje nawet wbrew zaleceniom korekty. Tak jak zrobiła to na przykład Beata Pawlikowska, pisząc o korekcie swojej książki „Planeta dobrych myśli”, zleconej Wydawnictwu G+J. Zinterpretowała rolę interpunkcji w tekście (we własnym tekście) w następujący sposób:

 

Korekta w wydawnictwie G+J jest bezbłędna. Wychwyciła wszystkie brakujące ogonki, a następnie zalała tekst deszczem przecinków i kropek. Ale ja lubię w interpunkcji klimaty bardziej pustynne. To samo zdanie ma zupełnie inną moc, zależnie od tego, czy zostanie posiekane pięcioma przecinkami, czy ozdobione tylko jednym.

Lubię przecinki. Daję im artystyczną wolność, nieskrępowaną schematem. Przecinek uważam za narzędzie artystyczne, a nie karnego żołnierza, który musi stać zgodnie z przepisami. Przecinek mówi czasem więcej niż słowo, zatrzymuje myśl, oddziela znaczenia, a czasem nadaje im nowy sens. Także wtedy kiedy znika.

Czasami na końcu zdania nie stawiam kropki, żeby dłużej brzmiało. Przecinki i kropki w tej książce zostały postawione i zniknięte przeze mnie, wbrew zaleceniom korekty i na moją odpowiedzialność.

(B. Pawlikowska, Planeta dobrych myśli, Warszawa 2013, s. 224)

Czy interpunkcja ma znaczenie? Czy jest potrzebna?

Zgadzasz się z Beatą Pawlikowską? Czy uważasz, że swoboda interpunkcyjna jest dobrym rozwiązaniem? Czy całkowita dowolność pomaga w wyrażaniu swoich myśli? Jestem ciekawa, co o tym sądzisz.

Ja uważam, że dzięki tym małym znaczkom tekst nabiera smaku, a czytelnik ma apetyt na więcej! A co najważniejsze – dobra interpunkcja ułatwia odbiór komunikatu. Tekst, który piszesz, stanie się zrozumiały dla Twojego czytelnika. Jeśli jednak zabraknie znaków interpunkcyjnych lub będzie ich za dużo, komunikacja będzie zakłócona.

Gdy opanujesz interpunkcję, pisanie stanie się przyjemnością! Przecinki przestaną być dla Ciebie zmorą.

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Ze słowami pracuje od 16 lat. Specjalizuje się w korekcie tekstów finansowych i marketingowych. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Na co dzień współpracuje zarówno z agencjami reklamowymi, z działami marketingu dużych korporacji finansowych, jak i z kobietami prowadzącymi własne biznesy.
W 2016 roku stworzyła nową markę dla kobiet – pomaga swoim klientkom panować nad słowami, prowadzi kursy dotyczące poprawnego i skutecznego pisania, szkoli korektorów, pomaga wydawać książki metodą self-publishingu.

Zapoznaj się z kolejnymi wpisami z tego cyklu. Niech pisanie stanie się dla Ciebie przyjemnością.

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

czytaj dalej

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 2 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 2 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie?
Część 2

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Zdaniem wielu pisarzy to wykrzyknik dodaje siły ich głosowi. Ale to nieprawda. Prawdziwa siła pochodzi z kropki.

Kropka – najmocniejszy znak interpunkcyjny

Pewnie Cię zaskoczyłam. Dlatego powtórzę – prawdziwa siła pochodzi z kropki. To ona dodaje napięcia. Zamyka wypowiedzenie, które jest podstawową całością składniową i znaczeniową. Jest jak znak STOP.

 W obrębie wypowiedzenia, które jest zakończone kropką, mogą występować inne znaki interpunkcyjne. Dlatego kropka musi być uważana za podstawowy i najważniejszy znak przestankowania.

Masz ochotę na małe ćwiczenie?

Przeczytaj ten ostatni akapit na głos:

Twoim zadaniem jako blogera nie jest po prostu pisanie tutoriali, dzielenie się faktami oraz poradami. Przydatna wskazówka, która nie jest wykorzystywana, jest jak zszywanie książki, której nikt nie otworzy. Jest zapomniana i bezużyteczna. Zamiast działać wyłącznie jako bloger, rozdając wskazówki, zostań mentorem dla swoich czytelników, szefem swojej wioski, przywódcą plemienia. Porusz swoje plemię i szybko zacznij działać, ponieważ czytelnicy czekają na ciebie.

Ciągnie się trochę ten tekst. Czujesz to, prawda? Nie jesteś podekscytowana. Oto alternatywna wersja z większą liczbą kropek:

 

Twoim zadaniem jako blogera nie jest po prostu pisanie tutoriali. Twoim zadaniem nie jest dzielenie się wskazówkami, faktami i poradami. Przydatna wskazówka, która nie jest wykorzystywana, jest jak zszywanie książki, której nikt nie otworzy. Jest zapomniana i bezużyteczna. Nie jesteś po prostu blogerem. Jesteś mentorem dla swoich czytelników, szefem swojej wsi, przywódcą plemienia.

Porusz swoje plemię.

Do dzieła!

Czytelnicy czekają na ciebie.

 

Używaj częściej kropki. To najprostszy sposób, aby ożywić swój tekst. Aby dodać napięcia konkretnym frazom. By stać się bardziej autorytatywnym i inspirującym.

Ale bądź ostrożna. Nie należy nadużywać kropki. Bo wtedy Twój tekst stanie się zbyt monotonny.

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Ze słowami pracuje od 16 lat. Specjalizuje się w korekcie tekstów finansowych i marketingowych. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Na co dzień współpracuje zarówno z agencjami reklamowymi, z działami marketingu dużych korporacji finansowych, jak i z kobietami prowadzącymi własne biznesy.
W 2016 roku stworzyła nową markę dla kobiet – pomaga swoim klientkom panować nad słowami, prowadzi kursy dotyczące poprawnego i skutecznego pisania, szkoli korektorów, pomaga wydawać książki metodą self-publishingu.
Zapoznaj się z kolejnymi wpisami z tego cyklu. Niech pisanie stanie się dla Ciebie przyjemnością.

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

czytaj dalej

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 3 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 3 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie?
Część 3

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Chcę Ci dziś opowiedzieć o przecinku. Ale nie uciekaj od razu.

Z przecinkiem naprawdę można się zaprzyjaźnić.

Jak dodać miękką pauzę?

Jeśli kropka jest oznaką siły i władzy, to przecinek jest jej cichym bratem – tworzy miękką pauzę zamiast nagłego końca.

Przecinek nie musi być zmorą piszących. Można się nim fantastycznie bawić. Nie będę Cię zamęczać tutaj tysiącem reguł dotyczących tego znaku.
Chcę Ci pokazać, że przecinek jest ważny. Że może bardzo pomóc. Sprawia, że tekst płynie miękko jak kołysanka z pofalowanych zdań znikających w oddali. Czasem jednak zamienia się w dziką rzekę, gdy nadmiar przecinków pojawia się w jednym zdaniu. Niektórzy uwielbiają przecinki. Wstawiają je niemalże wszędzie. Inni natomiast unikają ich jak ognia. A Ty?

Czy przecinek jest aż tak ważny?

Czy przecinek rzeczywiście może nam pomóc? Oto przykład zdania z 15 przecinkami:

To było najlepsze czasy, to było najgorsze czasy, był to wiek mądrości, to był wiek głupoty, to była epoka wiary, była to epoka niedowierzanie, był to sezon Światła, to był sezon ciemności, to była wiosna nadziei, że to zima rozpaczy, mieliśmy wszystko przed nami, nie mieliśmy nic się przed nami, my wszystko idzie prosto do nieba, wszyscy byliśmy zamiar bezpośredni inny sposób w krótki okres był tak daleko jak w obecnym okresie, że niektóre z jego władz najgłośniejszych nalegał na jego otrzymanych, na dobre i na złe, w niebywałym stopniu tylko porównanie.

~ Opowieść o dwóch miastach, Charles Dickens

Pobaw się przecinkami

Jeśli zastąpisz wszystkie przecinki w zdaniu kropką, wtedy cała atmosfera zdania zmienia się – tekst staje się trudny i monotonny. Pobaw się przecinkami i kropkami w swoim tekście. Buduj długie, złożone zdania, podzielone wieloma przecinkami (tak jak w zacytowanym przykładzie). I przeplataj je zdaniami krótkimi. Jednowyrazowymi. Dzięki temu Twój tekst będzie bardziej dynamiczny. Zauważ, jak zmienia się Twój głos. Gdy czytasz swój tekst głośno, to w miejscu, gdzie pojawia się przecinek, lekko podnosisz głos lub go zawieszasz. Przecinek sprawia, że Twój tekst jest jest melodyjny.

To jak?

Zaprzyjaźnisz się z przecinkiem? Jestem pewna, że pomoże Ci w tym mój kurs interpunkcji.

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Ze słowami pracuje od 16 lat. Specjalizuje się w korekcie tekstów finansowych i marketingowych. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Na co dzień współpracuje zarówno z agencjami reklamowymi, z działami marketingu dużych korporacji finansowych, jak i z kobietami prowadzącymi własne biznesy.
W 2016 roku stworzyła nową markę dla kobiet – pomaga swoim klientkom panować nad słowami, prowadzi kursy dotyczące poprawnego i skutecznego pisania, szkoli korektorów, pomaga wydawać książki metodą self-publishingu.
Zapoznaj się z kolejnymi wpisami z tego cyklu. Niech pisanie stanie się dla Ciebie przyjemnością.

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

czytaj dalej

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 4 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 4 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie?
Część 4

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Czy wiesz, jak zaangażować czytelnika? To proste. Wręcz banalne. Trzeba zadawać więcej pytań!

Mój ulubiony znak interpunkcyjny

Czy myślisz, że pisanie jest monologiem? Obserwujesz na pewno osoby, które angażują swoich czytelników. Czy widzisz, w jaki sposób to robią?

Zadają dużo pytań. To najlepszy sposób, by zatrzymać przy sobie czytelnika. By wejść z nim w dialog. By dowiedzieć się, co go interesuje, jaka wiedza jest mu potrzebna. Dzięki pytaniom poznajesz swojego odbiorcę.

Znak zapytania buduje napięcie. Zacznij ich używać i zobacz, jak reaguje Twój czytelnik.

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Pisałam niedawno artykuł na temat zdobywania nowych subskrybentów. Byłam nawet całkiem zadowolona z efektów. Ale gdy przeczytałam ten tekst jeszcze raz przed publikacją, stwierdziłam, że muszę coś zmienić.

Pierwsza wersja brzmiała tak:

 

 

 

Wielu blogerów chce zdobyć nowych subskrybentów, publikując artykuły gościnne. Ciężko pracują, aby nawiązać relacje z influencerami i opublikować na ich blogach swoje cenne wskazówki. Jeśli jednak kiedykolwiek będziesz rozczarowana efektami artykułów gościnnych, zastosuj poniższe rady. Dzięki nim zdobędziesz więcej subskrybentów.

Jakie wrażenia? Czy tak napisany tekst zaciekawiłby Cię choć trochę?

Przeczytaj więc ten sam fragment w wersji ostatecznej:

 

 

Czy kiedykolwiek chciałaś się dowiedzieć, jak można zdobyć nowych subskrybentów, pisząc artykuły gościnne? Ciężko pracujesz, aby nawiązać relacje z influencerami. Wreszcie udaje Ci się i udostępniasz na jednym z popularnych blogów swoje najcenniejsze wskazówki. Starasz się, aby każde słowo było pełne blasku. Jesteś z siebie dumna. Ale gdy artykuł został opublikowany… czujesz się trochę rozczarowana. Dlaczego na Twoją na listę mailingową zapisało się tak mało osób? Co je zatrzymuje? Chcesz wiedzieć, jakie błędy popełniłaś? Poznaj wskazówki, dzięki którym unikniesz błędów i zdobędziesz więcej subskrybentów.

Widzisz różnicę?

Następnym razem, kiedy będziesz tworzyć tekst, spróbuj zadać kilka dodatkowych pytań. Zobaczysz, jak zmienia się napięcie.

Czy już widzisz, że interpunkcja ma znaczenie? Jestem ciekawa, czy udało mi się Ciebie przekonać.

 

 

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Ze słowami pracuje od 16 lat. Specjalizuje się w korekcie tekstów finansowych i marketingowych. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Na co dzień współpracuje zarówno z agencjami reklamowymi, z działami marketingu dużych korporacji finansowych, jak i z kobietami prowadzącymi własne biznesy.
W 2016 roku stworzyła nową markę dla kobiet – pomaga swoim klientkom panować nad słowami, prowadzi kursy dotyczące poprawnego i skutecznego pisania, szkoli korektorów, pomaga wydawać książki metodą self-publishingu.
Zapoznaj się z kolejnymi wpisami z tego cyklu. Niech pisanie stanie się dla Ciebie przyjemnością.

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

czytaj dalej

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 5 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 5 | Zapanuj nad Słowami

Czy interpunkcja ma znaczenie? Część 5

Czy interpunkcja ma znaczenie?

Wpadłam kiedyś w pułapkę. Myślałam, że będzie to wyglądać interesująco i entuzjastycznie. Ale to było całkiem głupie. Amatorskie. Może nawet dziecinne. Co to za pułapka? Nadużywanie wykrzykników!

Nadużywanie wykrzykników świadczy o lenistwie

Często dostaję newslettery, których nagłówki krzyczą do mnie: Uwaga! Pilne! Przeczytaj teraz!!! To jest okropne. Uważam, że to językowe przestępstwo. Czy naprawdę potrzebujesz tyle wykrzykników, by wyrazić swoje emocje? Ja też myślę, że nie jest to konieczne. Więc dlaczego wykrzykniki są tak dużym problemem? Bo wynikają z lenistwa. Jakbyś martwiła się, że nie uda Ci się znaleźć właściwego słowa.

Mocne słowa

Nie pisz: To jest wielkie przedsięwzięcie!!! Lepszy przekaz osiągniesz, pisząc: To jest ogromne przedsięwzięcie. Nie pisz: Ta zatoka jest piękna!! Możesz przecież ująć to tak: Ta zatoka zapiera dech w piersiach. Mocne słowa są skuteczniejsze niż wykrzykniki. Bardziej przekonują. Zachwycają.

Masz jeszcze większą ochotę na pisanie i wykorzystywanie smakowitych wskazówek?

Jeśli czujesz niedosyt, za śmiesznie niską cenę (tyle co dwa smaczne desery w krakowskiej restauracji) możesz otrzymać „Smakowity kurs interpunkcji” w formie wygodnego e-booka. Prawie 50 stron praktycznych wskazówek i konkretnych przykładów! Dostajesz dostęp od razu do całości kursu.
Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

korektorka, dziennikarka, trenerka pisania

Ze słowami pracuje od 16 lat. Specjalizuje się w korekcie tekstów finansowych i marketingowych. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Na co dzień współpracuje zarówno z agencjami reklamowymi, z działami marketingu dużych korporacji finansowych, jak i z kobietami prowadzącymi własne biznesy. W 2016 roku stworzyła nową markę dla kobiet – pomaga swoim klientkom panować nad słowami, prowadzi kursy dotyczące poprawnego i skutecznego pisania, szkoli korektorów, pomaga wydawać książki metodą self-publishingu.
Zapoznaj się z kolejnymi wpisami z tego cyklu. Niech pisanie stanie się dla Ciebie przyjemnością.

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

czytaj dalej

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

czytaj dalej

Jak napisać książkę ekspercką – PROJEKT KSIĄŻKA 2

Jak napisać książkę ekspercką – PROJEKT KSIĄŻKA 2

PROJEKT KSIĄŻKA

Jak napisać książkę ekspercką
Rozmowa z Edytą Niewińską

Jak napisać książkę ekspercką?

Od czasów Gutenberga wiele się zmieniło, ale pogłoski o śmierci druku są znacznie przesadzone. Dlatego stworzyłam projekt KSIĄŻKA. Dziś moim gościem jest Edyta Niewińska, która opowie o tym, jak napisać książkę ekspercką.

Przez wiele lat pracowałaś w branży finansowej. Dlaczego zaczęłaś pisać książki? Czy tamto doświadczenie pomaga Ci w pisaniu?
Pisałam od zawsze, a pomysł na pierwszą powieść przyszedł do mnie w wieku dwudziestu kilku lat. Twórcza ciąża sporo trwała, aż w końcu wykrystalizowała mi się historia. Pisząc „Kosowo”, prowadziłam własną, dobrze prosperującą agencję PR obsługującą klientów z rynków finansowych. Pisanie pomogło mi w przetrwaniu tamtego ciężkiego czasu. Czułam, że za dużo biznesu jest w moim życiu, a za mało twórczości. Pisząc powieść dosłownie po nocach, karmiłam w sobie wygłodniałą artystkę. Nie chciałam, aby umarła. Doświadczenie bycia przedsiębiorczynią nie pomogło mi w pisaniu. Ale pomogło mi w budowaniu swojej marki i biznesu online.
Jak wyglądała Twoja praca nad pierwszą książką? Co sprawiało Ci największą trudność i jak sobie z tym poradziłaś? Jak długo pisałaś i ile czasu pracowaliście jeszcze nad tekstem z redaktorem? Jak znalazłaś wydawcę?
Największą trudność sprawiały mi wielkie niewiadome. Pisałam bardzo intuicyjnie, wierząc, że kiedy będę szukała wydawcy, redaktor oceni jej potencjał i pomoże w opracowaniu jej ostatecznej wersji. To była dobra decyzja, choć nie wszystko potoczyło się tak, jak to sobie wyobrażałam.

„Kosowo” ma świetną fabułę i mocny, autentyczny język. Pisząc, postanowiłam oprzeć powieść na tych dwóch atutach, bo w tym byłam dobra. Ale bałam się, że nie umiem pisać dialogów. W trakcie pisania, kiedy zignorowałam obawy i napisałam dialog na próbę, okazało się, że ich pisanie idzie mi znakomicie.

Każdy napisany rozdział konsultowałam z moim przyjacielem, który jest redaktorem. Dzięki temu miałam pewność, że zmierzam w dobrym kierunku. Razem z nim też pracowaliśmy nad redakcją całego tekstu, kiedy już powstała pierwsza wersja książki. To były twórcze chwile. Nie pamiętam, ile czasu to trwało – pisanie „Kosowa” zakończyłam w 2009 roku, po trzech latach pracy nad książką. Później przez kolejne trzy lata szukałam wydawcy. Znalazłam go przez przypadek, choć raczej powinnam powiedzieć, że była to historia z gatunku „kiedy mocno czegoś pragniesz, cały wszechświat ci sprzyja”. Ale na to sprzyjanie i tak musiałam czekać trzy długie lata.

Fabuła Twojej drugiej powieści osadzona jest między innymi w Andaluzji i w moim rodzinnym Krakowie. Muszę Cię zapytać o tę książkę, bo uwielbiam Hiszpanię, a Andaluzją się zachwyciłam. „Levante” zebrała fantastyczne opinie. Jak Ci się ją pisało? Skąd pomysł?
Historia opisana w „Levante” przyszła do mnie zaraz po ukończeniu „Kosowa”. Długo nad nią pracowałam, przynajmniej dwa lata nad samą koncepcją. Kiedy noszę w sobie pomysł na książkę, wszystko mnie inspiruje, każda podróż, każde spotkanie z drugim człowiekiem. W 2012 roku przeprowadziłam się do Andaluzji i tam powstał plan na osadzenie drugiej części historii w hiszpańskich klimatach. Bardzo mnie fascynuje lokalna kultura, mentalność, zjawiska przyrody. A tutaj jest z czego czerpać – mieszanka wpływów hiszpańskich i arabskich sprawia, że wiele rzeczy jest wyjątkowych i magicznych. Dlatego pisanie „Levante” było ogromną przyjemnością. Muszę przyznać, że w niektórych momentach świetnie się bawiłam.
Edyta Niewińska

Edyta Niewińska

pisarka

Pisarka, autorka powieści „Kosowo” i „Levante”, a także recenzji i wywiadów. Mentorka kobiet piszących książki. Od pięciu lat mieszka w Andaluzji, gdzie aktualnie pracuje nad trzecią powieścią. Jest certyfikowaną trenerką NGO. Pracuje z trenerkami, ekspertkami i blogerkami, które z jej pomocą piszą książkę. Uwielbia opowieści i twórcze umysły.
Czytasz swoje książki po wydaniu? Czy wracasz do nich?
W zasadzie nie, bo nie mam potrzeby. Jestem już głową i sercem w nowej historii. Ale czasem mi się zdarza. Na przykład w marcu podczas sesji zdjęciowej cudowna fotografka Karolina dała mi polecenie „Pozuj, jakbyś czytała swoją książkę”. Grzecznie zatem otworzyłam na chybił-trafił „Levante” i… zaczytałam się! Dwa lata po wydaniu mojej powieści musiałam przyznać, że to po prostu świetnie napisana książka.
Czy pracujesz nad kolejną książką?
Tak, aktualnie pracuję nad trzecią powieścią. Wychodzę już z fazy koncepcyjnej i piszę, ale jeszcze nie poświęcam na pisanie tyle czasu, ile bym chciała. Pracuję też jako współautorka przy dwóch książkach non-fiction, ale to powieść jest i zawsze będzie dla mnie priorytetem.
Czym jest książka ekspercka?
To książka, którą autor pisze, bazując na swojej wiedzy, na tym, na czym zna się najlepiej i w czym jest ekspertem. Nie mam na myśli nudnego poradnika, jakich setki w księgarniach. Mówię o książce, która pokazuje wartości autora, jego metodę pracy, konkretne rozwiązania przeróżnych – życiowych, zawodowych, rozwojowych, rodzinnych – problemów. To może być książka non-fiction opisująca podróże i wnioski z nich płynące, książka na temat konkretnego stylu życia – nomadycznego, wegańskiego czy biznesowego. Albo książka dotycząca czyjejś pracy i zagadnień, z jakimi jej autor mierzy się na co dzień.
Prowadzisz warsztaty, w których uczysz, jak pisać książkę ekspercką. Opowiedz o nich.
Moje warsztaty, które odbywają się online, nazwałam sobie roboczo „Książka na próbę”. Rozmawiając z osobami, które chcą napisać książkę, zauważyłam, że często wydaje im się to niewykonalne. Zastanowiłam się, w jaki sposób mogłabym sprawić, że „to” stanie się prawdziwe. I wymyśliłam formułę warsztatów, w których uczestnicy w ciągu dwóch miesięcy piszą konspekt, wstęp do książki, tekst na tylną okładkę i spis treści. To są dokumenty o objętości maksymalnie dwóch lub trzech stron, co sprawia, że to jest wykonalne. Mając komplet tych dokumentów, z jednej strony możemy zwrócić się do wydawcy, który jest w stanie podjąć decyzję, czy chce wydać taką książkę. Z drugiej strony, jeśli chcemy wydawać sami, mamy komplet materiałów na stronę sprzedażową. A przede wszystkim są to mocne wytyczne do dalszego pisania swojej książki.

Następnie każdy z uczestników, z moją pomocą, pisze jeden rozdział swojej książki. To może być pięć, a nawet dziesięć stron. Z tych pojedynczych rozdziałów tworzymy wspólnie książkę. Wszyscy uczestnicy warsztatów będą też uczestniczyć w procesie wydawania książki – tak żeby każdy zobaczył, jak to wygląda, co jest ważne, o czym trzeba pamiętać. Dzięki temu późniejszy proces wydawania własnej książki czy e-booka nie będzie już tak tajemniczy. Jednocześnie przekonamy się, że nie ma się czego bać. Że wystarczy wszystko dobrze zaplanować.

Jestem ogromnie podekscytowana tym pomysłem, bo ta formuła warsztatów ma ogromną moc. Moja praca nie polega na sprzedawaniu wiedzy, ale na przeprowadzeniu osób pracujących ze mną aż do momentu, w którym osiągną sukces. I pomimo że każdy inaczej definiuje sukces, umawiam się z uczestnikami warsztatów, że naszym wspólnym sukcesem będzie książka. Ich pierwsza książka w życiu.

Kto może napisać książkę ekspercką? Czy potrzebne są jakieś specjalne umiejętności?
Żeby napisać książkę, trzeba pisać. Jeśli komuś pisanie nie sprawia przyjemności, to na pewno nie powinien się brać za pisanie książki. Ani nawet bloga. Ale w tych czasach, paradoksalnie, piszemy coraz częściej – posty na Facebooku, wpisy blogowe, odpowiedzi do wywiadu, który ukaże się na czyimś blogu. Tak szlifujemy podstawowy warsztat pisarski. W pisaniu książki zaś najważniejsza jest struktura, która jest jak fundament domu. Bez niej gubimy się w pisaniu, nie umiemy pokonać blokad, nie wiemy, o czym pisać. Dlatego u mnie, w grupach mastermindowych, pracujemy nad strukturą książki trzy miesiące. I to jest ta fantastyczna umiejętność – stworzenie kompletnego konceptu książki. Moim zadaniem, jako prowadzącej warsztaty czy grupy mastermind, jest wydobycie potencjału pisarskiego z każdej osoby. Bo u mnie nie jest ważne to, czego nie wiesz, ale to, co wiesz i umiesz.

Obejrzyj filmy

Moi goście pokazują, jak wygląda ich praca od kuchni, dzielą się doświadczeniami, poruszają ważne tematy związane ze swoją branżą.
Czy warto pisać taką książkę ekspercką? Co daje Tobie jako ekspertowi?
Mówi się obecnie, że książka ekspercka jest jak biznesowa wizytówka. Myślę, że to zależy od skali biznesu. Ale warto pisać książkę ekspercką choćby po to, żeby uporządkować swoje myślenie o danym zagadnieniu. Bo twórczość, sama w sobie, to ogromny potencjał. Jedna z moich klientek po napisaniu książki postanowiła zrobić na jej podstawie warsztaty online. Innej w trakcie pisania książki wyklarował się model biznesowy. Wspaniałe jest to, że w trakcie pisania książki odkrywamy więcej niż tylko pisanie. A jednocześnie dobrze napisana książka może wzmocnić pozycję autora jako eksperta w danej dziedzinie. Wszystko zależy od tego, jakie postawimy sobie cele przy pisaniu książki. A może być ich wiele.
Jak się zabrać za napisanie książki eksperckiej?

Zacząć pisać. Śmieję się, tak naprawdę trzeba zacząć od idei i przesłania książki. A później stworzyć wspomnianą już przeze mnie strukturę. I nie odpuszczać, dopóki nie mamy pewności, że ustaliliśmy mocne, solidne wytyczne, które nas wesprą w pisaniu. A później pisanie, pisanie, testy czytelnicze, współpraca z redaktorem… O tym wszystkim opowiadam w darmowej serii wideo „4 kroki do świetnej książki eksperckiej”.

Czy na książce biznesowej można zarobić?
Nie jestem specjalistką w tych sprawach. Ale przykłady z rynku pokazują, że można, i to dużo. Wszystko zależy od dobrej strategii sprzedażowej i oczywiście tematyki, która interesuje szeroką publiczność.
A jakie książki lubisz czytać prywatnie? Czy masz ulubionego autora lub tytuł? Na kim się wzorujesz?
Prywatnie bardzo dużo czytam. Uwielbiam Grażynę Plebanek, Zadie Smith, Leopolda Tyrmanda, Nicholasa Bouviera, Etgara Kereta. Ostatnio czytam Javiera Mariasa, Jarosława Kamińskiego i Jakuba Żulczyka. Wiele książek recenzuję na łamach portalu Zupełnie Inna Opowieść, mam tam swoje dwie stałe rubryki – #NiewińskaCzyta, w której ukazują się moje recenzje, i #NiewińskaPyta, w której przeprowadzam wywiady z pisarzami. Dzięki takim twórczym rozmowom dbam też o swój pisarski warsztat.
Opowiedz o swojej pracy mentorki. Piszesz, że jesteś akuszerką mocnych powieści. Podoba mi się bardzo to porównanie. Co to dla Ciebie znaczy?
W programie mentoringowym pracuję w formule konsultacji indywidualnych z osobą piszącą książkę. Właśnie skończyłam pracę z Ewą, która na dniach wydaje swoją książkę coachingową. Podczas naszych sesji szukałyśmy najlepszych rozwiązań dla jej książki. Takich, które są zgodne z jej osobą, z jej wartościami, z tym, co, komu i w jaki sposób chce przekazać.

Jednocześnie ja mam szerszą perspektywę, widzę więcej. Daję komentarze do tekstu, który odsyłam po naszej konsultacji do autorki, aby mogła w spokoju nad nim popracować. Z każdej sesji autorka dostaje nagranie naszego spotkania, bo trudno zapamiętać albo zapisać na papierze cały proces twórczy, jaki odbywa się w ciągu dwóch godzin naszego spotkania. To jest bardzo spersonalizowana i bardzo kreatywna praca. W systemie prywatnych sesji metoringowych pracuję tylko z dwoma, maksymalnie trzema osobami.

Na koniec – co poradziłabyś przyszłym pisarzom?
Bój się i pisz. Posłuchaj tego, co mówi Ci serce. I poszukaj wsparcia, innych ludzi, którzy też piszą albo którzy kibicują Twojemu projektowi. Będzie Ci łatwiej dokończyć, nie tracąc przy tym nadziei, że Twoja książka jest światu potrzebna.
Dziękuję Ci za rozmowę. Życzę Ci wielu zachwyconych czytelników. Słuchaj zawsze swoich natchnień.

PROJEKT KSIĄŻKA | Wstęp

Jak wydać książkę? Od czasów Gutenberga wiele się zmieniło, ale pogłoski o śmierci druku są znacznie przesadzone. Dlatego powstał projekt KSIĄŻKA. Moi goście opowiadają o poszczególnych etapach procesu wydawniczego, dzielą się swoim doświadczeniem.

czytaj dalej

Zapanuj nad słowami – 11 urodziny

Zapanuj nad słowami – 11 urodziny

Nawet najmniejsze sukcesy trzeba odnotowywać i celebrować. A co zrobić, gdy sukces jest wielki? Wtedy potrzebne jest prawdziwe święto!

W tym roku obchodzę dwunastą rocznicę założenia firmy. Tak, mi też ciężko w to uwierzyć, że to już tyle czasu minęło.

To dla mnie bardzo ważny dzień. Mam za sobą dwanaście lat doświadczeń (a łącznie z działalnością freelancerską – 17) – kilka trudnych chwil, ale przede wszystkim wiele sukcesów. Tą radością chcę się z Wami podzielić.

Od dwunastu lat w ramach własnej firmy poprawiam teksty, wspieram self-publisherów w spełnianiu ich marzeń o własnej książce, uczę, jak pisać.

 Dwanaście lat. To dużo czy mało? Gdy przypominam sobie, co działo się na początku tej drogi, i gdy widzę to, co dzieje się teraz, łapię się za głowę! Przez ponad dekadę sposób prowadzenia biznesu online zmienił się radykalnie, ale okazuje się, że nadal jest dużo osób, którym zależy na poprawności językowej.

Nie obchodziłam ani pierwszych, ani piątych urodzin. Dopiero o ósmych napisałam coś zdawkowo na Facebooku (gdy zakładałam działalność, Facebook w Polsce jeszcze nie istniał!).

Dwa lata temu miałam z pompą obchodzić 10-lecie powstania pierwszej w Polsce firmy korektorskiej, ale niestety przeszkodził mi w tym sportowy mercedes, który z dużą prędkością wjechał czołowo w mój samochód. Na szczęście dzieciom i mężowi nic poważnego się nie stało, a ja po dwóch tygodniach rekonwalescencji wróciłam do pracy.

Rok później natomiast świętowałam na całego. Z tej okazji odbyła się premiera mojego kursu „Zostań korektorką„. Kurs cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. O tym, że to dobry pomysł, wiedziałam już kilka lat temu, gdy prowadziłam szkolenia stacjonarne dla korektorów. Czasem wyjeżdżałam do Warszawy, czasem organizowałam szkolenia w Krakowie. Ale miałam też pytania od osób z innych miast. I musiałam odmawiać, bo prowadzenie szkoleń dla pojedynczych osób było nieopłacalne. Aż w końcu wpadłam na pomysł, żeby przenieść wszystkie moje szkolenia otwarte na platformę. Najpierw przeniosłam dwa małe szkolenia – o tym, jak pisać z klasą i z bajecznym urokiem, a następnie szkolenie z interpunkcji. Gdy po raz kolejny ktoś zapytał mnie o kurs korekty, stwierdziłam – chyba nadszedł już czas, by w sieci pojawił się kurs korekty tekstu. I świetnie zbiegło się to z kolejną rocznicą urodzin firmy. 

Rozdaję prezenty

W tym roku też zamierzam świętować. Na blogu pojawią się nowe artykuły, subskrybenci dostaną prezenty. A na fanpage’u… niespodzianka 🙂

Napisz mi, jakie prezenty najbardziej by Ci się spodobały. Może jakiś nowy kurs albo warsztaty lub wyzwanie?

A w piątek, czyli w dniu urodzin, ogłoszę konkurs. Rzecz jasna z nagrodami. Łączna wartość nagród to 1100 złotych (hej, czy Ty to widzisz?!).  O wszystkim będę informować.

Jeśli czytasz mój newsletter, to otrzymałaś pierwszy prezent. Wystarczy, że klikniesz link, który tam umieściłam. Jeśli go jeszcze nie otworzyłaś – zrób to teraz. A jeśli jeszcze nie jesteś zapisana na newsletter, a chciałabyś otrzymać prezent – po prostu się zapisz.

I świętujmy razem!

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem

Jak zostać korektorem

Czy często zauważasz literówki lub inne błędy w tekstach, które czytasz? Czy kiepski językowo artykuł budzi Twój niesmak? A może korci Cię, by zrobić porządek w niektórych książkach lub na blogach? Jeśli tak, to przeczytaj ten artykuł. Opowiadam w nim o różnych aspektach zawodu korektora.

Jak zostać korektorką?

Nie będę owijać w bawełnę: nie podam Ci teraz najlepszej recepty na to, jak zostać korektorką. Każdy zaczynał inaczej. Jedni skończyli polonistykę i nie znaleźli pracy jako nauczyciele, inni studiowali edytorstwo, marząc o zawodzie korektora. Są też tacy, którzy kończyli inne studia (niekoniecznie humanistyczne), ale od zawsze poprawiali teksty. Wszyscy jednak, którzy myślą o pracy w tym zawodzie, muszą spełnić kilka warunków.

Pokora

Przede wszystkim potrzebna jest pokora. Zdziwiona? Gdy zaczynałam, miałam ochotę wszystkich poprawiać. Drażniły mnie błędy na billboardach, w książkach, na ulotkach. Gdy widziałam, jak ludzie niewłaściwie operują słowami, miałam gęsią skórkę. Nie tylko ja tak reagowałam. Teresa Kruszona, fantastyczna i doświadczona korektorka, tak napisała kiedyś w jednym z wywiadów: W tym zawodzie jest tak, że im dłużej się pracuje, tym więcej ma się pokory i coraz więcej przeświadczenia, że coraz mniej się wie albo wręcz, że wielu rzeczy jeszcze się nie wie. I to prawda. Na szczęście szybko przestałam poprawiać wszystkich wokół. Oczywiście nadal słyszę i widzę błędy, ale to nie znaczy, że od razu mam je wytykać. Wolę skupić się na własnym rozwoju i na uczeniu innych osób zasad pisowni, interpunkcji, dobrego stylu.

Pasja

Praca musi wynikać z pasji. To podstawa każdego spełnienia zawodowego. Bez tego ani rusz. Bycie korektorem może być naprawdę pasjonującym zawodem. Siedzisz sobie i czytasz to, co Cię interesuje… i jeszcze Ci za to płacą. Jeśli jednak poprawianie cudzych błędów nie będzie Twoją pasją, to szybko się zniechęcisz.

Wiedza i umiejętności

Kolejnym ważnym elementem jest opanowanie zasad języka polskiego. Żeby pracować w tym zawodzie, musisz mieć dużą sprawność językową. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim trzeba dużo czytać (oczywiście dobrą literaturę, bo tylko dzięki niej wykształcisz w sobie wrażliwość językową) i ciągle poszerzać swoją wiedzę (uczestniczyć w kursach, studiować literaturę branżową, słowniki). Oprócz tego trzeba być spostrzegawczym. Czy warto studiować polonistykę? Korektorzy to nie tylko absolwenci polonistyki. Ukończenie filologii polskiej, edytorstwa, dziennikarstwa czy innych studiów humanistycznych może jednak bardzo pomóc, zwłaszcza gdy dopiero zaczynasz i próbujesz zbudować  bazę klientów i wizerunek profesjonalistki. Ja na przykład skończyłam dziennikarstwo, ale wcześniej studiowałam chemię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Gdy masz doświadczenie, którym się możesz wykazać, i referencje od zadowolonych klientów, to żaden dyplom nie jest Ci potrzebny.

Nisza

Korektorzy czytają różnego rodzaju teksty. Jedni wolą beletrystykę i współpracują z wydawnictwami książkowymi, inni natomiast specjalizują się w korekcie tekstów technicznych. Ty możesz wybrać branżę, którą lubisz najbardziej, i tam szukać klientów. Możliwości jest wiele: prace naukowe z branży, na której się znasz najlepiej, wydawnictwa (beletrystyczne lub specjalistyczne), biura tłumaczeń, firmy z wybranego sektora. Ja na przykład od początku prowadzenia firmy specjalizuję się w korekcie tekstów finansowych, ubezpieczeniowych oraz marketingowych. Niewielu korektorów lubi tę branżę, dlatego było mi łatwo znaleźć klientów. Oprócz tego nie było na rynku żadnej firmy korektorskiej. Moim pierwszym klientem zostało Towarzystwo Ubezpieczeń Allianz. Dwa miesiące po założeniu firmy dostałam zaproszenie do uczestnictwa w konkursie ofert. I wygrałam. Mimo że nie studiowałam polonistyki i nie miałam referencji jako korektorka. Nie miałam też żadnych znajomości ani doświadczenia w prowadzeniu biznesu. Nie polecam Ci przyjmowania wszelkich możliwych zleceń, bo w niczym się nie wyspecjalizujesz. Może się teraz oburzysz, że nie stać Cię na to, by wybrzydzać. Oczywiście na początku będziesz pewnie przyjmować wszystkie zlecenia, ale musisz pamiętać, że aby dobrze zarabiać w przyszłości jako korektorka, musisz się wyspecjalizować. Wykwalifikowani korektorzy specjalizujący się w konkretnej branży cieszą się dużą popularnością i naprawdę sporo zarabiają.

Korzyści

Jedną z największych zalet bycia korektorem jest to, że można realizować swoją pasję czytania. Dla mnie ważne było również to, że mogłam pracować z domu (albo z dowolnego miejsca z dostępem do Internetu). Moja córka miała wtedy roczek. Pogłoski o małym zainteresowaniu poprawną polszczyzną są mocno przesadzone. Zapotrzebowanie na dobre, pełne blasku teksty nie zmalało. Wręcz przeciwnie – jest coraz większe. Mniej więcej po 3 latach prowadzenia działalności zaobserwowałam, że jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się konkurencyjne firmy. Ludzie potrzebują tego typu usług, aby jasno oraz skutecznie się komunikować. Większość firm jest gotowa dobrze zapłacić za teksty, które będą lepsze niż teksty konkurencji. Bo dobre treści budują profesjonalny wizerunek. Jeśli masz talent do panowania nad słowami, lubisz czytać i chcesz pracować online, zawód korektorki będzie dla Ciebie idealnym rozwiązaniem. Możesz być szefem sama dla siebie i prowadzić międzynarodowy biznes na swoich zasadach. Polacy mieszkają w każdym zakątku świata, międzynarodowe korporacje wchodzą na polski rynek, polskie firmy chcą dbać o profesjonalny wizerunek.  Jeśli zastanawiasz się, czy zawód korektora jest dla Ciebie, umów się ze mną na bezpłatne konsultacje. Nie przegap też kolejnych artykułów dotyczących pracy w tym zawodzie.

Jak zdobywać klientów

Jak zdobywać klientów

Jak zdobywać klientów

7 sprawdzonych sposobów

Jak zdobywać klientów?

Gdy zaczynałam, nikt w Polsce nie słyszał o Facebooku, nie wspominając o Instagramie. Jedynym sposobem, by świat się o mnie dowiedział, było stworzenie strony internetowej. Ale to też nie gwarantowało pozyskania wielu klientów – Internet w naszym kraju istniał zaledwie od dziesięciu lat.

Jak zdobywać klientów?
Udało mi się w ciągu 12 lat prowadzenia działalności zdobyć całkiem sporo dobrze płacących klientów.
Pochodzą z Kairu, Dubaju, Waszyngtonu, Londynu, Wiednia, Berlina, Kolonii, Oslo, Dublina, Reykiaviku, Wilna, a także z wielu polskich miast.
Nie piszę Ci tego po to, by się pochwalić. Chcę Ci pokazać, że nawet prowadząc tak niszowy biznes jak korekta tekstów w języku polskim (i to na dodatek ograniczona przede wszystkim do branży finansowej, prawnej i ubezpieczeniowej), możesz znaleźć klientów i zarobić na swojej pasji.
Teraz prowadzę międzynarodowy biznes. Ale na początku tak nie było. Pierwsze dwa miesiące siedzieliśmy z mężem każdego wieczoru i wpisywaliśmy stronę internetową do katalogów (tak kiedyś wyglądało pozycjonowanie!).

Minął listopad, mijał grudzień. Dzień przed Wigilią zadzwonił telefon. Cieszyłam się jak dziecko, choć to było tylko pytanie o ofertę. Niestety nic z tego nie wyszło.
Po świętach dostałam e-maila. Towarzystwo Ubezpieczeń Allianz zaprasza do udziału w przetargu. Tak właściwie to był konkurs ofert. Zaproponowałam dość wysoką stawkę (tak mi się przynajmniej wydawało) i błyskawiczny termin realizacji. Nie miałam klientów, więc byłam bardzo dyspozycyjna.

Jak zdobyłam pierwszego klienta?
Wygrałam przetarg. Zupełnie nie mam pojęcia, jak to się stało. Nie studiowałam polonistyki, nie miałam żadnego doświadczenia w prowadzeniu biznesu ani żadnych referencji od klientów, nie miałam też znajomości w Allianz. Współpracę zaczęliśmy w styczniu 2007 roku. To był dziesiąty rok działalności Allianz w Polsce, a moja firma liczyła niespełna trzy miesiące.
Moim pierwszym zleceniem była korekta wszystkich dokumentów w związku ze zmianą ustawy  ubezpieczeniowej. Musiałam zatrudnić wtedy na umowę-zlecenie sześć korektorek. W ciągu miesiąca przeczytałyśmy ponad trzy tysiące (!) warunków ubezpieczeń i regulaminów. To był skok na głęboką wodę. Przeżyłam wyłącznie dzięki pomocy męża, który pomógł mi zapanować nad stroną logistyczną tego zlecenia.
Ponieważ na rynku nie było żadnej firmy korektorskiej, a Internet w Polsce dopiero się rozwijał, szybko znalazły mnie inne firmy, którym zależało na profesjonalnym wizerunku.
W kwietniu 2007 roku nawiązałam współpracę z BZ WBK. Podobnie jak w przypadku Allianz też klient znalazł moją stronę w Internecie. Nie było to trudne, bo nie miałam konkurencji w sieci.
Zleceń przybywało. Teraz wśród moich klientów są również Qatar Airways, Siemens, Volvo, LOT, PKN Orlen, Lotos, Volkswagen, Warta. I jeszcze kilku innych, o których nie mogę wspominać ze względu na klauzulę poufności.
Jak zdobywać dobrze płacących klientów?
Chcę się podzielić z Tobą moimi sposobami na zdobywanie klientów. To wbrew pozorom nie jest aż tak trudne, jak się na początku wydaje. Udało mi się przez te lata działalności wypracować skuteczną strategię.
Znajdź niszę i grupę docelową
Tak jak wspominałam w poprzednim artykule, musisz znaleźć swoją niszę. Wybierz też grupę docelową. To podstawa. Dzięki temu będziesz w stanie lepiej dopasować swoje usługi oraz sposób reklamowania się. Zdecyduj, dla kogo chcesz pracować. Dla dużych firm czy może dla osób prywatnych? Ja niestety długo tego nie wiedziałam. Ani finanse, ani ubezpieczenia nie były tematami, które mnie interesowały. Ale takim klientom się nie odmawia. Dzięki współpracy z Allianz zaczęłam rozumieć teksty warunków ubezpieczeń, regulaminów i innych dokumentów. I polubiłam tę branżę. Potem już świadomie decydowałam się na współpracę z korporacjami finansowymi. Gdy klient widzi, że się specjalizujesz, jest gotowy więcej zapłacić. A uwierz, korporacje mają naprawdę spore pieniądze na działania marketingowe.
Stwórz stronę internetową
Gdy zaczynałam, mogłam bazować głównie na stronie internetowej. To ona jest podstawą mojej działalności. W tym momencie mam cztery domeny, każda z nich skierowana jest do innej grupy docelowej.
Pamiętaj, żeby zadbać o teksty na stronie, bo błędy działają na Twoją niekorzyść. Oczywiście każdemu mogą się przytrafić, ale błędy na stronie korektorki rażą o wiele bardziej.
Warto też prowadzić blog i dzielić się swoją wiedzą. Dzięki temu nie tylko będziesz pozycjonować swoją stronę, ale też zbudujesz wizerunek ekspertki.
Bądź aktywna w mediach społecznościowych
Zastanów się, gdzie są Twoi klienci. Czy znajdziesz ich na Facebooku, czy może na LinkedIn?
Dzięki mediom społecznościowym budujesz relacje zarówno z dotychczasowymi klientami, jak i z tymi potencjalnymi. Możesz pokazywać aktualności, ciekawostki, możesz edukować. Bądź aktywna – dzięki temu zostaniesz zauważona i dotrzesz do osób, które poszukują korektora.
Wyróżnij się spośród konkurencji

Aby zdobyć klienta, musisz znaleźć coś, czym go przyciągniesz. Możesz oczywiście konkurować ceną, ale pamiętaj, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie pracował za niższą stawkę. Dlatego nie polecam rabatów. Stosuję je sporadycznie. Wolę proponować klientom inne korzyści.
Czym ja się wyróżniam? Błyskawiczną odpowiedzią na ofertę i ekspresowym terminem realizacji.
Moi klienci często potrzebują korekty „na wczoraj”. Jestem im w stanie to zaoferować. Ale nie każdy może być aż tak dyspozycyjny.
Jak jeszcze możesz się wyróżnić?
Możesz tworzyć pakiety usług, miniprodukty, dodatkowe bonusy albo wersje dla VIP-ów. Możliwości jest wiele. Testuj, co Twoja grupa docelowa i branża lubią najbardziej.

Proś o polecanie
To głównie dzięki poleceniom i stronie internetowej zdobyłam najlepszych klientów. Gdy osoba, z którą współpracowałam, zmieniała pracę, rekomendowała mnie nowemu pracodawcy. Przekonywała, że korekta jest niezbędna, że konkurencja korzysta z takich usług. Często pracownicy różnych działów w korporacjach polecali mnie sobie nawzajem.

Polecenia mają ogromną siłę. Dbaj o nie od pierwszego zlecenia. Nie ma bardziej komfortowej sytuacji niż ta, kiedy klienci trafiają do Ciebie z polecenia swojego znajomego. Zadowolony klient przyprowadzi Ci nowego, a Ty nic nie zapłacisz za jego pozyskanie.

Jak zdobywać polecenia?
Nie jest łatwo zdobyć prestiżowych klientów. Po pierwsze, trudno dotrzeć do osób decyzyjnych w korporacji, a po drugie, są to skomplikowane procedury. Gdy klient będzie zadowolony z Twojej usługi, podziękuj mu za współpracę i powiedz, że będzie Ci miło, gdy Cię poleci znajomym. Skoro obraca się w kręgach menedżerskich, na pewno będzie mu łatwiej niż Tobie.
Klienci z polecenia są najwierniejszymi klientami.

Zdobywaj referencje
Po każdym zleceniu proś nowych klientów o referencje. One naprawdę bardzo pomagają podejmować decyzje. I koniecznie zamieszczaj je na stronie internetowej. Ja niestety ten element zaniedbałam. Pierwszy raz poprosiłam  moich klientów o referencje, gdy startowałam do jakiegoś przetargu i posiadanie referencji było jednym z wymogów. Niestety w mojej branży są firmy, które ze względu na klauzulę poufności nie mogą napisać o współpracy ze mną. Ale to są wyjątki.
Zaprzyjaźnij się z konkurencją
Nie, nie pomyliłam się. Nawiązanie współpracy z większą konkurencyjną firmą jest świetnym sposobem na zdobywanie klientów. Dzięki takiej współpracy masz dodatkowe źródło zleceń. Ja nie testowałam takiego rozwiązania z prostego powodu – nie było innej firmy zajmującej się korektą.

Jeśli jesteś zainteresowana współpracą, napisz. Może akurat będę potrzebować pomocy.

Zapomnij o Oferii
Jest jeden sposób na zdobywanie zleceń, który chcę Ci odradzić. Mam na myśli portale typu Oferia. Znajdziesz tam na pewno bardzo dużo propozycji współpracy, ale jeśli chcesz zarabiać naprawdę duże pieniądze na swojej pasji, to odradzam Ci ten sposób. Szkoda czasu.

Możesz natomiast korzystać z portali branżowych. Polecam Ci portal www.wirtualnywydawca.pl, na którym znajdziesz ciekawe oferty dla korektorów. Sama również możesz zamieścić swoje ogłoszenie.

Jak zdobywać klientów?

Czy prowadzisz już swój biznes? Masz jakieś sprawdzone sposoby na znalezienie klientów?

 

Jeśli chcesz otrzymywać więcej porad na temat zawodu korektora, dołącz do newslettera i odbierz prezent powitalny.

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

3 zasady, dzięki którym stworzysz atrakcyjne treści

3 zasady, dzięki którym stworzysz atrakcyjne treści

By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i... potrafić liczyć do trzech.

Co jest takiego magicznego w liczbie trzy?

To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna w najsłynniejszych opowiadaniach, baśniach i mitach.

To również nie przypadek, że niektóre z najbardziej znanych dzieł w historii są podzielone na trzy części. Nie dziwi też, że zasada trójpodziału działa również cuda w świecie komedii. Sprawdza się w fotografii, literaturze, malarstwie, choćby wymienić tryptyki. Mamy poranek, południe i wieczór. Śniadanie, obiad i kolację. Trójcę Świętą.

To wszystko sprowadza się do sposobu, w jaki my, ludzie, przetwarzamy informacje. Odkryliśmy zasadę proporcji, a do stworzenia równania wynikającego z proporcji potrzebne są właśnie trzy elementy. Wzory te znane są jako reguła trzech lub zasada trójpodziału. Znacie takie określenia, jak złoty podział, złota proporcja lub boska proporcja?

To połączenie proporcji ze zwięzłością sprawia, że można tworzyć wyjątkowe dzieła. Dlatego zasada trójpodziału uczyni Cię bardziej zaangażowanym pisarzem.

Dziś chcę Ci pokazać, gdzie możesz zastosować tę zasadę. Oczywiście w trzech punktach.

1. Storytelling

Poprawiałam ostatnio dla jednego z wydawnictw serię bajek dla dzieci. W większości z nich pojawiała się liczba trzy. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się:

  • co mają wspólnego ze sobą trzy małe świnki, Złotowłosa i trzy misie, trzej muszkieterowie?
  • dlaczego struktura trzech aktów jest dominującym podejściem do scenariuszy w Hollywood?
  • dlaczego trzy punkty w wyliczeniach są bardziej skuteczne marketingowo niż dwa lub cztery?

Zasada trójpodziału jest skuteczna w opowiadaniach, bo występują w nich proporcje, o których wspomniałam powyżej. Jest bardzo powszechnie wykorzystywana w baśniach i opowiadaniach czytanych nam przez rodziców w dzieciństwie. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy nauczeni, aby pozytywnie reagować na elementy pogrupowane w trójki.

Pamiętaj o zasadzie trójpodziału, gdy tworzysz teksty, a prawdopodobnie osiągniesz lepszy efekt. Jeśli za pierwszym razem się nie uda, pamiętaj: do trzech razy sztuka. 

2. Wciągające pomysły

Zasada trójpodziału jest cały czas stosowana w najróżniejszych dziedzinach życia.

Dlaczego?

Ponieważ informacje prezentowane w grupach trzyelementowych lepiej układają się w naszych głowach niż inne grupy przedmiotów. Na przykład:

  • Życie, wolność i dążenie do szczęścia”
  • „Przyjaciele, Rzymianie, Rodacy”
  • „krew, pot i łzy”
  • „Ojciec, Syn i Duch Święty”
  • „Wiara, nadzieja i miłość”
  • „Umysł, ciało, duch”
  • „Zatrzymaj się, popatrz i czytaj”
  • „Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”

Jeśli chcesz, żeby coś utkwiło czytelnikom w głowie, zastosuj trójpodział. 

3. Z humorem

Jednym z najlepszych przykładów sukcesu zasady trójpodziału jest komedia.

Jak pisałam wcześniej, trzy to najmniejsza liczba elementów, które tworzą wzór. Komicy wykorzystują sposób, w jaki nasze umysły postrzegają oczekiwane wzorce. Zbijają Cię z tropu i sprawiają, że się śmiejesz z trzeciego elementu.

Podział na trzy części pozwala także budować napięcie, które następnie burzy się dzięki zaskoczeniu i absurdom zawartym w trzecim elemencie. Oto przykład tekstu, który wykorzystuje humorystyczny, ale szokujący trzeci element w zasadzie trójpodziału. Na przykład Laura Kightlinger napisała.

Nie ma nic gorszego po całonocnym pijaństwie niż obudzić się obok kogoś i nie być pamiętać jego imienia, sposobu, w jaki się spotkaliśmy, i dlaczego ten ktoś nie żyje.

Korzystanie z humoru w formie pisemnej może być ryzykowne, ponieważ niektórzy ludzie po prostu nie potrafią go zrozumieć. Dlatego użycie reguły trójpodziału jest bezpieczniejszym sposobem, aby tekst stał się zabawny. Komicy zawsze stosują tę zasadę po prostu dlatego, że to działa.

BONUS: Inne zastosowania dla zasady trójpodziału

Naprawdę wierzę, że zestawienie trzech punktów jest najbardziej efektywnym wykorzystaniem formatowania treści.

Można również stwierdzić, że lista w postach blogowych składająca się z trzech elementów przyciąga ludzi dlatego, że przekazuje najważniejsze rzeczy bez lania wody. I to jest powód, dla którego lubimy wybierać pomiędzy trzema rzeczami, a nie między dwoma lub pięcioma.

Dla ludzkiego mózgu trzy to po prostu magiczna liczba. Tak przynajmniej nauczyły nas baśnie z czasów dziecięcych.

Ja często korzystam z zasady trójpodziału. Pierwszy raz zetknęłam się z nią, gdy zafascynowałam się fotografią. A Ty? słyszałaś o tej zasadzie? Stosujesz ją?

 

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

Czekolada – gorzki przedmiot pożądania

W damskiej szatni przy hali, gdzie trenuję squasha, wisi motywująca tabliczka:

Czekolada to kakaowiec. Kakaowiec to drzewo. Drzewo to roślina. Wniosek? Czekolada to sałatka!

Uwielbiam czekoladę. Ale długo nie znałam jej historii. Nie wiedziałam,  skąd pochodzi ani kto ją wymyślił. 

 

Kto wymyślił czekoladę?

