fbpx

Czy kupujesz kota w worku?

JĘZYK POLSKI

Nawiązując do kociego święta, chcę opowiedzieć Wam historię pewnego związku frazeologicznego. Zwrot „nie kupuj kota w worku” występuje w wielu krajach Europy już od XII w., a więc w czasach, kiedy koty były „towarem” bardzo cennym.

Oczywiście każdy potrafi wyjaśnić, co obecnie to powiedzenie oznacza – nie kupuj towaru, którego nie obejrzysz, nie daj się oszukać, płacąc za coś w ciemno. Ale co ma do tego kot?

Nie kupuj kota w worku

Wszystko robi się jasne dopiero, kiedy uwzględnimy do czego dawniej „służyły” koty, szczególnie te bezpańskie. Nadawały się one nie tylko na obiad, ale też… na ubranie. Ze źródeł historycznych jasno wynika, że w Zachodniej Europie istniała cała branża „kociarska”: specjalni łapacze wynajdywali i chwytali koty, kuśnierze zdejmowali z nich skórę i wykonywali z niej ubrania, a handlarze objeżdżali jarmarki i targowiska, oferując towary z kota. Rynek kocich ubrań był na tyle duży, że wprowadzano specjalne przepisy dotyczące handlu kotami.

Historyk i publicysta Kamil Janicki na portalu Ciekawostki historyczne objaśnia pochodzenie tego powiedzenia:

Wielką popularnością w średniowiecznych miastach cieszyło się łapanie, zabijanie i sprzedawanie na futro kotów, które jak najbardziej miały właścicieli. Czasem był to zwykły proceder przestępczy, czasem iście makabryczna zabawa. Przed takim losem swoich podopiecznych właściciele bronili się w bardzo prosty sposób: przypalali kotom skórę, aby nie dało się z niej uszyć niczego wartościowego.

W tym miejscu dochodzimy do sedna. O co najprawdopodobniej chodziło z powiedzeniem o „kotach w worku”? Właśnie o przypalane skórki, które nieuczciwy handlarz próbował upchnąć kupcowi bez wyjmowania z worka. W efekcie koci kuśnierze szybko zyskali równie kiepską reputację co lichwiarze.

Proceder sprzedawania kotów z wypalonym znamieniem był na tyle powszechny, że pozostawił ślad w postaci frazeologizmu w wielu językach narodowych. Z czasem powiedzenie stało się przestrogą przed kupowaniem czegokolwiek bez dokładnego sprawdzenia. Taką wersję przedstawia w książce „Kot. Historia i legendy” Laurence Bobis.

Co mówi legenda?

Antoni Krasnowolski w Przenośniach mowy potocznej przytacza natomiast niemiecką legendę, z której miałby się wywodzić wspomniany związek frazeologiczny. Otóż w średniowieczu nasi zachodni sąsiedzi wierzyli, że istnieje moneta, która wydana wraca zawsze do właściciela i można nią płacić w nieskończoność. Zdobyć tę monetę można tylko w jeden sposób. Należy złapać czarnego kota, wsadzić go do worka, a worek zawiązać na 99 supłów. Następnie w najdłuższą noc w roku, albo w noc noworoczną obejść kościół trzykrotnie, po czym zastukać do drzwi i wezwać zakrystiana. Wtedy pojawi się diabeł. Należy go zapytać, czy chce kupić zająca za talara. Kiedy diabeł się zgodzi, wręczy monetę, która już zawsze będzie wracała do nowego właściciela. Wtedy trzeba dać mu worek i uciekać, zanim spostrzeże się, że został oszukany. Fraza „nie kupuj kota w worku” odnosiłaby się według tej historii to sytuacji oszukanego diabła, który kupił nie to, co chciał kupić, a zapłacił doskonale.

Co mówią językoznawcy?

Katarzyna Kłosińska również wywodzi ten zwrot ze średniowiecznych praktyk handlu kotami, w nieco inny sposób jednak tłumaczy chowanie ich w workach:

Robiono tak z obawy, by zwierzę nie zapamiętało drogi do domu i nie uciekło nowym właścicielom do miejsca, skąd je przywieziono.

Język polski odnotowuje jeszcze wiele wyrażeń z kotem w roli głównej:

 

  • Bawić się w kota/kotka i myszkę
  • Biegać/latać jak kot z pęcherzem
  • Czarny kot
  • Dostać/dostawać kota
  • Drzeć z kimś koty
  • Kochać się/żyć jak pies z kotem
  • Kochliwy jak kot w marcu
  • Kocie oczy
  • Kocie łby
  • Kupić/kupować kota w worku
  • Mieć kota na punkcie czegoś, kogoś
  • Pierwsze koty za płoty
  • Popędzić, pogonić komuś kota
  • Spaść jak kot na cztery łapy
  • Tyle, co kot napłakał
  • Wykręcać, wywracać, odwracać kota ogonem
  • W nocy wszystkie koty są szare (bure)

Znacie jeszcze jakieś? Używacie?

warsztaty korektorksie baner wpisy

Patrycja Bukowska

Pracuję jako redaktor, korektor i szkoleniowiec. Na co dzień dbam o teksty moich klientek i pomagam im spełnić marzenia o własnej książce. Jako mentor wspieram początkujące korektorki i uczę je, jak zarabiać na czytaniu. Pokazuję, że korekta jest prestiżowym i dobrze płatnym zawodem, który może być świetnym sposobem na życie.

 

Przeczytaj  też

[PODCAST] ZNS #004 zdrobnienia

[PODCAST] ZNS #004 zdrobnienia

Zdrabniamy często nieświadomie. Robimy tak, mówiąc do dzieci i zwierząt oraz okazując uczucia. W niektórych okolicznościach takie formy nie brzmią źle, ale gdy spotykam je w sytuacjach poważnych, dostaję dostaję gęsiej skórki. Czy to przejaw zdziecinnienia czy jakaś...

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *