fbpx
Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce… a rowerzysta?

Cyklista, rowerzysta i kolarz. Niby używa się ich jako synonimów, a jednak… Z każdym z tych słów wiąże się inna historia. 

Rowerzysta to termin uniwersalny, neutralny znaczeniowo i stylistycznie oznacza osobę jadącą na rowerze. Cyklista i kolarz są już nacechowane i obarczone konotacjami.

Skąd się wziął rower?

Rzeczownik rower jest definiowany jako jednośladowy pojazd drogowy o dwóch kołach jednakowej średnicy napędzany siłą mięśni ludzkich za pomocą pedałów i przekładni łańcuchowej obracającej tylne koło. Jest to eponim, czyli wyraz pochodzący od nazwy własnej – brytyjskiej fabryki pojazdów mechanicznych Rover, założonej w 1877 roku, która pod koniec XIX wieku rozpoczęła taśmową produkcję rowerów. Angielski wyraz rover oznacza wędrowca, włóczęgę.

Drewniane bicykle pojawiły się na ziemiach polskich w latach 60. XIX w. Nazywano jewelocypedami (od fr. vélocipède, etymologicznie szybkie stopy), kołopedami (polsko-francuska hybryda), a nawet samochodami lub z rosyjska – samojazdami.

Przed końcem stulecia upowszechniły się jeszcze inne nazwy udoskonalonego technicznie pojazdu: cykl i jego polski odpowiednik koło, ponadto kołowiec (punktem wyjścia były dwukołowiec i trójkołowiec, polskie odpowiedniki bicykla i trycykla), a także rower.

Jazdę na rowerze uprawiano wtedy dla celów rekreacyjnych lub sportowych i określano jako sport cyklowy, sport kołowy, cyklizm, cyklistykę lub kolarstwo. Jej amatorów nazywano cyklistami, bicyklistami, kołowcami, kołownikami lub kolarzami. Słowo rowerzysta jest późniejsze, chyba dopiero międzywojenne.

Ze względu na wysoką cenę rowerów – porównywalną z miesięczną pensją księgowego – jazda na kole była zajęciem elitarnym. Świadectwem tego jest skład osobowy towarzystw kolarskich, które powstały w latach 80. XIX wieku w Warszawie, Lwowie, Krakowie i Łodzi: wśród ich założycieli i członków byli arystokraci, właściciele ziemscy, przemysłowcy, kupcy, lekarze, literaci. Honorowymi członkami Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów byli m.in. Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz.

Entuzjaści nowego sportu podnosili jego walory zdrowotne, wychowawcze i towarzyskie (pisano, że rower demokratyzuje stosunki społeczne), nie brak było też przeciwników jazdy na rowerze, którzy widzieli w niej zagrożenie dla zdrowia i porządku publicznego oraz skarżyli się na utrudnienia, jakie rower stwarzał dla pojazdów zaprzęgowych. Niechęć do rowerzystów przeradzała się niekiedy w agresję, np. uczestnicy wycieczki rowerowej do Płocka, zorganizowanej przez WTC w 1886 r., narzekali na dzikość mieszkańców tego miasteczka, którzy w cyklistach upatrywali antychrystów. Zdarzało się, że na wsi poszczuto rowerzystę psem lub obrzucono kamieniami.

W miarę upływu czasu rowery potaniały, upowszechniły się jako wygodne narzędzie komunikacji, a jazda na nich przestała być zajęciem elitarnym.

Kim jest cyklista?

Etymologia słowa cyklista

Cyklista to osoba uprawiająca sport kolarski, jeżdżąca na rowerze. Termin ten pojawił się najwcześniej i dziś jest już przestarzały. Jeszcze Doroszewski w swoim słowniku pisał o słowie cyklista, że jest coraz bardziej wypierane przez wyraz kolarz, który właśnie zaczyna się upowszechniać.

Termin cyklista

Według Uniwersalnego słownika języka polskiego cyklista to słowo przestarzałe, kwerendy w Korpusie języka polskiego i w Internecie pokazują jednak, że jest wciąż żywe, odnoszone do realiów współczesnych, używane zwłaszcza w publicystyce – jako synonim rowerzysty – dla ożywienia narracji. Godne uwagi jest, że nie tylko dawne, ale i nowe kluby rowerowe mają w nazwie słowo cyklista, zwykle w towarzystwie przymiotnika od nazwy miasta lub regionu.

Wyraz cyklista pochodzi z fr. cycliste, co od rzeczownika cycle, dawnej nazwy roweru, powstałej przez skrócenie słowa bicycle – bicykl lub tricycle trycykl, a ostatecznie od łac. cyclus i gr. kuklos krąg, okrąg.

Słowo używane od drugiej połowy XIX wieku, w słownikach z początków XX wieku przytaczane z definicją: jeździec na cyklu.
Zanotowane tam z wyrazami cyklistkacyklistowskicyklizm (ze znamiennym przykładem: Ma i cyklizm swoich przeciwników), cyklodrom oraz cykl rower.

Definicje synonimiczne  –  kolarski (…) cyklistowski, kolarstwo (…) sport cyklistowski  – sugerują, że cyklista na początku XX w. był wyrazem bardziej rozpowszechnionym od kolarza.

Stan ten utrzymał się chyba do połowy XX wieku, skoro w słowniku Doroszewskiego w 1958 roku w haśle cyklista napisano: kolarz (ten wyraz coraz bardziej się upowszechnia, wypierając wyraz hasłowy).

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Zawodowy rowerzysta

W obecnych słownikach często definiuje się kolarza jako zawodowego rowerzystę.

