fbpx

Zdrobnienia – nowa moda czy infantylność?

JĘZYK POLSKI, ZAPANUJ NAD SŁOWAMI

W restauracji podchodzi kelner do stolika:
— Rachuneczek?
Mężczyzna potwierdził.
— Płaci pan gotóweczką?
— Nie, karteczką — odpowiedział klient. – I poproszę fakturkę.

Przykładzików można by mnożyć

W ustach kobiety zdrobnienia jeszcze nie brzmią tak strasznie, ale gdy wypowiadają je mężczyźni, mam mieszane uczucia. Czy to przejaw zdziecinnienia czy jakaś moda? Nie mam pojęcia, ale wiem jedno: zdrobnienia we współczesnej polszczyźnie są zdecydowanie nadużywane.

Zdrabniamy często nieświadomie. Robimy tak, mówiąc do dzieci i zwierząt oraz okazując uczucia. Czy infantylizowanie języka jest dobre?

Na szczęście nigdy policjant nie straszył mnie mandacikiem, a o dowodzik prosi sporadycznie. Jednak często musiałam pokazywać w tramwaju czy autobusie bileciki do kontroli.

Klienci proszą o fakturkę lub piszą, że prześlą pieniążki. Markety kuszą nas ratką lekką jak piórko.

Panie spotkają się na kawusi, zjedzą razem obiadek w mieście i pójdą na spacerek.

Przykładzików można by mnożyć.

Nie jestem przeciwna zdrobnieniom samym w sobie. Zresztą sama prowadzę cykl #herbatkazkorektorką. Są to krótkie i szybkie porady językowe udzielane uczestnikom mojej grupy. Zdrobnienie jest więc użyte celowo i świadomie.

Nie ma tak naprawdę zbędnych środków językowych. Dzięki zdrobnieniom jest nam łatwiej wyrazić swoje emocje. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy ich nadużywać.

Do czego służą zdrobnienia?

Zdrobnienia pełnią cztery funkcje.

  • Pierwszą jest wskazanie niewielkich wymiarów czegoś (np. kubeczek, łóżeczko).
  • Druga funkcja polega na łagodzeniu przekazu. Tak jest chociażby z wplataniem w wypowiedzi określeń typu „mam pytanko”. Podobne zwroty służą odwróceniu uwagi od rzeczywistego „problemiku”.
  • Trzecią funkcją jest wyrażenie swojego emocjonalnego stosunku do przedmiotów. W tej kategorii prym wiodą „pieniążki”. Zwłaszcza w Krakowie to słowo jest niezwykle popularne. Mogą też służyć wyrażeniu pozytywnego, czułego stosunku do kogoś (synek, mamusia). Kochankowie używają zdrobnień, by podkreślić wartość części ciała („nosek”, „usteczka”) drugiej osoby. To również infantylizacja, ale pozytywna, przyjmująca postać adoracji.
  • Czwarta funkcja to infantylizacja odbiorcy. Gdy chcemy umniejszyć rolę rozmówcy, potraktować go pobłażliwie, wtedy jego przywary czy cechy często opisujemy zdrobnieniami. W ten sposób okazujemy brak szacunku, kpimy z drugiej osoby, mówiąc o jej „dziwnym kapelusiku” czy „przekrwionych oczkach”. Czasami mogą też służyć do wyrażenia stosunku pogardliwego (doktorek, prezesik).

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Dlaczego nadużywamy zdrobnień?

Przyczyn może być kilka. Najczęściej zdrobnień używamy, gdy chcemy:

  • odświeżyć sztywny język biurokracji;
  • skrócić dystans, wzbudzić sympatię;
  • rozładować napięcie lub zmniejszyć nieprzyjazne nastawienie rozmówcy;
  • wykreować się na osobę uprzejmą;
  • być postrzegani jako specjaliści, rutyniarze;
  • zmniejszyć dyskomfort związany z koniecznością poniesienia kosztów lub wypełnienia jakiegoś obowiązku;
  • spowodować przychylne nastawienie do czegoś.

Mirosław Bańko tak wypowiada się na ten temat:

Żeby zdrabniać, trzeba mieć odpowiednie mechanizmy słowotwórcze (np. przyrostki), a tych polszczyzna dostarcza nam pod dostatkiem. Żeby zdrabniać, trzeba też chcieć. W literaturze dla dzieci – oraz oczywiście w codziennych rozmowach z małymi dziećmi – powody do zdrobnień są oczywiste. Mniej oczywiste, zwłaszcza dla cudzoziemca, dlaczego dorosły Polak zamawia w restauracji śledzika z ogóreczkiem, zapija to setuchną, a na deser (jeśli po takim zestawie potrzebny deser!) wypija kawkę ze śmietanką. Pisano już o tym, że zdrobnienia są oznaką przychylnego nastawienia do rozmówcy. W środowiskach, w których ich częste używanie w tej funkcji stało się normą, słowo niezdrobniałe może budzić nieufność: „Zawsze prosił mnie o gazetkę, a dziś o gazetę. Obraził się czy co?”.

Tak więc stosujmy zdrobnienia, ale tylko wtedy, gdy naprawdę ma to sens. W pozostałych sytuacjach zachowujmy się jak dorośli ludzie, by nas ktoś nie uznał za infantylnych.

 

warsztaty korektorksie baner wpisy

Patrycja Bukowska

Pracuję jako redaktor, korektor i szkoleniowiec. Na co dzień dbam o teksty moich klientek i pomagam im spełnić marzenia o własnej książce. Jako mentor wspieram początkujące korektorki i uczę je, jak zarabiać na czytaniu. Pokazuję, że korekta jest prestiżowym i dobrze płatnym zawodem, który może być świetnym sposobem na życie.

 

Przeczytaj  też

[PODCAST] ZNS #004 zdrobnienia

[PODCAST] ZNS #004 zdrobnienia

Zdrabniamy często nieświadomie. Robimy tak, mówiąc do dzieci i zwierząt oraz okazując uczucia. W niektórych okolicznościach takie formy nie brzmią źle, ale gdy spotykam je w sytuacjach poważnych, dostaję dostaję gęsiej skórki. Czy to przejaw zdziecinnienia czy jakaś...

czytaj dalej
Whiskey whisky nierówna

Whiskey whisky nierówna

Czytałam jakiś czas temu bardzo ciekawy raport o konsumpcji alkoholi premium w Polsce. Czasem autorzy pisali whisky, a czasem whiskey. Początkowo myślałam, że to błąd i zaczęłam poprawiać. Zastanawiasz się, która forma jest poprawna? W tym wpisie wszystko Ci wyjaśnię. Koniecznie przeczytaj, bo nawet doświadczeni korektorzy wpadają w tę pułapkę.

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *