fbpx

Dzień Matki

Mama, matka, mateczka, czyli etymologia z okazji Dnia Matki

Newsletter

Kategorie

Dziś wszystkim mamom składamy serdeczne życzenia z okazji ich święta!

Skąd się wzięła mama?

Zastanawialiście się kiedyś, jakie jest pochodzenie słowa matka w języku polskim. Język polski należy do grupy języków słowiańskich wywodzących się ze wspólnego wszystkim Słowianom języka prasłowiańskiego, który z kolei należy do grupy języków indoeuropejskich, mających odległego przodka – wspólny język praindoeuropejski.
 
Wiele nazw, którymi określamy członków rodziny, pochodzi od form dźwiękonaśladowczych, których używają dzieci, niemowlęta. Cechą takiego języka jest charakterystyczne podwajanie sylab, np. mama, tata, papa, baba, dziadzia.
 
Wyraz „mama” powstał w wielu językach właśnie jako dźwiękonaśladowcze wołanie niemowlęcia. Najwcześniej dziecko uczy się wymawiać sylabę ma-.
 
Natomiast najstarszym i najbardziej powszechnym sposobem tworzenia nazw pokrewieństwa było dodawanie do takich właśnie podstawowych, pierwotnych sylab przyrostka -ter.
 
Widać to zarówno łacińskiej mater, niemieckiej Mutter, angielskiej mother, jak również w określeniach innych członków rodziny – łacińskie frater (brat), pater (ojciec).
 
W języku prasłowiańskim rozwinęła się forma M. *mati, D. *matere, natomiast w  języku staropolskim miała ona postać mać i formy odmiany D. macierze, CMs. macierzy, B. macierz, N. z macierzą.
 
Występowała też w mianowniku lp. forma maciora, która jeszcze w XV wieku pojawiała się np. w pieśniach religijnych.
 
Rzeczownik maciora zdecydowanie zmienił znaczenie: obecnie ma raczej negatywny wydźwięk. Odnosi się wyłącznie do samic niektórych zwierząt, szczególnie świń (choć do XVII wieku maciorą nazywano także królową pszczół).
Współcześnie ani wyraz mać, ani forma macierz w swojej pierwotnej funkcji znaczeniowej nie występują: mać stanowi jedynie składnik znanego wulgaryzmu, a słowo macierz znane jest np. jako termin specjalistyczny w matematyce i informatyce; przez pewien czas funkcjonowało też jako określenie ojczyzny.
 
Wyraz matka zaczął się upowszechniać w XIV–XV wieku. Początkowo był zdrobnieniem, utworzonym od rdzenia mat’- za pomocą przyrostka -ka, który tworzył niegdyś i do dzisiejszego dnia tworzy nazwy zdrobniałe, np. córa → córka, gęś → gąska, mysz → myszka, ława → ławka.
Jako że zdrobnienia i spieszczenia często ulegają neutralizacji, tzn. zanika ich pieszczotliwy, ekspresywny charakter (np. baba → babka → babcia), dlatego też z czasem wyraz matka zaczął być używany w znaczeniu neutralnym, a pojawiły się inne, nowe zdrobnienia typu mateczka, matuchna, matula, mateńka.
 
 
Opracowano na podstawie: Mirosława Siuciak i Katarzyna Wyrwas, Jakie jest pochodzenie słowa matka w języku polskim?
 

Czy walczysz z wiatrakami?

Czy walczysz z wiatrakami?

Często walczę z wiatrakami. Zmagam się z powszechnymi błędami językowymi, które tak się zakorzeniły w polszczyźnie, że chyba nie da się ich pokonać. Błędnie tworzone związki frazeologiczne, niepoprawne zapisy dat, nadużywanie wielkich liter, niewłaściwa interpunkcja.

Czasem czuję się jak Don Kichot.