Termin kolarz

Słownik języka polskiego PWN definiuje kolarza jako tego, który uprawia jazdę na rowerze jako sport wyczynowy,  dawniej: ten, który jeździ na welocypedzie, rowerze, cyklista. Słowo stylistycznie nacechowane, używane najczęściej w tekstach prasowych.

Etymologia słowa kolarz

Słowo pochodzi od słowa koło, dawnej nazwy roweru, będącej przekładem fr. cycle lub nm. Rad, skrót od Fahrrad. Odpowiednik fr. cycliste i nm. Radfahrer.

Słowo obecne w polszczyźnie od drugiej połowy XIX wieku, z początku rzadsze od cyklisty, o czym świadczą synonimiczne definicje z początków XX wieku: „kolarski (…) cyklistowski”, „kolarstwo (…) sport cyklistowski”. Gdy w połowie XX w. cyklista staje się słowem przestarzałym, jego zakres dzielą między siebie kolarzrowerzysta: pierwsze słowo odnosi się do sportowców, drugie do uczestników ruchu drogowego (występuje w Prawie o ruchu drogowym) i innych osób jadących na rowerze.

 

A konotacje? Cyklista jeździ w cyklistówce, kolarz na kolarzówce, a rowerzysta? On po prostu ma rower.

Przy okazji polecam wszystkim rower – do szkoły, do pracy, na zakupy, na spotkanie, na wycieczkę. Zdrowo i tanio. Lubicie jeździć na rowerze?

 

Bibliografia

Kurek A., Początki kolarstwa w działalności Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie w latach 1886–1914 (w:) Z tradycji kolarstwa na ziemiach polskich w Galicji i na Podkarpaciu (1867–2007). W 140. rocznicę kolarstwa w Polsce, red. K. Obodyński, S. Zaborniak. Rzeszów: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, 2007, s. 106–135.

Markiewicz H. Romanowski A., Skrzydlate słowa. Wielki słownik cytatów polskich i obcych. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2005.

NKJP: Narodowy Korpus Języka polskiego, http://www.nkjp.pl.

hasło Rower, w: W. Kopaliński Słownik eponimów, czyli wyrazów odimiennych, PWN 2006.

SJPDor: Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski, t. 1–11. Warszawa: PWN, 1958–1969.

SWar: Słownik języka polskiego, red. J. Karłowicz, A. Kryński, W. Niedźwiedzki, t. 1–8. Warszawa, 1900–1927.

Tuszyński B., 100 lat Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. 100 lat kolarstwa polskiego. Warszawa: WTC, 1986.

USJP: Uniwersalny słownik języka polskiego, red. S. Dubisz, t. 1–6. Warszawa: PWN, 2003.

 

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Może Cię zainteresować

Skąd pochodzi karnawał

Skąd pochodzi karnawał

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssPrzed nami ostatni dzień karnawału. W jaki sposób zamierzacie go spędzać? Czy będzie to dla Was wyjątkowy czas, czy raczej zwykła codzienność wypełniona pracą i okazjonalną rozrywką? A może o karnawale całkiem...

czytaj dalej
Literacka Nagroda Nobla

Literacka Nagroda Nobla

Chciałam opublikować jeden z archiwalnych wpisów o pisowni nazw nagród i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on już nieaktualny. Język się zmienia zaskakująco szybko. Pojawiają się nowe słowa, językoznawcy modyfikują reguły.
Chcecie wiedzieć, co się zmieniło?

czytaj dalej

Dzień Matki

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssJęzyki, którymi się posługujemy, bardzo się od siebie różnią. Istnieją jednak dwa słowa, które we wszystkich językach świata brzmią bardzo podobnie. Jednym z nich jest mama. Dzień Matki to dobry pretekst do...

czytaj dalej

3 rzeczy, które musisz wiedzieć o wieży Eiffla

3 rzeczy, które musisz wiedzieć o wieży Eiffla

3 rzeczy, które musisz wiedzieć o wieży Eiffla

3 rzeczy, które musisz wiedzieć o wieży Eiffla

Dziś w związku z pewną rocznicą przenieśmy się do Paryża.  Tam właśnie 31 marca 1889 roku otwarto wieżę Eiffla.

Wieża Eiffla jest najbardziej znanym obiektem architektonicznym Paryża, uznawana jest za symbol miasta i całej Francji. W momencie powstania była najwyższą wieżą na świecie

Wiąże się z nią kilka ciekawostek. Ja opowiem oczywiście o tych językowych.

Na pewno spotkaliście wiele form: Wieża Eiffela, wieża Eiffela, Wieża Eiffla. Wszystkie one są błędne.
To jak w takim razie pisać poprawnie?

Problemy z odmianą?

Nazwa wieży pochodzi od nazwiska konstruktora, francuskiego inżyniera Gustava Eiffela.

Jak zatem odmieniać nazwisko architekta?

M Gustave Eif•fel
D Gustave’a Eiffela
Gustave’owi Eiffelowi
Gustave’a Eiffela
z Gustave’em Eiffelem
Msc o Gustavie Eiffelu
W o, Gustavie Eiffelu!

Przy okazji zwróćcie uwagę na prawidłowy podział tego wyrazu. 

W związku z taką odmianą często problem, ponieważ dopełniacz w nazwisku architekta (Eiffela) ma inną formę niż w połączeniu będącym nazwą zaprojektowanej przez niego wieży (wieża Eiffla).  

Niespójności w wymowie

Kolejnym problemem jest wymowa.

Należące do inżyniera nazwisko wymawia się [efel] z akcentem na ostatnią sylabę. Tak wymawiają je Francuzi i tak powinno brzmieć, gdy mówimy o sławnym architekcie.

Wielki słownik poprawnej polszczyzny podaje jako przykład frazę:

 Projekty Gustave’a Eiffela [efela].

Gdzie więc problem z wymową?

Jedną z najbardziej charakterystycznych budowli Paryża Polacy nazywają wieżą [ajfla], podczas gdy Francuzi wymawiają [tur efel].

 Jest to wymowa zwyczajowa. Nie wiadomo, w którym momencie nastąpiło zniekształcenie.

Francuz może nie pomóc Polakowi, który pyta, jak dojść do [tur ajfel],  dlatego że nie skojarzy nazwiska [ajfel] z [efel].

A jak jest z samą wieżą?

Ostatnia zasada językowa, która odnosi się do wieży Eiffla, dotyczy pisowni wyrazu wieża. W tym zestawieniu go zapisujemy małą literą.

Zasadach pisowni i interpunkcji zawartych w najnowszym Wielkim słowniku ortograficznym jest paragraf mówiący:

 Jeśli stojący na początku nazwy wyraz (ulica, aleja, brama, bulwar, osiedle, plac, park, kopiec, kościół, klasztor, pałac, willa, zamek, most, molo, pomnik, cmentarz itp.) jest tylko nazwą gatunkową (rodzajową), piszemy go małą literą, a pozostałe wyrazy wchodzące w skład nazwy – wielką literą: ulica 3 Maja,  ulica Generała Władysława Sikorskiego (albo: ulica gen. Władysława Sikorskiego), plac Trzech Krzyży, rondo Waszyngtona, park Ujazdowski, kopiec Józefa Piłsudskiego, pałac Krasińskich, pałac Pod Globusem, pomnik Mikołaja Kopernika, cmentarz Rakowicki, kolumna Aleksandra, sobór Świętego Izaaka (albo: sobór św. Izaaka), bastion Wyskok, dzwon Zygmunt. 

Trochę skomplikowane te relacje polsko-francuskie.

Jak więc wymawiać: zgodnie z oryginalnym brzmieniem czy w zniekształconej polskiej formie, ale zgodnie z przyjętym zwyczajem? 

Myślę, że nie ma co walczyć z wiatrakami i trzeba zaakceptować wersję podawaną przez słowniki.

Mam nadzieję, że opisane zasady pozwolą Wam uniknąć w przyszłości problemów z pisownią i wymową.

Wchodziliście na wieżę Eiffla?

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Czy można nauczyć się pisania od Vincenta van Gogha?

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssJeśli chcesz pisać dobre teksty, musisz nauczyć się malować słowami. Obrazowe opisy miejsc, postaci przyciągają uwagę czytelnika. Dlatego przedstawiaj swój świat jako obraz pełny kolorów. Jak to zrobić? Jeśli...

czytaj dalej

Czy kupujesz kota w worku?

Czy kupujesz kota w worku?

Czy kupujesz kota w worku?

Czy kupujesz kota w worku?

Nawiązując do kociego święta, chcę opowiedzieć Wam historię pewnego związku frazeologicznego. Zwrot „nie kupuj kota w worku” występuje w wielu krajach Europy już od XII w., a więc w czasach, kiedy koty były „towarem” bardzo cennym.

Oczywiście każdy potrafi wyjaśnić, co obecnie to powiedzenie oznacza – nie kupuj towaru, którego nie obejrzysz, nie daj się oszukać, płacąc za coś w ciemno. Ale co ma do tego kot?

Nie kupuj kota w worku

Wszystko robi się jasne dopiero, kiedy uwzględnimy do czego dawniej „służyły” koty, szczególnie te bezpańskie. Nadawały się one nie tylko na obiad, ale też… na ubranie. Ze źródeł historycznych jasno wynika, że w Zachodniej Europie istniała cała branża „kociarska”: specjalni łapacze wynajdywali i chwytali koty, kuśnierze zdejmowali z nich skórę i wykonywali z niej ubrania, a handlarze objeżdżali jarmarki i targowiska, oferując towary z kota. Rynek kocich ubrań był na tyle duży, że wprowadzano specjalne przepisy dotyczące handlu kotami.

Historyk i publicysta Kamil Janicki na portalu Ciekawostki historyczne objaśnia pochodzenie tego powiedzenia:

Wielką popularnością w średniowiecznych miastach cieszyło się łapanie, zabijanie i sprzedawanie na futro kotów, które jak najbardziej miały właścicieli. Czasem był to zwykły proceder przestępczy, czasem iście makabryczna zabawa. Przed takim losem swoich podopiecznych właściciele bronili się w bardzo prosty sposób: przypalali kotom skórę, aby nie dało się z niej uszyć niczego wartościowego.

W tym miejscu dochodzimy do sedna. O co najprawdopodobniej chodziło z powiedzeniem o „kotach w worku”? Właśnie o przypalane skórki, które nieuczciwy handlarz próbował upchnąć kupcowi bez wyjmowania z worka. W efekcie koci kuśnierze szybko zyskali równie kiepską reputację co lichwiarze.

Proceder sprzedawania kotów z wypalonym znamieniem był na tyle powszechny, że pozostawił ślad w postaci frazeologizmu w wielu językach narodowych. Z czasem powiedzenie stało się przestrogą przed kupowaniem czegokolwiek bez dokładnego sprawdzenia. Taką wersję przedstawia w książce „Kot. Historia i legendy” Laurence Bobis.