Przez wiele lat początków czekolady doszukiwano się w plemieniu Azteków. Według legendy czekoladę przyrządził z ziaren kakaowca Quetzalcortl, jeden z azteckich bogów, by wzmocnić się przed stworzeniem świata. To właśnie jemu czekolada zawdzięcza nazwę. Cudowny napar zwany początkowo cacahualt, nazwano później chocolatl (co w języku Azteków znaczy: gorąca ciecz). Do dziś nazwa ta jest zbliżona w większości języków świata.

Jednak całkiem niedawno językoznawcy odnaleźli korzenie słowa cacao w języku Olmeków – plemienia, które założyło pierwszą cywilizację na terenach współczesnej Zatoki Meksykańskiej. Okazało się, że Omlekowie uprawiali kakaowce. Łącząc rozdrobnione ziarna z wodą, kukurydzą, miodem, chili i ziołami, stworzyli pierwszą wersję dzisiejszej czekolady.

Tradycję produkcji czekolady kontynuowali Majowie. Mieszali zmielone kakao z wodą i mączką kukurydzianą, dodawali miód i sproszkowane chili i w ten sposób uzyskiwali napój. Jednak nawet po wszystkich tych zabiegach czekolada miała raczej nieciekawy smak i mało porywającą konsystencję. Jednak to właśnie ten napój odgrywał ważną rolę podczas religijnych rytuałów – Majowie uważali czekoladę za napój bogów. 

Zwyczaj spożywania czekolady przejęli od Majów Aztekowie, wprowadzając przy okazji istotne zmiany receptury. Aztekowie dorzucali do wywaru różne dodatki: od wanilii przez pieprz aż po suszone płatki rozmaitych kwiatów. Napój był coraz lepszy, same zaś ziarna stały się tak bardzo pożądane, że zaczęto używać ich jako walutę. To istotnie zmieniło postrzeganie ówczesnej czekolady, bo picie roztworu z pieniędzy zmieniło dawny religijny rytuał w szczyt luksusu graniczącego z rozrzutnością. Napój nadal był cierpki i tłusty, ale z biegiem czasu coraz bardziej aromatyczny.

Skąd się wzięła czekolada w Europie?

Nikt nie wie dokładnie, kiedy czekolada trafiła do Europy. Legenda głosi, że hiszpański konkwistador Hernan Cortés przywiózł czekoladę do swojej ojczyzny w 1528 roku.
Jednak pierwszym Europejczykiem, który docenił wartość kakaowego ziarna – choć sporządzony z niego napój wcale mu nie smakował – był Krzysztof Kolumb. Gdy w 1502 r. dotarł do wyspy Guanaja u wybrzeży dzisiejszego Hondurasu, natknął się na aztecką łódź przewożącą nasiona kakaowca.

Dostrzegając wielki potencjał ukryty w kakaowych ziarnach, Hiszpanie zaczęli eksperymentować. Hiszpańscy mnisi wpadli na pomysł dosypania do ziaren mielonych na pył odrobiny cukru, cynamonu i anyżu. Pić czekoladę można było tylko na hiszpańskim dworze, a sekret jej przyrządzania był tajemnicą państwową. W 1615 r. hiszpańska księżniczka Anna Austriaczka poślubiła Ludwika XIII i właśnie dzięki temu małżeństwu sekret wytwarzania czekolady dotarł do Francji. A skoro poznała go Francja, to właściwie niemal od razu dowiedziała się o nim cała Europa.

Trzeba było kolejnych dwóch wieków, aby holenderski chemik Konrad Jan van Houten opracował wydajną, hydrauliczną prasę, która skutecznie oddzielała tłuszcz od reszty kakaowej substancji. Patent na to urządzenie otrzymał w 1828 r.  Właśnie ten rok wyznaczył początek współczesnej ery czekolady.

Ostatnim krokiem na drodze do produkcji znanej nam wszystkim tabliczki było stworzenie czekolady mlecznej. Zadanie wbrew pozorom niełatwe. Zwyczajne dolewanie mleka czy śmietany nie wchodziło w grę, bo z tak powstałej masy nie dało się zrobić tabliczki. Dopiero gdy Henry Nestlé stworzył mleko w proszku, można było opracować odpowiednią recepturę.

Skąd pochodzi nazwa?

Quetzalcoatl, Pierzasty Wąż – bóg słońca, wiatru i oddechu życia – pijał orzeźwiający napój z ziaren pewnego drzewa rosnącego w lasach Ameryki Środkowej. Być może właśnie od imienia tego najłaskawszego dla ludzi azteckiego bóstwa pochodzi nazwa czekolady: cacahualt, chocolatl.

W języku mieszkańców amazońskiej dżungli napój ten nazywał się podobnie – xococalt, ale oznaczał gorzką wodę.

W 1737 roku szwedzki przyrodnik Carl von Linne (Karol Linneusz) nadał drzewu kakaowemu łacińską nazwę Theobroma (z greckiego: napój bogów) cacao.

Lubisz czekoladę? W jakiej postaci? Z bakaliami? Mleczną? Gorzką? Na gorąco?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Czy Ty też od dawna wypatrujesz wiosny? Marzysz, by schować głęboko do szafy zimowe buty, ciepłe swetry, puchowe kurtki?

Przyznam Ci się, że nie znosiłam zimy, dopóki nie zakochałam się w nartach biegowych. Ale od momentu gdy sezon się skończył, z niecierpliwością oczekuję pierwszych śladów wiosny. Tylko gdzie jej szukać? Skąd do nas przybyła?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Wiosna jest nasza, słowiańska. Nie pożyczyliśmy jej ani od Francuzów, ani od Niemców, ani od Anglików. Jest wyrazem rodzimym. Co to oznacza? Występuje w podobnej postaci na obszarze całej Słowiańszczyzny i był używany już w pierwszych wiekach naszej ery, a być może nawet wcześniej! Początkowa prasłowiańska postać wyrazu wiosna wyglądała najprawdopodobniej w taki oto sposób: *vesna // *vesъna. W IX wieku zaczął się zmieniać sposób wymawiania niektórych głosek i vesna stała się wiosnąStarsza postać tego słowa została w niektórych gwarach (por. wiesna). (A. Brückner „Słownik etymologiczny języka polskiego”).

Wiosna jest wesoła i przynosi światło

Pochodzenie wyrazu wiosna można tłumaczyć jego związkami z was-, czyli ‘świecić’ albo z wes- – cząstką charakterystyczną dla przymiotnika wesoły.

Dawniej oznaczał nie tylko porę roku pomiędzy zimą a latem (tak jak teraz), ale także rok życia osoby. Do tej pory mówimy przecież, że komuś minęło już 20 wiosen, a na grobach dzieci nieraz widzieliśmy napis: „Zmarł w pierwszej wiośnie życia”.

Wiosna na języku

Wiosna jest bardzo ważną porą roku, dlatego powstało wiele związków frazeologicznych i przysłów nawiązujących do tego okresu:

związki frazeologiczne

aby (byle) do wiosny • jedna jaskółka wiosny nie czyni • poet. podmuchy wiosny • wesoły jak szczypiorek na wiosnę • podn. wiosna życia.

przysłowia i powiedzenia

  • I wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było.
  • Jaskółka i pszczółka lata, znakiem to wiosny dla świata.
  • A jak wiosna liście splata, puszczaj zimę, czekaj lata.
  • Gdy przyjdzie wiosna hoża, pójdzie zima do morza.
  • Wiosna piękna kwiatkami, a jesień snopkami.
  • Skowronka pieśń, to o wiośnie wieść.
  • Nieraz też zima i na końcu wiosny.

Oczywiście są to tylko wybrane przykłady. Jest też wiele przysłów związanych z poszczególnymi wiosennymi miesiącami. Warto ich używać, bo ubarwiają, wzbogacają i urozmaicają nasz tekst.

Znasz jakieś ciekawe przysłowia lub frazeologizmy związane z wiosną? Dopiszesz do mojej listy?

Co ma koza do kawy?

Co ma koza do kawy?

CO MA KOZA DO KAWY ?

POZNAJ 3 TAJEMNICE WYJĄTKOWEGO NAPOJU

Powinniśmy podziękować kozom za wynalezienie kawy!

Niewiele napojów smakuje lepiej niż dobrze zaparzona filiżanka kawy. Wystarczy jeden łyk, a wszystko staje się prostsze. Kawę lubią wszyscy. No prawie wszyscy.

Co więc wspólnego mają kozy z kawą?

Skąd się wzięło słowo kawa  i dlaczego nazywano ją winem islamu?
Jedna z wersji głosi, że nazwa napoju pochodzi od prowincji Kaffa w południowej Etiopii. Jest to rzekomo miejsce, z którego pochodzi kawowiec. Są też inne wersje, ale ta została uznana za najbardziej prawdopodobną.

A od jakiego wyrazu pochodzi polskie słowo kawa?

Źródłem (zarówno w Polsce, jak i w innych europejskich językach) jest arabskie słowo „kahwa” („qahwah”), co oznacza „rzecz, która poprawia nastrój i podnieca”.

Wcześniej słowo to było jedną z nazw wina. Dlatego przyjęło się określanie kawy mianem „wina islamu”.

Długo szukano związków między winem a kawą. Oba rzekomo oddalają głód i zmęczenie. Ponieważ Koran zakazywał picia wina, niektórzy więc przenosili ten zakaz na kawę. Dlatego picie tego napoju było nielegalne w Oriencie w pierwszych wiekach od jej wprowadzenia.

Tańczące kozy, czyli jak wynaleziono kawę
Wiemy, że napój pochodzi z Etiopii, lecz spopularyzowany został w Jemenie. Prawdopodobnie sprowadził ją tam w połowie XV wieku mufti Muhammad ibn Said az-Zabhani albo trochę wcześniej Ali ibn Umar al-Szazili. Według legendy jako pierwsze kawą zainteresowały się kozy.

Jesteś ciekawa tej historii? To czytaj dalej.

Istnieją dwie legendy wyjaśniające powstanie kawy.

Według podania Naironusa pewnego dnia arabski pasterz poskarżył się imamowi pobliskiego jemeńskiego meczetu, że jego kozy dziwnie się zachowują – całą noc skaczą i tańczą mimo całodziennej aktywności.

Imam zainteresował się tą sprawą. Kiedy udał się, by zbadać dziwne zachowanie kóz, odkrył, że jedzą one dziwne purpurowe jagody z krzewu rosnącego w pobliżu pastwiska. Zaciekawiony imam zebrał parę tajemniczych owoców, ugotował je i wypił powstały napój. Chwilę po wypiciu serce waliło mu jak dzwon, umysł miał niezwykle jasny, a przez całą noc nie zmorzył go sen. Długo jednak nie zdradzał nikomu tajemnicy, a wierni dziwili się, że podczas całonocnych modłów nigdy nie był senny. Napój okazał się świetnym lekarstwem i poprawiał ogólną kondycję.

Współcześnie sądzi się jednak, że motyw z kozami pojawił się stąd, że ziarna kawy przypominają odchody tych zwierząt – w średniowiecznym Oriencie chętnie doszukiwano się związków między rzeczami wyglądającymi podobnie.

Jest też legenda, w której pojawia się postać Mahometa.

Wedle niej prorok był pewnego razu bardzo zmęczony. Wszechmogący zesłał mu archanioła Gabriela z nieznanym napojem, który nazywał się kahwa albo kahve. Napój orzeźwił Mahometa i – jak podaje kronikarz – „prorok poczuł się na tyle silny, by zwalić z konia czterdziestu mężów i posiąść czterdzieści kobiet”.

Sir Thomas Herbert zanotował tę historię w 1627 roku, ale sam Koran milczy na temat kawy.

Pewnie w tych opowieściach jest ziarno prawdy, gdyż wszystko wskazuje na to, że obyczaj picia kawy narodził się w Jemenie w XV wieku, ale nie wiadomo, jak kawa dotarła do Półwyspu Arabskiego. Możliwe, że Afrykanie, którzy migrowali na północ z Etiopii, przynieśli ze sobą ziarna rośliny, do której byli przyzwyczajeni.

Historia pierwszej kawiarni w Europie
Pisząc o kawie, nie można zapomnieć o Jerzym Franciszku Kulczyckim herbu Sas. Był tłumaczem z języka tureckiego, dragonem Kompanii Handlu Wschodniego i żołnierzem Jana Sobieskiego.

W czasie oblężenia Wiednia w 1683 roku na ochotnika w towarzystwie Jerzego Michałowicza (prawdopodobnie polskiego jeńca, być może kolegi, którego wyciągnął z tureckiej niewoli) użył podstępu i w przebraniu żołnierza osmańskiego, podśpiewując pod nosem tureckie piosenki, 13 sierpnia przeszedł przez obóz wroga, wykradł się z miasta i skontaktował z księciem lotaryńskim Karolem V Leopoldem, którego odpowiedź zapowiadającą odsiecz zaniósł z powrotem obleganym. Wieści te odwiodły radę miasta od poddania się wielkiemu wezyrowi tureckiemu Karemu Mustafie.  

Po zwycięstwie Jana III Sobieskiego Kulczycki został uznany za bohatera przez mieszkańców miasta. Rada miejska nagrodziła go znaczną sumą pieniędzy (100 dukatów), otrzymał także dom. Król Jan Sobieski pozwolił mu wybrać jako nagrodę dowolną rzecz z obozu pokonanego nieprzyjaciela. Zadziwiając wszystkich, Kulczycki zdecydował się na 300 worków zawierających „dziwne ziarno”, które zwycięzcy zamierzali wyrzucić, uznawszy je za karmę dla wielbłądów. W workach tych znajdowały się zapasy kawy.

10 stycznia 1684 r. cesarz Leopold obdarzył go tytułem cesarskiego tłumacza języka tureckiego. Otrzymał także zwolnienie z podatków na 20 lat.

Powszechnie przypisuje mu się otwarcie pierwszej w Wiedniu – i jednej z pierwszych w Europie – kawiarni znanej jako Dom Pod Błękitną Butelką (Hof zur Blauen Flasche) na ulicy Schlossergassl obok katedry. W swym lokalu na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami miał podawać gościom ciasteczka w kształcie półksiężyców, sam występując w tureckim stroju. Przypisuje mu się pomysł dosładzania kawy miodem, a przede wszystkim epokowy wynalazek doprawiania kawy mlekiem.

Ile kaw wypijasz w ciągu dnia?
Statystyki mówią, że współczesny świat uzależniony jest od kofeiny. Istnieje wiele opinii, na temat tego, po jakiej ilości spożytej kofeiny jesteśmy już nałogowcami. Większość sądzi, że po wypiciu 4 filiżanek dziennie.

Ile kaw dziennie wypijacie? Ja jedną, i to sporadycznie.

 

Plan pisania tekstów na blogu

Nie możesz znaleźć czasu na pisanie cotygodniowego posta na blogu? Czy blogowanie wydaje Ci się ogromnym przedsięwzięciem?
Tajemnica regularnego publikowania na blogu jest prostsza niż mogłoby się wydawać: przerwij pisanie.
Chcesz czuć się dobrze z cotygodniowym pisaniem?
Przeczytaj, co możesz zrobić.

czytaj dalej

Jak tworzyć atrakcyjne treści

ZASADA TRÓJPODZIAŁU Jak tworzyć atrakcyjne treści By tworzyć atrakcyjne treści, trzeba opanować warsztat językowy, znać techniki copywriterskie i... potrafić liczyć do trzech. Co jest takiego magicznego w liczbie trzy? To nie przypadek, że liczba ta jest wszechobecna...

czytaj dalej

Wielki słownik ortograficzny PWN

Wielki słownik ortograficzny PWN

Wielki słownik ortograficzny PWN

Co zawiera i kiedy z niego korzystać?

Wielki słownik ortograficzny

Nie tweetuj ściemy dla lansu hipsterze, bo pójdziesz jako mem w wiral na Fejsie – napisał jeden z internautów. Od 15 marca 2016 roku jest to poprawne!

Od tego dnia dostępny jest w księgarniach nowy Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji.

Język polski dogonił wreszcie nowe technologie

Język ewoluuje zawsze bardzo wolno. Przez lata polski był niebywale niewydolny względem potworków, neologizmów i zapożyczeń, które były powszechnie stosowane w Internecie. Przyjęliśmy do naszego słownika kalki językowe i zaczęliśmy ich używać, bo to jest naturalne – tak następował rozwój każdego języka. Problem pojawia się, kiedy zapożyczając obco brzmiące słowo, nadal chcemy używać go zgodnie z zasadami polskiej gramatyki. Nowy Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji pod redakcją prof. dr hab. Edwarda Polańskiego jest dowodem na to, że internetowe, językowe kreacje na dobre zadomowiły się w naszym ojczystym języku i że możemy ich używać bez skrępowania, do tego stosując poprawne zasady.

Nowe hasła w Wielkim słowniku ortograficznym

W nowym słowniku pojawiło się aż 3000 nowych haseł, np. afterparty, Android, brafitterka, buspas, cyberprzemoc, dissować, dron, elektrośmieć, Euroland, Fejs, helpdesk, hipster, kamper, lajkować, lanserka, mem, niekapek, odstresowywać, paczkomat, parabank, samozatrudnienie, stalker, surogatka, ściema, tweetować, wiral, xbox…  Oprócz nowych słów tradycyjnie w słowniku są też zebrane zasady pisowni, gramatyki i interpunkcji, aneks z najnowszymi zmianami dotyczącymi ortografii, a także szeroki wybór nazw własnych: imion, nazwisk, nazw miejscowych, formy odmiany wyrazów i oznaczenia ich podziałów na granicy wierszy, liczne odesłania od haseł do zasad pisowni, spis wyrazów równobrzmiących o różnej pisowni.
 
Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji

Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji

Edward Polański

Największy słownik ortograficzny PWN, obejmujący ponad 140 000 haseł. Zgodny z najnowszymi zmianami w ortografii:

  • najnowsze wyrazy, np. afterparty, Android, brafitterka, buspas, cyberprzemoc, dissować, dron, elektrośmieć, Euroland, Fejs, helpdesk, hipster, kamper, lajkować, lanserka, mem, niekapek, odstresowywać, paczkomat, parabank, samozatrudnienie, stalker, surogatka, ściema, tweetować, wiral,
  • szeroki wybór nazw własnych: imion, nazwisk, nazw miejscowych i in.,
  • obszerny wykład zasad pisowni i interpunkcji, wyjaśniający wiele kwestii dotychczas wątpliwych.
  • formy odmiany wyrazów i oznaczenia ich podziałów na granicy wierszy,
  • liczne odesłania od haseł do zasad pisowni,
  • aneks z najnowszymi zmianami w ortografii,
  • spis wyrazów równobrzmiących o różnej pisowni.

 

Co znajdziesz w słowniku?

Zasady pisowni i interpunkcji pomagają zrozumieć, dlaczego dane słowo czy wyrażenie należy zapisać tak, a nie inaczej, i jak poprawnie stosować znaki interpunkcyjne. Słownik to po prostu zbiór słów, które mogą sprawiać trudność przy zapisie. Znajdziemy w nim także  podpowiedzi dotyczące prawidłowego podziału wyrazu na sylaby podczas przenoszenia go do następnego wiersza oraz odmiany niektórych wyrazów.

 

Komu może służyć słownik ortograficzny?

Właściwie każdemu. Jeśli chcesz pisać poprawnie, pracujesz ze słowami – jesteś korektorem, redaktorem, copywriterem, tłumaczem – to ten słownik jest niezbędną pozycją na Twojej półce. Ja sięgam po niego wtedy, gdy chcę sprawdzić pisownię szczególnie najnowszych wyrazów.  W codziennej pracy korektora oprócz poradników dotyczących interpunkcji i słownika synonimów właśnie słownik ortograficzny jest używany najczęściej.

Czy wydawanie słowników w wersji książkowej ma jeszcze sens? Ja jestem właścicielką papierowego słownika i przyznam, że bardzo się z tego cieszę.

 

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Afektonimy, czyli czułe słówka

Czy używasz czułych słówek?

W 2010 roku w Polsce został wydany pierwszy słownik afektonimów, czyli intymnych zdrobnień i przezwisk funkcjonujących pomiędzy kochankami, małżonkami i osobami pozostającymi w bliskich relacjach. Na prośbę Wydawnictwa Naukowego PWN portale Onet.pl i Sympatia.pl przeprowadziły w maju 2009 roku wśród internautów ankietę, pytając, jak Polacy zwracają się do siebie, gdy chcą sobie okazać czułość. W ankiecie wzięło udział około 2000 osób, które w sumie nadesłały ponad 3000 czułych słów. Najpopularniejsze okazało się dość bezosobowe: kochanie.

Co to jest afektonim?

Wyraz afektonim pochodzi od łacińskiego słowa affectus, które oznacza uczucie (por. polskie afektacja, afektowany, oba o niekorzystnym zabarwieniu). Mając na uwadze to, że afektonim to słowo mało znane, obce, a więc potencjalnie groźne, w dodatku zaś z rodziny wyrazów o niekorzystnych skojarzeniach, PWN w tytule słownika afektonimów umieściło „Czułe słówka”, a afektonimy „zdegradowało” do podtytułu. Czułe słówka brzmią czule, a poza tym wydają się znane i bliskie (w dużej mierze dlatego, że przywodzą na myśl znany u nas film o tym tytule).

Afektonim to termin specjalistyczny, a takie – jeśli są obce – potrafią brzmieć groźnie (czy wiecie, co to są np. chrematonimy, oronimy, rotacyzm, spiranty, perseweracja?). Wiele z nich ma odpowiedniki rodzime, brzmiące mniej groźnie.

Bąbelku, dziabągu, misiaczku, ptysiu

Publikację otwiera wstęp znanej psycholog, autorki wielu artykułów w pismach kobiecych – Katarzyny Miller:

Cieszę się, że jest w nas tyle czułych słówek i że się nimi w tej potrzebnej książeczce zajmiemy i, mam nadzieję, nacieszymy. Nieczułym zaś słówkom mówimy NIE. Może byłoby lepiej na świecie, gdybyśmy wszyscy byli misiaczkami? Ale, ale! Misiaczku do szefa lub policjanta?!

Jak wyrażamy czułość?

Czułość można wyrażać różnie, ale są słowa specjalnie do tego przeznaczone: kochanie, misiu, żabko,
kotku, skarbie, aniołku, słoneczko... A także mniej znane: bąbelku, bobasku, borsuczku, cukiereczku, brzydalu, bestio moja

Słownik „Czułe słówka” zawiera ponad 500 afektonimów zilustrowanych autentycznymi przykładami użycia wziętymi z blogów, forów internetowych i z literatury. Oprócz części hasłowej w książce zamieszczono aneksy zawierające informacje o ich funkcjonowaniu w polszczyźnie, strukturze i charakterystyce tematycznej.

Niewielu nabywców tego słownika będzie szukało w nim wskazówek, jak zwracać się do swoich sympatii. Katarzyna Miller ma świadomość, iż lektura „Czułych słówek” nie jest w stanie wpłynąć na indywidualną wrażliwość w zakresie wyrażania uczuć.

Intymnych zwrotów trudno nauczyć się z książki, powinny one płynąć raczej — jak zwykło się mówić — z potrzeby serca. Są zresztą osoby, które afektonimów nie używają, gdyż czułość wyrażają inaczej. Więcej nawet — są całe języki, np. w południowo-wschodniej Azji, w których afektonimów nie ma, gdyż byłoby to niezgodne z daną kulturą (a język pozostaje z kulturą używającej go społeczności w ścisłej więzi).

Do czego może przydać się słownik?

Na pewno do zabawy, do wspólnego czytania, do pisania miłosnych SMS-ów i kartek walentynkowych, kto wie — może nawet do psychodramy. Także do refleksji nad tym, dlaczego do swoich żon i mężów, chłopaków i dziewczyn zwracamy się akurat w taki, a nie inny sposób. „Czułe słówka” to oryginalny prezent nie tylko na walentynki, a ich lektura to świetna zabawa!

Jak tworzymy afektonimy?

Możliwości, jakie daje nam język polski, by okazywać emocje za pomocą czułych słówek, są ogromne. Najczęściej wykorzystywanym przez nas sposobem jest używanie imion w formie spieszczonej. Uzyskujemy to dzięki ich skracaniu, zamienianiu spółgłosek twardych na miękkie (Justyna – Justysia), a także dodawaniu przyrostków: –ek, –ka, –uś, –sia, –usia, –ula i innych. Kiedy chcemy wyrazić nasze uczucia, często posługujemy się kilkoma przyrostkami naraz, np. wyraz Janeczek zawiera podwójne –ek (pierwsze z nich przeszło w –ecz). Inaczej mówiąc, Janeczek = Jan+ –ek + –ek.

W funkcji afektonimów mogą występować również nazwy zwierząt i rzeczy.

Używamy też czasami bardzo zaskakujących określeń, np.: bestio moja, brzydalu, gnomie, potworze, kluseczko, ropuszko, prosiaczku, wstręciuszku. W niektórych sytuacjach służą one jednak obrażeniu lub poniżeniu rozmówcy. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy człowieka nazywamy kołkiem, młotkiem, małpą, osłem lub żmiją. Czasami jednakże komunikują one pozytywne uczucia, zwłaszcza wtedy, gdy używamy ich w formie zdrobniałej, np. żabciu, misiaczku, kotuś, bąbelku, bobasku. O tym, jakie uczucia przypisane są afektonimowi – pozytywne czy negatywne – decydują nie tylko intencje nadawcy, ale również relacje łączące go z rozmówcą oraz cała sytuacja porozumiewania się.

Uczucia okazujemy sobie nie tylko słowami, ale również gestami, takimi jak przytulenie, podanie ręki, pogłaskanie. Obdarowując się konkretnymi przedmiotami, także możemy wyrażać życzliwość, sympatię, a nawet miłość. Taką funkcję pełnią kwiaty oraz inne upominki, np. biżuteria, pluszowe misie. Rozpoznawalnym przez miliony ludzi na całym świecie symbolem miłości są usta, Amor i serce, a kolorem, który łączymy z tym uczuciem, jest czerwień. Głębokie uczucia komunikujemy też, pisząc listy i wiersze. Niektóre z nich mogą przyjmować formę kaligramów, to znaczy, że wersy ułożone są tak, by przypominać kształt przedmiotu, który ma związek z treścią utworu.

Wszystkim pysiom, bąbelkom, aniołkom dedykuję dziś piosenkę. Miłego świętowania!

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej
Lubisz się bawić? Korzystaj z karnawału!

Lubisz się bawić? Korzystaj z karnawału!

Zapusty, zapusty, kończy się tydzień tłusty!

Przed nami tylko ostatni dzień karnawału. W jaki sposób zamierzasz go spędzać? Czy będą to dla Ciebie wyjątkowy dzień, czy raczej zwykła codzienność wypełniona pracą i okazjonalną rozrywką? A może o karnawale całkiem już zapomniałaś i dowiadujesz się o nim jedynie z mediów?

Historia karnawału

No właśnie… Karnawał jest to okres balów, maskarad, pochodów i zabaw trwający od święta Trzech Króli do środy popielcowej. Jaka jest geneza karnawału?

Chrześcijaństwo

 Wraz z nadejściem chrześcijaństwa jako religii państwowej rozpoczął się długi proces „chrzczenia” dawnych zwyczajów i świąt. Niezwykle popularne wśród ludu Saturnalia przekształciły się w dni łagodnych, a nawet pobożnych zabaw, którym w średniowieczu dano nazwę „karnawał” od zwyczajowej nazwy ostatniej obfitej uczty przed Wielkim Postem w Tłusty Wtorek. Po tej uczcie następowało carnem levare – usunięcie mięsa z diety na cały okres pokutny aż do Wielkanocy.

Karnawał, jaki znamy, wynika właśnie z tradycji chrześcijańskich i jest ściśle powiązany z okresem Wielkiego Postu, który później następował.

W średniowieczu z obchodów karnawałowych słynęła przede wszystkim Wenecja, a po jej upadku w XVIII w. – Rzym. Niemal równie huczne bywały w tamtych czasach karnawały w Hiszpanii, Portugalii i we Francji; bawiono się także w Niemczech, Czechach, na Rusi i na Bałkanach.