Obiecałam sobie, że w tym roku przeczytam „Don Kichota z Manchy”.
Wstępnie planowałam w oryginale, ale po kilku stronach poddałam się. Niestety moja znajomość hiszpańskiego nie jest już tak dobra jak kiedyś, by porywać się na takie dzieło. Ale po polsku mi się udało. Trochę czytałam, trochę słuchałam audiobooka.

Jak literatura wpływa na język?

Czytając, zaczęłam się zastanawiać, jak literatura piękna wpływa na język. 

Nazwiska pisarzy lub imiona i nazwiska bohaterów literackich stały się podstawą do tworzenia nowych wyrazów pospolitych, nowych pojęć.

Hamletyzm to słowo wywodzące się od imienia bohatera Szekspira, określające postawę człowieka niezdolnego do podjęcia decyzji, u którego przeważa myśl nad czynem.

Od nazwiska bohaterów dramatu Gabrieli Zapolskiej utworzone zostało pojęcie dulszczyzny. Określa ono obłudną, opartą na podwójnej moralności i lęku przed skandalem postawę, którą prezentowała bohaterka dramatu i większa część jej rodziny.

Mianem donżuana nazywany jest przystojny, pełen osobistego uroku uwodziciel, przedmiotowo traktujący kobiety egoista. Imię to nosił legendarny hiszpański szlachcic, słynący z miłosnych podbojów; bohaterem swojej komedii uczynił go Molier. Dlatego właśnie używamy francuskiego brzmienia tego słowa [Don Żuan], a nie hiszpańskiego [Don Chuan].

Lolitka we współczesnej polszczyźnie to bardzo młodziutka dziewczyna, rozbudzona seksualnie i budząca zainteresowanie dorosłych mężczyzn. Określenie to pochodzi od imienia tytułowej bohaterki powieści Nabokova – Lolita.

Dzieło Miguela Cervantesa jest pierwszą powieścią nowożytną. Dzięki jej bohaterowi mamy w polszczyźnie książkowe wyrazy donkiszoteria oraz donkiszotyzm, które odnoszą się do postępowania osoby walczącej o wzniosłe cele, ale pozbawionej poczucia rzeczywistości. Przez swoje zachowanie naraża się ona na śmieszność.

To jednak nie wszystko.

We współczesnym języku polskim funkcjonuje też frazeologizm ktoś walczy z wiatrakami. Używany jest w dwóch znaczeniach.
Jeżeli mówimy, że ktoś walczy z wiatrakami, uważamy że walczy z kimś lub czymś, czego nie da się pokonać lub że walczy z niemającym rzeczywistego znaczenia, urojonym przeciwnikiem.

Źródłem frazeologizmu jest postępowanie literackiego Don Kichota, który walczył z wiatrakami, uważając je za olbrzymie i niebezpieczne potwory.

Co ciekawe, słownik języka polskiego odnotowuje dwie formy nazwiska bohatera: Don Kichot i Donkiszot (z hiszp. Don Quijote).
Pojawia się też wyraz donkiszot (pisany małą literą), który oznacza człowieka kierującego się wzniosłymi ideami, pragnieniem walki o szlachetne cele, ale niemającego poczucia rzeczywistości, realności swych zamierzeń,  sprawiającego wrażenie komiczne; błędny rycerz, marzyciel, fantasta, utopista.
Drugie znaczenie tego słowa odnosi się do człowieka rażąco wysokiego i chudego.

Walczycie czasem z wiatrakami?

Jestem ciekawa, co próbujecie pokonać. Jak sobie radzicie? Jakie macie metody?
A może poddaliście się, bo uważacie, że była to walka z wiatrakami. Chętnie poczytam Wasze historie.

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha? Jeśli chcesz pisać dobre teksty, musisz nauczyć się malować słowami. Obrazowe opisy miejsc, postaci przyciągają uwagę czytelnika. Dlatego przedstawiaj swój świat jako obraz pełny kolorów. Jak to zrobić? Jeśli chcesz...

czytaj dalej

Tłusty czwartek – pączki, chrust, faworki czy kreple?

Tłusty czwartek – pączki, chrust, faworki czy kreple?