Co mówi legenda?

Antoni Krasnowolski w Przenośniach mowy potocznej przytacza natomiast niemiecką legendę, z której miałby się wywodzić wspomniany związek frazeologiczny. Otóż w średniowieczu nasi zachodni sąsiedzi wierzyli, że istnieje moneta, która wydana wraca zawsze do właściciela i można nią płacić w nieskończoność. Zdobyć tę monetę można tylko w jeden sposób. Należy złapać czarnego kota, wsadzić go do worka, a worek zawiązać na 99 supłów. Następnie w najdłuższą noc w roku, albo w noc noworoczną obejść kościół trzykrotnie, po czym zastukać do drzwi i wezwać zakrystiana. Wtedy pojawi się diabeł. Należy go zapytać, czy chce kupić zająca za talara. Kiedy diabeł się zgodzi, wręczy monetę, która już zawsze będzie wracała do nowego właściciela. Wtedy trzeba dać mu worek i uciekać, zanim spostrzeże się, że został oszukany. Fraza „nie kupuj kota w worku” odnosiłaby się według tej historii to sytuacji oszukanego diabła, który kupił nie to, co chciał kupić, a zapłacił doskonale.

Co mówią językoznawcy?

Katarzyna Kłosińska również wywodzi ten zwrot ze średniowiecznych praktyk handlu kotami, w nieco inny sposób jednak tłumaczy chowanie ich w workach:

Robiono tak z obawy, by zwierzę nie zapamiętało drogi do domu i nie uciekło nowym właścicielom do miejsca, skąd je przywieziono.

Język polski odnotowuje jeszcze wiele wyrażeń z kotem w roli głównej:

 

  • Bawić się w kota/kotka i myszkę
  • Biegać/latać jak kot z pęcherzem
  • Czarny kot
  • Dostać/dostawać kota
  • Drzeć z kimś koty
  • Kochać się/żyć jak pies z kotem
  • Kochliwy jak kot w marcu
  • Kocie oczy
  • Kocie łby
  • Kupić/kupować kota w worku
  • Mieć kota na punkcie czegoś, kogoś
  • Pierwsze koty za płoty
  • Popędzić, pogonić komuś kota
  • Spaść jak kot na cztery łapy
  • Tyle, co kot napłakał
  • Wykręcać, wywracać, odwracać kota ogonem
  • W nocy wszystkie koty są szare (bure)

Znacie jeszcze jakieś? Używacie?

Patrycja Bukowska

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Uczę, jak pisać z klasą i bajecznym urokiem. Pomagam swoim klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce.

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta.

Newsletter

Kategorie

Może Cię zainteresować

Skąd przybyła do nas wiosna?

Skąd przybyła do nas wiosna?

Czy Ty też od dawna wypatrujesz wiosny? Marzysz, by schować głęboko do szafy zimowe buty, ciepłe swetry, puchowe kurtki? Przyznam Ci się, że nie znosiłam zimy, dopóki nie zakochałam się w nartach biegowych. Ale od momentu gdy sezon się skończył, z niecierpliwością...

czytaj dalej
Czy kupujesz kota w worku?

Czy kupujesz kota w worku?

Oczywiście każdy potrafi wyjaśnić, co obecnie oznacza powiedzenie „nie kupuj kota w worku”. Ale co ma do tego kot? Zapraszam do lektury wpisu o historii kota w worku.

czytaj dalej

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Kochać, jak to łatwo powiedzieć…

Afektonimy, czyli czułe słówka

Czy używasz czułych słówek?

W 2010 roku w Polsce został wydany pierwszy słownik afektonimów, czyli intymnych zdrobnień i przezwisk funkcjonujących pomiędzy kochankami, małżonkami i osobami pozostającymi w bliskich relacjach. Na prośbę Wydawnictwa Naukowego PWN portale Onet.pl i Sympatia.pl przeprowadziły w maju 2009 roku wśród internautów ankietę, pytając, jak Polacy zwracają się do siebie, gdy chcą sobie okazać czułość. W ankiecie wzięło udział około 2000 osób, które w sumie nadesłały ponad 3000 czułych słów. Najpopularniejsze okazało się dość bezosobowe: kochanie.

Co to jest afektonim?

Wyraz afektonim pochodzi od łacińskiego słowa affectus, które oznacza uczucie (por. polskie afektacja, afektowany, oba o niekorzystnym zabarwieniu). Mając na uwadze to, że afektonim to słowo mało znane, obce, a więc potencjalnie groźne, w dodatku zaś z rodziny wyrazów o niekorzystnych skojarzeniach, PWN w tytule słownika afektonimów umieściło „Czułe słówka”, a afektonimy „zdegradowało” do podtytułu. Czułe słówka brzmią czule, a poza tym wydają się znane i bliskie (w dużej mierze dlatego, że przywodzą na myśl znany u nas film o tym tytule).

Afektonim to termin specjalistyczny, a takie – jeśli są obce – potrafią brzmieć groźnie (czy wiecie, co to są np. chrematonimy, oronimy, rotacyzm, spiranty, perseweracja?). Wiele z nich ma odpowiedniki rodzime, brzmiące mniej groźnie.

Bąbelku, dziabągu, misiaczku, ptysiu

Publikację otwiera wstęp znanej psycholog, autorki wielu artykułów w pismach kobiecych – Katarzyny Miller:

Cieszę się, że jest w nas tyle czułych słówek i że się nimi w tej potrzebnej książeczce zajmiemy i, mam nadzieję, nacieszymy. Nieczułym zaś słówkom mówimy NIE. Może byłoby lepiej na świecie, gdybyśmy wszyscy byli misiaczkami? Ale, ale! Misiaczku do szefa lub policjanta?!

Jak wyrażamy czułość?

Czułość można wyrażać różnie, ale są słowa specjalnie do tego przeznaczone: kochanie, misiu, żabko,
kotku, skarbie, aniołku, słoneczko... A także mniej znane: bąbelku, bobasku, borsuczku, cukiereczku, brzydalu, bestio moja

Słownik „Czułe słówka” zawiera ponad 500 afektonimów zilustrowanych autentycznymi przykładami użycia wziętymi z blogów, forów internetowych i z literatury. Oprócz części hasłowej w książce zamieszczono aneksy zawierające informacje o ich funkcjonowaniu w polszczyźnie, strukturze i charakterystyce tematycznej.

Niewielu nabywców tego słownika będzie szukało w nim wskazówek, jak zwracać się do swoich sympatii. Katarzyna Miller ma świadomość, iż lektura „Czułych słówek” nie jest w stanie wpłynąć na indywidualną wrażliwość w zakresie wyrażania uczuć.

Intymnych zwrotów trudno nauczyć się z książki, powinny one płynąć raczej — jak zwykło się mówić — z potrzeby serca. Są zresztą osoby, które afektonimów nie używają, gdyż czułość wyrażają inaczej. Więcej nawet — są całe języki, np. w południowo-wschodniej Azji, w których afektonimów nie ma, gdyż byłoby to niezgodne z daną kulturą (a język pozostaje z kulturą używającej go społeczności w ścisłej więzi).

Do czego może przydać się słownik?

Na pewno do zabawy, do wspólnego czytania, do pisania miłosnych SMS-ów i kartek walentynkowych, kto wie — może nawet do psychodramy. Także do refleksji nad tym, dlaczego do swoich żon i mężów, chłopaków i dziewczyn zwracamy się akurat w taki, a nie inny sposób. „Czułe słówka” to oryginalny prezent nie tylko na walentynki, a ich lektura to świetna zabawa!

Jak tworzymy afektonimy?

Możliwości, jakie daje nam język polski, by okazywać emocje za pomocą czułych słówek, są ogromne. Najczęściej wykorzystywanym przez nas sposobem jest używanie imion w formie spieszczonej. Uzyskujemy to dzięki ich skracaniu, zamienianiu spółgłosek twardych na miękkie (Justyna – Justysia), a także dodawaniu przyrostków: –ek, –ka, –uś, –sia, –usia, –ula i innych. Kiedy chcemy wyrazić nasze uczucia, często posługujemy się kilkoma przyrostkami naraz, np. wyraz Janeczek zawiera podwójne –ek (pierwsze z nich przeszło w –ecz). Inaczej mówiąc, Janeczek = Jan+ –ek + –ek.

W funkcji afektonimów mogą występować również nazwy zwierząt i rzeczy.

Używamy też czasami bardzo zaskakujących określeń, np.: bestio moja, brzydalu, gnomie, potworze, kluseczko, ropuszko, prosiaczku, wstręciuszku. W niektórych sytuacjach służą one jednak obrażeniu lub poniżeniu rozmówcy. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy człowieka nazywamy kołkiem, młotkiem, małpą, osłem lub żmiją. Czasami jednakże komunikują one pozytywne uczucia, zwłaszcza wtedy, gdy używamy ich w formie zdrobniałej, np. żabciu, misiaczku, kotuś, bąbelku, bobasku. O tym, jakie uczucia przypisane są afektonimowi – pozytywne czy negatywne – decydują nie tylko intencje nadawcy, ale również relacje łączące go z rozmówcą oraz cała sytuacja porozumiewania się.

Uczucia okazujemy sobie nie tylko słowami, ale również gestami, takimi jak przytulenie, podanie ręki, pogłaskanie. Obdarowując się konkretnymi przedmiotami, także możemy wyrażać życzliwość, sympatię, a nawet miłość. Taką funkcję pełnią kwiaty oraz inne upominki, np. biżuteria, pluszowe misie. Rozpoznawalnym przez miliony ludzi na całym świecie symbolem miłości są usta, Amor i serce, a kolorem, który łączymy z tym uczuciem, jest czerwień. Głębokie uczucia komunikujemy też, pisząc listy i wiersze. Niektóre z nich mogą przyjmować formę kaligramów, to znaczy, że wersy ułożone są tak, by przypominać kształt przedmiotu, który ma związek z treścią utworu.

Wszystkim pysiom, bąbelkom, aniołkom dedykuję dziś piosenkę. Miłego świętowania!

Warsztaty korektorskie

Warsztaty korektorskie

Podziel się:facebooklinkedininstagrampinteresttwitterrssNieważne, czy jesteś korektorką, pisarką, dziennikarką, tłumaczką czy blogerką. A może dopiero myślisz o tym, by pracować ze słowami? Ćwiczenia językowe przydadzą się każdemu. Na pewno nieraz słyszałaś, że...

czytaj dalej
3 rzeczy, które musisz wiedzieć o wieży Eiffla

Lubisz się bawić? Korzystaj z karnawału!

Zapusty, zapusty, kończy się tydzień tłusty!

Przed nami tylko ostatni dzień karnawału. W jaki sposób zamierzasz go spędzać? Czy będą to dla Ciebie wyjątkowy dzień, czy raczej zwykła codzienność wypełniona pracą i okazjonalną rozrywką? A może o karnawale całkiem już zapomniałaś i dowiadujesz się o nim jedynie z mediów?

Historia karnawału

No właśnie… Karnawał jest to okres balów, maskarad, pochodów i zabaw trwający od święta Trzech Króli do środy popielcowej. Jaka jest geneza karnawału?

Chrześcijaństwo

 Wraz z nadejściem chrześcijaństwa jako religii państwowej rozpoczął się długi proces „chrzczenia” dawnych zwyczajów i świąt. Niezwykle popularne wśród ludu Saturnalia przekształciły się w dni łagodnych, a nawet pobożnych zabaw, którym w średniowieczu dano nazwę „karnawał” od zwyczajowej nazwy ostatniej obfitej uczty przed Wielkim Postem w Tłusty Wtorek. Po tej uczcie następowało carnem levare – usunięcie mięsa z diety na cały okres pokutny aż do Wielkanocy.

Karnawał, jaki znamy, wynika właśnie z tradycji chrześcijańskich i jest ściśle powiązany z okresem Wielkiego Postu, który później następował.

W średniowieczu z obchodów karnawałowych słynęła przede wszystkim Wenecja, a po jej upadku w XVIII w. – Rzym. Niemal równie huczne bywały w tamtych czasach karnawały w Hiszpanii, Portugalii i we Francji; bawiono się także w Niemczech, Czechach, na Rusi i na Bałkanach.

Karnawał w Polsce

Bardzo szybko przeszczepione na polski grunt europejskie zabawy karnawałowe nabrały swoistego charakteru i polskiego wyrazu, zgodnie z duchem i temperamentem narodowym, z tradycją polską i obyczajem. Z godnie z tym zwyczajem karnawał staropolski suty, hałaśliwy, wesoły i szumny był czasem różnych uciech: polowań, kuligów, poczęstunków, tańców i swawoli.

W „Kiermaszu wieśniackim”, zbiorku sowizdrzalskim z początku XVII wieku pisano:

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
I żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą panie kapusty,
Pięknie za stołem siądą
kuropatwy jeść będą.

A kuropatwy zjadłszy,
Do taneczka powstawszy,
Do tańca małmazują
i tak sobie popijają.

Starożytność

Genezy karnawału można doszukiwać się w starożytnych zabawach. Jedną z takich zabaw były greckie Dionizje obchodzone na cześć Dionizosa. Rzymskim odpowiednikiem Dionizji były Bachanalie lub Saturnalie.

Dionizje

W Grecji obchodzono Dionizje, czyli święta na cześć Dionizosa, greckiego boga wina. Początki Dionizji odnajduje się w ostatniej dekadzie szóstego wieku p.n.e., tuż po powstaniu demokracji ateńskiej.

Rozróżniano kilka rodzajów:

  • Dionizje Małe (wiejskie) – dla uczczenia pory otwierania naczyń z młodym winem,
  • Lenaje – w związku z tłoczeniem wina,
  • Antesterie – święto ogólnojońskie, kiedy próbowano nowe wino,
  • Dionizje Wielkie (miejskie) – z procesją posągu Dionizosa do gaju Akademosa.

Bachanalia

Inna teoria mówi, że początki karnawału sięgają starorzymskich Bachanaliów. Bachanalia, Bachanalie (łac. bacchanalia) – potocznie o hulaszczej zabawie.

Były to procesje na cześć Bachusa, czyli bóstwa winnej latorośli oraz płodności. Takie imprezy niejednokrotnie przybierały formę zabawy rozpustnej i swawolnej.

Tytus Liwiusz twierdził, że zostały zapoczątkowane w Wielkiej Grecji (jako Dionizje). Stamtąd przedostały się do Etrurii i dopiero potem do Rzymu. Wiązały się z nimi liczne potępiane nadużycia, przez co przerodziły się z czasem w rozpustne orgie.

Obrzędy te zostały zakazane przez senat rzymski w 186 p.n.e. (wiązało się to z prześladowaniami religijnymi i wymordowaniem według Liwiusza 7 tys. uczestników Bachanalii).

Saturnalia

Bliskim Bachanaliom świętem były Saturnalia – obchodzone w połowie grudnia ku czci Saturna, rzymskiego boga siewu i zbiorów.

Jednym z celów było chwilowe odtworzenie mitycznego czasu królowania tego boga – legendarnego złotego wieku – w którym nie było żadnych różnic między ludźmi, a wszystkie dobra materialne były wspólne. Tak więc w dniach święta porzucano wszelkie normy zakładające nierówność społeczną i z przymrużeniem oka patrzono na każdą transgresję – świat stawał na głowie!

Etymologia słowa „karnawał”

Słowo „karnawał” pojawiło się w polszczyźnie w XVI wieku, najprawdopodobniej pod wpływem języka francuskiego (le carnaval). Francuszczyzna zapożyczyła natomiast wyraz z języka włoskiego (il carnevale), a ten z łaciny. Karnawał po staropolsku zwany jest też czasem „zapustami”.

Najbardziej rozpowszechniona etymologia tego słowa łączy jego pochodzenie ze zbliżającym się Wielkim Postem:
– carne (mięso) + valere (obowiązywać)

lub
– carne (mięso) + vale (żegnaj).
Zgodnie z etymologią karnawał (carnevale) jest zatem okresem, w którym można jeść mięso (w odróżnieniu od Wielkiego Postu), lub okresem, który służy pożegnaniu potraw mięsnych przed kilkutygodniowym postem.

Inna etymologia tej nazwy każe szukać jej źródeł w nazwie wozu, który uczestniczył w procesji świątecznej ku czci egipskiej bogini Izydy, a później greckiego Dionizosa (łac. carrus navalis – wóz w kształcie okrętu).

Karnawał wywodzi się, zgodnie z tą etymologią, z kultów płodności i z kultów agrarnych. Od głębokiej przeszłości utrzymywało się przekonanie, że im wyższe będą skoki, tym wyżej będzie rodziło zboże. Między innymi dlatego karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. W wielu krajach europejskich, zwłaszcza na wsiach, praktykowano także tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła.

Współczesność

Obecnie najbardziej widowiskowe karnawały odbywają się w Rio de Janeiro, w Wenecji oraz na Wyspach Kanaryjskich i w Niemczech.

Brazylijski karnawał rozpoczyna się w piątek w tygodniu poprzedzającym Środę Popielcową i trwa pięć dni i nocy. W tym czasie największą atrakcją karnawału są widowiskowe parady uczestników w skąpych strojach oraz pokazy samby brazylijskiej. Tancerze rywalizują ze sobą, a konkurs zostaje rozstrzygnięty nad ranem przed Popielcem.

W Wenecji natomiast tradycją karnawałową jest tak zwany Lot Anioła, czyli zjazd na linie z dzwonnicy na Placu Świętego Marka, wykonywany przez znaną osobę. Inauguruje on całą wenecką zabawę.

Największym po karnawale w Rio de Janeiro pod względem liczby odwiedzających go turystów jest Notting Hill Carnival w Londynie.

Gdzie Wam się marzy spędzić karnawał? Napiszcie!

Życzę udanej zabawy!

Bibliografia:

Jan Parandowski, Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Warszawa 1967

Patrycja Bukowska

Patrycja Bukowska

Dziennikarka, korektorka i copywriterka. Od 16 lat dodaje blasku tekstom. Uczy, jak pisać z klasą i z bajecznym urokiem. Założycielka pierwszej w Polsce firmy edytorskiej działającej online. Wśród jej klientów są  m.in. QatarAirways, BZWBK, Allianz, Volvo, Siemens, PKN Orlen. Pomaga im zbudować profesjonalny wizerunek i pokazać (świetny) język konkurencji. Poprawia ich teksty, prowadzi dla nich szkolenia z poprawności językowej, dobrego stylu, skutecznego pisania. Jest autorką pierwszych w Polsce kursów poświęconych interpunkcji i pierwszego w Polsce kursu ZOSTAŃ KOREKTORKĄ.

Jak poprawnie napisać – święty mikołaj czy Święty Mikołaj?

Jak poprawnie napisać – święty mikołaj czy Święty Mikołaj?

Jak poprawnie napisać – święty mikołaj czy Święty Mikołaj?

PATRYCJA BUKOWSKA

7 grudnia 2015

Jak poprawnie zapisać nazwę postaci obdarowującej dzieci prezentami 6 grudnia? W internecie spotykamy różne formy zapisu. Która z nich jest poprawna?

Biskup Miry, patron dzieci – Święty Mikołaj

Przed 2004 rokiem poprawny był zapis: święty Mikołaj. Jednak przymiotnik święty był pisany wielką literą w nazwach ulic, kościołów, zgromadzeń zakonnych. Powodowało to ogromne zamieszanie. Nawet w Poradni Językowej PWN można znaleźć różne wyjaśnienia. Po lekturze porad na temat Świętego Mikołaja można uznać, że kwestia pisowni wielką lub małą literą jest żywa i w fazie kształtowania się.
Na szczęście 5 maja 2004 roku Komisja Języka Religijnego Rady Języka Polskiego jednoznacznie wypowiedziała się w sprawie pisowni nazw własnych osób świętych. Wtedy właśnie niespójne dotąd wersje zostały ujednolicone. Mimo że w regułach Wielkiego słownika ortograficznego z 2016 roku pominięto ten problem, pod poszczególnymi hasłami można znaleźć odpowiedź na nurtujące nas dzisiaj pytanie – przy haśle Mikołaj czytamy: Święty Mikołaj (skrót: św. Mikołaj), a przy haśle mikołaj (‘przebrany człowiek’): święty mikołaj.

Przymiotnik święty w nazwach własnych zapisujemy wielką literą. Natomiast skrót tego przymiotnika – małą literą. Jest to zgodne z zasadą, że jeżeli w skład członu określającego nazwy wielowyrazowej wchodzi skrót, to piszemy go małą literą.
W odniesieniu do Świętego Mikołaja biskupa zawsze będziemy jego imię oraz przymiotnik święty zapisywać wielką literą, natomiast skrót: św. – małą literą.

Dlatego poprawne są zapisy: Święty Mikołaj (lub: św. Mikołaj).
Przykłady zdań:

W dniu Świętego Mikołaja istnieje zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami.
Patronem dzieci jest św. Mikołaj.

Przebrany święty mikołaj lub figurka mikołaja

W odniesieniu do fikcyjnej postaci lub przebranego człowieka poprawną formą jest: święty mikołaj (lub: mikołaj).
Wspomniana wyżej Komisja Języka Religijnego Rady Języka Polskiego uznała, że zestawienie święty mikołaj oraz sam wyraz mikołaj pisze się małą literą, jeśli chodzi o figurkę lub postać związaną z obdarowywaniem dzieci prezentami, a nie o konkretnego świętego.
Przykłady zdań:

Po sklepie chodzi święty mikołaj.
Czekoladowe mikołaje kosztują 10 złotych.

Jeszcze jedna ważna uwaga: w liczbie mnogiej rzeczownik ten zawsze zapisujemy małą literą – mikołaje.
Czasem spotyka się też (uznawane za błędne w tym kontekście): Święty Mikołaj, święty Mikołaj lub Mikołaj. Jak widać, praktyka – wbrew jednoznacznym regułom, które obowiązują już od 12 lat – jest bardzo różnorodna.

BEZPŁATNE WARSZTATY KOREKTORSKIE

Zapisz się na warsztaty korektorskie i zdobywaj doświadczenie już teraz.
Raz w tygodniu otrzymasz ćwiczenie bezpośrednio na Twój adres e-mail.

Ikona popkultury – Święty Mikołaj

Jeżeli chodzi o pisownię Święty Mikołaj w odniesieniu do postaci anglosaskiej kultury – użycie dwóch wielkich liter wynika stąd, że święty ten stał się popularną postacią masowej kultury, podobnie jak Myszka Miki (też zwykle pisana z podwójnym M) czy Kubuś Puchatek. Pisownia wielkimi literami jest więc dopuszczalna, gdy mamy na myśli – by użyć m modnego sformułowania – ikonę popkultury.
W ukształtowaniu i rozpowszechnieniu jego współczesnego wizerunku, stworzonego dopiero w 1931 roku, pomogły… reklamy  Coca-Coli. Jeden z pierwszych wizerunków Mikołaja został stworzony w 1823 roku przez Clementa Moore’a w wierszu  A Visit from St. Nicholas (Wizyta Świętego Mikołaja). Przedstawił Mikołaja jako elfa w miniaturowych saniach, zaprzężonych w maleńkie renifery.

Podsumowując:
święty biskup Miry zgodnie z ogólną zasadą – Święty Mikołaj lub św. Mikołaj 
osoba rozdająca dzieciom prezenty – święty mikołaj lub mikołaj
ikona popkultury – Święty Mikołaj

 Nazwę zwyczaju związanego z tym dniem zapisujemy małą literą: mikołajki.

Jedni zapisują poprawnie, inni  – błędnie, a poczciwy dziadek z długą brodą, ubrany w czerwony strój wciąż chodzi i roznosi prezenty grzecznym dzieciom.
Dostaliście prezent od mikołaja?

Odbierz

Odbierz prezent
i dołącz do newslettera!

Chcesz poznać inne tajemnice języka?
Interesuje Cię zawód korektora?
Wpisz swój ulubiony adres, odbierz prezent i odpowiedz czasem na moje e-maile!

Powiązane artykuły

Powiązane

Curie-Skłodowska czy Skłodowska-Curie?

Curie-Skłodowska czy Skłodowska-Curie?

Dzisiaj obchodzimy kolejną rocznicę narodzin dwukrotnej polskiej noblistki. Co ma wspólnego sławna chemiczka z problemami językowymi? No ma, i to całkiem sporo. Często bowiem pojawia się pytanie o poprawną kolejność członów jej nazwiska. Jak więc jest poprawnie: Curie-Skłodowska czy Skłodowska-Curie? Zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

czytaj dalej
Językowe dylematy z ubieraniem się

Językowe dylematy z ubieraniem się

Pogoda w tym roku nas wyjątkowo rozpieszcza, ale już powoli musimy przyzwyczajać się do chłodniejszych dni. Ubieramy się w swetry, wkładamy na głowy ciepłe czapki, a na nogi – buty. Dlatego dziś wyjaśniam poprawną pisownię kilku czasowników czasowników związanych z ubieraniem się.

czytaj dalej

PATRYCJA BUKOWSKA

Redaktor, korektor, szkoleniowiec

Dodaje blasku tekstom i uczy, jak zarabiać na czytaniu

Z wykształcenia dziennikarka, z pasji – korektorka. W świecie słów pracuję od 17 lat. Dodaję blasku tekstom. Pomagam klientom zapanować nad słowami i spełniać marzenia o własnej książce. Uczę korektorów, jak zarabiać na czytaniu. 

Jestem autorką pierwszego w Polsce kursu interpunkcji i jedynego na rynku kursu przygotowującego do zawodu korektora

Wśród moich klientów są m.in.: Allianz, Qatar Airways, Santander, Volvo, Decathlon, Siemens, Warta, PLL LOT

zostan korektorka

Zapisz się na listę zainteresowanych

Będę Cię informować o bonusach i szczegółach sprzedaży.

Udało Ci się zapisać!

klub korektorów

Zapisz się na listę zainteresowanych

Dołącz do elitarnej społeczności korektorów i dowiedz się jako pierwsza o starcie klubu.


Klub Korektorów to cykl szkoleń, dzięki którym opanujesz zasady poprawności językowej i rozwiniesz swój biznes, a klienci z przyjemnością będą powierzać Ci swoje teksty i polecać Cię innym.

Udało Ci się zapisać!

Warsztaty dla korektorów

Zapisujesz się na bezpłatne jesienne warsztaty online dla (przyszłych) korektorów

 

Tylko dla osób odważnych, które nie boją się brać życia w swoje ręce, chcą ruszyć w nieznane i spełniać swoje marzenia.

Jeśli praca w zawodzie korektora jest tym, o czym marzysz, to nie szukaj wymówek.
Czy kilka mitów może Cię powstrzymać przed spełnieniem marzeń?

Zgoda

Zapisałaś się poprawnie!

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA

Chcesz poznać tajemnice języka?
Interesuje Cię zawód korektora?
Wpisz swój ulubiony adres i odpowiedz czasem na moje e-maile!

Udało Ci się zapisać!