Karnawał w Polsce

Bardzo szybko przeszczepione na polski grunt europejskie zabawy karnawałowe nabrały swoistego charakteru i polskiego wyrazu, zgodnie z duchem i temperamentem narodowym, z tradycją polską i obyczajem. Z godnie z tym zwyczajem karnawał staropolski suty, hałaśliwy, wesoły i szumny był czasem różnych uciech: polowań, kuligów, poczęstunków, tańców i swawoli.

W „Kiermaszu wieśniackim”, zbiorku sowizdrzalskim z początku XVII wieku pisano:

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
I żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą panie kapusty,
Pięknie za stołem siądą
kuropatwy jeść będą.

A kuropatwy zjadłszy,
Do taneczka powstawszy,
Do tańca małmazują
i tak sobie popijają.

Starożytność

Genezy karnawału można doszukiwać się w starożytnych zabawach. Jedną z takich zabaw były greckie Dionizje obchodzone na cześć Dionizosa. Rzymskim odpowiednikiem Dionizji były Bachanalie lub Saturnalie.

Dionizje

W Grecji obchodzono Dionizje, czyli święta na cześć Dionizosa, greckiego boga wina. Początki Dionizji odnajduje się w ostatniej dekadzie szóstego wieku p.n.e., tuż po powstaniu demokracji ateńskiej.

Rozróżniano kilka rodzajów:

  • Dionizje Małe (wiejskie) – dla uczczenia pory otwierania naczyń z młodym winem,
  • Lenaje – w związku z tłoczeniem wina,
  • Antesterie – święto ogólnojońskie, kiedy próbowano nowe wino,
  • Dionizje Wielkie (miejskie) – z procesją posągu Dionizosa do gaju Akademosa.

Bachanalia

Inna teoria mówi, że początki karnawału sięgają starorzymskich Bachanaliów. Bachanalia, Bachanalie (łac. bacchanalia) – potocznie o hulaszczej zabawie.

Były to procesje na cześć Bachusa, czyli bóstwa winnej latorośli oraz płodności. Takie imprezy niejednokrotnie przybierały formę zabawy rozpustnej i swawolnej.

Tytus Liwiusz twierdził, że zostały zapoczątkowane w Wielkiej Grecji (jako Dionizje). Stamtąd przedostały się do Etrurii i dopiero potem do Rzymu. Wiązały się z nimi liczne potępiane nadużycia, przez co przerodziły się z czasem w rozpustne orgie.

Obrzędy te zostały zakazane przez senat rzymski w 186 p.n.e. (wiązało się to z prześladowaniami religijnymi i wymordowaniem według Liwiusza 7 tys. uczestników Bachanalii).

Saturnalia

Bliskim Bachanaliom świętem były Saturnalia – obchodzone w połowie grudnia ku czci Saturna, rzymskiego boga siewu i zbiorów.

Jednym z celów było chwilowe odtworzenie mitycznego czasu królowania tego boga – legendarnego złotego wieku – w którym nie było żadnych różnic między ludźmi, a wszystkie dobra materialne były wspólne. Tak więc w dniach święta porzucano wszelkie normy zakładające nierówność społeczną i z przymrużeniem oka patrzono na każdą transgresję – świat stawał na głowie!

Etymologia słowa „karnawał”

Słowo „karnawał” pojawiło się w polszczyźnie w XVI wieku, najprawdopodobniej pod wpływem języka francuskiego (le carnaval). Francuszczyzna zapożyczyła natomiast wyraz z języka włoskiego (il carnevale), a ten z łaciny. Karnawał po staropolsku zwany jest też czasem „zapustami”.

Najbardziej rozpowszechniona etymologia tego słowa łączy jego pochodzenie ze zbliżającym się Wielkim Postem:
– carne (mięso) + valere (obowiązywać)

lub
– carne (mięso) + vale (żegnaj).
Zgodnie z etymologią karnawał (carnevale) jest zatem okresem, w którym można jeść mięso (w odróżnieniu od Wielkiego Postu), lub okresem, który służy pożegnaniu potraw mięsnych przed kilkutygodniowym postem.

Inna etymologia tej nazwy każe szukać jej źródeł w nazwie wozu, który uczestniczył w procesji świątecznej ku czci egipskiej bogini Izydy, a później greckiego Dionizosa (łac. carrus navalis – wóz w kształcie okrętu).

Karnawał wywodzi się, zgodnie z tą etymologią, z kultów płodności i z kultów agrarnych. Od głębokiej przeszłości utrzymywało się przekonanie, że im wyższe będą skoki, tym wyżej będzie rodziło zboże. Między innymi dlatego karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. W wielu krajach europejskich, zwłaszcza na wsiach, praktykowano także tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła.

Współczesność

Obecnie najbardziej widowiskowe karnawały odbywają się w Rio de Janeiro, w Wenecji oraz na Wyspach Kanaryjskich i w Niemczech.

Brazylijski karnawał rozpoczyna się w piątek w tygodniu poprzedzającym Środę Popielcową i trwa pięć dni i nocy. W tym czasie największą atrakcją karnawału są widowiskowe parady uczestników w skąpych strojach oraz pokazy samby brazylijskiej. Tancerze rywalizują ze sobą, a konkurs zostaje rozstrzygnięty nad ranem przed Popielcem.

W Wenecji natomiast tradycją karnawałową jest tak zwany Lot Anioła, czyli zjazd na linie z dzwonnicy na Placu Świętego Marka, wykonywany przez znaną osobę. Inauguruje on całą wenecką zabawę.

Największym po karnawale w Rio de Janeiro pod względem liczby odwiedzających go turystów jest Notting Hill Carnival w Londynie.

Gdzie Wam się marzy spędzić karnawał? Napiszcie!

Życzę udanej zabawy!

Bibliografia:

Jan Parandowski, Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Warszawa 1967

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

Dziennikarka, korektorka i copywriterka. Od 16 lat dodaje blasku tekstom. Uczy, jak pisać z klasą i z bajecznym urokiem. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Wśród jej klientów są  m.in. QatarAirways, BZWBK, Allianz, Volvo, Siemens, PKN Orlen. Pomaga im zbudować profesjonalny wizerunek i pokazać (świetny) język konkurencji. Poprawia ich teksty, prowadzi dla nich szkolenia z poprawności językowej, dobrego stylu, skutecznego pisania. Jest autorką pierwszych w Polsce kursów poświęconych interpunkcji i pierwszego w Polsce kursu ZOSTAŃ KOREKTORKĄ.

Zabawa z barbórką

Zabawa z barbórką

Zabawy z barbórką
z okazji Dnia Górnika

Jak zapisać nazwę święta górników?

W 2007 roku po wielu latach zmieniono w Warszawie nazwę ulicy z Barburki na Barbórki. I zrobiło się gorąco.

Jak powinno się poprawnie zapisywać nazwę święta górniczego: Barburka czy Barbórka? A może poprawny jest zapis małą literą?
Spróbujmy się zatem przyjrzeć tej sprawie obiektywnie.

Jak zapisać nazw święta górników?

Zacznijmy od tego, że nie można mówić o błędzie ortograficznym w tak napisanej nazwie ulicy. Z błędem bowiem mamy do czynienia tylko wtedy, gdy ktoś napisze jakiś wyraz bądź grupę wyrazów niezgodnie z obowiązującymi w danym momencie zasadami pisowni. Kto miał w ręce przedwojenną książkę czy gazetę, z pewnością dostrzegł niejedno odstępstwo od dzisiejszej pisowni. Z pisownią słowa Barburka jest podobnie. 

 Za formę ogólnopolską uznawano barbarkę, zapisywaną małą literą w myśl zasady, że nazwy obrzędów, zabaw i zwyczajów oddaje się w druku małymi literami (np. andrzejki, mikołajkiwalentynki, juwenalia itp.), barburka zaś miała jedynie status regionalności. Prof. Witold Doroszewski, znany językoznawca i redaktor największego XX-wiecznego słownika języka polskiego, zalecał taką właśnie pisownię, uzasadniając ją słowami:

 W pisowni polskiej można zauważyć tendencję do wprowadzania litery u zamiast  o kreskowanego w wypadkach, gdy u nie wymienia się z o.

 Prof. Doroszewski dodaje jeszcze, że tą samą zasadą kierowano się w 1936 r., gdy przeprowadzono reformę ortograficzną i zmieniono brózda, chróst na bruzda, chrust, bo w tych wyrazach samogłoska u nie wymienia się na o. W wyrazie Barburka natomiast u wymienia się na a (Barbara). Jest to wymiana (oboczność) wyjątkowa i – zdaniem profesora – nie usprawiedliwia ona przyjęcia pisowni Barbórka. 

Po latach językoznawcy zmienili zdanie. Słownik poprawnej polszczyzny z 1973 roku pod red. Doroszewskiego i Kurkowskiej oraz Słownik ortograficzny Szymczaka z 1975 roku ostatecznie zaakceptowały formę z ó. Decyzja o zmianie nazwy ulicy była więc trochę spóźniona…
Dlaczego więc zmieniono pisownię?

Najprościej będzie, jeśli przytoczę tu słowa prof. Jana Miodka, medialnego następcy Witolda Doroszewskiego:

 Jest to ukłon w stronę śląskiej tradycji, w której funkcjonuje postać Barbora [!] i wywiedziona z niej – umotywowana morfologicznie – Barbórka. Święto górnicze i nazwa ze śląskim regionem są genetycznie związane, dobrze się więc stało, że uszanowano tradycję lokalną, przekształconą w zwyczaj ogólnopolski (J. Miodek, Odpowiednie dać rzeczy słowo). 

 Nazwa ul. Barburki jest więc ortograficznym archaizmem.

We współcześnie wydanych słownikach znajdziemy jednoznaczną odpowiedź na interesujące nas pytanie – jedyną poprawną formą zapisu jest Barbórka.

Poprawne są więc zapisy:

Barbórka pisana przez duże B, gdy mówimy o nazwie własnej święta górniczego obchodzone 4 grudnia z okazji dnia św. Barbary;

barbórka przez małe b w odniesieniu do zabaw i zwyczajów związanych z tym świętem.

Znalazłam kiedyś w rodzinnym księgozbiorze słownik autorstwa Ewy i Feliksa Przyłubskich „Język polski na co dzień” z 1985 roku. Jak widać, w tamtych czasach nowinki nie rozchodziły się tak szybko – kilkanaście lat po ogłoszeniu zmian wciąż można było znaleźć poprzednią wersję zapisu.

Jednak siła tradycji śląskiej wzięła górę i  zmiana pisowni Barburka na Barbórka znalazła się wśród korekt ortograficznych z 1971 roku dokonanych przez Komisję Kultury Języka PAN.

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Do siego roku

Do siego roku! Jak poprawnie składać życzenia? Staropolskie życzenia noworoczne znów wróciły do łask. Ale jak powinniśmy je pisać? Do siego roku czy dosiego roku? Niestety naprawdę udany żart językowy przyniósł upowszechnienie się błędnej formy… Dziwnie wyglądająca...

czytaj dalej

Jak pisać nazwy zwyczajów, obrzędów i świąt?

Nazwy świąt i zwyczajów

Jaka jest poprawna pisownia?

Pisownia nazw obrzędów i zwyczajów

Dziś 30 listopada – wieczór wróżb, zabaw. W niedzielę zaczyna się adwent. Czy wiesz, jak pisać nazwy świąt, obrzędów czy zwyczajów? W sieci królują wielkie litery. Niestety pisownia taka jest błędna. Dlaczego? Jeśli nie znasz odpowiedzi, poszukaj wyjaśnień w tym wpisie.

Jaka jest poprawna pisownia nazw obrzędów i zwyczajów?

 Bal andrzejkowy, zabawa andrzejkowa, wieczór andrzejkowy, wróżby andrzejkowe taka jest poprawna pisownia zwyczajów związanych z 30 listopada.

 

W języku polskim w  nazwach obrzędów, zabaw i zwyczajów (andrzejki, mikołajki, dożynki śmigus-dyngus, gaik, kupała, oczepiny, turoń, walentynki, zaręczyny) należy używać małych liter. Możemy przeczytać o tym w zasadach pisowni Wielkiego słownika ortograficznego.

 

Nazwy te są rzeczownikami pospolitymi, zdrobnieniami i mają zwykle formę liczby mnogiej. W większości są rodzaju niemęskoosobowego. Nazwa andrzejki pochodzi od imienia własnego Andrzej, podobnie jak nowsze mikołajki od Mikołaj i najnowsze walentynki od Walenty.

I jeszcze ciekawostka dotycząca andrzejek (nie: andrzejków) wyraz andrzejki wymawiamy: and-rzejki, andż-żejki, nie: andżejki.

 

Jak zapisywać nazwy świąt i dni świątecznych?

Urzędowe nazwy świąt i dni świątecznych, a także nazwy zwyczajowe (w odróżnieniu od ich nazw opisowych, o ile istnieją) piszemy dużą literą:

Boże Narodzenie, Gwiazdka, Wielki Piątek, Wielkanoc, Zielone Świątki, Popielec, Boże Ciało, Dzień Matki, Dzień Dziecka, Wszystkich Świętych, Święto Niepodległości, Dzień Wojska Polskiego.

Z punktu widzenia językoznawczego nazwami opisowymi są np.: środa popielcowa (dopuszczalny jest jednak zapis wielkimi literami), święta wielkanocne.

 

Przy okazji:

 *Małą literą piszemy nazwy okresów kalendarzowych i liturgicznych: adwent, karnawał, wielki post.

 UWAGA: Możliwe jest też użycie wielkiej litery ze względów religijnych w wypadku okresów: Wielki Post i Adwent, które w roku kościelnym należą do okresów szczególnie ważnych.

 Opracowanie na podstawie Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN, Słownika ortograficznego PWN i Zasad pisowni słownictwa religijnego RJP PAN.

 

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie Praktyka czyni mistrza Warsztaty korektorskieNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by zacząć pisać lub by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na...

czytaj dalej

Jak zostać korektorem cz. 2

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli chcesz zostać korektorem Jak zostać korektorem?Część druga Każdy coś teraz pisze. Wysyłamy dziesiątki SMS-ów, e-maili. Publikujemy w mediach społecznościowych, prowadzimy blogi. Wydajemy gazety, książki. Mam wrażenie, że...

czytaj dalej

Jakie błędy poprawia korektor?

Jakie błędy poprawia korektor? Poznaj typy błędów językowych Lista błędów, które poprawia korektor jest bardzo długa. Nie jest łatwo podczas jednego czytania wyłapać wszystkie usterki językowe. Gdy skupimy się na interpunkcji, mogą umknąć nam błędy stylistyczne; gdy...

czytaj dalej

Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Jest to święto o bardzo ciekawej historii i długiej tradycji, szczególnie w Hiszpanii. Dlatego dziś opowiem na blogu słów kilka o tym dniu. A Was zapraszam do czytania,  kupowania, wypożyczania książek i do Krakowa na Małopolskie Dni Książki „Książka i Róża”!

 

Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Jest to doroczne święto organizowane przez UNESCO, którego celem jest promowanie czytelnictwa, edytorstwa i ochrony własności intelektualnej za pomocą praw autorskich. Ustanowione zostało 20 lat temu. W Hiszpanii obchodzi się je oficjalnie od 85 lat!

Święto to zostało ustanowione w 1995 roku, na 28. Sesji Konferencji Generalnej UNESCO (na wniosek rządu Hiszpanii i Międzynarodowej Unii Wydawców) w celu promocji czytelnictwa i ochrony własności intelektualnej, a w większości krajów jest obchodzone od 1996 roku. Na całym świecie dzień ten jest okazją do prezentacji książki, spotkań z twórcami, wieczorów autorskich, wystaw i zabaw organizowanych przez szkoły, a także obdarowywania się książkami (w tym audio- i e-bookami). Księgarze w wielu krajach mają zwyczaj rozdawania dzieciom talonów na książki i przekazywania organizacjom humanitarnym części pieniędzy uzyskanych tego dnia ze sprzedaży. W Hiszpanii 23 kwietnia król wręcza najpoważniejszą nagrodę literacką dla autora hiszpańskojęzycznego dzieła – Premio Cervantes.

Co mówi legenda?

Historycznie idea święta książki wywodzi się z Katalonii. 23 kwietnia jest w tym regionie Hiszpanii hucznie obchodzonym świętem narodowym jako dzień jej patrona, św. Jerzego (Sant Jordi). Zgodnie z długą tradycją tego dnia obdarowywano kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew smoka pokonanego przez świętego. Później kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami w postaci książek. 

Męczennik święty Jerzy wg tradycji był urodzonym w Kapadocji rzymskim trybunem w wojsku Dioklecjana, ściętym jako chrześcijanin w 303 roku. Został uznany za patrona Imperium Bizantyjskiego, a także patrona rycerzy. Autor hagiografii, obok innych legend, przedstawia barwną opowieść o świętym Jerzym, który uwalnia córkę króla libijskiego miasta od smoka terroryzującego królestwo. Katalońska wersja legendy sytuuje całe wydarzenie w Montblanc, gdzie znajduje się Brama Świętego Jerzego z rosnącym u jej stóp krzewem róży. Krzew z kwiatami czerwonymi jak krew wyrasta z rozlanej krwi zabitego smoka, a święty Jerzy, zanim odjedzie, zrywa najpiękniejszą różę dla księżniczki.

Historia Święta Książki i Róży

Pomysł organizacji Święta Książki i Róży  (la Fiesta de Libro y la Rosa) zrodził się w Katalonii – w 1926 roku wystąpił z nim wydawca z Walencji, Vicente Clavel Andrés. Pierwotnie planowano je obchodzić 7 października, w domniemanym dniu urodzin Cervantesa, ale ponieważ data ta była niepewna, ostatecznie ustalono, że będzie to 23 kwietniadzień śmierci pisarza. Oficjalnie Dzień Książki zaczęto jednak w Hiszpanii obchodzić cztery lata później, w 1930 roku. Zwyczaj ten podchwyciły w 1964 roku pozostałe kraje hiszpańskojęzyczne na świecie. Obecnie każdy,  kto 23 kwietnia kupi w  Katalonii książkę, otrzymuje z nią kwiat.

Data 23 kwietnia jest symboliczna dla literatury światowej. W tym dniu w roku 1616 zmarli bowiem Miguel de Cervantes, William Szekspir i peruwiański historyk Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Szekspira podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego).  Na ten sam dzień przypada również rocznica urodzin lub śmierci innych wybitnych pisarzy, np. Maurice'a Druona, Halldóra Laxnessa, Vladimira Nabokova, Josepa Pla i Manuela Mejía Vallejo.

Dzień Książki w Polsce

W Polsce dzień ten obchodzimy od 2007 roku. Jednak już w 2002 roku w Małopolsce, na wzór Hiszpanii, 23 kwietnia zaczęto organizować
Małopolskie Dni Książki "Książka i Róża".

Jest to Inicjatywa krakowskiego oddziału Polskiej Izby Książki, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie oraz władz województwa.

Ideą nadrzędną Małopolskich Dni Książki "Książka i Róża" jest rozwój czytelnictwa w regionie oraz zachęcenie mieszkańców do odwiedzania księgarń.  W Małopolsce mieszka wielu wybitnych pisarzy, poetów, literatów; działają tu prężne wydawnictwa, księgarnie i hurtownie książek, dysponujące olbrzymim potencjałem intelektualnym i organizacyjnym. Akcja "Książka i Róża" ma stać się w zamyśle organizatorów wielkim świętem wszystkich, którym losy książki są szczególnie ważne, od twórców po czytelników.

W związku z rosnącym sukcesem Międzynarodowego Dnia Książki i Praw Autorskich UNESCO postanowiło stworzyć tytuł Światowej Stolicy Książki, który jako pierwsze miasto otrzymał Madryt. Tytuł ten przyznawany jest co roku przez UNESCO jako wyróżnienie dla najlepszego przygotowanego przez dane miasto programu promującego książki i czytelnictwo. W 2016 roku tytuł Światowej Stolicy Książki  nosił Wrocław. Jest to pierwsze miasto w Polsce, które uzyskało ten tytuł UNESCO.

Dajcie znać, czy u Was też obchodzi się to święto. Kupiliście sobie z tej okazji jakąś książkę?

Ja od wielu lat tego dnia odwiedzam księgarnie. Wracam z zapasem książek i różami. Czasem biorę udział w dodatkowych wydażeniach związanych z tym świętem.

W tym roku dodatkowo uczciłam to wydarzenie premierą podcastu o pisaniu. Będę opowiadać w nim o książkach,  pisaniu, korekcie tekstów. Planuję też zapraszać ludzi związanych z branżą wydawniczą, pisarzy, redaktorów. 

Pierwszy polski przewodnik po Islandii

Islandia jak z bajki – pierwsza polska książka na wyspie

W lipcu 2012 roku roku na rynku islandzkim ukazała się pierwsza w historii tego kraju książka wydana w języku polskim. Nosi tytuł „Islandia jak z bajki”. W tej premierze mogę pochwalić się swoim skromnym udziałem.

Porywające opisy przyrody? Tak, to możliwe!

Książka została napisana w formie fabularyzowanego przewodnika, a jej autorką jest Janina Ryszarda Szymkiewicz – absolwentka Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, która wiele lat przepracowała na morzach i oceanach świata.

„Islandia jak z bajki” jest opowieścią o magicznej podróży wokół Islandii, o zachwycie i niedowierzaniu i o tym, że są jeszcze takie miejsca, których nie znajdziecie nigdzie indziej na świecie.

W książce jest sporo opisów przyrody. Ale niech Wam się nie kojarzą od razu z opisami z „Nad Niemnem”. Czyta się je z zapartym tchem. Ma się ochotę natychmiast na własne oczy obejrzeć te niesamowite islandzkie krajobrazy. Autorka wplata pomiędzy opisy historie opowiadane przez mieszkańców, którzy „potrafią cieszyć się życiem, śpiewając swoje dawne pieśni sławiące honor, odwagę, szczodrość, a ganiące skąpstwo i złamanie przysięgi”. 

Dzięki nim poznacie obraz kraju – nie ten turystyczny, lecz autentyczny, dziki, nieprzystępny.

Janina Ryszarda Szymkiewicz zaprasza wszystkich czytelników w podróż po kraju, o którym w Polsce mówi się często: „Islandia? Kierunek całkowicie nieznany…”.

Pierwszy polski przewodnik po Islandii

Książka ma formę przewodnika, który możecie zabrać ze sobą w podróż po tym niesamowitym kraju.

Każda z opowieści poświęcona jest innemu regionowi geograficznemu Islandii. Odwiedzicie bajkowe jezioro Mývatn, gdzie schronienie znalazły ciekawe ptaki, a krajobraz jest jak nie z tej planety. Objedziecie dookoła Fiordy Zachodnie, mijając maleńkie miasteczka i osady. Poznacie tam ludzi, którzy potrafią przywołać z pamięci miejsca niezwykłe i tajemnicze.

Posłuchacie opowieści opartej na wydarzeniach, które miały miejsce wczesną wiosną na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jest to opowieść o Guðlaugurze Friðþórssonie, który u wybrzeży wyspy Heimaey – największej wyspy archipelagu Vestmannaeyjar – przetrwał sześć godzin w lodowatej wodzie, gdy zatonął jego kuter rybacki. 

Poznacie historię niezwykłego człowieka z doliny Svarfaðardalur – Baldura z Bakki. Jego koń, który nosił również imię Baldur, zdobył tytuł mistrza świata na hipodromie w Niemczech, a po zakończeniu zawodów nie mógł powrócić do Islandii, bo prawo tego zabrania. Znajdziecie się w Reykjavíku w miejscach, w których warto bywać. A potem obejrzycie stolicę oczami Francuzów…

Posłuchacie opowieści związanych z historią tego kraju i mitologią nordycką. Dowiecie się, co to są domy szybkich obrazów oraz imiona, które istnieć nie mogą. Przeczytacie sagę o wielorybie na motocyklu, o wyspach kulistych i innych tajemniczych zakątkach wulkanicznej wyspy.

Islandia to również fabryki rybne. Tam też autorka zaprosi nas na chwilę i opowie o pracy w jednej z nich. 

Jest to podróż w nieznane, gdzie spotkacie również… samych siebie.

 

Niestety książka nie jest dostępna na polskim rynku, ale można zamówić ją przez internet.

Aby uprzyjemnić nam pracę nad przewodnikiem, pani Janina podesłała nam utwór islandzkiego zespołu. Nas oczarował tak samo jak opisy przyrody. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba. Koniecznie dajcie znać.

A może byliście w Islandii i możecie się podzielić wrażeniami?

 

Jedenaste: Nie cudzysłów!

Cudzysłów to nikczemny znak.
Po pierwsze: odmiana tego wyrazu nie jest dla wszystkich oczywista. Po drugie: cudzysłów »występuje« ‘w’ «kilku» „różnych” ‚dziwnych’ „formach”.
Dziś rozpracujemy cudzysłów raz na zawsze!

Kiedy używać myślnika

Kiedy używać myślnika? Myślnik i łącznik – czym się różniąPauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik... Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myśliszTak naprawdę...

Jak wydać książkę

Jak wydać książkę

Jak wydać własną książkę

Kolejna publikacja ujrzała światło dzienne

Jak wydać książkę

Z dumą donoszę, że światło dzienne ujrzała kolejna książka, w której opracowaniu językowym (korekta i redakcja) miałam skromny udział. Tym razem jest to poradnik, dzięki któremu dowiesz się, jak wydać i wypromować własną książkę. Autorką jest pisarka, doktor literaturoznawstwa Krystyna Bezubik.

Z Krysią współpracuję od dwóch lat. Powierzyła mi opiekę językową nad swoim blogiem. Poprawiałam także jej poradnik „Piszę codziennie” Jest to zbiór ćwiczeń, które pojawiają się na prowadzonych przez Krysię kursach pisania.  Fantastyczny sposób na ćwiczenie kreatywności i rozwijanie pisarskiego warsztatu. Dzięki tym ćwiczeniom wiele osób przełamało blokadę pisarską. 

Jak wydać i wypromować książkę

Jak wydać i wypromować książkę

Krystyna Bezubik

Z tej książki dowiesz się:

– jakie masz możliwości wydania książki;
– jak znaleźć wydawcę;
– jak przygotować propozycję wydawniczą, która zainteresuje wydawcę;
– czym jest self-publishing i na co uważać, decydując się na tę formę wydania;
– ile może kosztować wydanie książki i skąd wziąć pieniądze;
– jaka umowa z wydawnictwem jest dla Ciebie najkorzystniejsza;
– czy ktoś może ukraść Twój tekst i jak się przed tym zabezpieczyć;
– i w końcu jak dotrzeć do czytelników i zdobyć ich serca!

Czego dowiesz się z tej książki?

Miałam przyjemność współpracować z Krysią również przy tym projekcie. Wykonałam redakcję i drugą korektę.  Zostałam również sponsorem książki. „Jak wydać i skutecznie promować książkę” to pierwszy na rynku kompleksowy podręcznik dla self-publisherów.

Jeśli myślisz o tym, by samodzielnie wydać książkę, to wreszcie masz możliwość w jednym miejscu zdobyć wiedzę na temat tworzenia propozycji wydawniczej, sposobów promocji, praw autorskich, współpracy z korektorem i drukarnią. Krysia skupia się w poradniku na pisarzach, którzy już ukończyli swoją powieść lub planują to zrobić najbliższym czasie.

 

PROJEKT KSIĄŻKA | Wstęp

Jak wydać książkę? Od czasów Gutenberga wiele się zmieniło, ale pogłoski o śmierci druku są znacznie przesadzone. Dlatego powstał projekt KSIĄŻKA. Moi goście opowiadają o poszczególnych etapach procesu wydawniczego, dzielą się swoim doświadczeniem.

czytaj dalej

zostan korektorka

Zapisz się na listę zainteresowanych

Będę Cię informować o bonusach i szczegółach sprzedaży.

Udało Ci się zapisać!