CO JADAMY W TŁUSTY CZWARTEK –

PĄCZKI, KREPLE, FAWORKI

CZY CHRUST?

Newsletter

Kategorie

Przed nami tłusty czwartek i ostatnie dni karnawału. Skoro tłusty czwartek, to pączki. A może niekoniecznie?

Karnawałowy zwyczaj ucztowania

No właśnie… tłusty czwartek – wbrew pozorom małą literą, bo to nie nazwa święta, ale zwyczaju.

Przyjęło się, że jeśli ktoś w tłusty czwartek w ogóle nie zje pączka, nie będzie mu się wiodło. Może dlatego w ten dzień statystyczny Polak zjada 2,5 pączka, a wszyscy Polacy razem w tym czasie pochłaniają ich prawie 100 milionów.

Zwyczaj jedzenia w tłusty czwartek pączków zadomowił się w Polsce już w XVII wieku, ale raczej w miastach i na dworach. Na wsi pojawiły się pod koniec XIX i na początku XX wieku. Jednak, co ciekawe, „starożytnych” pączków nie jadano tak jak dziś – na słodko – lecz ze skwarkami. Słodkie nadzienie zyskały najprawdopodobniej dzięki wpływom kuchni arabskiej.

Jeżeli chodzi o sam tłusty czwartek, to jest on elementem znacznie szerszego zjawiska – schyłku karnawału, dni zabaw i tańców, charakterystycznych nie tylko dla kultury polskiej, ale całej przechodzącej do postu kultury chrześcijańskiej – od Wenecji po Rio de Janeiro.

Dlaczego lubiono wtedy zjadać pączki? Kiedyś 40-dniowy post był przestrzegany o wiele bardziej restrykcyjnie. Dlatego uważano, że trzeba się przed nim najeść do syta.

Pączki, kreple, faworki czy chrust?

Na Śląsku pączek jest znany pod nazwą krepel. Nazwa ta ma dawne pochodzenie. Według wydanej w 1714 r. we Frankfurcie i Lipsku Kroniki śląskiej (Der Schlesischen Kern-Chronicke) w odrębnym śląskim języku używanym w mowie i sztuce (poezji) istniało od dawna słowo Kraeppel. Krepel, podobnie jak żymła (bułka), to słowa używane przez Mikołaja Reja (Żywot człowieka poczciwego). Są staropolskie, choć krepel ma niemiecki rodowód. W języku niemieckim nie ma jednego określenia na taki wyrób cukierniczy, a słowo Pfannkuchen może oznaczać zarówno pączek, jak i naleśnik.

Historia faworków

Tłusty czwartek to nie tylko pączki. Jadamy także faworki.

Są to polskie i litewskie oraz niemieckie tradycyjne, chrupkie ciastka o słodkim smaku, w kształcie złożonej kokardki, smażone w tłuszczu i posypywane cukrem pudrem. Najczęściej spożywane w czasie karnawału i tłustego czwartku lub na ostatki. Wyraz polski został zapożyczony z jęz. francuskiego faveur i oznacza m.in. wąską wstążeczkę, tasiemkę jedwabną. Określenie to jest używane dopiero od lat 30. ubiegłego stulecia. Wcześniejsza nazwa to po prostu – chrust lub chruścik.

Czy wierzyć legendzie?

Jak głosi legenda, faworki były dziełem przypadku.

Niedoświadczony pomocnik cukiernika przez nieuwagę upuścił fragment ciasta przygotowanego z myślą o pączkach wprost do rozgrzanego tłuszczu. Bojąc się reakcji mistrza, czym prędzej posypał usmażony warkocz cukrem pudrem i w ten sposób nie tylko uratował swoją posadę, ale i stworzył pierwszego faworka.

Co jada polonia w tłusty czwartek?

W innych krajach pączki różnią się nieco od polskich. Różnica ta wynika z używania specjalnej mąki i trochę innego sposobu smażenia w tłuszczu.

W ten sposób są smażone Berliner Pfannkuchen, mniej tłuste pączki niemieckie, znane też w Portugalii jako Bolas de Berlim, we Francji – Boule de Berlin, a w Finlandii – Berliininmunkki.

W Rosji ich nazwa пончики – poncziki – jest najbardziej zbliżona do stosowanej w Polsce.

W Izraelu są sufgania (hebrajski: סופגנייה), które są podobne do niemieckiego wariantu, a także ponczkes (פּאָנטשקעס), które wprowadzili polscy Żydzi i są podobne do polskich pączków.

Węgierskie farsangi fánk są bez nadzienia, bo podaje się je osobno, na sąsiednim na talerzu.

W kulturze amerykańskiej pączki są znane jako doughnuts (donut) i mają postać pierścienia z dziurką w środku (tj. torusa). Ostatnio jednak furorę robią właśnie nasze „paczki”.

Jak pączek w maśle

Znane jest powiedzenie: czuć się jak pączek w maśle. Co to właściwie znaczy? Po raz pierwszy takiego określenia użył Mikołaj Rej w Żywocie człowieka poczciwego.

Jeżeli mówimy, że ktoś czuje się, wygląda lub żyje jak pączek w maśle, to znaczy, że jego kondycja psychiczna, fizyczna i materialna są doskonałe.

Czujcie się więc – przynajmniej dzisiaj – jak pączek w maśle.

Co Wy jecie w tłusty czwartek?

Pączki, faworki, chrust, chruściki czy kreple?

Czy temperówka może strugać wariata?

Czy temperówka może strugać wariata?

Jeśli mówisz, że noga Ci się podwinęła, że przyjmujesz na siebie odpowiedzialność, albo że ktoś idzie po najmniejszej linii oporu, to popełniasz błąd.

Dziś o ciekawych związkach wyrazowych – frazeologizmach.

Definicje

Profesor Jerzy Bralczyk w „Słowniku 100 tysięcy potrzebnych słów” tak definiuje związki frazeologiczne:

Są to ustabilizowane w danym języku, połączenia wyrazów, których znaczenia nie są równe sumie znaczeń poszczególnych wyrazów.

Mówiąc prościej, związek frazeologiczny to takie połączenie słów, które łącznie oznacza zupełnie coś innego, niż oddzielne znaczenia poszczególnych słów. Jego znaczenie jest metaforyczne. Nie należy rozumieć go dosłownie.

Czasami jest błędnie nazywany przysłowiem. To natomiast jest zgodnie z definicją:

krótkim zdaniem pochodzącym zwykle ze źródeł ludowych lub literackich, utrwalone w tradycji ustnej, wyrażające jakąś myśl, sentencję, wskazówkę, przestrogę.

Profesor Podracki, recenzując Wielki słownik frazeologiczny z przysłowiami, napisał:

Związki frazeologiczne stanowią nieodłączny i bardzo cenny fragment leksyki w każdym języku. Ich powiązania z historią, cywilizacją, kulturą narodu są powszechnie znane (m.in. utrwalony w języku obraz świata, antropocentryzm, wartościowanie). Zbiory frazeologizmów służą celom praktycznym (użytkowym i dydaktycznym) i naukowym.

Funkcjonowanie związków frazeologicznych

Aby wyjaśnić funkcjonowanie związków frazeologicznych, muszę odnieść się do zasad językowych, a dokładniej do frazeologii (to dział językoznawstwa zajmujący się związkami wyrazowymi).
Ze względu na stopień łączliwości wyróżniamy związki frazeologiczne stałe, łączliwe i luźne.

Związki łączliwe to związki, w których wyrazy nie są aż tak ściśle związane ze sobą, by zmiana jednego z nich powodowała niemożliwość zrozumienia sensu całości, np. pomyślny zbieg okolicznościszczęśliwy zbieg okoliczności.

Natomiast związki stałe są związkami, w których żadna zmiana nie jest możliwa, gdyż związek straci sens, np. uciekać, gdzie pieprz rośnieuciekać, gdzie papryka rośnie.

Związki te są nieprzekładalne na inne języki – nazywamy je idiomami.

    bezpłatne warsztaty korektorskie

    Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
    Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

    Podział związków frazeologicznych

     Ze względu na budowę gramatyczną natomiast związki frazeologiczne dzielimy na:

    • wyrażenia, czyli związki wyrazowe, w skład których nie wchodzi czasownik, np. biały kruk, kamień węgielny, marzenie ściętej głowy;
    • zwroty, czyli związki wyrazowe, w których podstawowym członem jest czasownik, np. spojrzeć prawdzie w oczy, dać nogę, stawać okoniem;
    • frazy, czyli połączenia wyrazów mające budowę zdania lub równoważnika zdania, np. czym chata bogata, tym rada, jaki pan, taki kram, bez pracy nie ma kołaczy; frazami są przysłowia, sentencje, powiedzonka.

    W języku wciąż pojawiają się nowe związki frazeologiczne, nawiązujące do sytuacji z życia codziennego. Posługujemy się nimi chętnie, ponieważ stanowią pewien skrót myślowy, są zabawne, ubarwiają wypowiedź. Wystarczy przypomnieć takie związki: jeździć na gapę, pirat drogowy, sytuacja podbramkowa. Bardzo dużo frazeologizmów odnosi się do części ciała, np.: mieć głowę do interesów, wisieć na włosku, na oko, uszy do góry, kręcić nosem, na własną rękę.

    Pochodzenie związków frazeologicznych

    Skąd się biorą?

    • z mitologii: nić Ariadny, syzyfowa praca,
    • z Biblii: salomonowy wyrok, rzeź niewiniątek,
    • z historii: pójść do Canossy, chylić czoła, bajońskie sumy,
    • z literatury: walka z wiatrakami, być albo nie być,
    • z legend, anegdot: wyjść jak Zabłocki na mydle, wzrok Bazyliszka,
    • z życia codziennego: woda sodowa uderzyła do głowy, małe piwo, bawić się w kotka i myszkę, pokładać się ze śmiechu.

    Aby opowiadania były barwne i dynamiczne

    Wybór związków frazeologicznych pasujących do danej sytuacji jest duży.

    Gdy wszystko nam się udaje, to znaczy, że idzie jak z płatka lub jak po maśle.

    Jeśli wiemy, jak rozwiązać jakiś problem, możemy wykrzyknąć: to proste jak drut, to jasne jak słońce, to bułka z masłem, to kaszka z mlekiem.

    Jeśli natomiast problem okaże się trudny, będzie to twardy orzech do zgryzienia, a iść nam będzie jak po grudzie. Może się okaże, że porwaliśmy się z motyką na słońce.

    Są ludzie, którzy za nic nie zdradzą powierzonej im tajemnicy, czyli będą trzymać język za zębami, nie puszczą pary z ust, będą milczeć jak zaklęci, nabiorą wody w usta.

    Warto korzystać z synonimicznych (bliskoznacznych) związków frazeologicznych, aby opowiadania były barwne i dynamiczne.

    Niestety nieznajomość znaczenia frazeologizmów bywa przyczyną błędów. Wprawdzie czasem nas to śmieszy, ale może też być źródłem nieporozumienia. 

    Błędne związki frazeologiczne

    Błędy mogą polegać na:

    • opuszczeniu albo dodaniu jakiegoś wyrazu wchodzącego w skład związku, np.: użyć jak w studni (zamiast użyć jak pies w studni); wyrwać się jak przysłowiowy filip z konopi (zamiast wyrwać się jak filip z konopi);
    • zastąpieniu jednego wyrazu innym, np.: nie dać sobie w kotlet dmuchać (zamiast nie dać sobie w kaszę dmuchać);
    • skrzyżowaniu dwóch związków frazeologicznych, np.: przywiązywać uwagę (powstał ze związków przywiązywać wagęzwracać uwagę),
    • zamianie formy fleksyjnej jednego z wyrazów, np.: ściany mają ucho (zamiast ściany mają uszy),  kapuściana główka (zamiast kapuściana głowa).

    Związków frazeologicznych w języku mamy bardzo wiele, zresztą im język jest bogatszym, tym jest ich więcej. Warto pamiętać, że każdy język ma swoje związki frazeologiczne i nie należy ich przekładać dosłownie! Zwroty te często sprawiają problem nie tylko cudzoziemcom, ale także rodzimym użytkownikom języka. Dlaczego? Bo aby uniknąć błędów frazeologicznych, trzeba po prostu je poznać.

    Jakie ciekawe pomyłki frazeologiczne udało Ci się spotkać w tekstach?

    Patrycja Bukowska

    Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

    Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

    Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

    Newsletter

    Kategorie

    Może Cię zainteresować

    Czy kupujesz kota w worku?

    Czy kupujesz kota w worku?

    Oczywiście każdy potrafi wyjaśnić, co obecnie oznacza powiedzenie "nie kupuj kota w worku". Ale co ma do tego kot? Zapraszam do lektury wpisu o historii kota w worku.
    czytaj dalej

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 1)

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 1)

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 1)

    Często nie zwracamy na nie uwagi. Są chwile, gdy chętnie byśmy się ich pozbyli, bo sprawiają nam same problemy. A jednak… Dzięki nim możemy coś ukryć lub wręcz przeciwnie – wykrzyczeć. Pomagają nam okazywać emocje. Pokazują, kiedy wstrzymać oddech. Są mistrzami drugiego planu. Dzięki znakom interpunkcyjnym możemy brzmieć bardziej pobudliwie. Lub autorytatywnie. Lub empatycznie. Możemy zbudować napięcie. Zatrzymać czytelników lub zachęcić ich, by pędzili naprzód – do następnego akapitu…

    Chcesz wiedzieć, jak to zrobić? No to zaczynajmy! Zapraszam Cię w podróż po tajemniczym świecie znaków interpunkcyjnych. 

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE

    Po kilku latach pracy jako korektorka uświadomiłam sobie, że interpunkcja ma znaczenie. Te niepozorne znaki w naszych tekstach są ważniejsze, niż dotychczas myślałam.

     

    CZY INTERPUNKCJA JEST TYLKO DLA PURYSTÓW?

    Już samo pisanie jest wystarczająco trudne, ponieważ musisz myśleć o budowaniu odpowiednich zdań, o dobieraniu właściwych słów. Oprócz tego musisz też unikać literówek i innych błędów ortograficznych, bo te od razu zostaną wyłapane nawet przez mniej uważnego czytelnika.

    Ale kto ma czas, aby martwić o przecinki i kropki? Troska o interpunkcję jest dobra dla „gramatycznych nazistów” i pedantycznych nauczycieli. Pisarzom dbanie o poprawność interpunkcyjną zajęłoby zbyt wiele czasu. Od tego zresztą mają redaktorów i korektorów.

    Masz jeszcze większą ochotę na pisanie i wykorzystywanie smakowitych wskazówek?

    Jeśli czujesz niedosyt, za śmiesznie niską cenę (tyle co dwa smaczne desery w krakowskiej restauracji) możesz otrzymać Smakowity kurs interpunkcji formie wygodnego e-booka.

    Ponad 60 stron praktycznych wskazówek, konkretnych przykładów i interaktywnych ćwiczeń! Dostajesz dostęp od razu do całości kursu.

    CZY WARTO SŁUCHAĆ ZALECEŃ KOREKTORA?

    Zazwyczaj autorzy słuchają wskazówek profesjonalistów i poprawiają swoje teksty zgodnie z poleceniami redaktorów.
    Czasem jednak autor postępuje nawet wbrew zaleceniom korektorów. Tak jak zrobiła to na przykład Beata Pawlikowska, pisząc o korekcie swojej książki „Planeta dobrych myśli”, zleconej Wydawnictwu G+J. Zinterpretowała rolę interpunkcji w tekście (we własnym tekście) w następujący sposób:

    Korekta w wydawnictwie G+J jest bezbłędna. Wychwyciła wszystkie brakujące ogonki, a następnie zalała tekst deszczem przecinków i kropek. Ale ja lubię w interpunkcji klimaty bardziej pustynne. To samo zdanie ma zupełnie inną moc, zależnie od tego, czy zostanie posiekane pięcioma przecinkami, czy ozdobione tylko jednym.

    Lubię przecinki. Daję im artystyczną wolność, nieskrępowaną schematem. Przecinek uważam za narzędzie artystyczne, a nie karnego żołnierza, który musi stać zgodnie z przepisami. Przecinek mówi czasem więcej niż słowo, zatrzymuje myśl, oddziela znaczenia, a czasem nadaje im nowy sens. Także wtedy kiedy znika.

    Czasami na końcu zdania nie stawiam kropki, żeby dłużej brzmiało. Przecinki i kropki w tej książce zostały postawione i zniknięte przeze mnie, wbrew zaleceniom korekty i na moją odpowiedzialność.

    (B. Pawlikowska, Planeta dobrych myśli, Warszawa 2013, s. 224)

    CZY INTERPUNKCJA JEST POTRZEBNA?

    Zgadzasz się z Beatą Pawlikowską? Czy uważasz, że swoboda interpunkcyjna jest dobrym rozwiązaniem? Czy całkowita dowolność pomaga w wyrażaniu swoich myśli? Jestem ciekawa, co o tym sądzisz.

    Ja uważam, że dzięki tym małym znaczkom tekst nabiera smaku, a czytelnik ma apetyt na więcej! A co najważniejsze – dobra interpunkcja ułatwia odbiór komunikatu. Tekst, który piszesz, stanie się zrozumiały dla Twojego czytelnika. Jeśli jednak zabraknie znaków interpunkcyjnych lub będzie ich za dużo, komunikacja będzie zakłócona.

    Gdy opanujesz interpunkcję, pisanie stanie się przyjemnością! Przecinki przestaną być dla Ciebie zmorą.

     

    Newsletter

    Kategorie

    BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

    Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
    Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

    Kobieta niejedno ma imię

    Kobieta niejedno ma imię

    Czy wiesz, że jeszcze w XVII w. określenie kobieta było obraźliwe? Stosowało się je jako wyzwisko, głównie w środowisku mieszczańskim. Obecnie jest najpopularniejszym i nienacechowanym określeniem przedstawicielki płci pięknej. Jak jeszcze nazywano kobietę? Zacznijmy...

    czytaj dalej
    Kiedy używać myślnika

    Kiedy używać myślnika

    Pauza, półpauza, ćwierćpauza, myślnik, dywiz, łącznik… Czy nie za dużo tych kresek? Pewnie już całkiem się zagubiłaś – nie wiesz, czym się różnią i kiedy je stosować. Myślnik oznacza, że myślisz Tak naprawdę wystarczy, że będziesz rozróżniać dwie: długą „–” (czyli...

    czytaj dalej

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 1)

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 2)

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE (CZ. 2)

    Prawdziwa siła pochodzi z kropki

    INTERPUNKCJA MA ZNACZENIE

    Po kilku latach pracy jako korektorka uświadomiłam sobie, że interpunkcja ma znaczenie. Te niepozorne znaki w naszych tekstach są ważniejsze, niż dotychczas myślałam.

    Często nie zwracamy na nie uwagi. Są chwile, gdy chętnie byśmy się ich pozbyli, bo sprawiają nam same problemy. A jednak… Dzięki nim możemy coś ukryć lub wręcz przeciwnie – wykrzyczeć. Pomagają nam okazywać emocje. Pokazują, kiedy wstrzymać oddech. Są mistrzami drugiego planu. Dzięki znakom interpunkcyjnym możemy brzmieć bardziej pobudliwie. Lub autorytatywnie. Lub empatycznie. Możemy zbudować napięcie. Zatrzymać czytelników lub zachęcić ich, by pędzili naprzód – do następnego akapitu…

    Chcesz wiedzieć, jak to zrobić? No to zaczynajmy! Zapraszam Cię w podróż po tajemniczym świecie znaków interpunkcyjnych.

    KROPKA – NAJWAŻNIEJSZY ZNAK INTERPUNKCYJNY

    Zdaniem wielu pisarzy to wykrzyknik dodaje siły ich głosowi. Ale to nieprawda. Prawdziwa siła pochodzi z kropki. 

    Pewnie Cię zaskoczyłam. Dlatego powtórzę – prawdziwa siła pochodzi z kropki. To ona dodaje napięcia. Zamyka wypowiedzenie, które jest podstawową całością składniową i znaczeniową. Jest jak znak STOP.

     W obrębie wypowiedzenia, które jest zakończone kropką, mogą występować inne znaki interpunkcyjne. Dlatego kropka musi być uważana za podstawowy i najważniejszy znak przestankowania.

    MASZ OCHOTĘ NA MAŁE ĆWICZENIE INTERPUNKCYJNE?

    Przeczytaj ten ostatni akapit na głos:

    Twoim zadaniem jako blogera nie jest po prostu pisanie tutoriali, dzielenie się faktami oraz poradami. Przydatna wskazówka, która nie jest wykorzystywana, jest jak zszywanie książki, której nikt nie otworzy. Jest zapomniana i bezużyteczna. Zamiast działać wyłącznie jako bloger, rozdając wskazówki, zostań mentorem dla swoich czytelników, szefem swojej wioski, przywódcą plemienia. Porusz swoje plemię i szybko zacznij działać, ponieważ czytelnicy czekają na ciebie.

    Ciągnie się trochę ten tekst. Czujesz to, prawda? Nie jesteś podekscytowana. Oto alternatywna wersja z większą liczbą kropek: 

    Twoim zadaniem jako blogera nie jest po prostu pisanie tutoriali. Twoim zadaniem nie jest dzielenie się wskazówkami, faktami i poradami. Przydatna wskazówka, która nie jest wykorzystywana, jest jak zszywanie książki, której nikt nie otworzy. Jest zapomniana i bezużyteczna. Nie jesteś po prostu blogerem. Jesteś mentorem dla swoich czytelników, szefem swojej wsi, przywódcą plemienia.

    Porusz swoje plemię.

    Do dzieła!

    Czytelnicy czekają na ciebie.

     

    Używaj częściej kropki. To najprostszy sposób, aby ożywić swój tekst. Aby dodać napięcia konkretnym frazom. By stać się bardziej autorytatywnym i inspirującym.

    Ale bądź ostrożna. Nie należy nadużywać kropki. Bo wtedy Twój tekst stanie się zbyt monotonny.

     

    zostan korektorka

    Zapisz się na listę zainteresowanych

    Będę Cię informować o bonusach i szczegółach sprzedaży.

    Zgoda na otrzymywanie wiadomości

    Udało Ci się zapisać!

    klub korektorów

    Zapisz się na listę zainteresowanych

    Dołącz do elitarnej społeczności korektorów i dowiedz się jako pierwsza o starcie klubu.


    Klub Korektorów to cykl szkoleń, dzięki którym opanujesz zasady poprawności językowej i rozwiniesz swój biznes, a klienci z przyjemnością będą powierzać Ci swoje teksty i polecać Cię innym.

    Udało Ci się zapisać!

    Warsztaty dla korektorów

    Zapisujesz się na bezpłatne jesienne warsztaty online dla (przyszłych) korektorów

     

    Tylko dla osób odważnych, które nie boją się brać życia w swoje ręce, chcą ruszyć w nieznane i spełniać swoje marzenia.

    Jeśli praca w zawodzie korektora jest tym, o czym marzysz, to nie szukaj wymówek.
    Czy kilka mitów może Cię powstrzymać przed spełnieniem marzeń?

    Zgoda

    Zapisałaś się poprawnie!